"portki w domu"

20.11.09, 19:34
Czytając "przygody"niektórych kobiet (tak ogólnie piszę) zastanawiam
się, gdzie jest granica trzymania tzw: portek w domu. Co musi zrobić
mężczyzna, żeby kobieta się z nim rozstała? Pobić na śmierć ich
dziecko? pobić na śmierć dziecko kobiety? Zgwałcić nieletniego?
Kurde, świat jest nienormalny.
    • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 19:45
      gdzie jest granica trzymania tzw: portek w domu. Co musi zrobić
      > mężczyzna, żeby kobieta się z nim rozstała?
      Niewiele musi zrobić. Pytanie tylko, jaką realną możliwość ma aby to zrobić ?
      Pobić na śmierć ich
      > dziecko? pobić na śmierć dziecko kobiety? Zgwałcić nieletniego?
      > Kurde, świat jest nienormalny.
      W takim wypadku kobiecie może nie zależeć na dziecku, lub też kobieta może już
      odsiadywać w więzieniu bo na to nie pozwoliła (facet właśnie przekroczył
      granice). Pewnie jest też inna możliwość która na chwilę obecną nie przyszła mi
      jeszcze do głowy.

      • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 19:45
        No i jeszcze napisz, gdzie wyczytałaś o takich dramatycznych sytuacjach jak
        bicie dzieci ?
    • margotka28 Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:08
      wpisz sobie w gugle Oskar, Bartek - oboje zginęli maltretowani przez
      konkubentów za przyweoleniem matek. Takich dzieci, ofiar przemocy
      jest mnóstwo. Nie tylko w POlsce.
      Ja tego nie napisałam pod presją chwili. ja wiem, że niektóre
      rodziny sobie nie radzą. Wiem, że faceci (ale nie tylko) katują.
      Firgut - mądra z ciebie kobieta. Nie wiesz o czym piszę? O przemocy
      i bezsilności. I o tym, gdzie jest granica.
    • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:20
      Ale takie sytuacje nie dzieją się na każdym podwórku. Za takie sytuacje
      najbardziej odpowiedzialni są sąsiedzi. Ludzie którzy widzą lub wiedzą co się
      dzieje, a nie chcą się wtrącać do cudzego życia. Trudno mi uwierzyć, że taka
      matka kocha i jednocześnie pozwala katować swoje dziecko.
      • margotka28 Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:37
        za takie sytuacje najbardziej odpowiedzialni są sąsiedzi????
        Nie, za takie sytuacje odpowiedzialni są rodzice. Wina sąsiadów jest
        natomiast taka, że udają, że nic nie słyszeli i nie widzieli.
        • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:51
          > za takie sytuacje najbardziej odpowiedzialni są sąsiedzi????
          Jak najbardziej. Jeśli człowiek jest niepoczytalny, a za taką należy uznać
          pseudomatkę której dziecko jest zupełnie obojętne, to odpowiedzialność spoczywa
          na sąsiadach i rodzinie, bo oni wiedzą i nic z tym nie robią. Nie uznasz chyba
          kobiety która łamie lub pozwala łamać swoje dziecko za poczytalną ?
          Kiedyś udzieliłam schronienia pewnej dziewczynie z małym synkiem. Gonił ją z
          dzieckiem brat z siekierą. Większość sąsiadów udawała, że tego nie widzi. Gdyby
          wtedy brat zarąbał ją i dziecko siekierą, to czy sąsiedzi nie byliby współwinni ?
          • margotka28 Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:01
            gdyby każde złe zachowanie rodzica wiązało się z chorobą psychiczną,
            to tak - sąsiad byłby współwinny. Ale w zdecydowanej większości
            przypadków okazuje sie, że mamusia albo tatuś ( do wyboru) są katami
            i po tym jak sprawa ujrzała światło dzienne, po badaniach okazywało
            się, że z psychiką było ok. Wiesz, najwygodniej wskazać za winnych
            sąsiadó (nie twierdzę, że winni nie są), ale bez przesady. Te
            rodziny nie żyją w zawieszeniu. Mają
            braci/siostry/matki/ojców/przyjaciół/szkołę/sąsiadów. W pierwszej
            kolejności powinna reagować najbliższa rodzina, później sąsiedzi.
            Ale oczywiście nie usprawiedliwiam nikogo z tego kręgu.
            • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:08
              To też naprawiłam swój błąd i wymieniłam rodzinę w kolejnym poście. Masz rację.
              Rodzina, sąsiedzi, w tej kolejności. Jednak czego można wymagać od pseudomatki
              która sama jest katem ?
    • mearuless Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:21
      opisujesz skrajne przypadki.
      nie znam rodziny w ktorej maltretuje sie dzieci.
      nie znam matek ktore dla spodni w domu pozwola na przemoc....tz znam- ALE TYLKO
      Z GAZET i tv.
      • margotka28 Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:35
        a z forum nie?
        • mearuless Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:40
          osobiscie nie znam.
          a z forum znam kilka osob osobiscie- reszta jest bardzo odlegla, wiec nie moge
          sttwierdzic czy pisze prawde.
    • aniuta75 Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:39
      Nie wiem. Obserwuję koleżankę, która nie wiem po co chłopa w domu jeszcze
      trzyma. Chłop nie pracuje, awantury urządza, pije, często gęsto ją bije, ona
      ucieka z dziećmi do mnie, żeby na policje dzwonić... Pytam ją dlaczego, go nie
      wywali, dlaczego nie wymieni zamków przy pierwszej lepszej okazji, on tam nawet
      zameldowany przecież nie jest. Ona się boi, bo wie na co go stać. Że przyjdzie i
      drzwi rozwali, że on mściwy jest i nieobliczalny i cholera wie co mógłby jej
      zrobić jakby się gdzieś zaczaił na nią. I tak się z nim męczy uj wie po co.
      • doral2 Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:42
        gdzie jest granica??
        tam, gdzie ofiara ją postawi.
        o ile w ogóle.
        • annabetka Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:53
          doral2 napisała:

          > gdzie jest granica??
          > tam, gdzie ofiara ją postawi.
          > o ile w ogóle.
          >
          Święta racja,chciałam to napisać ale nie wiedziałam jakich słów użyć
          ,intuicyjnie klikłam w Doral i proszę...taka sama jest moja odpowiedź na zadane
          pytanie.
          • bernimy Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:58
            Tak? A jak ofiarą jest 2, 3, 4 letnie dziecko??? Jak 2 latek może
            ostawic granicę?
      • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:56
        Ona się boi, bo wie na co go stać. Że przyjdzie
        > i
        > drzwi rozwali, że on mściwy jest i nieobliczalny i cholera wie co mógłby jej
        > zrobić jakby się gdzieś zaczaił na nią. I tak się z nim męczy uj wie po co.
        Najczęstsza przyczyna takiego życia niestety. Sąd przymknie na kilka miesięcy
        (lub nie przymknie), a później wkurwiony pan zrobi wszystko, aby tylko pokazać
        na co go stać.
        • carrymoon Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:28
          dpowiadasz na:
          figrut napisała:

          > Ona się boi, bo wie na co go stać. Że przyjdzie
          > > i
          > > drzwi rozwali, że on mściwy jest i nieobliczalny i cholera wie co mógłby
          > jej
          > > zrobić jakby się gdzieś zaczaił na nią. I tak się z nim męczy uj wie po c
          > o.
          > Najczęstsza przyczyna takiego życia niestety.


          ale facet taki nie stał sią z dnia na dzień. Chyba, że świadomie związała się ze
          świrem i oprawcą. W innym przypadku facet już pewnie wcześniej zaczyna
          zachowywać się źle, bywa agresywny itp. Zanim dojdzie do nasilenia objawów
          trzeba wiać a nie gdy jest już bardzo źle.
          Niektóre muszą sięgnąć dna by zobaczyć, że chłop to świr. A wtedy to już często
          za późno.
          Ale kult spodni w domu wpajany jest nam od maleńkości. Wielu kobietą wydaje się,
          że nie są w pełni kobietami jeśli u boku nie ma faceta, nie ważne jaki byle
          spodnie w domu były. To błąd za który niekiedy kobiety płacą najwyższą cenę

          Ja zawsze twierdze, że potrzebuje mężczyzny nie spodni, bo spodnie to sama
          często nosze.
          • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:40
            > ale facet taki nie stał sią z dnia na dzień. Chyba, że świadomie związała się z
            > e
            > świrem i oprawcą. W innym przypadku facet już pewnie wcześniej zaczyna
            > zachowywać się źle, bywa agresywny itp. Zanim dojdzie do nasilenia objawów
            > trzeba wiać a nie gdy jest już bardzo źle.
            Bardzo często jest tak, że facet na początku jest niemal ideałem.
            Kiedyś spotkałam na policji babeczkę ( z mojego miasteczka). Jej córka miała być
            przesłuchiwana w obecności psychologa i jej jako matki. Kiedy czekała aż córkę
            podwiozą ze szkoły, opowiedziała mi historię swojego życia. Kobieta nie ma
            paznokci u stóp. Po palcach tak jej mąż skakał, że zmiażdżył jej paznokcie. Ma
            też wiele innych śladów niewidocznych dla zwykłego przechodnia. Małżeństwem byli
            15 lat i 11 lat to była sielanka nie życie. Mąż ją na przysłowiowych rękach
            nosił i wtedy w życiu by nie uwierzyła, że byłby ją w stanie kiedykolwiek
            uderzyć. Ja znałam ją jeszcze z czasów, kiedy razem z mężem prowadziła sklep i
            tam ona wydawała się tą panującą.
            Znam też dziewczynę, którą przyszły mąż skopał na oczach wczasowiczów dwa dni
            przed ślubem. Ślub wzięli. Później się rozeszli, on związał się z inną kobietą
            którą też bił. W jednym czasie obie urodziły synów jednego mężczyzny. Są
            naprawdę różne sytuacje.
            • margotka28 Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:45
              przez 15 lat tez facet był przykładnym ojcem i mężem? Albo to co
              piszesz jest nieprawidziwe, albo ten facet nagle dostał świra. A
              jeśli tak było, to jego miejsce nie jest w więzieniu, tylko w
              psychiatryku.
              Normalna osoba po 15 latach przykładnego małżeństwa nie pozbawia
              drugiej osoby paznokci u nóg. Nie wierzę w taką wersję wypadków.
              • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 22:01
                Nie przez 15 a przez 11. Przez 4 lata małżeństwa babeczka przeżywała swoje
                prywatne piekło w czterech ścianach. Jej mąż poznał kogoś na boku i wtedy
                właśnie nastąpiła zmiana. Był zakochany w tamtej kobiecie, ale o swoją żonę był
                zazdrosny i robił jej dzikie awantury podejrzewając dokładnie o to, co on sam
                robił - o zdradę. Przez te cztery lata dojrzewała do rozwodu i rozstania.
                Początkowo kiedy wzywała policję, po powrocie męża z 24 aresztu dostawała taki
                wp..., że odechciewało jej się interweniować ponownie. Mąż się wyprowadził do
                swojej kochanki, ale mimo wszystko nadal rościł sobie prawa do swojej żony.
                Uwolniła się dopiero wtedy, kiedy przyjechał do niej facet poznany przez jej
                koleżankę (dokładnie, to bliski kuzyn koleżanki) i starli się razem. Były
                później groźby że ich podpali, ale wtedy sąsiedzi dopiero wkroczyli do akcji, bo
                obawiali się o swoje życie i facet dostał zakaz zbliżania się do swojej żony
                (wtedy rozprawa rozwodowa była w toku). Od swojej teściowej usłyszała "dla
                dzieci warto wiele wycierpieć". Jej była teściowa mieszka obok mnie.
            • bernimy prawie ideał na początku 20.11.09, 22:03
              "Bardzo często jest tak, że facet na początku jest niemal ideałem."

              Nooo zgadza się. Jak również to, że nie ma tak, że do wtorku 15
              lipca jest ideałem a w środę 16 lipca po powrocie z pracy katuje
              małżonkę prawie na śmierć!!! Nie ma.
              Zaczyna się małymi kroczkami, i to kobieta powinna uznać, czy po
              jednym policzku dziękuje mężowi już za wspólne życie czy po 15, czy
              dopiero po zmasakrowaniu. Którymś uncertain
              A już podnoszenie łap na dziecko jest w ogóle dla mnie nie do
              przyjęcia!!!
    • mearuless Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:47
      oststnio ogladalam wlasnie o babce ktora postawila granice, wywaila oprawce i
      tyrana z domu.
      niedlugo potem zostala przez niego porwana i pobita- roznie to bywa...
      zycie to nie je bajka, nie mozemy ganic innych i krytykowac ze nie potrafia
      odejsc, zerwac, zakonczyc.
      najlepiej radzi sie z boku...
      • margotka28 Re: "portki w domu" 20.11.09, 20:54
        no tak, ale w imię źle skonstruoanego prawa mamy przyzwalać na
        bicie, poniewieranie, katowanie? Polek jest pewnie tyle co mężczyzn.
        Trzeba się zorganizować. Coś zrobić, nie tylko przyzwalać.
        Ja nie radzę z boku, ja jestem z patologii. Wiem, co zrobić żeby
        było dobrze, w miarę dobrze.
        • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:06
          Tyle, że bez zmienionego prawa w Polsce niewiele się zdziała. Najpierw trzeba
          zmienić prawo. Trzeba zapewnić kobiecie i dzieciom bezpieczeństwo, prawo do
          pozostania w lokalu mieszkalnym i wywaleniu pana, bądź też mieszkanie zastępcze
          dla kobiety z dzieckiem (dziećmi). Trzeba też pomóc w zdobyciu rozsądnej pracy,
          zapewnić bezpieczeństwo dzieciom. Tego nie ma i długo nie będzie. Takie mamy
          prawo - ludzkie dla oprawcy, nieludzkie dla kobiety z dziećmi.
          Zwróć uwagę, że nawet kobiety o kobietach mówią "uciekaj od niego". Uciekaj
          dokąd, donikąd ? Dlaczego to kobieta z dziećmi ma uciekać, zostawiać całe
          dotychczasowe życie, dorobek, pamiątki za sobą, a oprawca może zostać na starych
          śmieciach bo to jego, albo on tam zameldowany ?
          Niewiele kobiet jest w stanie wyobrazić sobie sytuację w której zabiera pod
          pachę dzieciom kurtki, na siebie narzuca jakiś płaszczyk i odchodzi na zawsze w
          nieznane bez dokumentów, ubrań swoich i dzieci, pamiątkowych zdjęć, kochanego
          zwierzaka. Większość kobiet zgubi swój ulubiony przedmiot i już ogarnia je
          czarna rozpacz, a tu trzeba zostawić wszystko, absolutnie wszystko.
          • margotka28 Re: "portki w domu" 20.11.09, 21:12
            zgadzam sie z tobą. I dlatego, żeby coś zmienić trzeba działać.
            Teraz, tutaj.
            • bernimy Re: "portki w domu" 20.11.09, 22:07
              Bardzo często ci oprawcy są tak silni i mocni tylko dlatego, że
              widzą strach, przerażenie w oczach katowanej żony oraz lęk przed
              byciem samą.
              • figrut Re: "portki w domu" 20.11.09, 22:21
                > Bardzo często ci oprawcy są tak silni i mocni tylko dlatego, że
                > widzą strach, przerażenie w oczach katowanej żony oraz lęk przed
                > byciem samą.
                Gdyby Twoja córka wracająca ze szkoły została postawiona na półpiętrze
                (kamienica między 2 a 3 piętrem) przez własnego ojca przy otwartym oknie i facet
                zagroziłby Tobie, że jeśli go nie wpuścisz, czegoś dla niego nie zrobisz itp. to
                spełniłabyś życzenie faceta ? Uznałabyś, że jest w stanie Twoje ( i swoje)
                dziecko wypchnąć z okna ?
                Jeśli facet ładuje pistolet i doskonale wiesz, że jest tam jeden nabój. Zamyka
                go i bawi się z Tobą w rosyjską ruletkę - raz jego, raz Twoja głowa, to
                wierzysz, że jest zdolny do wszystkiego ?
                Jeśli facet zamyka się z Tobą i dziećmi w domu przynosząc butelki PET z benzyną
                i przy tych butelkach zaczyna palić kurtkę Twojego dziecka, do tego odkręca gaz
                żeby było "atrakcyjniej", to zaczynasz wierzyć, że jest zdolny aby to zrobić,
                czy też podchodzisz do tego lajtowo ?
                Trzy różne przypadki trzech różnych kobiet, a pomysłowość facetów którzy chcą
                się zemścić nie ma granic.
                Pół biedy, jeśli facet to pijaczek wciąż zamroczony alkoholem. Jemu się za
                bardzo nie wierzy. Co jeśli facet robi to na trzeźwo ?
                • bryanowa-1 Re: "portki w domu" 20.11.09, 23:16
                  no ja to bym pewnie w wiezieniu skończyłauncertain
                  • bernimy Figrut 21.11.09, 13:06
                    Po pierwsze to co Ty opisujesz to są jakieś psychopatyczne
                    przypadki.
                    Po drugie takie coś nie bierze się z dnia na dzień. No możesz mnie
                    obdzierać ze skóry (tongue_out) a nie uwierzę, że jednego dnia facet jest
                    troskliwym misiem a następnego dnia budzi się bestią!!!

                    Tak jak napisałam wyżej, jeśli facet się przemienia to stopniowo,
                    małymi kroczkami. I w takie przemiany wierzę, znam takie przypadki.
                    Wiem, że faceci długo potrafią ukrywać swe prawdziwe oblicze aby
                    tylko zdobyć i omotać kobietę (to samo z kobietami, też pięknie
                    grają). Ale w pewnym momencie zaczynają "puszczać", tyle, że nie z
                    dnia na dzień.
                    I to o czym ja piszę, to jest to, że musi być odpowiednia reakcja
                    kobiety przy pierwszym, drugim takim kroczku! A co jest zazwyczaj?
                    Zazwyczaj jest tak, że taka kobita ze strachu żeby nie być samą,
                    albo "co ludzie powiedzą", wybacza wmawiając sobie, że to taki
                    jednorazowy wypadek.
                    Figrut, ja nie teoretyzuję, ja wiem choć nie z własnego
                    doświadczenia, że jednak można sobie poradzić. Te przypadki, które
                    opisałaś, to już niestety jest skutek braku odpowiedniej reakcji w
                    przeszłości.

                    I nie piszę, że z każdym takim łobuzem można sobie poradzić, bo
                    wiem, że są na świecie psychopaci, dla których życie ludzkie, w tym
                    nawet życie własnego dziecka, nie ma żadnej wartości. I dlatego są
                    dramaty!
                    • figrut Re: Figrut 21.11.09, 14:02
                      To co opisuję, to przypadki kobiet ze spotkania przy ośrodku interwencji
                      kryzysowej. Ile kobiet, tyle przypadków. Bywa różnie. Jednym rodzina właziła na
                      głowę, bo ślub trza brać, bo nie wolno na swojego chłopa donosić, inne są w
                      potrzasku do tej pory, bo wiedzą na co stać faceta. Jak ktoś pił i był agresywny
                      po alkoholu, to i po ślubie można było przewidzieć, że taki sam będzie. Jak ktoś
                      jednak nie pił i robił to wszystko jak najbardziej świadomie, to naprawdę w
                      większości przypadków nawet jeśli są takie sygnały, to je przegapisz.
                      Ta cała pomoc osobom z przemocy to kąt dla kobiety i dzieci na 3 miesiące w
                      ośrodku interwencji kryzysowej w którym sama musisz zająć się dziećmi szukając
                      jednocześnie pracy i mieszkania. Nikt się nie przejmie tym, że zabrałaś dzieci
                      ze szkoły i przedszkola, nie masz co z nimi zrobić i jesteś w sytuacji bez
                      wyjścia, bo ośrodek musisz opuścić za 3 miesiące, dzieci ulokować w tymczasowej
                      szkole i przedszkolu, a sama musisz szukać pracy nie wiedząc, gdzie znajdziesz
                      tanie lokum do mieszkania.
Pełna wersja