caffe_mocca
26.11.09, 18:43
Jak niektóre z was wiedza - w pazdzierniku zmienilam prace .
Nowe srodowisko - nowi ludzie (bardzo fajni!!!|).
No i ... nowy kumpel w pracy. Swietny facet , bardzo go lubie , czesto sie
wygłupiamy, zartujemy etc. Malo takich osob po swiecie łazi.
Dowcipnych, zabawnych i - nie smiejcie sie- dobrych i uczciwych . Mało
A w domu - no cóz... wkurzony mąz ze ja smiem miec fajnego faceta w pracy. I
wracac do domu z opowiesciami i historyjkami z czego dzis sie smialismy i o
czym gadalismy.
Dwie rzeczy - nie traktuje kolegi z pracy pod kątem "emocjonalno-seksualnym" ,
dwa - ROZUMIEM troche meza - bo pewnie jak by to on mial taka "super-hiper
kolezanke" w pracy to tez było by mi dziwnie ale... niestety doszlam do
wniosku ze zrobilam ogromny bład ze szczerze i w mysl zasady jaka mamy z moim
mężem - ze zawsze o wszystkim sobie szczerze - mowimy - powiedzialam.
Zachowalabym dla siebie - bylo by ok ( czego oczy nie widze etc.) ale chcialam
byc uczciwa i przede wszystkim szczera (wiedzac ze nie robie niczego złego) i
nic za plecami - i mega foch.
No i tylko mąz traci - bo skrzywiony, bo sfochowany bo obrazony jak primadonna
...

W zestawieniu z rozesmianym i wesolym kumplem tylko traci , oj traci ...
I jeszcze jedno - mam szlaban na seks ;/ pfff hiehiehiehie
szanowny malzonek od 3 dni nie pozwolil sie w ramch swojej obrazy majestatu
dotknac.
jest mi bardzo przykro ze nie ma do mnie widocznie ani gramu zaufania i
wyobraza soebie nie wiadomo co.
Ps. co ja mam z tym złosnikiem do cholery zrobic?! Przeciez go nie
"przeprosze" no cholera nie mam za co!
Otatnio sie tak wkurzylam ze serio powaznie myslalam o tym zeby wyjsc z domu,
trzasnac drzwiami i z pelna premedytacja isc z TYM własnie kumplem na piwo -
na złosc mezowi

szlag

ale nie pozwole zeby tymi swoimi manipulatorskimi zachowaniami
sprawil ze z nikim w pracy gadac nie bede, nie bede miec znajomego plci
meskiej etc. niech mnie cmoknie!