Dodaj do ulubionych

trochę brudu nie zaszkodzi:)

30.11.09, 19:39

zwrócono mi ostatnio uwagę że jestem... nielogicznasmile
w sumie chodzi o to że: codziennie biegamy po brudnych ulicach,
przebywamy w brudnych pomieszczeniach, wszystkie te pyłki, kurz,
drobiny piasku, ziemi unoszące się w powietrzu - czyli normalny
otaczający nas świat który sterylny nie jest. ulica, przystanek,
autobus, klatka schodowa - znajomy, swojski brudek.
a potem wchodzę do mieszkania i sprzątam, odkażam, myję, szoruję. a
że łaznienkę trzeba mleczkiem - bo szoruje i odkaża, naczynia
płynem, ubrania super proszkiem, podłogę, płytki itd itd.
jak się tak zastanowić to coś w tym jest. łazimy po świecie pełnym
kurzu, pyłu, i jakoś nam to nie przeszkadza,ani nie szkodzi - a w
domu stosujemy tony chemii w celu wyszorowania i odkażenia
chałupy.się tak zastanawiam co bardziej szkodzi: odrobina brudu czy
chemia użyta w celu usunięcia tego brudu.no idzie się powieśić po
prostu. ale i tak sprzątać będęsmile
a z osobą która mi nielogiczność zarzuciła nie będę więcej gadać.
nie będzie mi jędza w głowie mieszać.
Obserwuj wątek
        • moonshana Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 20:13
          no ale ten mąż nie biega na czworakach z gołymi kończynami po
          błocie, nie tarza się w różnych syfam z lubością wcierając sobie w
          kark truchło zdechłego ptaka?! i nie musisz go potem wsadzać do
          wanny w celu usunięcia syfu?!
          uwierz, jakby Ci się mąż tak wytarzał w truchle, i jakbyś go potem
          myła w wannie - to naprawdę, naprawdę, naprawdę - wyszorowałabyś i
          odkaziłabyś łaznienkę zanim sama wlazłabyś do wannysmile życie,
          cholera, brutalne jest.
          • mathiola Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 20:19
            no ale ten mąż nie biega na czworakach z gołymi kończynami po
            błocie, nie tarza się w różnych syfam z lubością wcierając sobie w
            kark truchło zdechłego ptaka?! i nie musisz go potem wsadzać do
            wanny w celu usunięcia syfu?!

            mąż to może nie, ewentualnie brud tego świata wytrząsa mi z glanów na podłogę,
            ale dzieci - oooooo, one potrafią i truchło i gówno i wszystko do domu wnieśc wink
        • moonshana Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 02.12.09, 09:48
          dalej wyjaśnione, czemusmile
          dalej, dalej, niech chociaż jedna powie że w takiej sytuacji jak opisałam - nie
          odkaziłaby łazienkismile bo ja odkażam. o matko!!! jak ja wtedy szoruję i
          odkażam!smile ta cała Althea czy jak jej tam by się zadziwiła. blask mojej łazienki
          by ją oślepił, po czym biłaby mi pokłony i składała hołdysmile
          śniło mi się dzisiaj w nocy... dobrze, że się obudziłam.
    • karra-mia Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 20:29
      w sumie coś w tym jest
      ale ja sprzątam, bo lubię w domu mieć czysto, pachnąco i tyle. To że
      na chodniku leżą gówna psie, nie znaczy, ze mam pozwolić swojemu psu
      srac na podłogę i wdeptywac w to przy każdej okazji prawda?
      Wszystko traktuję ajaxem, a ubikację domestosem i tyle.
      • moonshana Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 20:57
        eejjjjj, nie w tym rzecz. ja toże nie mam psich kup na dywanie,
        petów w kątach mieszkania, obsikanej ściany i śmieci wszędziesmile.
        tak się tylko zastanawiałam jak my przeżyliśmy bo przecież
        dziecięciem będąc żyłam w dużo mniej sterylnym środowisku. Mama jest
        wprawdzie demonem czystości i posprzątane było zawsze ale wtedy nie
        było takich środków jak dziś, reklamy nie wmawiały że bez takiego a
        owego płyny bakterie zaraz nas zeżrą względnie poważnie sie
        pochorujemysmile,
        ps. znam kobietę która bardzo dosłownie rozumie odkażnie.
        odkaża 3-4 razy dziennie kibelek bo bakterie (!) a są małe dzieci w
        domu. w ciągu 4 lat wymieniała ów kibelek już dwa razy - tak te
        płyny wyżarły emalię. ale odkaża dalej, wszak zdrowie rodziny
        najważniejszesmile
        • karra-mia Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 21:03
          ps. znam kobietę która bardzo dosłownie rozumie odkażnie.
          > odkaża 3-4 razy dziennie kibelek bo bakterie (!) a są małe dzieci
          w
          > domu. w ciągu 4 lat wymieniała ów kibelek już dwa razy - tak te
          > płyny wyżarły emalię. ale odkaża dalej, wszak zdrowie rodziny
          > najważniejszesmile
    • denea Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 21:34
      O fak, a ja też mam psa i nie odkażam sad Chyba że zlew jak mu myję
      tyłek przy rozwolnieniu...
      Forum codziennie stawia przede mną nowe wyzwania, no sad Myję podłogę
      płynem do mycia podłóg a dywany odkurzam jak mnie co napadnie... On
      nie tarza się w truchle, fakt, i nawet kałuże omija i błota, ale i
      tak czuję się patologicznym syfem na jasnym obliczu społeczeństwa
      emaglowego...
      Ajaks, mówicie ? Muszę nabyć po pierwszym suspicious W sumie gołych podłóg
      mam mało, ale ulżę sumieniu swemu smile
        • denea Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 22:02
          Mathiola, ale Twój młodziutki i dupkę ma chyba średnio owłosioną ?
          Nie musi mieć wiecznych problemów i jak ma krótkie kudły, to może
          zwykły papier wystarczy wink Mój kundel jest stary, po przejściach,
          więc neurotyczny,i każde zachwianie jego równowagi psychicznej
          wspólnie musimy odcierpieć sad Akurat Sylwester się zbliża, pewno
          znów będę miała dwutygodniowy maraton stresu u pieseczka. Ale i tak
          gada kocham smile
        • moonshana Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 01.12.09, 12:49
          Mathiola, ja Cię postraszę, a co mi tamsmile
          uroki posiadania psa:
          jakiś czas temu pojechaliśmy z kundlem za miasto na spacer. my spacerujemy, pies
          spaceruje, ptaszki śpiewają, drzewka szumią.
          wracamy. wołamy kundla. leci. ożesz... wytarzał się w g..nie!
          pierwsza moja myśl: zabiję ścierwo!
          druga myśl: ku...wa, zabiję ścierwo!
          trzecia : ku...wa, ku...wa, ku...wa, zabiję ścierwo!
          ścierwo było od nas jakieś 10 metrów, smród walił pod niebiosa, my wściekli,
          ścierwo wyczuło że państwo czegoś niezadowoleni i podbiegło żeby się połasić,
          taki fajny piesek.
          w tym momencie pożałowałam że nie mam broni palnej żeby ścierwo odstrzelić z
          odległości.
          wytarliśmy kundla z grubsza ręcznikami papierowymi.
          przekleństwa płynęły z naszych ust jako ta wezbrana rzeka.
          ja wróciłam samochodem, a facet ze ścierwem wracali kilka kilometrów piechotą.
          do samochodu wsadzić się psa nie dało, smród taki że łomatko.
          celowo piszę "ścierwo" o moim pieseczku. tak wtedy o nim myślałam. trudno, widać
          zły człowiek jestem.
          koniec.
          boisz się?smile
    • denea Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 30.11.09, 21:45
      Ale serio, serio, jak mnie sumienie szarpie, to sobie przypominam
      tragiczną, niestety historię z któregoś forum, ponoć autentyczną.
      Otóż autorka miała ciotkę zafiskowaną na punkcie sterylności. Ciotka
      urodziła dziecko i oczywiście wszelkie zabawki były regularnie
      wyparzane, ówczesny lizol w cigłym użyciu, no takie klimaty
      przesadnej higieny. Dziecko zaczęło się samo przemieszczać i kiedy
      wyczaiło okazję, udało się do ogrodu i jak to dziecko, a to kamień
      oblizało, a to paluszki ubrudzone ziemią... i zmarło a lekarze
      orzekli, że to był bakteryjny szok dla organizmu... drugie dziecko
      owej ciotki było chowane w porządnej czystości, ale już bez
      sterylnej przesady i miało skłonność do chorób i słabą odporność, a
      trzecie pełzało swobodnie i zwykły gil nie powodował już trzęsienia
      ziemi w domu i ono mało chorowało.
      Sprzedaję, jak kupiłam. Ale ten pierwszy przypadek trochę mną
      wstrząsnął sad
      • mathiola moje przemyślenia 30.11.09, 22:27
        nie wiem czy to prawda czy nieprawda z tą ciocią, ale wiem, że: urodziłam
        wcześniaki, więc wiecie jak to jest, chuchałam, dmuchałam, tuliłam, grzałam,
        żeby było dobrze, żeby rosły, miało ciepło i miło. Chorowały jak cholera,
        myślałam, że oszaleję. W końcu dałam sobie na luz. I zasłynęłam w swoim bloku
        np. tym, że odkąd moje dzieci zaczęły raczkować, (a ja zaczęłam mieć kłopoty z
        kręgosłupem) na parterze puszczałam je wolno po wyjęciu z wózka i one same na
        czterech łapach wdrapywały się na nasze piętro. Brudne schody??? Ajjaj, moja
        babcia mieszkała z kurami i żyje.
        Przestałam je odziewać nadmiernie i rajstopy zakładałam poniżej -5. Ganianie po
        chodniku na czterech, bo się w pieski bawią? A proszę. Kiedy były jeszcze małe
        (ale już chodzące) nie umiały napić się inaczej, niż tylko na leżąco. Mam
        zdjęcia jak w wieku 13 m-cy leżą pokotem pod krzesłami w ogródku pizzerii,
        między trawnikiem a kostką i piją z kubeczków smile
        Odkąd przeprowadziliśmy się do domu, to już w ogóle maks. Jeszcze w PAŹDZIERNIKU
        tego roku uciekły mi z domu w samych majtkach, boso i biegały po podwórku. Bo
        dla nich to było normalne - od marca już tak latały, to czemu w październiku nie
        można? smile
        Wczoraj robiłam z ukrycia fotkę mojej córce, siedzącej na czubku wiiieeeelkiej
        góry czarnej ziemi, siedzącej okrakiem nań i lepiącej pączki.
        A latem... latem wyglądają tak:

        photos.nasza-klasa.pl/18213831/38/other/std/de8a2baaa7.jpeg
        I wiecie co? nie chorują W OGÓLE. Kataru nie licząc.
          • agusia79-dwa math to są szczęśliwe dzieci:-) 30.11.09, 23:00
            moja mała nadal pomyka bez rajstop, a na pytania dlaczego nie
            zakładam bo jest przecież zimno (cholera- wczoraj było +10!)
            odpowiadam ze stoickim spokojem- mnie nie jest zimno więc jej także
            nic nie będzie.

            A co do sprzątania- sprzątam i odkażam, ale fanatyczką nie jestemtongue_out
          • denea Re: moje przemyślenia 30.11.09, 23:25
            Ale zajebiaszcza impreza big_grinbig_grin

            Ja się zgadzam z tym, co piszesz. Stąd zresztą chyba stereotyp
            zdrowych, wiejskich dzieci, za którymi nikt ze sweterkami nie lata
            przy wiosennym wietrzyku, hulają po dworze całe dnie, brudzą się
            szczęśliwie i błahe zmoczenie bucików im niestraszne smile
            Ja jestem genetycznie obciążona nadmiernym kwoczyzmem (latano za mną
            ze sweterkiem i kanapeczką), ale dzielnie z tym walczę wink
            • doral2 Re: moje przemyślenia 01.12.09, 11:08
              ja tam sprzątam, bo lubię mieć czysto, a że mam trzy psy, to czysto kurde nigdy
              nie jest, bo wiecznie pełno piachu na podłodze i psie łapki odciśnięte na
              panelach uncertain
              i kłaki na fotelach i kanapach...

              podobno człowiek w całym swoim życiu zjada 70 kilo piachu.
              • bernimy Re: moje przemyślenia 01.12.09, 13:53
                No ja nie wiem, ale ja po powrocie do domu pilnuję tylko, żeby z
                butami nie wchodzić do domu, tylko zopstawiać buty przy drzwiach. I
                zmieniam pracowe/wyjściowe ubranie na domowe i mycie łap obowiązkowe.

                W domu porządek, ale z domestosem nie szaleję! Używam tylko do wc.
                Oczy mi wychodzą na wierzch jak czytam o myciu podłóg domestosem surprised

                Zwierząt nie mam, bo może bym bardziej szalała ze sprzątaniem tongue_out
                Jak córka będzie kiedyś chciała to może mieć
                rybki/króliki/chomiki/szczurki/papużki, ale nie psa czy kota, dla
                których wylizanie tyłka a potem dziecka to normalka tongue_out

                Co do dzieci wsiowych, fakt zdrowsze, te oczywiscie które przeżyją.
                Też uważam że za bardzo dmucham na Młodą, ale nie potrafię Jej na
                deszcz przy 12 oC wypuścić na bosaka. A takie obrazki widziałam i
                dzieciaki nie chorowały big_grin
        • mariolka55 Mathiola 02.12.09, 09:42
          jakbym czytała o sobiebig_grin
          z tym lepieniem z ziemi itp
          no i moje tez wylatują w majtkach gdy większość juz w czapkach zasuwabig_grin
          rajtki pod spodniami miały dwa razy w tym sezonie,a na wycieczce były jedynymi
          dziecmi bez czapek
          nie powiem ze budzę tym zdziwienie i przerażenie! większości

          moi chorują tyle ile przeciętny przedszkolak musi wychorawać,no i szybko sobie
          radzą z wirusami
          oby tak dalej!
    • mamolka1 Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 01.12.09, 14:37
      Zdecydowanie nie jestem fanką nadmiernego sprzątania - czasem odkurzę , jak mam wenę to podłogę umyję....
      Właśnie dziś zrobiłam odpowiednie zakupy coby świąteczne porządki zacząć robić.
      Okna od pewnego czasu proszą o umycie i chyba się złamię i zrobię im tę uprzejmość - słoneczko ostatnio świeciło i okazało się że mam mleczne szyby tongue_out.
      Nad młodzieżą nigdy nie tańcowałam, razem z nimi na bosaka latałam po rynku w czasie deszczu budząc powszechne zainteresowanie przechodniów..
      Na wakacjach na wsi moi nawet w deszcz udawali się kąpać do rozłożonego basenu a ich wiejska koleżanka z zazdrością na to patrzyła - biedny dzieciak już przy temp ok 20 st był ubierany w czapkę , sweterek i kurteczkę...
      Odpukać w "niewiadomoco" potomki nie chorują mi wcale, żadne jeszcze nie miało antybiotyku nawet te nieszczęsne jelitówki przechodzą baaardzo lajtowo
    • moonshana Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 01.12.09, 14:56
      wątek ogólnie miał być o tym, że przesadne sprzątanie szkodzi
      zdrowiusmile.psychicznemu, fizycznemu i każdemusmile .
      a teraz ( ponieważ moje nalewki jeszcze się robią) ta, która to czyta niechaj
      postąpi wedle wskazówek:
      polej, polej, polej, polej.
      czas by zmienić w mózgu olejsmile
    • exotique Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 01.12.09, 23:28
      no bo to jest nielogiczne heheh
      ja po przyjechaniu ze szpitala po porodzie przez tydzien w masce do mlodej
      podchodzilam (zasmarkana, zapalenie gardla i zatok), przez miesiac przed
      wzieciem jej rece dezynfekowalam dlonie. I mylam zeby (palaczka jestem).
      teraz podlogi myje co 2 dni, bo mloda za odkurzacz robi a u nas sie kurzy (kuzwa
      skad ten kurz???) i wlosy mi leca- wiec po co ma sie mojej siersci nalykac.
      Pedantka nigdy nie bylam, raz na pol roku cifem kafle na podlodze w kuchni
      zrobie, reszta normalnymi srodkami. Domestosu w domu nie posiadam.
      • antyka Re: trochę brudu nie zaszkodzi:) 02.12.09, 13:21
        Sprzatam normalnie, ale co kilka dni deski klozetowe przelewam wrzatkiem. No,
        ale my tepimy lamblie, wiec musze od casu do czasu zdezynfekowac toalete.

        Generalnie nie szaleje ze sprzataniem, ale w powodu robali,
        czesto odkurzam i piore w wysokich temp. Bardzo czesto tez zmieniam reczniki -
        corce codziennie, i posciel - co ok. tydzien.

        Kiedy ja te gowno wytepie, ech...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka