malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie?

02.12.09, 21:42
Ktoś ostatnio o tym pisał....Hell? Sem? ..no nie pamiętam dokładnie..
Ale ja z innej gruszkismile Dzisiaj w przedszkolu pani dała mi rysunki,prace
mojego dziecka z kilku ostatnich dni.Moja Młoda ma dokładnie 4 lata i 5
miesięcy.Jak zobaczyłam te jej prace to lekko się podłamałam,moja dziewczyna
UMIE ładnie malować ,ale na tych kartkach zobaczyłam tylko pomazane jedną
kredką bazgrołysad Pani twierdzi ,że moja dziecina świetnie sobie radzi w
grupie(po mimo że jest obcojęzyczna) że świetnie wypełnia swoje
zadania,polecenia och i ach! Mąż też mi mówi.."no może jej się nie chciało(?!)
i dlatego pomazała te kartki tak...sama nie wiem mi się wydaje ,że dziecko nie
musi być wybitnie uzdolnione ale rozwija się według +- jakiś norm...
Ale właściwie ja nie o tym chciałamsmile Czy wy krytykujecie swoje dzieci?
Jak wyszłyśmy z przedszkola ,ona cała w skowronkach opowiada mi że to dla X
namalowała(jej ukochana przyjaciółka-moja koleżanka) to dla taty a to dla
mnie....Ja obejrzałam i powiedziałam(DOSŁOWNIE) " Kochanie piękne są te
obrazki ,ale powiedz mi dlaczego np,tego misia pomazałaś jedną kredką,dlaczego
w domu tak ładnie malujesz a tutaj wychodzisz za linie,no według mnie
..podobają mi się te obrazki ale nie postarałaś się,wiem że potrafisz ładniej
malować"
Ona mi odpowiedziała,że szybko to robiła,że jej się nudziło,że nie chciała
..(nie wiem czego nie chciała???)
No i do sedna,mąż wrócił z pracy ,pokazałam mu te obrazki(Mała się bawiła w
pokoju na górze) Ona po kilku minutach zeszła na dół zobaczyła te obrazki na
ławie ,zebrała je i schowała do szafki mówiąc" schowałam już nikt więcej ich
nie będzie oglądał!"
No przykro mi się zrobiło...czy ja serio przesadziłam z krytyką(w rozmowie z
nią?) Czy tak powinno być,że ciągle się głaszcze po główce dziecię,żeby żyło
bezstresowo?
Kurde.....czy wy ZAWSZE chwalicie bezkrytycznie swoje dzieci????
Co ja zrobiłam źle?
    • karra-mia Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 21:49
      > Kurde.....czy wy ZAWSZE chwalicie bezkrytycznie swoje dzieci????

      nie
      ale to, co dla ciebie brzydkie, dla niej może być ładne. Akurat tu
      uważam, ż eto ocena subiektywna i skoro miała taki nastrój, żeby
      narysowac to tak a nie inaczej, to nie widze powodu do krytyki.
      Zrobiłas jej przykrość, bo widać, ze zadowolona była ze swoich
      prac, a ty ją lekko sprowadzilas na ziemię. Taki kubeł zimnej
      wody...Ładnie ale może być ładniej, a potem przyniesie z matmy 4 i
      powiesz: dobrze, ale mogła być 5. Przepraszam, ale ja mam takie
      własnie wspomnieniasad
      • annabetka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:02
        karra-mia napisała:

        > > Kurde.....czy wy ZAWSZE chwalicie bezkrytycznie swoje dzieci????
        >
        > nie
        > ale to, co dla ciebie brzydkie, dla niej może być ładne. Akurat tu
        > uważam, ż eto ocena subiektywna i skoro miała taki nastrój, żeby
        > narysowac to tak a nie inaczej, to nie widze powodu do krytyki.
        > Zrobiłas jej przykrość, bo widać, ze zadowolona była ze swoich
        > prac, a ty ją lekko sprowadzilas na ziemię. Taki kubeł zimnej
        > wody...Ładnie ale może być ładniej, a potem przyniesie z matmy 4 i
        > powiesz: dobrze, ale mogła być 5. Przepraszam, ale ja mam takie
        > własnie wspomnieniasad
        >

        Karra nie porównuj ocen ze szkoły z rysunkami mazankami dziecka z przedszkola,to
        raz.A dwa mi chodziło głównie w tym poście o odpowiedź na ile można i jak można
        krytykować przedszkolaka(nawet nie krytykować tylko obiektywnie oceniać) żeby
        dziecku przykro nie było.
        Mojej się raczej przykro nie zrobiło jak jej powiedziałam ,że pięknie ale tu za
        linię wyszła tu pomazała...Dopiero jak mężowi pokazałam te obrazki i ona je na
        ławie zobaczyła-schowała i powiedziała co powiedziała.
        • karra-mia Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:13
          ale ja nie porównuję, po prostu zaraz mi się takie wspomnienia
          rzuciły.
          Można pochwalić to, co dobre, a to co złe nie krytykowac, a zachęcić
          do poprawienia, do dorysowania czegoś, do zrobienia jeszcze raz.

          > Mojej się raczej przykro nie zrobiło jak jej powiedziałam ,że
          pięknie ale tu za
          > linię wyszła tu pomazała...Dopiero jak mężowi pokazałam te obrazki
          i ona je na
          > ławie zobaczyła-schowała i powiedziała co powiedziała.

          myślę, z ebyło jej przykro, ale jakoś to przełknęła. Ale najbardziej
          ją zabolało chyba to, ze omawiasz jej prace z tatą, bez niej, że nie
          chwalisz się tacie, jak córeczka coś narysowała, tylko po kryjomu
          pokazujesz, co ona nabazgrała. Myślę, ze to ją bodło. Że poczuła się
          taka z boku, że może faktycznie bardzo paskudnie narysowała coś,
          skoro omawiacie to po cichu.
        • 3-mamuska Boze kobieto!! 03.12.09, 12:15
          Normalnie rozwalilas mnie na lopatki,dziecko w przedszkolu ma tyle zajec, ze nie
          chce mu sie dopracowywac szczegolow.W domu ma cisze i spokoj i nic innego
          ciekawego do robienia,w przedszkolu sa dzieci moze ktos ja wolal i dlatego na
          szybcika chciala skonczyc.Rob tak dalej a twoje dziecko bedzie mialo niskie
          poczucie wlasnej wartosci,powodzenia
          • annabetka Re: Boze kobieto!! 04.12.09, 02:24
            3-mamuska napisała:

            > Normalnie rozwalilas mnie na lopatki,dziecko w przedszkolu ma tyle zajec, ze ni
            > e
            > chce mu sie dopracowywac szczegolow.W domu ma cisze i spokoj i nic innego
            > ciekawego do robienia,w przedszkolu sa dzieci moze ktos ja wolal i dlatego na
            > szybcika chciala skonczyc.Rob tak dalej a twoje dziecko bedzie mialo niskie
            > poczucie wlasnej wartosci,powodzenia

            Boże kobieto! Normalnie mnie rozwaliłaś na łopatki tą wypowiedziąbig_grinbig_grin
            Pozdrawiam Annabetkatongue_outtongue_out
    • edycja_kopiuj_wklej Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 21:51
      Moja o jakies pol roku mlodsza, ale jak widze, to ona nie cierpi zamalowywac
      kolorowanek. mam w domu KILKADZIESIAT i leza nie ruszone, albo zaczeta, pare
      kresek i dalej absolutnie nei chce zamalowywac. Za to uwielbia rysowac dziwne
      mazy. Bierze jedna kredke i rysuje dziwne kreski, kolka. Uwielbia tez zadania
      rysowania po sciezce, laczenie obiektow itp.
      Ale kolorowanki to zlo konieczne u niej
    • totorotot Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 21:52
      chwalic, chwalic
    • figrut Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 21:58
      Delikatnie czepiam się tylko wtedy, kiedy coś naprawdę powinno być porządnie
      zrobione. Np. mojemu pierwszoklasiście mówię " to może zrobisz jeszcze jedną
      linijkę tych literek ? Im więcej się pisze, tym ładniej wszystko wychodzi.
      Zobacz na tamto T jak ślicznie Ci pod koniec lekcji wychodziło". Generalnie
      chwalę wtedy to, co wyszło ładniej, a tego co nie wyszło to nie krytykuję tylko
      zachęcam do ćwiczeń. Ja chyba nic nie krytykuję u dzieci po za złym zachowaniem>
    • caffe_mocca Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:10
      Nie, nie chwale bezkrytycznie ale akurat slowa do 4,5 latki typu :
      podobają mi się te obrazki ale nie postarałaś się,wiem że potrafisz
      ładniej
      malować"
      uwazam za przesade
      Raz - ze dziecko za male
      Dwa - nie zawsze musi na 100% dawac z siebie wszystko. Moglo jej sie nie chciec
      , mogla miec zly dzien. Ty swoja prace ZAWSZE wykonujesz dobrze i nie zdarzaja
      ci sie wpadki?

      A reakcja malej dobitnie swiadczy o tym ze PRZESADZILAS z "krytyką" uncertain Juz
      lepiej bylo nic nie mowic ....
      • grave_digger Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:22
        chwalę bezkrytycznie!
        nasłuchałam się w moim życiu od mamy dlaczego tak a nie inaczej i mam dosyć.
        moje dzieci są naj we wszystkim tongue_out
        mam niskie poczucie własnej wartości i nie chcę tego fundować moim dzieciom.
        to co, że narysowała coś nie tak, czy z tego się strzela? wink
        • caffe_mocca Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:25
          dokladnie, !
          tym bj. ze na ogol - jak sama piszesz - rysuje bardzo ładnie?
          Po co takie słowa przy JEDNORAZOWYM brzydszym rysunku????
          nie rozumiem uncertain
        • figrut Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:29
          > nasłuchałam się w moim życiu od mamy dlaczego tak a nie inaczej i mam dosyć.
          > moje dzieci są naj we wszystkim tongue_out
          > mam niskie poczucie własnej wartości i nie chcę tego fundować moim dzieciom.
          To mamy podobnie. Miałam cholernie niskie poczucie własnej wartości, bo zawsze
          mogłam zrobić coś lepiej niż zrobiłam. Zawsze pozostawał jakiś niedosyt i kac
          moralny, że zawiodłam, a mogłam bardziej się postarać. Mając w pamięci jak sama
          się czułam, nie funduję tego moim dzieciom.
      • annabetka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:23
        Ok ,faktycznie macie rację...to samo i mąż mi powiedział,on się zachwycił tęczą
        i tym co na kilku obrazkach było według niego super ...ale kurcze jakoś tak
        pomyślałam,że to mądra dziewczynka jest i serio! delikatnie jej uwagę
        zwróciłam,że nie dokładnie coś tam wykonała....oj dobra już się nie
        tłumaczę,wiem że dupy dałam kolejny raz jako matkasad
        Karra gadaliśmy z mężem tak ,że Mała nie słyszała a jak zeszła na dół to od razu
        mąż ją zaczą wypytywać co tu co tam namalowała,chwalił ją pod
        niebiosa,powiedział że uwielbia jak maluje tęcze bo pięknie jej wychodzą i takie
        tam....a jednak w finale schowała te obrazki,czyli ja przegiełamsad
        • caffe_mocca Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:27
          annabetka - spoko, a kto chociaz raz nie dal "dupy jako matka wink"
          raz wpadka - nic sie nie stanie, dobrze ze pytasz , ze sie zastanawiasz i
          analizujesz smile , no i dobrze ze masz NAS (hiehiehie smile))
        • karra-mia Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:33
          annabetka najważniejsze, że dostrzegasz w sobie błąd. Kto ich nie
          popełnia co?
          Wiesz na przyszłość i tyle.
          A mała raz dwa zapomni, bo to jednorazowy incydent, ty wiesz, że nie
          powinno się więcej takich zdarzyc, a więc i takich wspomnień, jak my
          tu mamy, nie będzie w sobie hodować. Głowa do góry!
    • esofik Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:25
      wcześniej rysunkami zachwycała się przedszkolanka, więc Moda była
      zadowolona ze swoich prac. W momencie, gdy je skrytykowałaś zgasiłaś
      radość z wykonanego zadania

      moja Matka zawsze w ten sposób oceniała moje próby gotowania
      "bardzo dobre, ale mogłaś posolić, popieprzyć itd"
      efekt jest taki, że dziś gdy ktoś chwali moje gotowanie, nie do
      końca wierzę. I nie lubię gotować dla gości
    • mearuless Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:34
      ja mam na swoim koncie jedno takie zachowanie -pamietam do dzis a bylo to 6 lat
      temu...
      tez wiazalo sie z moja 4letnia corka.

      okazalam jej swoje niezadowolenie z jej postepowania a pozniej mialam i mam
      wyrzuty....zrobilam jej przykroscsad

      i wiem,ze ona to przezyla bo przedmiot sporu chowala zawsze gdy ktos przychodzil.
      no coz bylo, ona zapomniala ja nadal to sobie wyrzucam.

      jestesmy tylko ludzmi, trzeba nad soba pracowac.

      i tyle.

      dzieciak pewnie nie dozna uszczerbku na zdrowiu psychicznym z tego powodu, a w
      przyszlosci moze pomysli zeby sie bardziej spiac przy robociewink-a ty masz
      nauczke zeby myslec co sie mowi, zeby nie powiedziec tego co sie mysli...
    • dorotamakota1 Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:43
      Najpierw pochwalić a później wskazać na małe niedociągnięcia.
      Tym bardziej jeżeli wiesz, że dziecko stać na więcej to nie chwalić za byle
      pierdółki bo spocznie na laurachwink.
      U mnie brzmiało by tak:
      Oooo jaki fajny rysunek, łany kolor dobrałeś ale widzę, że tu to mogłeś
      się jednak bardziej postarać...
    • annabetka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:44
      Kurcze ,dziewczyny ale to serio znaczy żeby ZAWSZE chwalić po mimo że coś
      dziecko niedoskonale zrobiło? Któraś napisała,że mama uczyła gotować,ale
      powiedziała "fajnie to zrobiłaś ale więcej soli i pieprzu mogłaś dodać"
      No i ja pytam..czy właśnie na tym nie polega wychowanie? Dziecko jesteś
      cudowne,zrobiłeś to wspaniale ,ale uważam że mogłeś tu troszkę więcej
      pracy/zaangażowania wnieść.No sama nie wiem biję się z myślami...Córka zupę
      ugotuje ,ja ją pod niebiosa wychwalę a nikt tego do ust nie weźmie.Córka
      pomaluje obrazek ,ja się zachwycę przekonam że to najpiękniejsze co widziałam,a
      przyjdzie babcia/koleżanka i zapyta a co to za bazgroły????? I właśnie nie wiem
      czy chwalić pod niebiosa,czy jednak czasem delikatnie przekazana krytyka/uwaga
      nie jest czasem lepsza niż to wniebowzniesienie.
      • karra-mia Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:56
        Ale mnie się wydaje, że to też zależy od tego, co krytykujesz, a co
        chwalisz. Bo jasne, że trzeba też dziecko sowajać z porażkami,
        jednak ocena rysunku czy czegoś podobnego jest dosyć subiektywna.
        Tobie się nie podobały, a mężowi tak, więc może ta krytyka nie jest
        potrzebna.
        Kurde ja się nie znam, ja jestem początkują ca mama 3latka, ale mam
        wspomnienia córki swojej matki i staram się jakoś omijać pewne
        rzeczy, przemilczeć pewne słowa, bo jak to mea napisała świetnie:
        trzeba czasem pomyśleć, co powiedziec, żeby nie powiedzieć, coo się
        myśli...
        Ja sobie myślę, że od krytyki są inni, ja - jako matka jestem od
        wspierania, pomagania, od motywowania, a na to trzeba znaleźc złoty
        środek.
      • turzyca Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 23:32
        Oczywiscie, ze mozesz chwalic, jak ktos cos niedoskonale zrobil. Bo przeciez
        oprocz tego "niedoskonale" jest cala reszta dobrze zrobiona i za te reszte mozna
        pochwalic.
        Jako taka corka, co byla chwalona, wyobrazam sobie taka scene rosolowa mniej
        tak: o, ugotowalas rosol! Jaki klarowny, pamietalas, zeby odszumowac. O, i o
        przyrumieniu cebulki pamietalas. A dopiero gdy rosol na talerzu, nie tylko
        sprobowany, ale po kilku porzadnych lyzkach: - ile dalas pieprzu? Bo troche malo
        pieprzny, nastepnym razem mozesz spokojnie mozesz dac dwa razy tyle pieprzu. Na
        koniec obiadu jeszcze jakas mila uwaga, gdzies w trakcie, na poczatku czy na
        koncu, czesto przytulenie, usciskanie, jakas dumna uwaga na temat dzielnej
        coreczki, ktora sobie poradzila z zadaniem. Informacja, ze rosol byl malo
        pieprzny jest, jak byla. Ale zadowolenie z siebie, a potem i pewnosc siebie -
        duzo wieksze.
        To co nam sie wydaje proste dla innych jest duzym wyzwaniem. Mozna ich za to
        spokojnie chwalic, a krytyke wplesc pomiedzy i ograniczyc sie do uwag
        konstruktywnych.
        A nawet jak komus cos nie wyszlo, to i tak nie nalezy go za to krytykowac. Nie
        bez powodu mamy takie powiedzenia jak "pierwsze koty za ploty" czy "cwiczenie
        czyni mistrza" - porazke czesto widzimy sami, a od bliskich potrzebujemy
        wsparcia i upewnienia nas, ze to nie my jestesmy beznadziejni tylko akurat nam
        nie wyszlo i kiedys pojdzie nam lepiej.

        PS Gdzies przeczytalam, ze zeby malzenstwo przetrwalo i bylo szczesliwe, trzeba
        5 razy wiecej pochwal niz krytyki. Mysle, ze nie tylko malzenskiemu szczesciu ta
        proporcja dobrze robi.
    • sebaga Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 22:51
      no dałaś dupy smile Pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz smile. Córeczka
      jeszcze mała, Ty jesteś dla niej wyrocznią, Twoje zdanie
      najważniejsze. Tak więc chwal! Zdązysz się jeszcze ponarzekac jak się
      prawdziwe problemy zaczną, w szkole. Ja mam 3,5 latka, który rysuje
      pięknie, zdecydowanie lepiej od swoich rówieśników. Ale ma gorsze
      dni, kiedy zamazuje kartki i nic sensownego nie tworzy. Ale nie
      krytykuję go, szukam plusów i chwalę. Za to w innych sytuacjach daję
      dupy . Tak to jest, uroki macierzyństwa.
      pozdrawiam i glowa do góry!
    • annabetka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 23:02
      No właśnie......mąż się skupił na jednym obrazku..(totalne bazgraje ,jeden
      kolor...) zapytał "Myszko a co tu namalowałaś?" ona odpowiedziała" Cały świat"
      ...Mąż stwierdziła"aaa.to pewnie mapa jest? " Odpowiedziała że tak to jest mapa
      całego świata...Połączyłam faktysmile Ona zawsze do mnie mówi "kocham cię na całym
      świecie!" ,kilka dni temu mówiła mi że coś dla mnie zrobiła i że chce mi to
      pokazać..nie wróciłam się bo wszystko szybko szybko.....
      kurde....a ja powiedziałam że to bazgroły jakieś.......
      serio nie powiązałam tych faktówsad
      Nakopcie mi w dupę.
      • sebaga Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 23:07
        kop kop. A tak serio to daj spokoj. Ja bym wróciła w rozmowie z mala do
        tych obrazkach, skupiła się na plusach i bedzie ok. JUz samo to, ze się
        tak przejmujesz świadczy o tym, ześ fajna mama smile
    • semida Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 23:16
      Jeśli Młoda do mnie przyjdzie zachwycona i daje rysunki(czasami,jak np dzis tylko jakies koslawe sloneczko i kilka kresek obok niego,czasami naprawdę ładne obrazki)ZAWSZE chwalę.
      No po prostu dziecka nie można krytykować w takich sprawach(tym bardziej jak jest zachwycone swoimi"obrazamismile,dziecko zazwyczaj się stara...a nawet jak się nie stara to oczekuje pochwały że narysowało "dla mamy","dla cioci" itp.
      P.S.Jak siedzę z nią w domu to czasami podpowiadam co i jak,jak sama przynosi rysunki z przedszkola ZAWSZE chwalę
    • semida Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 02.12.09, 23:27
      Acha,jesli Twoja Młoda powiedziała:
      " schowałam już nikt więcej ich
      > nie będzie oglądał!"
      to znaczy że na bank jest jej baaaaaaaaaaardzo przykro.
    • fajka7 Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 00:46
      A mi sie tak na czuja wydaje, ze tu jest jeszcze inny aspekt.
      Bo Twoja corka powiedziala, ze te obrazki malowała dla kogos, z
      mysla o kims. To tak jak dac komus prezent, a ten ktos
      powie "dziękuję, ale mam inny gust".
      I wydaje mi sie, ze tu tkwi zródło zranienia, a nie w samej krytyce,
      tzn. że nie wolno dziecka skrytykowac.
      Mysle, ze wolno, ale w sytuacji, gdy wykonuje zadanie, które powinno
      albo z jakichs przyczyn podlega ocenie. Np. ma posprzatac pokoj.
      Jesli odwali sprzatanie byle jak, a wiadomo, ze potrafi sprzatac, to
      sensowna krytyka sie nalezy, dlaczego nie?
      Krytyka z definicji jest potrzebna do rozwoju czlowiekowi i tego
      dzieci tez sie musza nauczyc.
      A tutaj byly obrazki dla bliskich, z serca takie, jesli dobrze
      rozumiem. A bliskim w ramach pamieci i troski czasami dajemy z
      siebie cos symbolicznego, sygnal pamieci, a gdy trzeba, cos
      powazniejszego, wymagajacego wiekszego wysilku. Ale tak czy siak,
      wazne, ze pamietamy, prawda?
      Powiedzialabym, ze zachowalas sie nietaktownie, ale to nie jest nie
      do nadrobienia, matka tez czlowiek, zaden ideal. To nawet dobrze, ze
      jednorazowo pokazalas ludzka, ulomna twarz smile
      Tylko przepros smile
      • mariolka55 Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 08:59
        ja nie byłam chwalona w domu,krytykowana owszem
        potem już w dorosłym życiu teściowa ciągle dawała przykład innych
        (ja nigdy nie byłam dobra mimo ze się starałam jej zaimponować) a nas traktując
        jako nieudaczników (czyli swoje dzieci i ich małżonków)
        efekt jest taki ze jestem zajebiście zakompleksiona,czuje sie wiecznie gorsza
        gorszy człowiek,niezaradny,zła zona,zła matka itp itd

        swoje dzieci chwalę,przyklejam obrazki na ścianę
        pokazuje mężowi
        powiedzieć ładnie ale mogłaś ładniej to faktycznie jak ucieszyć się 5 w szkole
        ale skrytykować czemu nie 6
        myślę ze przedszkolakom taka krytyka nie potrzebna
        ja krytykuje niegrzeczne zachowanie,ale prac nigdy.
      • perlowy_dzem Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 09:09
        A ja sobie myślę, że nie należy też popadać w jakieś skrajności. Mam na
        myśli, żeby nie chwalić dziecka za rzecz zrobioną źle, ale też nie
        krytykować na każdym kroku. Znam dziecko, które było chwalone za dosłownie
        wszystko i teraz ma problem, bo jak coś mu nie wyjdzie, to się wścieka i
        płacze (jest na tyle duże, że wie co jest zrobione dobrze, a co gorzej).
        Może dobrą metodą byłoby np. chwalenie za rzeczy, które dziecko już samo
        zrobiło i akt jest dokonany, a np. następnym razem jeśli dziecko rzecz tą
        będzie robić np rysować usiąść z nim i pokazywać tu np. staraj się nie
        wyjezdzać za linię, tu pokoloruj inną kredką, lub na przykłądzie rosołu,
        posól więcej, dodaj więcej marchewki czy coś takiego. Starać się robić z
        dzieckiem to, co wydaje nam się że dzieku nie do końca wychodzi i
        pokazywać lepszą drogę smile A jeśli zrobiło już samo to kij chwalić. Nie
        wiem tak sobie luźno myślę, może się mylę...Sama sie boję, że będę
        popełniać błędy. Myślę, że krytyka ze strony matki boli najmocniej sad Sama
        wiem to po sobie...
        • mariolka55 Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 09:22
          CytatA ja sobie myślę, że nie należy też popadać w jakieś skrajności. Mam na
          myśli, żeby nie chwalić dziecka za rzecz zrobioną źle, ale też nie
          krytykować na każdym kroku. Znam dziecko, które było chwalone za dosłownie
          wszystko i teraz ma problem, bo jak coś mu nie wyjdzie, to się wścieka i
          płacze


          w skrajności nie należy popadać i tu się zgadzam ze z ciągłe zachwyty tez nie sa
          dobre
          ale w tym przypadku,krytyka była nie potrzebna według mnie
    • moofka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 10:19
      > No przykro mi się zrobiło...czy ja serio przesadziłam z krytyką(w rozmowie z
      > nią?) Czy tak powinno być,że ciągle się głaszcze po główce dziecię,żeby żyło
      > bezstresowo?
      > Kurde.....czy wy ZAWSZE chwalicie bezkrytycznie swoje dzieci????
      > Co ja zrobiłam źle?

      intuicyjnie czuje jakos ze chyba nie zawsze
      chociaz najbardziej na swiecie uwielbiam chwalic swoje dziecko
      to jednak nie zawsze mam powod
      ma 6 lat
      i jest bardzo dokladny, cierpliwy a jego prace sa staranne
      no chyba ze czasem nie sa i wtedy nie udaje ze nie widze roznicy
      jak widze jakas rewelacje czy to plastyczna czy klockowa czy jakakowleik inna
      to zachwycam sie entuzjastycznie wolam tate i brata
      zdjecie robie ku pamieci wink
      i w ogole och i ach
      i on dumny i ja
      a kiedy to samo dziecku pokazuje mi maziaje na odwal sie
      to czym mam sie zachwycac?
      mowie fajowe
      ale chyba sie spieszyles? wink
      albo cos ci sie nie za bardzo chcialo to robic
      wtedy on mowi szczerze calkiem tak - chcialam juz isc sie bawic
      jak bede piala po rowno nad wszystkim
      to moze przestanie cenic taki zachwyt?
      w sensie ze nawet jak smarkne gilem z lewej dziurki to matka bedzie w siodmym
      niebie?
      a przeciez dziecko glupie nie jest
      i samo wie kiedy naprawde wlozylo duzo pracy i serca w robote
      a kiedy zrobilo cos na odwal sie
    • madameblanka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 10:23
      ja tam nie widze problemu, ale po reakcji dziecka /że zabierze obrazki żeby nikt
      już nie oglądał/ mam wrażenie że jest przewrażliwione na swoim punkcie...czyli
      coś czuję że krytykę słyszy rzadko. Annabetka nie przejmuj sie, życie nie składa
      sie z samych pochwał, mój chrześniak narysował auto, w rzeczywistości narysował
      czołg, a tata mu mówił "oj jakie piękne autko". Aby tylko nie skrytykować. Teraz
      jest dużym zapatrzonym w siebie, uwazającym sie za nieomylnego gnojkiem.

      Esofik napisała że mam zwracała jej uwagę na temat zupy...a dlaczego poprostu
      nie zrobiłas tej zupy dobrze, czyli nie doprawiłaś? Bo liczyłaś na to że krytyka
      cie ominie? Że każdy zamknie dziub jedząc nie dobrą zupę? Chyba że powiedziała
      to złośliwie...w takim razie zwracam honor.
      • totorotot Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 11:53
        madameblanka napisała:

        > ja tam nie widze problemu, ale po reakcji dziecka /że zabierze obrazki żeby nik
        > t
        > już nie oglądał/ mam wrażenie że jest przewrażliwione na swoim punkcie...czyli
        > coś czuję że krytykę słyszy rzadko. Annabetka nie przejmuj sie, życie nie skład
        > a
        > sie z samych pochwał, mój chrześniak narysował auto, w rzeczywistości narysował
        > czołg, a tata mu mówił "oj jakie piękne autko". Aby tylko nie skrytykować. Tera
        > z
        > jest dużym zapatrzonym w siebie, uwazającym sie za nieomylnego gnojkiem.
        >
        > Esofik napisała że mam zwracała jej uwagę na temat zupy...a dlaczego poprostu
        > nie zrobiłas tej zupy dobrze, czyli nie doprawiłaś? Bo liczyłaś na to że krytyk
        > a
        > cie ominie? Że każdy zamknie dziub jedząc nie dobrą zupę? Chyba że powiedziała
        > to złośliwie...w takim razie zwracam honor.
        >


        Mado, ale podobnie jak można podać gościom schabowe prosto z patelni, ociekajace tłuszczem albo pięknie przybrane na talerzu, tak można skrytykować sprawiając komuś przykrość albo tak, że owa krytyka zostanie wchłonięta, że się tak wyrażę, poprzez indukcję, czyli niezauważalnie i bez sprawiania komuś krzywdy.

        • totorotot Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 11:58
          Turzyca swietnie to opisała
          • madameblanka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 12:40
            też sie zgadzam, ładnie napisane ale ja jestem zwolenniczką mówienia prawdy, tzn
            bez obrażania ofkors, ale denerwuje mnie takie ściemnianie zwłaszcza w rodzinie.
            Tzn osoba z którą żyjesz ileśdziesiąt lat /mama, tata, siostra/ nie wie jak ci
            powiedzieć że spieprzyłaś przykładową zupę? Ma mnie za idiote i nie wiem że
            siostrze nie smakuje lub smakuje zupka? Musimy mówic wymijającym językiem? Tak
            sie rozmawia z szefem, obcą osobą itepe ale nie siostra z siostrą, przynajmniej
            tak mi sie wydaje że tak powinno być...smile
            • totorotot Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 04.12.09, 10:32
              W rodzinie przede wszystkim trzeba sie do siebie ceiplo odzywac i chwalic czasem na wyrost. Szefa za to tez trzeba czasem opierdzielic, tak odchodząc od tematu wink
              A jesli chodzi o rzeczy niemierzalne, czyli takie, co do ktorych kazdy moze miec swoje subiektywne zdanie, to wstrzymałabym się z jednoznacznymi, krytycznymi wypowiedziami. Dla Ciebie zupa jest miałka, bo lubisz pierne- ale siostra lubi właśnie takie jałowe i takie przygotowuje. Po to są na stole przyprawy, aby kulturalny człowiek w milczeniu sobie dopieprzył lub dosolił lub dolał keczupu. Jeden lubi naturalistyczne pejzaże, a dla innego są one banalne, i zachwyca się dzielami kubistów lub innymi bohomazami
              Jeśli zaś chodzi o krytykę matki- to relacja matka-dziecko jest szczególnie ważna i wszelkie jej wypowiedzi winny być wyważone.
              To tak jak rzeźbiarz nie może sobie machać dłutkiem w te i we wte. Aby wyszło mu spójne dzieło, musi działać z pomyślunkiem smile
            • turzyca Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 05.12.09, 01:41
              > Tzn osoba z którą żyjesz ileśdziesiąt lat /mama, tata, siostra/ nie wie jak ci
              > powiedzieć że spieprzyłaś przykładową zupę? Ma mnie za idiote i nie wiem że
              > siostrze nie smakuje lub smakuje zupka?

              Ale to sa jeszcze dwie rozne rzeczy.
              Owszem teraz to raczej uslysze "oj, widac, ze jestes zakochana, soli chyba w
              ogole nie dodalas" czy cos w tym typie. Bo teraz to ja wiem, jak sie taka zupe
              gotuje, zaden wyczyn, jak zapomne soli, no to po prostu zapomnialam soli,
              kazdemu sie zdarza o czyms zapomniec. Ale jak pierwszy raz gotowalam rosol to
              stalam nad nim, jak ta glupia, zeby dobrze wyszedl i zaczecie degustacji od "no
              chyba w ogole nie posolilas, kto to bedzie jadl" byloby mocno podkopujace.
              A druga rzecz to kwestia smaku. "Ma mnie za idiote i nie wiem że siostrze nie
              smakuje moja zupa." Mnostwo osob zachwyca sie moja wersja zupy pomidorowej.
              Oprocz mojej mamy, ktora te odrobine galki muszkatalowej wyczuwa bezblednie, bo
              ona galki nie znosi. I w zwiazku z tym zupa jej nie smakuje. Czy to znaczy, ze
              moja zupa jest niedobra, czy po prostu niezgodna z jej smakiem? I czy powinna mi
              powiedziec "ta zupa jest paskudna" czy raczej "czy dodalas galki muszkatalowej?
              Bo ja nie lubie galki, zostane przy rosole."
    • jowita771 Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 10:40
      Ja chwalę rysunki bardzo. I jeszcze jak ktoś przychodzi, to pokazuję, co
      pięknego narysowała. Ktoś związany z dzieckiem oczywiście, babcia, dziadek,
      niania, obcych nie zamęczam twórczością mojego dziecka. Miałam krytykującą mamę
      (mamę nadal mam, ale już mnie nie krytykuje) i staram się nie postępować tak
      samo w stosunku do mojej córki. Niedawno złapałam się na tym, że zdarzało mi się
      powiedzieć córce, że nie potrafi się ubrać, a Julka (kuzynka w tym samym wieku)
      już dawno potrafi. Mojemu dziecku było przykro i czasem mówiła, że się do
      niczego nie nadaje. Pracuję nad tym, już nie krytykuję, a podkreślam to, co umie
      zrobić. Od kiedy moja córka często słyszy, że świetnie jej idzie, radzi sobie z
      wieloma czynnościami dużo lepiej, nie zniechęca się tak szybko i przede
      wszystkim próbuje robić różne rzeczy, a bywało, że nie chciała nawet spróbować,
      bo na pewno się nie uda.
      Moim zdaniem, niepotrzebnie tak się skupiłaś na tych rysunkach, jakby to był
      jakiś wielki problem. Zapytać można, ale potem koniec tematu, nie roztrząsać
      tego, co było nie tak.
      • dorotamakota1 Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 12:32
        > samo w stosunku do mojej córki. Niedawno złapałam się na tym, że zdarzało mi si
        > ę
        > powiedzieć córce, że nie potrafi się ubrać, a Julka (kuzynka w tym samym wieku)
        > już dawno potrafi. Mojemu dziecku było przykro i czasem mówiła, że się do
        > niczego nie nadaje. Pracuję nad tym, już nie krytykuję, a podkreślam to, co umi
        > e
        > zrobić. Od kiedy moja córka często słyszy, że świetnie jej idzie, radzi sobie z
        > wieloma czynnościami dużo lepiej, nie zniechęca się tak szybko i przede
        > wszystkim próbuje robić różne rzeczy, a bywało, że nie chciała nawet spróbować,
        > bo na pewno się nie uda.
        > Moim zdaniem, niepotrzebnie tak się skupiłaś na tych rysunkach


        Nie było błędu w krytyce bo krytyka jest potrzebna dziecku.
        Popełniłaś błąd porównując swoje dziecko do innego. To dla dziecka jest
        najbardziej bolesne.
        Krytyka ma za zadanie zmobilizować dziecko.
        Jeżeli pięciolatek narysuje jedną kreskę i zapyta czy ładnie (nie umiejąc
        zinterpretować swego obrazka!) a my odpowiemy mu, że pięknie i cudownie to mamy
        zagwarantowane, że zakoduje sobie w główce: "aha to nie wiele potrzeba żeby mama
        była zadowolona to co ja się będę wysilał" i następny rysunek będzie wyglądał
        podobnie.
    • lubie.garfielda Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 03.12.09, 10:53
      A mnie się wydaje że młodej po prostu się głupio zrobiło bo
      przyłapałaś ją na cwaniactwie. Sama byłam (i nadal jestem) dość
      leniwa i doskonale pamiętam, że nie tak łatwo jest robić by się nie
      narobić. To wymaga odrobiny inteligencji a przynajmniej
      kombinowania. Z drugiej strony wiesz jak mała rysuje i sądzę że
      gdybyś się bezkrytycznie rozpływała nad bezdyskusyjnie spartaczonym
      dziełem dziecko mogłoby wyciągnąć wnioski że chwalić ją będziesz
      zawsze a to może oznaczać że coś tu jest nie tak; czyli albo ty
      jesteś zupełnie bez gustu albo wszystko co ona rysuje jest do bani.

      miałam podobną sytuację (byłam wtedy jednak starsza)... ewidentnie
      spartaczyłam wykonanie "zadania domowego" bo temat mi kompletnie nie
      leżał, zrobiłam to z premedytacją na odczepnego "jak tak bardzo
      chcecie to macie i się udławcie". Ku mojemu zaskoczeniu i
      zniesmaczeniu do stałam pochwały od rodziców (którym wcześniej
      tłumaczyłam że nie zrobię tego bo to "nie moje"). Tylko ten
      dysonans: ich zachwyt i moja świadomość fuszerki.
    • annabetka Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 04.12.09, 02:42
      Dzięki dziewczyny za mądre porady.
      Ja może sprecyzuję bo chyba dla niektórych to nieczytelne byłosmile Wracając z
      przedszkola oglądałam obrazki Młodej i się nimi zachwycałam,ale w którymś
      momencie powiedziałam ,że coś tam sie nie postarała ,ten jest śliczny ,ale ten
      to zawaliła-pomazała i dlaczego tak?
      Później tego tematu już nie rozwijałam(przy niej) Pokazałam chłopu obrazki(pod
      jej nieobecność) I on się zaczhwyciłtongue_out ona wróciła do pokoju i powiedziała co
      wyżej zacytowałam.Nie wydaje mi się ,żebyśmy jej krzywdę zrobili...owszem
      przykro mi było jak te obrazki schowała ,ale zapadła mi w pamięć jedna
      wypowiedź,że może właśnie ona za mało ma tej krytki i tak zareagowała...
      Podsumowując,dziś dziecko normalnie się zachowywało-nie wyczułam w niej jakiegoś
      stresa,układała grzybki w formie planety ,marsa i trawki wychwaliłam pod
      niebiosa,w ramach mojej pokuty wysprzątałam z nią cały pokój ,wywaliłam pół tony
      zabawek nie używanych i jeszcze z jej koleżankami Łotyszkami się nawet po
      angielsku dogadałam HAHAHA!
      • turzyca Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 05.12.09, 02:38
        owszem
        > przykro mi było jak te obrazki schowała ,ale zapadła mi w pamięć jedna
        > wypowiedź,że może właśnie ona za mało ma tej krytki i tak zareagowała...

        Albo masz dziecko z kategorii tych nadambitnych, ktorym trudno pogodzic sie z
        wlasna porazka, niewazne czy w postaci niezachwyconej mamy czy w postaci wlasnej
        swiadomosci, ze sie nie dalo rady. A to by oznaczalo, ze czeka Cie mnostwo
        pracy, zeby dziecko nauczyc sie obchodzic z wlasnymi porazkami. I dorzucanie
        krytyki, zeby sie z nia oswoilo, raczej nie pomoze.
    • mathiola Re: malowanki dzieci-moralniaka mam czy słusznie? 05.12.09, 13:13
      Nie chwalę bezkrytycznie ale też z krytyką nie przesadzam.
      Z rysunkami dziecka to jest tak, że lepiej ani nie chwalić ani nie ganić, tylko
      ZAUWAŻAĆ I KOMENTOWAĆ. Że kolory żywe, że ten komin ślicznie wyszedł, a to
      drzewko ma przepiękne jesienne kolory. Wtedy dziecko będzie zadowolone, że jego
      trud został doceniony.
      Ja krytykuję jedynie starszego za niedbalstwo w przypadku kiedy jego kolorowanka
      znowu nie ma żadnych konturów
Inne wątki na temat:
Pełna wersja