zoja.pl
03.12.09, 16:45
Mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie tutaj, ale ja już mam tego dość totalnie.
Sprawa dotyczy mojego szwagra, czyli brata mojego męża. Niestety jest to najbliższa rodzina. Mówiąc krótko: nie znosze go, może nawet jest jedyną osobą o której moge powiedzieć że nienawidze. Jest to człowiek na maksa egoistyczny, zakochany w sobie, zapatrzony w siebie, a przy tym totalny ignorant (wysłowić sie nie potrafi, a jakbyście zobaczyły jak on pisze np. na gadu to śmiech na sali), cham, prostak. Kiedy poznałam mojego męża miałam 19 lat. W dodatku mieszkał bardzo daleko ode mnie. Pamiętam jaka byłam zestresowana kiedy przyjechałam do obcego miasta. Mąż zapoznawał mnie ze swoją rodziną i przyjaciółmi, także z bratem (zresztą mieszkali jeszcze wtedy razem). Ja byłam dość nieśmiała, skryta, nie byłam osobą która błyszczy w towarzystwie, tym bardziej nieznanym. Jednak wszyscy byli dla mnie mili, rozumieli że czuje sie nieswojo wśród samych nieznanych mi ludzi. No i trafiłam na szwagra, który od samego początku zachowywał sie dziwnie względem mnie. Trudno to wytłumaczyć, ale po kilku tygodniach znajomości on zawsze miał do mnie jakieś personalne przytyki, dogryzał mi, niby w żartach, ale zawsze było to coś niemiłego. Bardzo mnie tym peszył kiedy np. głupio żartował i w towarzystwie kierował w moją strone jakieś głupie riposty. Może wyda wam sie to dziwne, ale na prawde robił to złośliwie. Teraz myśle że on po prostu wyczuł że trafił na podatny grunt - nieśmiała dziewczyna, nowa w towarzystwie - on moim kosztem mógł zabłysnąć. Zwłaszcza wśród swoich głupkowatych koleszków. Kilka razy mój mąż (wtedy chłopak) zwrócił mu uwage, ale po jakimś czasie to wracało od nowa. On zresztą nie szanuje nikogo, swojego brata też. Później, kiedy już byłam z moim mężem i poczułam sie pewniej w towarzystwie - nie dałam sobie już tak w kasze dmuchać. Zaczełam sie stawić i mu sie odgryzać. Były dwie takie sytuacje, kiedy sie z nim nawet pokłóciłam. Odtąd wiedziałam że nigdy z nim nie dogadam.
Spotykaliśmy sie coraz rzadziej, aż w końcu wcale. Niestety jeśli spotkaliśmy sie u kogoś on znów odnosił sie do mnie z wyższością. Jak urodziło sie nasze dziecko pouczał mnie jak powinnam je wychowywać. Nie wzieliśmy go na chrzestnego. Poza tym on jest bardzo faworyzowany przez teściową - to on jest tym lepszym synkiem. Nie ważne że mój mąż skończył studia, a on jest tylko po technikum - to sie wogóle nie liczy w tej rodzinie. Ale nie o tym chciałam

Teraz moja córka ma już prawie 4 lata i zauważyłam jedną rzecz - szwagier strofuje ją za różne rzeczy. Córka np. nie chce sie z nim przywitać i on ją zaczyna pouczać. Staram sie to od razu ucinać, ale nie zawsze wiem jak. My do nich nie jeździmy, ani oni nie odwiedzają nas, ale niestety spotykamy sie czasami u teściów. Poza tym mąż został chrzestnym jego córki i boje sie że przez to nasze kontakty bedą częstsze. Jest jeszcze coś - szwagier pali marihuane i wiem że ma ją w domu. Wiem też że pali na imprezach itd. No i kilka dni temu znów zachował sie bardzo złośliwie w stosunku do mnie. Niby to nic takiego, ale jednak mam tego już serdecznie dość. Mam dość jego osoby - że widzi tylko siebie, że traktuje mnie z góry, że robi i mówi złośliwe rzeczy, że naumyślnie niszczy zabawki mojego dziecka, że strofuje moje dziecko i poucza je. Od razu uprzedzam - żadna rozmowa z nim nie daje rezultatu, dlatego nie radzcie aby mój mąż z nim porozmawiał bo już nie raz próbował.
No i ja jestem już taka wściekła że chciałabym wymyślić jakiś diabelski plan żeby uprzykrzyć życie szwagrowi. Wiem że część z was powie że to dziecinne i żebym dała sobie spokój, ale uwierzcie mi - należy mu sie

Zaczynam wymyślać różne świństwa jak np. wsypanie środka przeczyszczającego do kawy

Ostatnio wpadlam też na inny pomysł - a może by tak zawiadomić policje że on posiada narkotyki? Przecież to nielegalne.Tylko boje sie że ma to dobrze ukryte albo że policja zignoruje takie zawiadomienie. A może wy miałybyście jakieś fajne pomysły dla mnie? Nigdy nie zdarzyło sie wam odpłacić pięknym za nadobne komuś kto był dla was wredny?
Tylko prosze o darowanie sobie umoralniających tekstów, on mi za bardzo zalazł za skóre.
PS.Sorki że sie tak rozpisałam