Nieprzyjemna historia z przedszkola

08.12.09, 15:08
Syn mi wszoraj opowiedzial co sie wydarzylo u niego w przedszkolu i
jakos strasznie sie tym przejelam:
przyjechalo pogotowie, bo jego kolega lezal w lazience na podlodze,
czyli podejrzewam, ze zaslabl...
tak mi sie jakios przykro zrobilo jak sobie to wyobrazilam i ze
dzieci to widzialy i mysle, ze tez jakos to przezyly, bo moj syn nie
czesto cos o przedszkolu opowiada sam z siebie, a teraz tak. Mam
nadzieje, ze to dlatego, ze przyjechala karetka i cos sie dzialo, a
nie dlatego, ze martwi sie o kolege, on chyba jeszcze nie zdaje
sobie sprawy, ze to powazna sprawa.

Nie chcialabym tez byc na miejscu nauczycielki, strasznie to musi
byc stresujace przezycie. Dzis rano pytalam co sie stalo, ale tej
dziewczyny nie bylo wczoraj, tylko slyszala, ze chlopczyk mial chyba
jakis atak (nie wiem czy jest na cos chory), a jego mama nie
chciala, zeby zabrala go karetka, bo wieczorem mial isc do lekarza,
czyli chyba wie o co chodzi.
Szkoda mi tego chlopca. Taka smutna sprawa...
    • asiaiwona_1 Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 15:18
      jeśli atak to może padaczki? Ale chyba wszystkie nauczycielki z
      przedszkola powinny być powiadomione, że chłopiec choruje by w razie
      czego udzielić pomocy...
      A to że twój syn opowiadał o tym, to pewnie faktycznie z powodu, ż
      COŚ się działo - karetka i te sprawy. Mojej siostry syn miał
      "atrakcję" jak przez przedszkolne okno widział jak paliło się auto i
      to w dodatku jego pani nauczycielki. Dla dzieci to było coś
      "fajnego" bo przyjechała straż, gasiła pożar itp.
      • hellious Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 15:20
        asiowa, a ta nauczycielka to komus podpadla, czy jak?tongue_out
        • asiaiwona_1 Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 15:22
          ty wiesz, faktycznie- w sumie mojej siostrze podpadły panie bo nie
          kontrolują, że jej syn alergik zjada dzieciom danonki, których nie
          może big_grinbig_grinbig_grin Może to ona???? big_grinbig_grinbig_grin
    • nowel1 Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 15:29
      pola.cocci napisała:

      Mam
      > nadzieje, ze to dlatego, ze przyjechala karetka i cos sie dzialo, a
      > nie dlatego, ze martwi sie o kolege, on chyba jeszcze nie zdaje
      > sobie sprawy, ze to powazna sprawa.

      Ja nie bardzo rozumiem... czy Ciebie zaniepokoiłoby to, że syn martwi
      się o kolegę, który zasłabł? Wolisz, żeby był przejęty "migaczami" na
      karetce?
      Dlaczego?
      Co jest złego we wrażliwości na rzeczy, które się w życiu zdarzają,
      nawet jeśli są smutne?
      Dlaczego dziecko w wieku przedszkolnym miałoby "nie rozumieć" że
      istnieją choroby, i że nie wszystko jest różowe?
      • hellious Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 15:35
        tez mnie to nieco zastanowilo.
        • nowel1 Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 16:04
          Moim zdaniem takie "oszczędzanie stresu" dzieciom sprzyja wyrastaniu z
          nich pozbawionych empatii dorosłych.
      • pola.cocci Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 16:00
        nowel1 napisała:

        Ja nie bardzo rozumiem... czy Ciebie zaniepokoiłoby to, że syn
        martwi
        > się o kolegę, który zasłabł? Wolisz, żeby był przejęty "migaczami"
        na
        > karetce?

        Tak wole, zeby nie przezywal tak jak dorosli chorob, wojen,
        katastrof, ocieplenia klimatu... na to wszystko jeszcze bedzie mial
        czas.
        Chcialam tylko powiedziec, ze mam nadzieje, ze nie przejal sie tak
        mocno jak ja o zdrowie tego chlopca, tym bardziej, ze nie do konca
        wiadomo jak dzieci to przezywaja. Nie wiem co w tym dziwnego, ze
        chcialabym "oszczedzic" synowi stresu w dziecinstwie... i nie mam
        zamiaru tego bagatelizowac i udawac, ze jego kolega tylko
        sie "zdrzemnal" w lazience, ale nie bede tez dramatyzowac i
        uswiadamiac go, ze to powazna sprawa.
        Mam nadzieje, ze nie widzial tego ataku, bo to nawet dla doroslego
        jest mocne przezycie (przynajmniej dla mnie).
    • zuzanka79 Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 15:47
      pola.cocci napisała:

      > ze chlopczyk mial chyba
      > jakis atak (nie wiem czy jest na cos chory), a jego mama nie
      > chciala, zeby zabrala go karetka,

      Tak sobie pomyślałam, że ta mama to chyba jakaś nie teges, jeśli
      pogotowie chciało zabrać malca a ona się nie zgodziła. Oni nie
      zabierają bez powodu i ze zwykłym katarem.


      > bo wieczorem mial isc do lekarza,
      > czyli chyba wie o co chodzi.

      Od południa do wieczora jest jeszcze tak zwany międzyczas.
      Ale to moje zdanie.

      Tak na marginesie córka mojej kuzynki dostała kiedyś napadu kaszlu i
      ta kuzynka nie chciała nigdzie jechać, bo mała tak ma i to
      przejdzie. Dziecko w ostatniej chwili wylądowało w szpitalu, o mały
      włos się nie udusiło. Krtań miała tak zapaloną, że ledwie oddychała.
      • bryanowa-1 Re: Nieprzyjemna historia z przedszkola 08.12.09, 15:58
        jak byłam mała i chodziłam do przedszkola to zmarła przy mnie pani kucharka(po
        ćwiczeniach przedszkolnych jak sie przebierałam pekła mi guma w gatkach eh eh i
        musiałam isc do kuchni żeby mi panie te gume wciagneły.wiadomo siedziałam na
        koszulce bez gatek to uciec nie mogłam no bo jak na golasa?pani zasłabła,moje
        gatki rzuciły na ziemie i reanimowały kolezanke do czasu przybycia karetki a ja
        se siedziałam na stołku).byłam najwazniejsza osoba w przedszkolu przez miesiac
        około,wszystkie dzieciaki z zaciekawieniem słuchały mojej opowiesci jak to
        było.potem jakos sama zapomniałam i teraz mi sie przypomniałotongue_out
Pełna wersja