pola.cocci
08.12.09, 15:08
Syn mi wszoraj opowiedzial co sie wydarzylo u niego w przedszkolu i
jakos strasznie sie tym przejelam:
przyjechalo pogotowie, bo jego kolega lezal w lazience na podlodze,
czyli podejrzewam, ze zaslabl...
tak mi sie jakios przykro zrobilo jak sobie to wyobrazilam i ze
dzieci to widzialy i mysle, ze tez jakos to przezyly, bo moj syn nie
czesto cos o przedszkolu opowiada sam z siebie, a teraz tak. Mam
nadzieje, ze to dlatego, ze przyjechala karetka i cos sie dzialo, a
nie dlatego, ze martwi sie o kolege, on chyba jeszcze nie zdaje
sobie sprawy, ze to powazna sprawa.
Nie chcialabym tez byc na miejscu nauczycielki, strasznie to musi
byc stresujace przezycie. Dzis rano pytalam co sie stalo, ale tej
dziewczyny nie bylo wczoraj, tylko slyszala, ze chlopczyk mial chyba
jakis atak (nie wiem czy jest na cos chory), a jego mama nie
chciala, zeby zabrala go karetka, bo wieczorem mial isc do lekarza,
czyli chyba wie o co chodzi.
Szkoda mi tego chlopca. Taka smutna sprawa...