jkk74
14.12.09, 19:56
męża
no dobra... od początku...
moja mama zaproponowała że finansuje nam - w ramach wspólnego prezentu
Gwiazdkowego - kupno nowej lodówki... ooookiiii faaaajnie... coś koło tysia
piechotą nie chodzi...
uprzedzam teksty o "życiu na koszt rodziców"... nie mam oporów bo mój
33-letni!!! brat, nadal kawaler, mieszka z moimi rodzicami nie dokładając się
do rachunków, zakupów, żywienia itp...
więc jak mam chce coś nam sprezentować to biorę z uśmiechem
no więc zaproponowała że sfinansuje... pojechaliśmy w sobotę... wybraliśmy...
zapłaciliśmy... w niedziele miała być dostawa, między 11 a 16... przyjechali w
niedzielę punkt 11!!!
ooookiiii fajnie jest cała niedziela na zamianki... a że lodówka z tych
wysokich to trzeba szafki przewiesić, nowe dziurki w ścianie zrobić,
poprzekładać rzeczy...
spoooko damy rade...
wtedy mój ślubny wyskoczył z pomysłem odmalowania ścianki we wnęce gdzie ta
lodówka ma stanąć... dobra... lekko wkurzona wzięłam się za malowanie... nie
nie... on też malował...
potem stwierdził że jedzie do OBI i kupi nowy zlew... wrrr
ja zostałam i stwierdziłam że odmaluję resztę, te jasną resztę...
kto był ten wie jaka mam kuchnię

i tak z zamiany lodówki zrobił się niemal generalny remont kuchni hehehe
urobiłam się jak głupia ale za to kuchnia jest cudna
ktoś chce zobaczyć?