Dzień do d... , jak myślicie...

23.12.09, 09:33
Mąż jechał dzisiaj rano do pracy. Samochód Jeep waga ok.2 ton. Z
przodu zderzak, taki z rur. Samochód rajdowy.
Wjeżdżał na stację benzynową, i zjechał z głównej drogi na tą
stację. Okazało się że na stacji ślizgo jak na lodowisku.
Na drodze (trasa) droga ok. U nich na stacj - tragedia. Mają
położony pozbruk, więc tym gorzej. No i ślizgo było.
Próbował wychamować, ale wiadomo że samochód 2 tony, to nie takie
siup, na śliskiej nawierzchni. I uderzył w dystrybutor paliwa i
takie rury które niby go ochraniały.
Rury wyrwane, dystrybutor wgnieciony. Gościu ze stacji, zamisat
spytać czy nic mu się nie stało (memu mężowi) wyleciał z ryjem.
Że jak jeździ itd. Stacja niby posypana piaskiem, ale wygląda to
tak: kupka tu, za metr kupka druga. Czyli żadne posypanie.
Dodam, że w ten drystybutor to już chyba 4 samochód uderzył.
Mąż nie miał czasu (praca) i powiedział ze podjedzie za 2 godz. i
będą spisywac protokół z naszego OC.
No ale do choinki, czy to nie stacja powinna odpowiednio zadbać o
nawierzchnie?
A dodam że Pani z stacji powiedziała iż mają na kamerze nagrane jak
mąż mój wjeżdża i że nie widać tam aby zwalniał.
A jak ma być widać skoro od próbował, a samochód nie chciał bo
cieżki?
Powinnam też przy okazji zrobić dym bo w pażdzierniku tankowałam tam
gaz, i mi facet z obsługi urwał cały korek, tzn.złamał bo w złą
stronę odkręcał. Ale jechałam wtedy na szkolenie i nie miałam czasu
aby dyskutować i koniec końców odpuściłam. A byłam na tym stratna bo
gaz który miałam już w butli (chciałam tylko dotankować) cały mi
uciekł, no i musiałam sporo jeździć na paliwie, a to duży koszt bo
silnik 4.0. Więc mogłam wtedy dochodzić swego, a ja głupia im
odpuściłam.
No a wracając do sprawy.
Jak myślicie wina mego meża czy jednak stacji która nie zadbała jak
powinna o wjazd ?
    • ez-aw Re: Dzień do d... , jak myślicie... 23.12.09, 10:05
      Ciężko mi powiedzieć, czyja jest wina. Wiem, że w podobnej sytuacji policja mi powiedziała: nie dostosowanie do warunków pogodowych. Nie miało znaczenia, ze w chwili stuknięcia miałam 10 na liczniku. Argument policji: znasz swój samochód, wiesz jak reaguje, wiesz że ciężko go zatrzymać - czyli nie dostosowano do warunków pogodowych sad
      Ale zawsze warto próbować wink
      • zuzanka79 Re: Dzień do d... , jak myślicie... 23.12.09, 12:39
        U nas w zeszłym roku było podobnie, mąż wyjeżdżając spod sklepu i
        zjeżdżając z niewielkiej górki "nie wyrobił" na zakręcie i zahaczył
        o elewację domu stojącego przy ulicy uszkadzając nieznaczny
        fragment. Nasz samochód nie uszkodzony, Styropian trochę wgnieciony
        i odpadł w tym miejscu tynk. Przed nim w to samo miejsce udeżył inny
        kierowca, po nim jakaś babka i ona wezwała policję. Dostała mandat,
        mandat przyjęła i ... elewacja została naprawiona z jej OC.
        Z tym, że policjant który u nas był też zaznaczył, że trzeba
        dostosować prędkośc do warunków panujących. Ale jak tu dostsować
        prędkość do ślizgającego się po lodzie samochodu który sam zjeżdża?
    • bswm Re: Dzień do d... , jak myślicie... 23.12.09, 10:06
      Wg mnie wina męża, no sorry, ale trudno za każdy wypadek winić teraz np. miasto,
      bo gdzieś nie dojechali z piaskiem, jest zima, trzeba wyjątkowo uważać.
    • madame_edith Re: Dzień do d... , jak myślicie... 23.12.09, 10:13
      Też miałam kiedyś dzwona na totalnej szklance, właściwie to karambol był, bo z 5
      samochodów się zderzyło. Stanowisko policji oczywiście, niedostosowanie do
      warunków, ale ponieważ pan policjant jak wysiadł to się sam na tym lodzie
      wywalił, to spisali tylko dwóch pierwszych (ich samochody były kompletnie
      rozwalone), a reszcie kazali się dogadywać i spisywać oświadczenia.
      Obawiam się, że stacja się wybroni tym, że jednak sypane było, a mężowi
      tłumaczenie o wadze auta nie pomoże, bo w końcu wie czym jeździ. Niestety. Acz
      ekspertem nie jestem.
    • madame_zuzu Re: Dzień do d... , jak myślicie... 23.12.09, 10:17
      Wina po stronie męża. Jak dziewczyny pisały- wie czym jezdzi i jak sie
      tym hamuje.
      CO innego gdyby nie uderzył w nic, a przy wysiadaniu z auta posliznał
      sie na stacji i złamał reke/noge to moglby zaskarzyc stacje o to ze nie
      posypane.
      • marysienka44 Re: Dzień do d... , jak myślicie... 23.12.09, 10:22
        "nie dostosowanie do warunków pogodowych" no racja , racja.
        Wszystko jasne.
        no trudno, zobaczymy co z tego wyjdzie.
Pełna wersja