Kobiety. Matki. Pomóżcie.

27.12.09, 23:11
Bo ja już siły nie mam.
Niemal dzień w dzień w dzień mam tą samą sytuację.
Dzieci idą bawić się do swojego pokoju. Jak to przy zabawie - zrobią trochę
bałaganu. Potem chcą robić co innego - nie wiem, rysowanie i inne takie. Mówię
jak chłopu na miedzy: posprzątajcie zabawki, które wyjęłyście i możecie zrobić
to coś tam następne. I one sprzątają. Sprzątają 10 minut, 20, 30. Co wejdę, to
siedzą i się bawią, sterta nie zmniejsza się. Po jakimś czasie wchodzę i padam
na ryj od progu - pierdolnik taki, że ludzkie pojęcie przechodzi - wszystko co
może być wywalone jest wywalone, łącznie z ciuchami z szafek i pościelą z
łóżek, a ta pościel jeszcze wybebeszona z powłoczek. I one w tym wszystkim
uhahane, szczęśliwe, że "haaaaaaa, aleee zrobiłyśmy bałagaaaan!".
Efekt jest taki, że potem ten pierdolnik sprzątają same, ja się wkurwiam, one
sprzątają 4 godziny, jęczą, płaczą, bo one siiiiłyyy nie mają. No, ale koniec
końców zawsze posprzątają. Potem jest wspólne poprawianie, uładzanie,
pogadanka o tym, że się nie opłaca tak bałaganić, bo potem jest dużo pracy,
tak, tak, mamusiu, my już tak nie będziemy, i po co było tak płakać, prawda? -
po czym na drugi dzień sytuacja powtarza się. Tak, jakby chciały mi pokazać że
mogę im naskoczyć i jak będą chciały, to i tak popsują...
Ja już wymiękam.
Dzisiaj miały TYLKO pozbierać koraliki i znaki drogowe, które porozrzucały,
naprawdę mało tego było. Dostały kubeczki, jedna zielony, drugi pomarańczowy -
pozbieracie, przynieście na dół i będzie obiad. I poszłam robić ten obiad. Jak
wróciłam po 15 minutach, przewróciłam się w progu i umarłam na zawał. Wszystko
wyjebane, łącznie z pościelą....
Czy one są nienormalne??
Czy coś próbują mi przekazać a ja spałam na tej lekcji z psychologii???
    • annabetka Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:21
      Tulę mocno i łączę się w bólu,u mnie wprawdzie jedna sztuka ale jest DOKŁADNIE
      tak samo,chętnie posłucham porad doświadczonych koleżaneksmile
    • truscaveczka Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:24
      Ja jeszcze się podepnę z pytaniem, jak się zwalcza "nie!" i coś w rodzaju PMSu u
      przedszkolaczki (4 lata). Bo zaczynam myśleć, że najprościej byłoby ja na pół
      roku zamknąć w chlewiku i przeczekać wink
      • annabetka Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:28
        NIe i nie mam siły,oraz małpie głupie miny,kiedy mówisz z grobową powagą do tej
        czterolatki....ehhhhh Truscaveczka chyba te pół roku w chlewiku to najlepszy
        pomysłbig_grinbig_grin
        • elske Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:53
          Moja corka (w lutym skończy 5 lat) swoj pokoju ma zawsze w miare ogarniety.Ale
          ja 2 lata temu wziełam sie na sposób i nie ma zabawek poukładanych na półeczkach
          ,ale ma kolorowe pudła bez przykrywek wieksze i mniejsze. Sprzatanie : wrzucenie
          wszystkiego do pudełek.Ja co 1-2 tygodnie sprzatam w jej pokoju .
          U mnie głownym miejscem zabaw w ciagu dnia jest salon.I tutaj tez mam kosze z
          zabawkami: mały,metalowy stojak z 4 koszami-szufladami (ratanowy ).W jednym
          koszu tylko samochody syna (Młody ma 1,5 roku), w drugim plastikowe narzedzia i
          śrubki ,w trzecim lalki Barbie ,a w czwartym jakies drobiazki.Do tego 2 kartony
          tekturowe z pokrywkami - w jednym ciastolina i foremki, w drugim grzechotki i
          przytulanki małe.I dwa pudła: w jednym domki i figurki , w drugim wieksze
          samochody. W szafce sa puzzle i gry,a w szufladach malowanki i kredki.
          U mnie wyglada to tak, ze kazda rzecz ma swoje miejsce , wiec latwiej jest
          sprzatac, bo wiadomo gdzie ta rzecz odłożyć .
          Młody wie ktore koszyki sa jego i tylko te wyciaga do zabawy.Inne go nie
          interesuja. Lepią razem ciastoliną.Po zabawie wrzucaja wszystko do kartonu
          ,zamykaja i mozna bawic sie czymś innym. Pomagam dzieciom sprzatać,ale sami tez
          potrafia odłożyć rzeczy na miejscewink.
          Taki system sprzatania miałam , kiedy mieszkalismy w kawalerce .Maiało miejsca
          ,wiec każda rzecz musiała być odłozona na swoje miejsce, bo inaczej robił sie
          bałagan.Przenieslismy nie do duzego domu,ale system został, bo sprawdzonywink.
          • mathiola Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 00:05
            My mamy tyle koszy, że ja sama nie wiem co w nie wrzucać...
            Różnego koloru, różnego kształtu i rodzaju.
            Ostatnio kupiłam im kolorowe pudełka na kredki - bo wszędzie te kredki się
            walają. Każde dostało swoje pudełko i swój zestaw kredek z przykazaniem, że od
            teraz każde pilnuje swojego pudełka i swoich kredek. Jak się w pudełku kredki
            skończą (czyli porozwalane się pogubią) - ten osobnik nie ma czym rysować i nie
            rysuje.
            Efekt?
            Starszy ma swoje pudełko nadal. I kredki.
            U młodszych po dwóch dniach nie było ani kredek ani przykrywek od pudełek a
            pudełka bez kredek i przykrywek wyciągnęłam spod łóżka....
            Szlag mnie trafi i będzie po mnie.
            Aha, młoda stwierdziła: dobra, ja i tak już nie chcę rysować!
            Dzisiaj zrobiłam sprzątanie w ich pokoju (też robię 1-2 razy w tygodniu) i z
            tych cudownych pudeł wyciągnęłam: zabawki, połamane zabawki, książki, podarte
            książki, gazety, podarte gazety, brudne majtki, brudne bluzki, sztućce, kawałki
            kanapek... Mam pisać dalej??
            • elske Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 10:10
              Przed wakacjami kiedy sprzatałam u Kluski w pokoju.Posegregowałam wszystkie
              zabawki i połowe wrzuciłam w kartony, opisałam i do schowka.A miesiac temu
              ,zapytalam Kluski czy moge częśc zabawek oddac dla dzieci do
              przedszkola.Wybrałysmy razem i mąz zawiózł 3 kartony i kosz maskotek.
    • pucor Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:40
      wyluzuj nie sresuj sie i nie tresuj dzieci bo to i tak nie da nic
      musisz ten okres przeczekac
      nie wierz w to ze bedziesz miec male i pozadnieckie poukladane dzieci ze pobawia
      sie jedna zabawka odloza na polka i wezma inna
      to sa tylko dzieci
      • mathiola ale ja to wiem 27.12.09, 23:47
        I one i tak robią co chcą, ale ten jeden ważny element - posprzątanie po sobie -
        no, jest dla mnie ważny, bo bez tego nie da się wejść do ich pokoju już po dwóch
        dniach. I to tak wybitnie się nie da, że nikt by nie uwierzył, że tak może być u
        normalnych ludzi.
        Ja ich nie tresuję, ja po prostu proszę o uprzątnięcie z grubsza. Po czym jest
        tak a nie inaczej..... Tego nie umiem obejść, mimo swojego własnego wyluzowania
        na wiele spraw.
      • chmurka_257 Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:51
        U nas sprawdzał się czasomierz,albo sama liczyłam do np.20 i w tym czasie
        dziecię miało się zmieścić ze sprzątaniem .Chyba nie muszę mówić jak jej wtedy
        robota szła szybko ,bo jak zmieściła się w czasie to była nagrodasmileTen sam
        sposób sprawdza się u mojego leniwego bratanka,w domu nigdy nic po sobie nie
        sprząta ,a u mnie nie ma zmiłuj,liczę do 20 i zabawki mają zniknąćsmileOczywiście
        ,na początku nauki sprzątania ,nigdy nie zostawiałam młodej samej ,tylko stałam
        i ją obserwowałam ,wtedy wiedziała ,że ja wszystko widzębig_grin Dziś ,młoda sprząta
        po sobie sama ,nie muszę jej nawet o to prosić ,lubi mieć czysto w pokoju i
        chwała jej za tosmile
        • chmurka_257 Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:58
          dodam jeszcze ,że w Twoim przypadku jest o dużo łatwiej (2 dzieci) ,bo dzieci
          kochają rywalizację ,więc z pewnością każdy by sprzątał zabawki chcąc być tym
          pierwszymsmile
          • annabetka Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 00:04
            chmurka_257 napisała:

            > dodam jeszcze ,że w Twoim przypadku jest o dużo łatwiej (2 dzieci) ,bo dzieci
            > kochają rywalizację ,więc z pewnością każdy by sprzątał zabawki chcąc być tym
            > pierwszymsmile

            No nie do ko}ca Chmurkasmile Zależy jakie te dzieci mają charaktery...teraz mam pod
            opieką swoją czterolatkę i znajomych 2,5 latka...i powiem Ci że oni się tak
            nakręcają i popisują między sobą,jak proszę o posprzątanie ,że czasem mam chęć
            ich wystrzelić w kosmos..Moja chce nakręca Młodego ,Młody popisuje się przed nią
            bo nie chce być gorszy,albo odwrotnie-Młody przypomina Mojej jak wczoraj
            sprzątali a ta chcąc go pochwalić pokazuje mu jeszcze inne myki jak więcej
            bałaganu narobićsmile Generalnie chodzi o to ,że ONI chcą mi zrobić "niby psikusa"
            który mnie w finale doprowadza do szału(prawie)smile
          • mathiola masz rację 28.12.09, 00:07
            synek uwielbia rywalizację.
            I na wyścigi sprząta. A jego siostra w tym czasie ma to głęboko w dupie, leży,
            śpiewa sobie i pokrzykuje: ale jest bałagaaan, lalala!
            • chmurka_257 Re: masz rację 28.12.09, 00:20
              mathiola napisała:

              > synek uwielbia rywalizację.
              > I na wyścigi sprząta. A jego siostra w tym czasie ma to głęboko w dupie, leży,
              > śpiewa sobie i pokrzykuje: ale jest bałagaaan, lalala!

              A próbowałaś nagradzać synka za to sprzątanie ??Może wtedy młodej by się oczy
              otworzyły szerzej ,że jednak to jej zachowanie nic nie daje i poszłaby w ślady
              bratasmileNo wiesz,za nagrody każdy by się "pociąć "dałbig_grin Zawsze jest jakiś cień
              nadziei!!
              • mathiola Re: masz rację 28.12.09, 00:34
                Chmurko... ja już naprawdę wszystkiego próbowałam... Ostatnią deską jest ten
                post... Bo może ja jednak coś źle robię mimo wszystko...?
                Tak naprawdę to problemem jest właśnie ta moja córka ukochana jedyna i
                wymarzona. To przez nią to wszystko. Ona znosi ze stoickim spokojem kary, w
                dupie ma nagrody braci... Ona po prostu robi co jej się żywnie podoba. A przy
                okazji wciąga w to brata swego jednorodzonego wink A ten głupek się poddaje jej
                durnym pomysłom i efekt jest zawsze ten sam. I płacz też ten sam......
                Ja chyba jednak ucieknę wink
          • 3-mamuska Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 01:36
            u mnie tez byl problem z zabawkami,kupilam minutnik i nastawialam,jesli to
            niepomoglo wpadalam z workiem na smieci i worek ladowal na struchu na jakis
            czas,nauczyly sie sprzatac
            • mathiola WŁAŚNIE! minutnik!! 28.12.09, 12:53
              Miałam go kupić za radą super niani już rok temu i zapomniałam! Kupię!
              Gdzie kupuje się minutnik?
              • hellious Re: WŁAŚNIE! minutnik!! 28.12.09, 13:38
                chyba w sklepie agd, tam gdzie gary, taleze, sztucce, miski i innne kuchenne
                duperele.
    • dziub_dziubasek Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:46
      Na mojego czterolatka działa groźba, ze jak nie zacznie sprzątac to ja mu
      posprzątam tyle, że ostatecznie- czyli walające się na podłodze zabawki zostaną
      skonfiskowane jako wyraźnie mu już niepotrzbne. Zwykle najpierw jest chwila
      ryku, a potem zbiera wszystko i uklada mniej więcej na miejscu.
      Zwykle jednak jakoś udaje mi się go przekonac do sprzatania. Co ciekawe młodsza
      (16 miesięcy) uwielbia sprzątać (jak wywali swoje ciuchy z szuflady to potem je
      tam z pasją upchnąć próbuje smile ).
      Łączę się w bólu, bo wiem co przeżywasz.
      • mathiola No cóż 27.12.09, 23:50
        > Na mojego czterolatka działa groźba, ze jak nie zacznie sprzątac to ja mu
        posprzątam tyle, że ostatecznie- czyli walające się na podłodze zabawki zostaną
        skonfiskowane jako wyraźnie mu już niepotrzbne.

        Ta metoda jest u mnie w użytku od ładnych paru lat - jeszcze od czasu kiedy
        najstarszy był mały.
        I nadal w drewutni i na strychu mam torby z definitywnie posprzątanymi
        zabawkami. Ostatnia taka akcja była całkiem niedawno - w październiku chyba. Nie
        miały wtedy w pokoju nawet pół zabawki. I wiesz co one na takie groźby? - Tak,
        tak, posprzątaj, nam już one nie są potrzebne!!
    • minerallna Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 27.12.09, 23:49
      Skąd ja to znam, ee, hmm, no na filmach o takie "bestie" pokazywali big_grin

      A na serio, to raz drugi i dziesiąty gadasz, z tego raz się uda a potem gadanie powtarzasz od nowa.
      Robisz tak przez ..... tu wstaw ilosć miesięcy, bo o tygodniach to naiwni marzą.
      A piszę to powiedzmy tylko zła po użeraniu się z pewnym nieletnim osobnikiem. I cholera jeszcze nie śpi!




      Można jeszcze być konsekwentny rodzicem, wrzaskliwym, łączyć wszelakie "nauki" i w życiu stosować.
      A i tak "życie" powie: Rozwalałiyśmy zabawki, fajnie , co nie przeszkadza być słodkim dziecmi.


      Natura człowieka wychodzi tam gdzie się dobrze czuje, i nawet dzieci łapią to. Na zewnątrz cud i miód, a w domu tyran.
      To ostatnie to tak po wielu obserwacjach sad
    • figrut Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 00:09
      Wiem o czym piszesz, bo u mnie bywa tak samo. Wiem co to znaczy wywleczona do
      kuchni pościel, zabawki i kot w powłoczce, zasieki z nici, mikstury w
      różnorakich naczyniach i wiele innych pomysłów. Przestałam z tym walczyć i biorę
      na litość, choć często sama zmiatam zabawki z dywanu miotłą. Zadeptałam już masę
      żołnierzyków (ukochane zabawki mojego starszego) i choć często je sprząta jak
      widzi tyle połamanych, to też często na przypomnienie o sprzątnięciu odpowiada
      "ale ja jeszcze będę się bawił". Często sami się biorą do generalnych porządków,
      bo chcą mi zrobić przyjemność. Przyznam, że wykorzystuję fakt, że tak bardzo
      mnie kochają (nie wiem czy to norma takie ciągłe deklaracje u chłopców w tym
      wieku "jesteś najukochańszą mamusią na świecie") i mówię "smutno mi bardzo, że
      to wy się bawiliście, a ja teraz będę musiała to sprzątnąć" - zwykle działa.
      • figrut Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 00:13
        Na pocieszenie dodam, że choć marna ze mnie Matka przez duże M, to lepszy bajzel
        i szczęśliwe dzieciństwo z takimi gumowymi granicami, niż dzieciństwo w strachu
        z żelaznymi granicami (mam tu na myśli tylko i wyłącznie przykład z rodziny).
        • grave_digger Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 08:23
          jest sposób na to - zabranie/zakazanie dzieciom tego, na czym im najbardziej
          zależy. mogą to być zabawki, może to być książeczka, może to być bajka w tv,
          może to być coś po szkole (najstarszy). ty znasz je na najlepiej.
          tylko zasada kija i marchewki działa.

          moje robią taką samą rozpierduchę w pokoju. identyczną. ale ja jestem bardziej
          groźna od ciebie wink ja się nie stresuję skoro mnie nie słuchają konsekwencje
          wyciągnę, oj wyciągnę tongue_out

          dla moich dzieci najgorszą karą na świecie jest siedzenie w swoim pokoju -
          siedzenie za karę. na przykład 5 min (w zależności od wieku) lub do czasu
          posprzątania. ty sama wiesz najlepiej jaka kara jest dla twoich najskuteczniejsza.

          i nie ważne jak groźna bywam przed, to jak posprzątają to chwalę pod niebiosa.
          • mathiola Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 12:56
            Ja jestem bardzo groźna i już mam szczerze mówiąc dosyć bycia rozdartym kapo.
            A te kary to działają na nie tylko w danym momencie. Za 24 godziny wyparowuje z
            głów przyczyna-skutek i cała polka od początku.
    • epistilbit Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 08:36
      A one nie mają za dużo wszystkiego?
      Ograniczyć rzeczy w pokoju do minimum (łącznie z koszami, pościelą, ubraniami).
      Nadmiar rozprasza/
    • jk3377 hmmmmm 28.12.09, 08:53
      moim zdaniem to po 1 powinnas byc obecna przy tym sprzataniu skoro
      wiesz jak to potem bedzie wygladac.ale z opisu widze,ze ty w tym
      czasie wolisz miec 'wolne',niestety tak to widze.
      czasem trzeba czas poswiecic i pokazac dzieciom,ze nic innego nie
      bedziecie robic dopoki nie posprzatacie.

      po 2 ja bym w koncu faktycznie w koncu wyniosla wszystkie zabawki,co
      do jednej,nie reagowala na slowa 'i bardzo dobrze itp'.mowisz ze3
      juz tak kiedys zrobilas,ale moze sama za krotko z tym wytrzymalas.

      chyba sie nie madrze,bo tez mam dwojke i nie mam takich problemow.
      powodzeniasmile
      • mathiola Re: hmmmmm 28.12.09, 12:59
        No faktycznie jeśli robienie obiadu jest wolnym, to tak - chcę mieć wolne wink
        I niestety - zdaję sobie sprawę, że powinnam przy sprzątaniu być obecna, ale
        szczerze mówiąc chciałam usłyszeć inne rady wink Bo ta akurat mi nie leży tongue_out
        • jk3377 hahahah swietna jestes hahahah:))))))0 28.12.09, 18:07

    • karra-mia Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 09:16
      na mojego trzylatka w okresie największego buntu działało: jak nie
      sprzatniesz, to wyrzucam wszystko, co leży n apodłodze. Nie
      uwierzył, a ja pokazałam, że stać mnie na to , oj stać. Nie moje
      zabawki, przełknęłam to, ze za moja pieniądze. Podziałało, jak
      wylądowało w koszu kilka autek, bardzo potrzebnych za kilka dni.

      Ale ośmielę się stwierdzić, zę pewnie tego też próbowałaś...
      Mat nie wiem, co ci poradzić. Olać to, robić dalej, jak robisz i
      tyle. Ktoś się wkońcu znudzi tym udawadnaianiem, oby to byli oni,
      nie tysmile

      Powodzenia
    • moonshana Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 09:21
      he, he,hesmile
      młodzieżą będąc użerałam się z młodszą siostrą która sprzątać po sobie nie
      zamierzała. z powodu - bo nie!smile a za bałagan w pokoju obrywałam ja, jako ta
      starsza która niby powinna dopilnować porządku (taka niesprawiedliwość dziejowa).
      gówniara, wówczas 4-letnia nie sprzątała bo pokazywała mi kto tu rządzi. prośby
      i groźby nie odnosiły rezultatu. aż się kiedyś wściekłam i kazałam jej
      posprzątać, bo zobaczy!!! oczywiście olała mnie totalnie. wtedy ja rzuciłam się
      i ... szybciutko posprzątałam za nią. tak okrągłych oczu ze zdziwienia jak wtedy
      u niej nie widziałam nigdy więcej. więc posprzątałam, wyciągnęłam jej ulubioną
      czekoladę wzięłam do ręki bajkę ( jej ulubioną ) i zaczęłam czytać podgryzając
      czekoladę. przebrzydły bachor natychmiast przyleciał i chciał się przyłączyć.
      ale nie zezwoliłam. więc... poleciała na skargę do rodziców , doniosła im że ...
      posprzątałam za nią!smile
      he,he,hesmile
      jeszcze dwa razy zrobiłam taką akcję a potem bachor gdy widział że zabieram się
      za sprzątanie - wręcz wyrywał mi rzeczy z ręki i sam sprzątał żeby tylko nie
      ominęło jej coś fajnego co potem będę robićsmile.
      natomiast na mojego chrześniaka podziałało całkowite zabranie wszystkich zabawek
      na 2 dni. wył, ryczał, spazmował w celu wywarcia presji i odzyskania zabawek -
      bezskutecznie. później, gdy odzyskał skarby wystarczyło słowo i zabawki były
      posprzątane.
      • zales239 Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 09:52
        Math!Jak ja lubię czytać twoje posty choć nie zazdraszczamsmile
        Mi się też wydaje,że powinnas być przy tym sprzataniu,i być
        konsekwentną do bólu.
        Ja często pomagam w sprzątaniu wychodzi na to ,że ja sprzatam 3/4
        zabawek a młody tę pozotałą częśc i szybko idzie.
        Raz na tydzień wkraczam do pokoju sama i robię prawdziwy porządek-
        segregacja i takie tam.
        Ty jestes w mniejszości liczebnej,masz gorzejsad
        Może spróbuj tablicę zrobić i za zasługi uśmiechniętą bużkę
        rysować,a za nie posprzątanie na przykład-smutna minka i potem
        nagroda dla zdobywcy więcej ilości uśmiechów.
        Trzymaj się mocno i nie wymiękaj!!!
        • mathiola No dobra 28.12.09, 13:03
          Nie ma wyjścia - kupuję minutnik i będę obecna przy sprzątaniu. Albo chociaż ten
          minutnik będzie wink
          Buźki kiedyś próbowałam stosować, ale jedno drugiemu ukradło i zjadło a drugie
          wyło wink
          • chmurka_257 Re: No dobra 28.12.09, 13:15
            No niestety mathiola,ta Twoja obecność jest bardzo ważna,szczególnie na
            początku nauki sprzątania smile To prawie to samo ,jak w szokole ,nauczyciel daje
            uczniom zadanie do zrobienia ,kiedy siedzi w klasie jest ok ,ale jak tylko
            wychodzi wszyscy mają te zadania głęboko w d...e i robią co chcąbig_grin
            • mamaivcia Re: No dobra 28.12.09, 13:30
              a ja myślę, że im właśnie chodzi o obecność i o uwagę
              może spróbuj rzucić zadaniami, kto co sprząta, a Ty pomagasz
          • dlania Re: No dobra 28.12.09, 13:40
            Math, ja cie rozumiem przynajmniej częściowo, bo tez mam uparte dziecko - na
            szczęście jedno tylkowink
            Wczoraj przyszła do naszego łózka o godz. 6.30 z tekstem: "Pić!", powiedzialam,
            że za chwile: 'Daj mi pić!!!". No to powiedziałam, że nie jestem jej slużącą
            "Jesteś! daj mi pić!". Spokojnie wyjasniłam, że dopóki nie powie 'Proszę" nie
            dostanie picia. Było wycie, rzucanie sie, manipulacja. Nie dostala śniadania,
            chodziła nieubrana i zasmarkana. Bąkniete półgebkiem "Pszę..." usłyszałam
            dopiero koło południa, i to po długich przekonywaniach.... Inaczej obawiam sie,
            że wolałaby umrzeć z pragnienia niz zrobic coś, na co nie ma ochoty.
            Nie znam innej metody niż wytrwałe i konsekwentne stawianie sprawy. Czasem trwa
            to godzinami czy dniami, co jest męczące, bo moja nie olewa sprawy ot tak jak
            twoja córa, tylko jest bezustanna awantura. Nerwy me zszargane. Ale sie staram
            dac rade. Bo nie o udowadnianie kto ma racje czy o «łamanie" charakteru dziecka
            chodzi, tylko o to, że jak ona teraz nie przyjmuje do wiadomości istnienia zasad
            i granic to co ja zrobie z 15-latką????
            • jk3377 amen dlania, amen. 28.12.09, 18:10

            • truscaveczka Re: No dobra 28.12.09, 18:40
              Dlania, a co robisz, gdy jesteś ograniczona czasowo? Albo coś wymaga szybkiego
              zrobienia? Wczoraj Młoda wywaliła sernik na dywan i awantura była że hoho w
              temacie niesprzątnięcia. W innym wypadku bym olała, ale tu utrudniało to życie
              innym (trzeba było omijać, uważać) i groziło zniszczeniem dywanu.
              • jk3377 ja bym...... 28.12.09, 19:09
                ten sernik w rece wziela i wsadzila je w jakies jej rzeczy (jaka
                stara ta młoda?)..ew sprzatnela sama a dała jakas inna kare za to.
                • truscaveczka Re: ja bym...... 28.12.09, 20:15
                  Dostała karę ;/ Ma zakaz słodyczy, bo po nich wariuje (tak to wygladało, nażarła
                  się słodkiego i miała energię do szaleństwa) Który cznia i olewa - dzisiaj
                  oddała swoją odmikołajową czekoladę (wymarzoną białą bąboladę) ciotce "Bo nie
                  może słodyczy".
                  Jest absolutnie najbardziej upartą kozą jaką znam.
              • dlania Re: No dobra 28.12.09, 19:51
                Czasem po prostu wymiekam i sprzatam za nia, i za kare zamykam w pokoju (potrafi
                siedziec godzinami) i dre siewink
                Najlepsze skutki daje jednak zachowanie stoickiego spokoju, posprzątanie za
                dziecko, ale ze spokojem i wyraźnym daniem do zrozumienia, że sie to nam nie
                podoba i sie gniewamy. Absolutnie nie: "jestes be, nie kocham cie", tylko: "To
                jest brzydkie zachowanie, jest mi przykro". Niby to po niej spływa, ale jak
                wystarczająco długo pamietam, żeby było mi przykro to czasem po kilku dniach
                słysze : "JUz nie będę".
                Mądrzejszego sposobu nie mam.
                • grave_digger Re: No dobra 29.12.09, 14:39
                  dlania no no, widzę, że stosujesz mądre zasady pedagogiczne. nadajesz się na
                  mamę jak nic smile
    • guderianka Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 28.12.09, 19:41
      Siła tkwi w grupie. Rozbij grupę a osłabisz przeciwnika.
      Czyli.
      Niech nie sprzątają razem. Najpierw wyznacz zadanie jednej. Potem
      drugiej.
      • mathiola OOOOOOOOoooooooooooooooooo 28.12.09, 20:33
        Oooooooooooooooo
        O.
        No zadziwiłaś mnie.
        W życiu bym na to nie wpadła!
        A TO JEST MYŚL!!
        Czyli tak:
        Rozbijam grupę, nastawiam minutnik dla jednej bestii, potem dla drugiej smile
        • guderianka Re: OOOOOOOOoooooooooooooooooo 28.12.09, 21:00
          Myślę że się uda bo wrogom będzie brakowało wzajemnego wsparcia.
          Walka będzie wyrownana w końcu -1:1 a nie 2:1.
          • demonii.larua Re: OOOOOOOOoooooooooooooooooo 28.12.09, 21:20
            Moje baby też w rozdzieleniu sprzątają swój pierdolnik sprawniej big_grinD
    • bernimy Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 29.12.09, 13:46
      Uwielbiam Twoje opisy z życia rodziny smile)))))))))))))))))

      Nie mogę się porównać, bo mam tylko jedno bałaganiące, ale:

      1. za dużo zabawek i dlatego tak łatwo mówią "to zabierz, my już
      tego nie potrzebujemy"
      2. zdecydowanie nie pozwoliłabym wyjąć następnej zabawki przed
      schowaniem poprzednich!
      3. dzieci łatwiej znoszą "pomaganie w sprzątaniu mamie"
      niż "sprzątanie", więc na kolana i sprzątacie razem big_grin
      4. śmiem twierdzić, że jest to też ich próba zwrócenia uwagi na
      siebie! Bo dzięki temu przychodzisz do nich, krzyczysz, narzekasz
      ale jesteś obok.
      Widzę to po mojej Młodej. Jak siedzę obok to się grzecznie bawi. Jak
      idę do kuchni coś gotować to psoci, broi, wyrzuca co się da, kopie
      klocki etc. Robi wszytso abym tylko wyszła z kuch, a mamy kuchnię
      połączoną z salonem i tak Ją widzę! Ale nie, muszę siedzieć obok!
      • mathiola Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 29.12.09, 13:53
        Nieee, zabawek nie mają za dużo. Ostatnio wręcz nie miały ani jednej. Książek
        też nie. Wszystko, co miały w pokoju wywędrowało do w drewutni. I co? I teraz
        prezentów od Mikołaja znowu nie chciały sprzątać. Więc zagroziłam, że wyrzucę. -
        Wyrzuć, mamusiu, ja już nie chcę.
        Dzisiaj siedziałam z nimi w pokoju a one sprzątały.... No i sprzątały,
        wszyściutko i pięknie bez szemrania.
        Kuźwa, mi się nie chce tak siedzieć w tym bałaganie, wolałabym, żeby umiały beze
        mnie.
        Dzieci to straszny wynalazek.
        • chmurka_257 Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 29.12.09, 14:05
          Powoli mathiola ,daj im trochę czasu ,a będą sprzątać same, ważne że jest już
          poprawa i teraz wiesz gdzie tkwił problem smile Ja bym na Twoim miejscu skakała z
          radości ,w końcu o to Ci chodziłosmile
          • kotka.zielonooka Re: Kobiety. Matki. Pomóżcie. 29.12.09, 14:31
            ja nie psycholog i dzieci nie mam smile ale tak sobie mysle ... myslę ... i
            wymysliłam smile ze moze one się nawzajem nakręcają tym bałaganem jak są same w
            pokoju.Jedno przed drugim się popisuję co może smile
            Czyli albo ty też jesteś w pokoju _ nie sprzatasz ale "nadzorujesz" (jak
            rozumiem nie masz na to ochoty) albo - sorry ale sprzata tylko jedno (drugie w
            tym czasie jest w innym pokoju, albo ci pomaga albo co)
            Czyli normalne "dyzury" w sprzataniu - nie wiem czy tygodniowe czy co drugi dzień.
            Ale spróbuj - bo wydaje mi się ze to moze byc przyczyna. jedno dziecko
            pozbawione "widowni", "publiki" czy czego tam jeszcze jak i kompana do psocenia
            - powinno szybko sie uporac z niewielkim bałaganem.
            A bałaganienie samemu jest nudne wink
Pełna wersja