Jestem ciekawa...

30.12.09, 09:13
czy ufacie swoim mężom/partnerom? To znaczy czy nie "trzepie" Was kiedy wasza
druga połowa idzie sobie gdzieś bez Was, grywa sobie np. w tenisa z samotną
kolezanką z pracy albo podwozi jakieś dopiero co poznane dziewczyny?
Bo my ostatnio z moim mężem sobie żartowaliśmy, że w sumie takie wszystkie
sytuacje "sprzyjają" zdradom i że "okazji" mój M miałby wiele smile A jak sobie
gadam z koleżankami i wychodzi, że "pozwalam" męzowi na takie zachowania to
stwierdzają, że powinnam go bardziej pilnować... A ja swojemu po prostu ufam
(tak wiem, że mogę się na tym zaufaniu przejechać).
I tu pytanie do Was, jak sądzicie?
    • karra-mia Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 09:21
      ufam, że gdyby miał kgoś na boku, powiedziałby mi o tym. Zna
      mnie,więc wie, że ja nie lubię niedopowiedzianych spraw, jak coś
      jest na rzeczy to chcę wiedzieć co. Choć mój mąż to taki facet, co
      to jedną dupę złapał i jej się trzyma. W naszym związku bardziej ja
      mam rozbiegane oczkawink
      • kama_msz Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 09:26
        nie, nie mam takich schiz.
        jak mnie będzie chciał zdradzić to zdradzi.
        zresztą my mamy system "zmianowy" - raz ja wychodzę raz on.
        zresztą ja i tak częściej wychodzę niż on, więc zazdrosny to raczej on może być,
        niż ja;P
        haha
      • mme_marsupilami Re: Jestem ciekawa... 24.05.13, 17:22
        Ufamy sobie wzajemnie.
    • hellious Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 09:25
      Ja to bym nawet chciala, zeby mi dawal powody do zazdrosci. Ale nie daje.
      • dziub_dziubasek Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 09:32
        U nas to ja bardziej daję mu powody do zazdrości smile
        Ale tak się ostatnio zaczęłam zastanawiać, zwłaszcza po tych uwagach znajomych,
        że może nie powinnam takich sytuacji tolerować...
        • prigi Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 11:06
          a słuchaj koleżanek, to daleko nie zajdziesz winkmój na tanisa nie
          chodzi i to tym bardziej z samotna koleżanką, ale za to często ma
          szkolenia, audyty w innych krajach. jakbym tak myślała jak twojE
          kumpele, to bym dawno sfiksowała
          • dziub_dziubasek Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 11:12
            To niby takie w żartach gadanie, ale zaczęłam się zastanawiać. Z drugiej strony
            nie zamierzam ani go sprawdzać ani mu zakazywać, bo okazję i tak znajdzie jak
            będzie chciał.
    • kkokoszkaa Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 09:32
      ja to generalnie nie moge jakos zrozumiec ze czyms dziwnym jest to
      ze któres z połówek wychodzi gdzies samo albo z kims innym niz
      poślubiona osoba. Sama wychodze czesto z przyjacielem lud do moim
      przyjaciół a w tym czasie maz siedzi w domu bo taka ma ochotę. I
      odwrotnie on jedzie na daske czy w góry na kilka dni beze mnie bo
      ja z kolei nie mam ochoty na taki wypad. Każde z nas wie gdzie
      wybiera sie drugie i to wystarcza. Nie widze w tym nic dziwnego.
    • deodyma Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 10:14
      ufam swojemu mezowi.
      to taki typ, ze mu inne baby nie w glowie, we mnie wpatrzony wciaz
      od tych blisko 10 lat, chociaz nie mam pojecia dlaczego, bo potrafie
      czasem dac mu porzadnie w koscsmile
      domator, po pracy pedzi od razu do domu do zonki i synusia oraz psa.
      jesli gdziekolwiek wychodzi, to raz lub dwa razy do roku na jakas
      pozegnalne imprezy z pracy.
      ciezko go wygnac z chalupy, bardzo ciezko.
      no i od czasu do czasu idzie grac latem w kosza z kumplami i jeszcze
      mnie ciagnie ze soba na boisko, ale mnie nie zawsze chce sie z nim
      lazic i wole umowic sie w tym czasie z kolezankami.

      poniewaz gadamy ze soba o wszystkim, pytalam go kiedys o to, jakby
      zareagowal, gdybym go zdradzila i mnie b y na tym zlapal.
      a mezulek na to, ze mnie to nic by nie zrobil, ale wlaczylby mu sie
      agresor i moglby krzywde kochankowi zrobic.
      biorac pod uwage, ze mierzy sobie ponad 2 metry i wazy jakies 130
      kilo, wszystko mozliwe.
      na codzien tego nie okazuje, ale jest o mnie zazdrosny.
      • biala24 Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 11:42
        smile Twoj maz to taki typowy duzy misiu: ogromny facet a zupelnie
        niegrozny
    • jowita771 Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 10:33
      Ufam. Mój mąż nawet nocował u swojej byłej, a ja nie miałam nic przeciwko temu.
      • doral2 Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 10:49
        jowita771 napisał:

        > Ufam. Mój mąż nawet nocował u swojej byłej, a ja nie miałam nic przeciwko temu..."

        ożesz!! odważna jesteś!! smile
        • grave_digger Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 10:52
          ufałam eksowi.
          ale jakoś tak szybko znalazł sobie następną po wyprowadzce - w niecały m-c.
          wszyscy twierdzą, że przygruchał ją wcześniej. ale mnie już to zwisa.
          ufać ufałam.
          • cudko1 Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 11:00
            zaufanie to nic zlego, baaaa nawet cąlkiem miło jak jest hehe smile to
            samo jak to piszesz "pozwalanie" sobie wzajemnie na wychodzenie bez
            tej drugiej osoby itp.

            ale przysięgam nigdy nie przestanie mnie śmieszyć stwierdzenie - bo
            mój to napewno nigdy, to nie ten typ, itp. - no rozbraja mnie, bo
            niestety wiele już takich historii slyszałam i od bebek i od
            facetów, że niestety ta pewność że mój/moja nigdy to takie trochę na
            wyrost było,
        • beata132 Re: Jestem ciekawa... 30.12.09, 10:56
          Gdybym była zazdrosna i mu nie ufała to chyba zwariowałabymsmile
          Chłop przebywa wyłącznie w otoczeniu młodych ludzi
          (studenci/studentki), wiec pewnie okazji miałby mnóstwo. W dodatku
          nie jest garbatywink i wiem, że niejadna "zawiesza na nim oko".
          Pewna na 100% nigdy nie będę tak samo jak nie jestem pewna siebiewink
          W każdym razie nie daje mi powodów do zazdrości.
          Już na początku naszego związku powiedziałam mu, że jeśli
          kiedykolwiek miałby mnie zdadzić to ma mi NIGDY o tym nie
          mówić i stanąć na głowie żebym się nie dowiedziała. Bo jeśli sie
          dowiem to od niego odejdę. Jestem taka sama jak moja mama, która gdy
          dowiedziała sie o zdradzie mojego ojca spakowała mu rzeczy w foliowe
          worki na śmieci iwystawiła za drzwi. A miała wtedy 26 lat i dwoje
          małych dzieci.
    • ciociacesia ufałam 30.12.09, 11:11
      i sie przejechałam smile
      ale wcale nie zrobiłam sie madrzejsza smile
      • aguacate Re: ufałam 30.12.09, 16:44
        Ja tez ufam. I opiniuje, ze jak ma zdradzic, to zdradzi, chocbym nie
        wiem, jaka kontrole stosowala. Zreszta, zwykle jest tak, ze ci
        najbardziej kontrolowani, najszybciej szukaja kogos na boku, zeby
        oddechu troche zlapac. Najwazniejsze, zeby mu w domu niczego nie
        brakowalo, to nie bedzie poza domem tego szukac.
        • ciociacesia z tym zaufanie to chyba tez mozna przesadzic 06.01.10, 12:17
          bo takie zaufanie bezgraniczne moze dac drugiej osobie odczucie ze ci nie zalezy
          po prostu. taka moja teoria z serii samobiczujących
    • moonshana Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 11:47
      czy ufamy, czy ufamy...
      a nie słyszały że
      kontrola najwyższą formą zaufania?smilesmilesmile
      • joanna266 Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 12:05
        ufam mojemu mezowi ale on jest na tyle taktowny ze tego zaufania nie
        nadwyreza i zadnych atrakcyjnych kolezanek nigdzie nie podwozi ani
        nie chodzi z nimi na tenisa ani nic w podobie.cenie go za to i
        odwzajemniam tym samymsmile
    • bernimy Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 12:12
      No w jakimś sensie ufam: nie sprawdzam, nie czytam, nie grzebię,
      wierzę, że to co mówi jest prawdą - odnośnie tego z kim i kiedy ma
      spotkanie. Ale ta pewnośc i zaufanie do prawdy jest z wieloletniego
      docierania się i dopracowywania związku.
      No i z tego co wiem, to z nikim się nie spotyka poza kuplami i
      kumpelami z pracy, których jest sporo. Ja też nie.
      U nas nie ma tematu: puszczam Go/Ją nie puszczam samegą/samą bo nie
      wychodzimy osobno.
      W ostatnim roku mąż raz była sam na parapetówie u wspólnej kumpeli,
      ja nie poszłam bo chciałam być z dzieckiem a On musiał, bo nie
      wypadało, aby nikt nie przyszedł. Bez skazy big_grin
    • triss_merigold6 Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 12:17
      O ile mi wiadomo to mój facet nie podwozi nigdzie żadnych
      nowopoznanych dziewczyn, nie grywa w tenisa z koleżanką ani nie
      uprawia innych tego typu aktywności sportowo-rozrywkowo-
      towarzyskich z samotnymi znajomymi pannami.
      NIE MA NA TO CZASU.
      Pracuje, kończy studia więc sie uczy i pisze pracę + czas spędza ze
      mną i moim dzieckiem. Na studiach to może sobie najwyżej na
      przerwach pogadać.
      Nie mamy dla siebie za dużo czasu więc trafiłby mnie nagły szlag
      gdyby aktualny ni z tego ni z owego oznajmił, że umówił się do kina
      czy grać w cokolwiek z koleżanką zamiast wyjść gdzieś ze mną. Opcja
      z kategorii "no way".
    • loolipop Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 12:19
      napewno takie podwózki, granie itp sprzyjają zdradzie, ale jesli
      masz zaufanie to oki

      Ja np mam zaufanie do mojego meza bardziej niz do siebie (tak mu
      zawsze mówie)
      a inna sprawa, że mój mąz nie podwiózłby z własnej inicjatywy kogos
      dopiero co poznanego, a o wspolnych rozrywkach nawet ze znaną
      kolezanką nie ma mowy!

      JA ZAZDROSNA JESTEM TAKA ZE NIE WIEM CO...
    • zefirekk Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 12:21
      fajne koleżanki jak Cię podjudzają. Pipy. Olej je a nie męża kontroluj bardziej smile
    • dziub_dziubasek Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 12:30
      To też nie jest tak, że mi zwisa gdzie i z kim mój mąż idzie. Jak mi oznajmia,
      ze chciałby się umówić na tego "tenisa" to gdzieś w środku mnie cos kłuje
      trochę, ale skoro ja nie mogę to niech idzie z kimś innym. Zresztą to jest potem
      świetny temat do żartów i docinków smile
      Z drugiej strony mąż ma taką pracę, że umawia się z klientami wieczorami i tez
      można by powiedzieć jaką mam pewność, że siedzi z klientem a nie gzi się własnie
      z jakąś panną?
    • w_miare_normalna Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 12:52
      Nie jestem, ale myslę, że K. jest, zresztą on taki typ zazdrośnika.
      najlepse jest to, że oboje lubimy co innego. On sobie lubi na bilard
      wyjść, do knajpy, pod bramą postać z kolegami, a ja jedynie gdzie
      wychodzę to do Mamy, albo Babci, a i tak potrafi być zazdrosny.
    • mathiola Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 13:09
      Nie trzepie mnie. Z racji posiadania młodocianych musimy wymieniać się opieką i
      wyjściami, więc od dawna wychodzimy głównie oddzielnie. Ja zostaję na noc u
      przyjaciółki i on mi wierzy na słowo, że nie szlajam się w tym momencie po
      obcych chłopach. On wychodzi beze mnie i ja nie zaprzątam sobie specjalnie głowy
      myślami, że na pewno teraz przyprawia mi rogi tongue_out
    • exotique Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 13:20
      ufam. nie bylby moim mezem jakbym mu nie ufala. nie kontroluje, bo kiedys mnie
      kontrolowano i mimo kontroli se znalazlam chlopa na boku.

      wychodzimy oddzielnie, on czesto poza domem w zwiazku z praca- jakbym miala
      podejrzewac i sledzic zdrady- nic innego bym nie mogla robic bo doba bylaby za
      krotka.
    • guderianka Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 13:25
      Ufam
      Co wcale nie znacz że nie bywam zazdrosna.
      Bo bywam.
      • asiaiwona_1 Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 13:35
        Ufam. I już.
        • agusia79-dwa Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 13:37
          miałam taką fazę, że wszystko chciałam wiedzieć, ciągle kontrolować.
          Na szczęście już mi przeszło.
    • bacha1979 Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 13:44
      Ufam, tym bardziej, że naprawdę nie daje mi powodów by było inaczej. Nie włóczy
      się z kumplami, z koleżankami też nigdzie nie wychodzi
    • eyes69 Re: Jestem ciekawa... 06.01.10, 14:29
      Ufam.
      Jesli mnie zawiedzie, to jego strata.

    • dziewczyna_bosmana Re: Jestem ciekawa... 24.05.13, 14:30
      Ufam i nie wyobrażam sobie inaczej. Poznaliśmy się jak był w delegacji i dopiero niedawno osiadł na stałe. Gdybym nie ufała nie stworzyłabym z nim rodziny.
    • kjut Re: Jestem ciekawa... 24.05.13, 14:33
      Ooo.. jaki ciekawy wątek. To się wypowiem wink

      Teraz ufam (uf uf!), choć bywam zazdrosna. Przystojny jest, każda chciałaby takiego tongue_out Jednocześnie trochę nie wierzę, że całe życie będzie wierny. Mało tego, o pojedynczych wyskokach po prostu nie chcę wiedzieć. Mam dość luźne podejście do seksu, wiem, że po alkoholu często się robi coś, czego się żałuje. I uważam, że jeżeli to był raz, nie było w tym uczucia, uważa się za ewidentną pomyłkę i nie ma zamiaru powtarzać, to przyznawanie się do tego partnerowi jest tylko zrzucaniem z siebie poczucia winy ("Przyznałem się, więc nie jestem AŻ TAK zły") i zrzucaniem na niego odpowiedzialności za związek ("Wiem, jestem głupi i zły, a teraz Ty zdecyduj czy to kończymy, czy mi wybaczysz"). Same przyznajcie - jak coś kiedyś w dzieciństwie zbroiłyście - to przyznanie się do tego np. rodzicom trochę pomagało, prawda? "Jak się przyznałam, to mi ulżyło" - dość popularne. Ja dziękuję - i tak pewnie bym tego nie skończyła tylko dała szansę, a za to trudniej by mi było tylko i ciężko. Bo nie twierdzę, że nie byłoby mi przykro. Tak więc - jak już ma zdradzać to z głową, tak żebym się nie dowiedziała. I z tego samego powodu go nie kontroluję smile

      Jeśli chodzi o romans dłuższy to inaczej - to już na mnie może wpływać czy to dlatego, ze będzie miał mniej czasu dla rodziny, czy też ze względów choćby finansowych. Więc romansów nie toleruję - niech się zdecyduje: w te, albo we wte wink Oczywiście nie mówię tu o głupich flirtach dla rozrywki bez szczególnego zaangażowania - to traktuję w kategoriach niegroźnej rozrywki o której wolę nie wiedzieć dla własnego spokoju wink

      Inna kwestia jeszcze - nie przyszłoby mi do głowy oskarżać o romans z moim facetem "tę trzecią". Kiedyś jakaś żona do mnie wydzwaniała, to bekę z niej miałam. Nie oszukujmy się - nie będzie chciał, to nie zdradzi. I to czy go kobieta podrywa czy nie, nie ma znaczenia. Nie będzie go podrywać, to inna się znajdzie i wtedy skorzysta z okazji. Uważam, że każda singielka ma prawo walczyć o swoje (o mężatki niech się martwią ich mężowie). Sama się nigdy nie przejmowałam żonami/dziewczynami. Jeśli uważam, że facetowi będzie ze mną lepiej, bo jestem od "tamtej" fajniejsza, albo jeśli po prostu mam na niego ochotę, to go podrywam. Jego żoną powinien martwić się on. I jeśli jest w porządku i ją kocha, a przede wszystkim, jeśli jest z nią szczęśliwy, to powie mi "sory, ale jestem zajęty" i tyle z tego będzie. Moje wysiłki tu będą na nic. Tak więc jeśli facet pójdzie do innej - nie obwiniajcie jej, tylko podziękujcie. Zdarzyłoby się to tak, czy siak, tylko później. A dzięki temu mniej straciłyście czasu wink

      Takie mam właśnie niepopularne poglądy na ten temat smile
      • 3-mamuska Re: Jestem ciekawa... 25.05.13, 02:20
        kjut napisała:

        > Ooo.. jaki ciekawy wątek. To się wypowiem wink
        >
        > Teraz ufam (uf uf!), choć bywam zazdrosna. Przystojny jest, każda chciałaby tak
        > iego tongue_out Jednocześnie trochę nie wierzę, że całe życie będzie wierny. Mało tego,
        > o pojedynczych wyskokach po prostu nie chcę wiedzieć. Mam dość luźne podejście
        > do seksu, wiem, że po alkoholu często się robi coś, czego się żałuje. I uważam
        > , że jeżeli to był raz, nie było w tym uczucia, uważa się za ewidentną pomyłkę
        > i nie ma zamiaru powtarzać, to przyznawanie się do tego partnerowi jest tylko z
        > rzucaniem z siebie poczucia winy ("Przyznałem się, więc nie jestem AŻ TAK zły")
        > i zrzucaniem na niego odpowiedzialności za związek ("Wiem, jestem głupi i zły,
        > a teraz Ty zdecyduj czy to kończymy, czy mi wybaczysz"). Same przyznajcie - ja
        > k coś kiedyś w dzieciństwie zbroiłyście - to przyznanie się do tego np. rodzico
        > m trochę pomagało, prawda? "Jak się przyznałam, to mi ulżyło" - dość popularne.
        > Ja dziękuję - i tak pewnie bym tego nie skończyła tylko dała szansę, a za to t
        > rudniej by mi było tylko i ciężko. Bo nie twierdzę, że nie byłoby mi przykro. T
        > ak więc - jak już ma zdradzać to z głową, tak żebym się nie dowiedziała. I z te
        > go samego powodu go nie kontroluję smile
        >
        Tez mam podobnie , łatwiej wybaczyć skok w bok niż romans.

        > Jeśli chodzi o romans dłuższy to inaczej - to już na mnie może wpływać czy to d
        > latego, ze będzie miał mniej czasu dla rodziny, czy też ze względów choćby fina
        > nsowych. Więc romansów nie toleruję - niech się zdecyduje: w te, albo we wte wink
        > Oczywiście nie mówię tu o głupich flirtach dla rozrywki bez szczególnego zaang
        > ażowania - to traktuję w kategoriach niegroźnej rozrywki o której wolę nie wied
        > zieć dla własnego spokoju wink
        >
        > Inna kwestia jeszcze - nie przyszłoby mi do głowy oskarżać o romans z moim face
        > tem "tę trzecią". Kiedyś jakaś żona do mnie wydzwaniała, to bekę z niej miałam.
        > Nie oszukujmy się - nie będzie chciał, to nie zdradzi. I to czy go kobieta pod
        > rywa czy nie, nie ma znaczenia. Nie będzie go podrywać, to inna się znajdzie i
        > wtedy skorzysta z okazji. Uważam, że każda singielka ma prawo walczyć o swoje (
        > o mężatki niech się martwią ich mężowie). Sama się nigdy nie przejmowałam żonam
        > i/dziewczynami. Jeśli uważam, że facetowi będzie ze mną lepiej, bo jestem od "t
        > amtej" fajniejsza, albo jeśli po prostu mam na niego ochotę, to go podrywam. Je
        > go żoną powinien martwić się on. I jeśli jest w porządku i ją kocha, a przede w
        > szystkim, jeśli jest z nią szczęśliwy, to powie mi "sory, ale jestem zajęty" i
        > tyle z tego będzie. Moje wysiłki tu będą na nic. Tak więc jeśli facet pójdzie d
        > o innej - nie obwiniajcie jej, tylko podziękujcie. Zdarzyłoby się to tak, czy s
        > iak, tylko później. A dzięki temu mniej straciłyście czasu wink

        Tu bardzo egoistyczne podejście, bo właśnie po alkoholu można zdradzić z taka osoba co sie pcha tam gdzie go nie chcą.

        I tu nie chodzi o to ze tylko pani winna romansu.
        I co to znaczy jestem lepsza od jego zony to odrywam bo mam ochotę.
        A co jedli małżeństwo ma kryzys, chwilowe kłopoty i ty podrywajac pana dajesz mu furtkę.
        I pokazujesz ze jesteś lepsza bo nie marudzisz o rachunki dzieci i problemy. Jesteś wyluzowzna i z tobą będzie miał sielanke???

        Nie bardzo do mnie dociera ze można od tak , mam ochotę na tego i w dupie ze jest ktoś rodzina dzieci, moje jest ważniejsze.
        Myśle ze z takim podejście bardzo nadajesz sie na kochankę.
        No bez urazysmile nie chce sie kłócić po prostu trochę dziwne...
        > Takie mam właśnie niepopularne poglądy na ten temat smile

        No dość niepopularne.

        Ja uważam ze każdy moze zdradzić..
        Nie ufam w 100% bo i kto wie co życie przyniesie...
        Ale nie na takiej zasadzie ze sprawdza, kontroluje i awantura o każda babke obok.
        Po prostu wiem ze "nigdy nie mów nigdy"
    • guderianka Re: Jestem ciekawa... 24.05.13, 15:42
      Jasne , że ufam
      Ale i tak mnie trzepie wink Taki typ wink
    • grave_digger Re: Jestem ciekawa... 24.05.13, 17:30
      jestem 100% jego pewna. z resztą, on nie ma bliskich koleżanek, chyba, że moje. beze mnie wychodzi tylko w jedno miejsce, a tam sami faceci. w ogóle beze mnie nie chce wychodzić, tylko ze mną. zawsze jest na czas i ze wszystkiego się spowiada. sam, taką ma naturę. jest wpatrzony tylko we mnie. wink
      • grave_digger Re: Jestem ciekawa... 24.05.13, 17:31
        o boże, ktoś wyciągnął stary wątek suspicious
        • zuzanka79 Grave 24.05.13, 17:38
          o tym samym pomyślałam przed chwilą.
          A już chciałam coś pisać wink a teraz nie wiem czy z datą na dziś czy na dzień założenia. Bo mi się lekko odmieniło przez te ponad dwa lata big_grin
          • grave_digger Re: Grave 25.05.13, 10:53
            jak odmieniło? gadaj smile
    • kwintesencja_patologii Re: Jestem ciekawa... 25.05.13, 00:57
      Mój niedoszły mąż pomagał czasem przy nagłaśnianiu imprez. Po jednej z nich rozwoził własnym samochodem dziewczyny po domach, powiedział mi o tym, awantury mu nie zrobiłam wink Zanim go poznałam, byłam przekonana, że będę urządzać chłopom sceny zazdrości, ale jakoś (w tym akurat wypadku) się okazało, że nie muszę. wink
    • anna_sla Re: Jestem ciekawa... 25.05.13, 11:10
      trudno mi powiedzieć czy ufam czy nie. Niby ufam, ale tak nie do końca. Tylko, że u mnie jest inna sytuacja, bo mój mnie już zdradził, choć to były lata świetlne temu i od tamtej pory robi wszystko aby się zrehabilitować i nie dawać mi powodów do nieufności to ja i tak obojętna za bardzo nie jestem gdy kogoś podwozi, gdzieś z kimś jedzie, jakiejś babie komputer naprawia itd. tylko nie robię z tego powodów żadnych scen, docinek itp. Czasem dam sobie upust jakimś żartem nie zdradzającym co naprawdę czuję
Inne wątki na temat:
Pełna wersja