Umęczona matka jedynaka to ja

05.01.10, 19:23
Jakby mi ktoś powiedział, że jedno słownie jedno dziecko może tak człowieka
zmęczyć to bym nie uwierzyła. Rano Młody się nafoszył, że nie pójdzie do
przedszkola tylko zostanie w domu. Spędziłam pół godziny na perswazjach, w
efekcie dotarłam do pracy spóźniona. Podczas odbioru z przedszkola ryk, że on
nie wróci do domu jak nie ulepimy bałwana ( lepić był wczoraj z tatą), śniegu
mało, ja zmęczona a ten ryczy. Przedszkolanka wyszła pomóc, a młody do niej
spokojnie, bez cienia emocji, wręcz uprzejmie: to moja i mamy sprawa.
Wychodzimy z przedszkola mówię nie ślizgaj się na schodach, nie on musi.
Efekt? Spadł na głowę, zaślepka do okularów poszła się jebać, kolejna stówa w
plecy. Idziemy do sklepu: nie do tego on nie pójdzie, do tamtego. Mając w
pamięci poszanowanie dla dziecka i jego psychiki idę tam, gdzie panicz sobie
życzy. W sklepie kolejny ryk, bo auto na 2 zł zepsute. Kolejny ryk i wycie:
napraw!!!!!!!a!!!!napraw!!!!. Już miałam nerwa to wpakowałam za fraki do
wózka nie zważając na lamenty i protesty. W sklepie pojednanie, mamo daj buzi,
już tak nie będę. Ok. Następnie apteka. Spora kolejka, ale muszę zamówić tą
zaślepkę. W aptece Kącik dla dzieci. Mamo mogę się pobawić kulkami? Możesz.
Idzie się bawić. Moja kolej, odwracam się i widzę jak mój jedynak stoi na
krześle obrotowym przy ciśnieniomierzu i na niego pluje (?). Za fraki ver 2.
Ten wrzeszczy, zanosi się, ale nic to wychodzimy. Gadka umoralniająca na
zewnątrz. On już będzie grzeczny, tylko prosi o balona. Z powrotem do apteki
po balona. Wracamy. W połowie drogi młodego boli ręka, odmawia niesienia
balonu. Więc mam w ręce balon, torebkę, rulony z projektami i zakupy. W domu
obiad. Pytam czy będzie jadł krokieta, bo od chwili wejścia słyszę bez
przerwy, że jest głodny i nie zaczeka 5 minut. Krokiet podany. I znowu ryk, że
on chciał krokieta, ale z jabłkami???? Co ja mu tu dałam. Nic nie umiem, on
mówił, że jest głodny i nic nie zje przeze mnie. Myślałam, że eksploduję.
Zamiast tego wręczyłam w łapę serek kazałam siedzieć cicho w swoim pokoju i
absolutnie nie pokazywać mi się na oczy.

Będę się pakować i uciekać do Honolulu. Zazwyczaj syn jest grzecznym, kochanym
dzieckiem. Ma jednak okresy kiedy na jakiś czas staje się upierdliwym wyjcem,
nafoszonym potworem bez serca, po czym mi mija. A mi gorzej.Aha, staram się
nie krzyczeć, nie biję, kary stosowane w domu to zakaz bajek i innych rozrywek
oraz stanie w kącie.
    • elske Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:35
      smilesmilesmile
      Moje dwojka czasem jęcząco- marudzaca, ale zawsze sobie tlumacze : mam naprawde
      wspaniale, grzeczne dzieci, a to jeczenie i marudzenie jest tylko od czasu do
      czasu.Chociaz Kluska jak poszla do przedszkola to zrobila sie fochowa.Foch o
      byle co, krzyczenie i tupanie .I naprawdę przyniosla to z przedszkola, bo corka
      kolezanki chodzi z nia do jednej grupy, przynosi do domu identyczne zachowaniewink.
      Dzisiaj w otwartym przedszkolu spotkalam sie z kolezanka u ktorej bylismy z
      dziecmi na sylwestra.I ta mi mowi ,ze jej syn powiedzial, ze on ma nadzieje ze
      jego mlodsza siostra (ma 2 lata), bedzie tak grzeczna jak moja Kluskawink.Bardzo
      milo mi sie zrobilo, jak to uslyszalam.
    • doral2 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:35
      niniejszym przyznaje ci medal z kartofla!! ty święta kobieta jesteś!!
      żeby to diablę moje było, to wieczora by nie dożyło wink
      pożyczyć ci walizkę?? big_grin
      • epistilbit Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:48
        A pożycz pożycz. Bo diable mi wysmarowało serkiem pościel. Dzwonił do niego
        ojciec i młody się poskarżył, że mama mu jeść nie dała, nie bawi się nim i nie
        zajmuje i siedzi sam głodny smutny i niekochany.
    • aniuta75 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:46
      Aaaaaaaa podziwiam. Zostawiłabym i uciekła daleeeeeekoooooo wink.
    • epistilbit Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:52
      Pamiętam jedną akcję. Jak definitywnie przeprowadziłam go ze spaniem do swojego
      pokoju spać. Dzień w dzień budził się zasikany. Szalałam z niepokoju, że to
      trauma po odpępowieniu, chore drogi moczowe. Aż przydybałam go rano jak
      niewzruszony, niczym budda siedzi i robi siku prosto na materac.
    • lolinka2 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:56
      on jest rozpuszczony jak dziadoski bicz!

      Jeśli dzieciak robi scenę, to w życiu nigdy przenigdy chwilę potem
      nie lecę organizować mu nagrodę (tu: omawiany balon).

      Teksty "co mi tu dałaś. nic nie umiesz" u mnie skutkują na ogół
      informacją "to zrób sobie lepsze, skoro wszystko wiesz najlepiej. ja
      idę czytać książkę"... bo tę myśl naprawdę dziecko potrafi wyrazić
      kulturalnie (np. nie smakuje mi taki krokiet, poproszę coś innego).

      Reasumując - podziwiam twoją cierpliwość ale i trochę mi się scyzoryk
      otwiera smile Jeśli ci się podoba bycie umęczoną matką jedynaka to ok,
      natomiast jeśli porady w temacie zmian szukasz, to proszę: zacznij
      wymagać szacunku dla siebie i konsekwentnie stosuj zasady, bo tu
      odniosłam wrażenie, że one po kilku minutach się dezaktualizują smile
      • lolinka2 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:56
        errata: jak dziadowski bicz smile
      • epistilbit Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:58
        Szacunek dla siebie to słowo klucz. Ja się go uczę na nowo i wciąż na nowo. Nie
        chcę znowu mi się grzebać w mojej przeszłości, ale mnie rodzice nie kochali i
        lali na mnie sikiem prostym. Obiecałam sobie, że nigdy tego błędu nie powtórzę.
        Nad swoją stanowczością pracuję, uwierz mi.
        • doral2 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 20:09
          toteż dlatego ja bym diabła zatłukła na miejscu przed wieczorem wink

          nie daj się babo!! gnojek cię terroryzuje.
        • lolinka2 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 20:39
          epi, to może na jakiś czas "zapomnij" o poszanowaniu dla dziecka & jego
          psychiki, a "przypomnij" o poszanowaniu dla ciebie i twojej psychiki.
          Młodzian - z tego co co czytam - problemów z egzekwowaniem szacunku dla
          siebie nie ma ani trochę, więc nie musisz aż tak "pamiętać" smile
    • deela Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 19:57
      jesu
      jade z toba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • karra-mia Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 20:13
      terror w pełnym wydaniu
      nie daj się, niestety konsekwentnie przy takich jazdach będziesz
      musiała olewać sikiem prostym.

      P.S. mój synalek właśnie też mi dziś dał do pieca, oj dał, ale
      dzięki jego humorkom przeczytałam sobie pół ksiązkismile
    • exotique Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 20:15
      jade z toba.
    • guderianka Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 20:51
      Aleś ty głupia (tutaj można tak prawda?)wink
      Dlaczego ty mu ulegasz-on chce balona-wracasz po balona.On chce tam-
      ty idziesz tam. Ty to nazywasz poszanowanie psychiki dziecka a ja
      manipulacja dzieciaka. I świetnie mu idzie, przyznam. Gniesz się jak
      kwiatuszek. Tak jakby on był rodzicem i wyznaczal zasady a nie
      ty.Nie dziwie się że jest okropny bo biedak nie ma wyznaczonych
      zasad, nie wie jak ma się poruszać, nie ma pewności że zapewnisz mu
      bezpieczeństwo i opokę bo TO ON RZĄDZI.
      A z jaką konsekwencją spotkało sie jego zachowanie? Krzyki,
      wymuszanie, plucie na cisnieniomierz ?
      • epistilbit Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 21:02
        > A z jaką konsekwencją spotkało sie jego zachowanie? Krzyki,
        > wymuszanie, plucie na cisnieniomierz ?
        Pacyfikacja. Wzięcia za łapę, postawienie do pionu, krótki wykład i zapowiedź kary.

        Dziwne jest to, że na codzień to miły, kulturalny, rezolutny dzieciak. Serio.
        Mnie to teraz też trudno w to uwierzyć, ale tak jest. Tak go od czasu do czasu
        napada. Jako reakcja na zmiany. Albo na moje humory czy zmęczenie. Co ja kuffa
        poradzę, że przedszkole pzrez święta nie było czynne, buu.
        • lolinka2 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 21:17
          epi, i prawie dobrze. Prawie, bo sama to potem spieprzyłaś nagradzając
          młodego...
          I teraz on wie o tobie tyle co o wc: poszumi, poszumi i sprzątnie smile
          czyli można robić swoje. A z drugiej strony jak mu źle, to gdzie u
          chwiejnej matki wsparcia szukać... jeszcze się przewróci smile... no to
          się frustruje obywatel.
        • guderianka Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 21:52
          Ja wierzę że grzeczny
          Ale jak niegrzeczny to nie możesz dawać nagród no.
          Nie przedszkole ma wychować -ale ty.
          • epistilbit Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 21:59
            Ja go wychowuję. To od przedszkola uwaga była w sensie, że przerwa świąteczna
            była długa, przedtem chorował i niestety, zapomniał co znaczy przedszkolny kierat.
    • zuzanka79 Re: Umęczona matka jedynaka to ja 05.01.10, 21:43
      Współczuję ci bo Cię młody pomału ubezwłasnowalnia. Ja chyba bym
      musiała nieźle walnąć się w łeb, by z dzieciakiem pod przedszkolem
      lepić po pracy bałwana ot tak. Sytuacja z wczoraj: zawieziesz mnie
      do przedszkola na sankach? Tak jeśli będzie dobrze u dentysty. Syn
      wrócił zadowolony bo leczenie zakończone w związku z czym zawiozłam
      go na sankach. Poza tym, to TY stawiasz granice: do tego sklepu
      idziemy, bo JA robię zakupy i JA za nie płacę, jak TY będziesz robił
      zakupy i TY będziesz płacił pójde tam, gdzie TY zechcesz. Nie
      kupujemy ŻADNYCH zabawek ani słodyczy, niedawno były święta i w domu
      są. Idziemy do apteki po ... (..) jeśli będzie kolejka grzecznie
      zaczekasz, jeśli będziesz niecierpliwy nie ma balona. Boli ręka od
      niesienia balona - balon idzie do kosza na śmieci. Co zjesz na
      kolację :krokieta czy kanapkę? I koniec. Gdybym ja zapytała Filipa
      co chce na kolację to miałabym cały zestaw od pierogów po spagetti,
      a i tak skończyłoby się pewnie na płatkach. Zasady to zasady, tego
      trzeba się trzymać: konsekwencji ci brak. A dziecko nie zna żadnych
      granic. Żadnych.
    • mathiola sorki, doczytałam tylko do tego poszanowania 05.01.10, 21:43
      Ja ci się nie dziwię, że ty jesteś umęczona.
      No moim zdaniem to on tobą rządzi. A ty na rzęsach stajesz, żeby nie urazić jego
      dziecięcego ego.
      • elan-o100 czas na rodzeństwo dla młodego :-) 06.01.10, 08:58

Inne wątki na temat:
Pełna wersja