mathiola
09.01.10, 21:15
8 rano - syn zbił szklankę od kompletu próbując włożyć ją do szafki (moja wina
bo dlaczego nie dopilnowałam dziecka)
8.30 - ja zbiłam szklankę od drugiego kompletu próbując na chama zamknąć
zmywarkę (moja wina bo jak ja wkładam)
10 - syn (ten sam) zbił wyjebiste naczynie żaroodporne, które dostałam w
prezencie (moja wina bo dlaczego on sam tę patelnie zdejmował co spadła?)
13 - mąż połamał półkę nadrzwiową od lodówki bo się wystraszył (moja wina bo
ja położyłam za głośno talerz na stole)
16 - pojechałam do sklepu po sery i kaszę kukurydzianą i zostawiłam
przedostatnie 200 zł

(nie moja wina bo tylko ja o tym wiem

)
18 - pokłóciłam się z mężem i mam aktualnie focha (jego wina)
Kurfffa co za dzień.
A i jeszcze wieczorem wchodząc w zakręt wylądowałam na chodniku (nie moja
wina, bo od października nasza gmina pługu nie widziała) Ale doprawdy -
szkoda, że nikt nim nie szedł