zuzanka79
17.01.10, 19:29
Ten tydzień to jakiś koszmar normalnie. Jestem ledwie żywa.
Maryśka przechodzi skok rozwojowy polegający chyba głównie na
rozwoju intensywności marudzenia i wprostproporcjonalnym spadku
zapotrzebowania na sen dzienny. Dziś spała może z 20 minut. Od rana.
Na rękach nie, w łóżeczku nie, na leżaku nie, w foteliku nie, mata
nie, koc nie, mama nie, tata nie ( z resztą tacie ku jego uciesze
wypadły zmiany popołudniowe), na plecach leżeć nie, na brzuchu nie,
grzechotki nie, karuzela nie, cycek nie, butla z cyckowym mlekiem
też nie.
Fifi chyba zaczyna się uwsteczniać wraz z rozwojem siostry. Z każdej
strony tylko mamo i mamo, mamo to - mamo tamto, i to jego ciągłe -
zapomniałem i gdzie jest ... Jakiś taki ogólnie upierdliwy się
zrobił i złośliwy do tego, wszystko na już. Normalnie masakra.
A ja ... jak bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem. Zmęczona,
niewyspana, głodna, ryczeć mi się chce
NIECH KTOŚ MI ODDA MOJE DZIECI - TE SPRZED DWÓCH TYGODNI!!!
I napiszcie, że to minie - szybko minie plizzzzzz
Bo jak nie to psychiatryk murowany