lysa.spiewaczka
20.01.10, 22:48
Temat nurtuje mnie już od momentu pierwszej wizyty mojego syna w przychodni.
Szczepienia skojarzone plus pneumokoki, ospa itepe contra szczepienia "państwowe".
W przychodni agitacja: plakaty z dziewczynka oszpeconą ospą, maleńka rączka z wielkim wenflonem, łóżka szpitalne...Potem wchodzisz do gabinetu słyszysz to samo. No i koniecznie należy wybrać szczepionki skojarzone. Mniej bolą, mniej wkłuć, nowocześniejsze, świetne przy alergii takiej smiakiej i owakiej.
Nawet jeśli wiem, że 85% takiej pogadanki to nakręcanie rynku farmaceutycznych koncernów(ileż szkoleń musiała przejść moja pani doktor by byc takim świetnym akiwzytorem?)
Ale z drugiej strony - jak mawiał pewien słynny skrzypek stojący na dachu - kilka lat temu moja córka jakoś sobie radzila z tymi wszystkim "morderczymi szczepieniami"( wiem, wiem kilka lat to era w dziejach medycyny, ale chyba nie chcą nam dzieci pozabijać finansując szczepionki?)
I co w sytuacji, gdy na prawdę nie ma pieniedzy na takie szczepionki?
Trochę tak jak z wątkiem o idealnej kobiecie: taka biedniejsza mama będzie się czuła matką drugiej kategorii, bo zaszczepiła szczepionkami darmowymi( z tego co wiem pani doktor nie odpuści znaczacego westchnienia)?Kolejny kamyczek do kobiecego ogródka...
Z jednej strony czuję się jak głupia gęś idaca za sznurkiem innych głupich gęsi i mam ochotę się świadomie postawić i powalczyc z wiatrakami, ale potem myślę, że może jednak warto zainwestować w szczepienia płatne( dużym, jak dla mnie, kosztem).
Czy któraś z was mogła,a świadomie nie skorzystała ze szczepień płatnych?