romans - i co dalej?

25.01.10, 08:39
watek mei mnie natchnął.
czytałam wczoraj artykuł, w którym Ważny Psycholog wypowiadał się nt
informowania drugiej połówki o romansie sprzed kilku lat (pani miała
wyrzuty sumienia, że skoczyła w bok podczas kryzysu małżeńskiego i
chciała o tym powiedziec mężowi -ba! z tego romansu zrodził się syn,
ale mąż wrócił do pani jakoś w okresie wczesnej ciąży i jest
przekonany,że syn jest jego). No i teraz para ma córkę lat 16 chyba
i syna lat 10. Pani czuje wyrzuty sumienia i chce wszystko wyznać
mężowi. Co powinna, Waszym zdaniem zrobić?
Później Wam napiszę, co radzi Ważny Psycholog.
    • zebra51 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 08:44
      Skleić wary i się nie odzywać. Pani pragnie przedzielić swoje
      poczucie winy i zrzucic część na innych.
    • joanna266 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 08:47
      powinna wszystko zostawic tak jak jest czyli "morda w kubeł" i nie
      przezucac ciezaru swojego durnego postepowania na cała rodzine.dziwi
      mnie ta chec wyrzucenia sz siebie swoich wyrzutów sumienia w celu
      zeby poczucia sie lepiej.jest to mocno egoistyczne moim zdaniem.sama
      nie wqiem jak potoczy sie zycie moze i mnie kiedys przydazy sie
      jakas głupota kto to wie ale napewno gdyby cos sie zdazyło nie
      poweidziałabym o tym mezowi.bo do czego taka wiedza moze byc komu
      kolwiek potrzebna?jesli to był epizod to warto rozchrzaniac cała
      rodzine?moim zdaniem zdecydowanie nie warto.wyrzuty sumienia i
      milczenie to kara która nalezy poniesc samemu.a co radzi psycholog?
    • freederike Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 08:53
      żyć z tym batem nad sobą.
      Podejrzewam, że kobitka już nigdy nie zazna spokoju, ale to ceną
      jaką płaci za spokojne życie męża i dzieci. Trzeba się z nią
      pogodzić.
    • pulcino3 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:01
      ja też gdzieś słyszałam ze nie powinno sie mówić w takim wypadku prawdy i sie
      przyznawać, bo oznacza to że ta osoba zrzuca swoje wyrzuty sumienia na barki
      partnera, a w sytuacji samej w sobie i tak nic nie zmieni na lepsze
    • jkk74 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:06
      siedzieć cicho i z uśmiechem na twarzy nieść swoje brzemię...
      no chyba że chce się:
      - rozwalić małżeństwo, tylko brak odwagi aby zrobić to w cywilizowany sposób
      - upokorzyć partnera
      - udowodnić mu, że jest do niczego
      - ...

      tak tak wiem... ja nie powinnam się tu wypowiadać sad
      • tabakierka2 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:09
        jkk74 napisała:


        >
        > tak tak wiem... ja nie powinnam się tu wypowiadać sad
        >

        dlaczego nie?
        • jkk74 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:16
          tabaka parę osób z magla wie dlaczego...
          kiedyś tam opowiem reszcie...
          zresztą można sporo się dowiedzieć z moich postów archiwalnych wink
          • joanna266 tabakierko 25.01.10, 09:19
            co radził znany psycholog?wink
            • tabakierka2 Re: tabakierko 25.01.10, 09:33
              joanna266 napisała:

              > co radził znany psycholog?wink
              >

              jaka niecierpliwasmile
              tak, psycholog radził podobnie do Was - że ani dziecku ani mężowi po
              tych latach (pewnie coś koło 10lat) nie powinna już mówić, bo
              zrujnuje rodzinę, a nic dobrego z tego nie wyniknie. Nie jestem
              przekonana w sumie, nie chciałabym nie wiedzieć, że mam innego
              ojca...chociaż sama nie wiem. Ciężka sprawa.

              jkksmile ja raczej do wątków archiwalnych nie zaglądam, więc nie wiem,
              co masz na sumieniutongue_out jak kiedyś będziesz chciała się podzielić, to
              może dostąpię zaszczytu?suspicious
    • bernimy Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:22
      Nie czytałam na ten temat i nie wiem co radzą, ale mądrze tu piszą
      magielki, aby się zamknąć i dźwigać to w samotności.

      A trudno jest mi doradzić, ponieważ ja gdybym była w takiej sytuacji
      to o samym romansie nie jestem pewna czy bym powiedziała, ale gdyby
      z tego było dziecko, to dla dobra wszystkich (aby nie było lat życia
      w kłamstwie i rujnowania rodziny) powiedziałabym natychmiast.
    • triss_merigold6 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:36
      Jeśli chce utrzymać małżeństwo to morda w kubeł.
      • tabakierka2 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:40
        triss_merigold6 napisała:

        > Jeśli chce utrzymać małżeństwo to morda w kubeł.

        ale z drugiej strony takie budowanie związku na kłamstwie?
        a jeśli mąż dowie się pokątnie? to może lepiej żeby od niej?
    • deodyma Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 09:36
      n a mioejscu tej kobiety nie mowialabym nic mezowi.
      • jola9932 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 10:08
        Opowiadanie po iluś tam latach o zdradzie jest czystym egoizmem, zwalasz sobie
        z sumienia i ci lżej a ty się chłopie męcz z tą wiedzą.
        Ja tam wiem że lepie się nie przyznawać bo i po co?
        No chyba że po to aby związek zakończyć i mieć rozwód z orzeczeniem winysmile
    • pszczolaasia Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 10:02
      nie powinna. powinna pomyslec zanim zdradzila.
    • moninia2000 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 10:22
      Bardzo trudny temat. Bo i ile egoizmem mozna nazwac opowiadanie
      mezowi o synu (mogla zrobic to o wiele wczesniej)wedlug Was, to
      rowniez egoizmem wielkim jest nie mowic dziecku o tym, kim jest jego
      ojciec.
      Byc moze ma szczescie, ma zdrowie, ale kto wie jak to sie skonczy.
      Kiedys syn moze miec problem zdrowotny i dowiedziec sie, ze tata to
      nie tata, bc moze grupa krwi inna czy cos tam..
      Problem jest duzy. Domyslam sie, ze jesli teraz powie, to rozbije
      rodzine, moze czekac.
      Co ja bym poradzila?...
      Pewnie podobnie, nic nie mowic, zeby dac im spokoj, jednak zycze
      jej, aby samo sie nie wydalo...
      Ojcem jest ten, ktory w koncu wychowuje synka i go kocha na
      codzien...
      • jowita771 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:39
        > Ojcem jest ten, ktory w koncu wychowuje synka i go kocha na
        > codzien...

        Pewnie, że tak, ale jednak byłoby miło, gdyby mógł sam zdecydować, czy chce
        wychowywać cudze dziecko jak swoje. A takie wyznanie prawdy po latach jest mocno
        nie fair.
    • zjawa1964 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 11:15
      Powiedzieć.
      Z tym jest bardzo cięzko zyc
      • zjawa1964 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 11:22
        No ale fakt- ja to mowie w kontekscie sprawy, gdzie babeczka rok od urodzin
        dziecka wytrzymała z utrzymaniem tajemnicy, a małzenstwo i tak sie rozsypało, z
        zupełnie innych powodów(maz ciezka reke mial)jak dziecko mialo 2 m-ce.

        Po zastanowieniu - po 10 latach bym raczej nie powiedziała.
        Tylko drogie panie - co z kwestia chorób dziedzicznych, przetoczeń krwi,
        przeszczepów?
        Przeciez roznie może być.
    • lolinka2 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 11:22
      wg mądrych wytycznych tego się NIE mówi, zwłaszcza jak już jest
      pozamiatane

      osobiście nie umiem tak funkcjonować... zresztą w mojej rodzinie
      układy są mocno pokomplikowane i do tego bezwarunkowa szczerość w
      każdych warunkach... z różnych względów, więc ja osobiście mojemu
      mężowi poleciałabym i powiedziała zapewne tuż po fakcie (albo i
      przed) i pewna jestem, że on podobnie...

      Co nie oznacza, że uważam system za superidealny w każdych warunkach
      dla każdej pary - daleka jestem od tego. Wiem, że u mnie działa. Na
      mnie i tym konkretnym chłopie.
    • bluemadlen-1 romans czy wogóle??? 25.01.10, 11:44
      podepnę sie do waciku tabaczki:
      ja właśnie z powodu uczciwości wobec dziecka i męża nie wyobrażam sobie wdać się
      w romans , żebym nie wiem jaki kryzys miała w małżeństwie, powód jest prosty ,
      nie poradziłabym sobie z tym potem w życiu.
      • tabakierka2 Re: romans czy wogóle??? 25.01.10, 11:57
        bluemadlen-1 napisała:

        > podepnę sie do waciku tabaczki:
        > ja właśnie z powodu uczciwości wobec dziecka i męża nie wyobrażam
        sobie wdać si
        > ę
        > w romans , żebym nie wiem jaki kryzys miała w małżeństwie, powód
        jest prosty ,
        > nie poradziłabym sobie z tym potem w życiu.

        ja chyba też, szczególnie, że kłamać i milczeć <!!!> nie potrafięuncertain
        • mearuless gdybym byla facetem 25.01.10, 12:21

          kazdego dzieciaka bym genetycznie badal[a]

          czytajac to co napisalyscie mozna wywnioskowac ze lepiej jest zyc w klamstwie
          niz powiedziec prawde.

          takie "klamstwo" wisi nad czlowiekiem cale zycie, spala go, zrzera,przytłacza.

          a ten mezczyzna? dlaczego nie myslicie o nim?

          zreszta moze macie racje, nic nie mowic dalej brnac w bagno klamstwa i oszustwa...

          dlatego ja nie chodze na boki, nie oszukuje, nie krece...chociaz czasami mi wali
          do dekla i wypacam taki poscik jak wczoraj..


          mimo tego ze pragne uniesien i czegos nowego nie zdecydowalabym sie na skok w
          bok, nie wwale wszystkiego do smieci!
          • tabakierka2 meo 25.01.10, 12:46
            ale mówimy o sytuacji kiedy już doszło do skoku - w pierwszym poście
            napisałam o sytuacji pani.
            Chyba zdradzający powinien sam się uporać ze zdradą. Co da
            zdradzanemu informacja o tym, że został zdradzony? chyba tylko żal,
            poczucie krzywdy, nienawiść...może mu się rozpaść cały świat. nie
            jestem za kłamaniem, ale tutaj się zgadzam z ogółem - stara sprawa
            powinna zostać zakopana, o świeżej trzeba powiedzieć.
            • guderianka Re: meo 25.01.10, 12:56
              tylko że ta "stara" sprawa starą nie jest bo ciągle na widoku, tuz
              obok, na wyciągnięcie ręki sa jej owoce.
              • tabakierka2 Re: meo 25.01.10, 13:01
                guderianka napisała:

                > tylko że ta "stara" sprawa starą nie jest bo ciągle na widoku, tuz
                > obok, na wyciągnięcie ręki sa jej owoce.

                konsekwencje błędu po prostu.
                Tylko wiesz, jeśli ona powie mężowi,synowi i córce, to zniszczy
                wszytsko, zrujnuje związek, który odbudowywali przez 10 lat (syn ma
                10lat). Jej błąd, jej wyrzuty sumienia - niech sama je dźwiga, a nie
                zrzuca na barki męża.
                • guderianka Re: meo 25.01.10, 13:04
                  ja nie poruszam kwestii zrzucania odpowiedzialności

                  ale prawa do prawdy

                  gdybym była facetem nie wybaczyłaby tych kłamstw-bo jestem
                  przekonana że facet o tym się dowie.
                  • tabakierka2 meo 25.01.10, 13:11
                    guderianka napisała:

                    > ja nie poruszam kwestii zrzucania odpowiedzialności
                    >
                    > ale prawa do prawdy
                    >
                    > gdybym była facetem nie wybaczyłaby tych kłamstw-bo jestem
                    > przekonana że facet o tym się dowie.

                    może się dowie, może się nie dowie - nie wiemy. To już nasze
                    domysły. Myślisz, że on jej wybaczy zdradę sprzed 10lat? jego świat
                    legnie w gruzach...Tak samo świat 10-letniego chłopca i pewnie tej
                    16-latki również.
                    • guderianka Re: meo 25.01.10, 19:32
                      Chwilowo może tak ale potem może być lepiej
                      Poza tym jeśli dowiedzą się przypadkiem to ból chyba będzie większy?

                      Nie wiem, trudna sytuacja, trudne wybory.Nie ma dobrego wyjścia-jest
                      wyjście zle i wyjście złe.
    • guderianka Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:30
      Ja myślę tak: prawda nas wyzwala

      Jeśli baba nie radzi sobie ze swoim błędem z przeszłości i wyrzutami
      to powinna powiedzieć
      • jowita771 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:42
        > Jeśli baba nie radzi sobie ze swoim błędem z przeszłości i wyrzutami
        > to powinna powiedzieć

        Pewnie, jej ulży, a zgryz będzie miał kto inny. Egoizm do potęgi, nabrudzić i
        umyć ręce.
        • guderianka Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:52
          Nie, nie dlatego
          Nie radzi sobie bo widocznie ma powody by po tych 10 latach coś
          takiego czuć. Byc może dziecko odstaje od innych? Być może mąż jakoś
          inaczej dzieciaka traktuje? Może dziecko nie jest podobne i jest to
          przedmiotem żartow?

          Poza tym -brzydzę się kłamstwem zwłaszcza w tego typu sprawach. To
          nie byl zwykły romans i zdrada. Owocem tego czynu jest dziecko
          wychowywane nie przez biologicznego ojca.
          • tabakierka2 ta pani 25.01.10, 13:03
            twierdzi, że przez te 10 lat dręczą ją wyrzuty sumienia.
            nie dopisujmy historii.
    • jowita771 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:36
      Wielkim złem, moim zdaniem, było to, że nie przyznała się od razu, że ciąża ze
      skoku w bok, bo jeśli to się kiedyś wyda, to jej bliscy będą mieli ogromny problem.
      Przyznawanie się do samej zdrady w celu ulżenia sobie jest egoizmem. Powinno się
      zacisnąć zęby i cierpieć w samotności, a nie zrzucać to na drugą osobę.
      • mearuless Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:46
        a co z biologicznym ojcem dziecka? dlaczego zostal pominiety ?
        czy on nie ma prawa wiedziec ze jest ojcem?
        dlaczego pozbawiono go najwazniejszej rzeczy?

        czy on jest niewazny w tej historii?potraktowano jak byka rozplodowego i
        wyrzucono do smietnika niepamieci...
        • tabakierka2 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:47
          nie wiem, co z ojcem chłopca, pani nic o nim nie pisała poza tym, ze
          poznała go gdzieś przypadkowo i nawet go nie znała.
      • elan-o100 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:52
        jesli nie miala odwagi powiedziec od razu mezowi to teraz nie ma
        prawa tego robic, chocby ze wzgledu ma dziecko. To jej maz jest
        ojcem tego chlopca, matka nie ma prawa teraz burzyc jego swiata.
        A wyrzuty sumienia sa wystarczajaca kara za ten skok w bok. Nawazyla
        piwa i sama musi to teraz dzwigac.
        • guderianka Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 12:54
          A co prawami innych ? Męża, ojca biologicznego, dziecka, rodzeństwa?
          teraz "morda w kubeł" a jak kiedyś się wyda to dopiero rozegra się
          dramat.
          Bo się wyda
          • elan-o100 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 13:02
            guderianka napisała:

            > A co prawami innych ? Męża, ojca biologicznego, dziecka,
            rodzeństwa?
            > teraz "morda w kubeł" a jak kiedyś się wyda to dopiero rozegra się
            > dramat.
            > Bo się wyda

            No wlasnie oni maja prawo do tego zeby im ich swiata nie burzyc, bo
            przeciez ojcem nie jest ten, ktory splodzil tylko ten, ktory
            wychowal.
            Nie wiem czy pamietacie taka glosna historie z zamiana dzieci w
            szpitalu. Przypadkowe odkrycie tego po latach przynioslo obu tym
            rodzinom katastrofe, a nikt tu nie byl winny, jedynie personel w
            szpitalu.
    • slimakpokazrogi Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 13:11
      absolutnie nie mówić, ba, gdyby był jakiś cień podejrzeń,
      zaprzeczać, ile się da.... wiem, że są osoby, które uważają , ze
      należy się przyznawać do zdrad... bo "nie zyjmy w kłamstwie"....
      Po pierwsze - nie zdradzać, po drugie - jak już człowiek zdradził,
      to nie zwalać winy na kogos innego... Bo do tego to się spowadza.
      • marina0706 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 13:42
        ja se myślę co to wogóle byl za kryzys, bo jeśłi odeszli od siebie nie żyli razem to nie wiem czy to do końca skok w bok, no ale ok, dziecko z takiego skoku to juz poważna sprawa jest. wtedy powinna powiedziec, zaraz po fakcie, teraz to dupa zbita jest uważam że nie powinna mówić chyba ze chce rozpadu małżenstwa i szuka pretekstu to jest to sposób ale okrutnie drastyczny dla wszystkich członków rodziny. a jak nie chce to jak któras napisała "morda w kubeł" kiedyś to może wyjdzie w przypadku choroby czy wypadku i wtedy będzie ZONK a teraz niechc siedzi cicho jak tylko jej wyrzuty sumienia świadczą o tym co zrobiła.
      • cudko1 Re: romans - i co dalej? 25.01.10, 13:46

        slimakpokazrogi napisała:

        > absolutnie nie mówić, ba, gdyby był jakiś cień podejrzeń,
        > zaprzeczać, ile się da.... wiem, że są osoby, które uważają , ze
        > należy się przyznawać do zdrad... bo "nie zyjmy w kłamstwie"....
        > Po pierwsze - nie zdradzać, po drugie - jak już człowiek zdradził,
        > to nie zwalać winy na kogos innego... Bo do tego to się spowadza.

        w standardoej zdradzie (czytać: nie ma dziecka z tej zdrady) to i
        owszem to rację masz, ale nie wiem czy w tej konkretnej sytuacji to
        juz jest takie oczywiste uncertain niby zburzy cała rodzinę, dziecko
        przeżyje z całą pewnościa traumę, ale obawiam się że takiej zdrady,
        gdzie konsekwencją jednego nawet bzyknięcia jest dziecko to do konca
        utrzymac się w tajemnicuy nie da. Chociaż nie wiem czy obecny wiek
        dziecka jest najwałściwszym do wyznawania tego typu tajemnic, może
        powinno się poczekać aż ten chłopiec będzie starszy czy cuś?? hmmm
        nie wiem ogólnie dla mnie patowa sytuacja, którą sama to bym nie
        wiedziała jak rozwiązać,
Inne wątki na temat:
Pełna wersja