Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:(

17.02.10, 22:40
Możecie mnie zrąbać,piszę o tym:po pierwsze,że mam wyrzuty sumienia-bo dziecko
się przestraszyło i uciekło do domu,po drugie chcę zapytać Was czy byście w
rewanżu nakrzyczały na mnie-czy raczej były mi wdzięczne za interwencję,po
trzecie czy na moim miejscu powiedziałybyście o tym matce tej
dziewczynki(Raczej na bank jestem pewna,że dziewczynka matce nie pisneła
słówkiem o tym co zaszło),no i po czwarte żeby Wam się wygadać jak mało
brakowało żeby doszło do tragedii.
Do rzeczy,mieszkam na bardzo spokojnym,zamkniętym osiedlu,kupę dzieciaków
codziennie się bawi,mam widok na całe podwórko no i do tej pory nie miałam
żadnych obaw,żeby moją pannę wypuszczać samą na dwór-jeździ na hulajnodze,gra
w piłkę ma swoje koleżanki git warunki dla dzieciaka-mam na nią non stop
oko.Moja ma dwie najbliższe koleżanki ,właśnie tą w/w ona ma jakieś 8,5 lat i
jeszcze jedną taką ok-6 lat.Dzisiaj szalały cały dzień...Ta najstarsza to taka
trochę "rządzicielka" no bo najstarszasmile No i siedzę w salonie,zerkam przez
okno,przyszła kumpela po swojego synka,gadamy a w pewnym momencie kumpela
mówi"ty....mi się zdawało? Ta najstarsza podnosi kratki od stydzienek
kanalizacyjnych" Mówię że niemożliwe,bo są zabezpieczone,po drugie ciężkie i
na pewno jej się zdawało-ale idę sprawdzić.A one sobie wymyśliły zabawęsad dwie
Młode,rwały trawę,najstarsza podnosiła te kratki i we trzy skakały nad tą
studzienką wrzucając tą trawę...jedna kratka jest dosłownie na przeciwko
mojego okna i jak wychodziłam z domu one właśnie przy tej stały....miękkie
nogi mi się zrobiły....no i nakrzyczałam na nią!Na swoją zresztą też ale moja
w życiu by tej kratki nie podniosła nawet pewnie nie wiedziała że tak
można...No i co Wy na to? Myślałam że na zawał zejdę,W ŻYCIU bym nie pomyślała
że te kratki są nie zabezpieczone,to raz,dziewczynki-na prawdę rozsądnej i
wcale nie takiej małej nie posądziłabym o taką głupotę,moja to już wogóle
fiubździu w głowie....Wiem wiem to tylko dzieci..ale jak pomyślę co by było
gdyby...
    • czarna.porzeczka Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 22:46
      Pomnik bym Ci postawila.
      Loda!

      A tak to Ci Jacka Danielsa stawiam. Masz:
      images.google.com/imgres?
      imgurl=http://waiternotes.files.wordpress.com/2008/12/jack_daniels.j
      pg&imgrefurl=http://waiternotes.wordpress.com/2008/12/01/waiter-
      nightmare-type-2-real-life-contd/&usg=__I-
      fWebMLT9k5eIt0usjrm8Y8xMk=&h=499&w=601&sz=68&hl=en&start=3&itbs=1&tb
      nidshockMkPB8U2QPqzAM:&tbnh=112&tbnw=135&prev=/images%3Fq%3Djack%2BDani
      els%26gbv%3D2%26hl%3Den%26sa%3DG
    • mearuless Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 22:47
      bardzo dobrze ale powinnas jeszcze powiadomic rodzicow o pomyslowosci corki!
      • iskierka40 Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 22:48

        mearuless napisała:

        > bardzo dobrze ale powinnas jeszcze powiadomic rodzicow o
        pomyslowosci corki!


        dokładnie!
        pewnie nie spodziewali się tego po niej.
    • iskierka40 Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 22:47

      Na swoją zresztą też ale moja
      > w życiu by tej kratki nie podniosła nawet pewnie nie wiedziała że
      tak
      > można...

      hmmm jak niewiedziałaby?
      może jej mama myślała tak samo jak ty...no niewiem sama.

      A wytłumaczyłas co im groziło?

      Mnie też by pewnie poniosło,chyba bym na zawał zeszła.
    • lineczkaa Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 22:49
      annabetka napisała:

      >dziewczynki-na prawdę rozsądnej i
      > wcale nie takiej małej nie posądziłabym o taką głupotę

      no tak, bo wiek 8,5 podpierany widownią to kwintesencja rozsądku i
      wyważenia. Zresztą pomysł wcale nie musiał wyjść od niej, a na tekst
      typu "nie podniosę, bo to niebezpieczne" bym raczej nie liczyła.
      Nakrzyczałaś z nerwów, a to co innego niż wydarcie się na dziecko w
      piaskownicy, że zabrało twojemu łopatkę.
    • ba_warka Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 22:54
      No i słusznie zrobiłaś.Moim zdaniem powinnaś porozmawiać z rodzicami i dziećmi
      razem o tym co się stało,dlaczego tak zareagowałaś i jak bardzo nierozsądnie
      zachowały się dzieci.
    • eyes69 Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 23:00
      Gdybym byla na Twoim miejscu, to bym poszla do jej rodzicow i
      opowiedziala im o tym wszystkim, czyli o tym, co dzieciaki
      wymyslily, i ze w nerwach, ale z troski, nakrzyczalas na ich
      dziecko, za co przepraszasz.
      • totorotot Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 00:37
        nie rozumiem, czemu Anna miałaby przepraszać rodziców dziewczynki, że ją okrzyczala- powinni jej być wdzięczni, że miała na tyle oko, że przerwała niebezpieczną zabawę
        • modrooczka Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 00:47
          Nawrzeszczałabym na wszystkie trzy, po ochłonięciu wszystkim zrobiła wykład,
          pogadała z pozostałymi rodzicami a swoją ukarała, żeby lepiej zapamiętała jaki
          to straszny kryminał. Pamiętam moją babcię wydzierającą się na pół podwórka
          (przylała tylko własnej wnuczce) za to żeśmy poszli oglądać dół z wapnem na
          budowie, bo to takie ciekawe.
          • ib_k Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 07:50
            krzyk raczej nigdy nie jest niczym dobrym, ja powiedziałabym rodzicom dziecka o sytuacji ale na pewno nie w formie skarżenia na dziecko (co wydaje mi się że próbujesz robić) tylko opisu sytuacji
    • annabetka Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 23:00
      Jutro pogadam z jej mamą.I oczywiście,że wytłumaczyłam im co im groziłosad
      Wprawdzie pannie najstarszej ,podniesionym głosem ,druga młodsza i tak nic nie
      zrozumiała bo obcojęzyczna jest(łotyszka) a mojej już jak się uspokoiłam wykład
      zrobiłam a wieczorem mąż,no i na razie zakaz wychodzenia przed dom,tylko ogródek
      za domem.Aaa...no i ręki nie dam uciąć,że moja nie wiedziała,że te kratki się
      podnosisad już teraz nic mnie nie zdziwi..Ona ma manię wrzucania do tych
      studzienek trawy,kamyków,liści co mnie też zawsze denerwowało...nie raz ją
      prosiłam żeby wogóle nie podchodziła do tych kratek bo nie daj boże jakaś
      uszkodzona będzie i się pod nią zapadnie...może tym jej coś zasugerowałam ?
    • karra-mia Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 23:22
      Nie wydarłaś się na dziewczynkę, bo ci coś nie pasowało,tylko z
      troski o ich bezpieczenstwo. Emocje wzięły górę. Poszlabym do
      rodziców tej małej i wytłumaczyła, co i jak i że trochę cię
      poniosło,a le już miałas przed oczami tragedie, jaka mogła się
      wydarzyć.
    • aniuta75 Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 17.02.10, 23:28
      Nie dziwię, że się Ci nerwy puściły...
      • bryanowa-1 Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 00:32
        ana bardzo dobrze zareagowałas.to nic ze nakrzyczałas.idz do matki dziewczynki i
        powiedz o zajsciu i powiedz ,ze sie tak zdenerwowałas ze na nie nakrzyczałas bo
        bałas sie o wszystkie.zrozumie i na pewno bedzie ci wdzieczna.a kochana i
        telefon do counsilu niech to scierwo zabezpiecza póki jeszcze zaden dzieciak nie
        wpadł i sie nie zaklinował.
    • totorotot Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 00:34
      kochana, też bym nakrzyczała i jeszcze do matki zaprowadziła. Kto wie, czy nie uratowałać dziewczynom zdrowia a może i więcej.
      Poza tym jak czytam takie historie o pomysłach dzieci to po prostu boję się, jak przeżyję kolejnych 15 lat. Później będę się już tylko martwić o niechcianą ciążę córy, ale to pan pikuś.
    • totorotot Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 00:35
      aha i koniecznie zgłos sprawę w spółdzielni, żeby zabezpieczyli jakoś te studzienki, postrasz odszkodowaniami na wypadek nieszczęścia czy cuś.
      • grave_digger Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 08:05
        gdyby to wieku od kanału podniosła moja córka, a ja bym tego nie widziała,
        chciałabym, żebyś ją z góry na dół objechała za to co zrobiła.
        zrobiłaś bardzo dobrze. żadnych wyrzutów sumienia przypadkiem nie miej.
    • moonshana Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 08:25
      dobrze zrobiłaś. ja widziałam lepszą akcję. wracamy do domu, już jesteśmy obok
      bloku, z naprzeciwka jedzie samochód , a że auta mieszkańców zaparkowane po obu
      stronach i - ciasno - zatrzymaliśmy się aby ten z naprzeciwka przejechał. i
      nagle z pomiędzy zaparkowanych samochodów na rowerze wyjechał dzieciak.
      kobieta-kierowca dała po hamulcach, wyskoczyła z auta, złapała dzieciaka, kilka
      razy przylała mu w dupę i zaczeła wrzeszczeć. a na twarzy była blado zielona.
      jechała wolniutko, jakieś 15 -20 km/h, a ten chłopiec wyjechał jej wprost pod
      koła. i tu, z całą odpowidzialnością mówię, że nie było go wcześniej widać,
      pojawił się nagle i tylko dobry los sprawił że nie wyjechal sekundę później, bo
      wtedy władowałby sie albo pod koła albo na auto.
      i wiecie co? gdybym była matką tego dziecka to nie miałabym pretensji o klapsy
      czy krzyki. ba, poleciałabym do niej z kwiatami i podziękowaniami.
      także, annabetka, dobrze zrobiłaś. bardzo dobrze.
    • bernimy Re: Nakrzyczałam i to mocno na cudze dziecko:( 18.02.10, 08:31
      Wydarłaś się w nerwach, nie dziwię się! Ale teraz na spokojnie, bez
      oskarżeń (bo przecież Ty za swojej córki niewinność w tych pomysłach
      też nie ręczysz) powinnaś porozmawiać z rodzicami tamtej
      dziewczynki. I też bym przeprosiła rodziców za wydarcie tłuamcząc,
      że to było pod wpływem danej chwili i emocji.
      Gdyby to moja tak nabroiła (w sumie nie wiadomo, pomysł mógł być
      wspólny) to chciałąbym by ktoś mnie poinformował w czym brała udział
      moja córka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja