pola.cocci
23.02.10, 11:21
O cykl rozrodczy mi chodzi, od poczatku do konca, no moze z
pominieciem samego aktu tworzenia nowego zycia
No bo tak: do zaciazenia potrzebny okres - obrzydliwy i zwiazany z
dolegliwosciami i niewygodami, jak juz sie uda to ciaza - ciezko,
mdlosci, bole, zmeczenie i tysiace innych dolegliwosci, a na koniec,
w nagdore porod!!! juz sie nie bede rozwodzic jakie to przyjemne.
Czy ta ciaza to nie mogloby byc cos fajnego, przyjemnego???
No rozzalona jestem bo, ledwo zyje... mdlosci mam non stop, spie na
stojaco, szczegolnie w dzien, bo w nocy czasem nie moge, jestem
jakas opuchnieta i nabrzmiala, jak nie zjem to mdlosci, jak cos zjem
to ciezko, brzuch boli i mdlosci... Moze za miesiac sie to polepszy,
co za tragedia... w pierwszej ciazy tak zle nie bylo.
Pomijam juz ze wszystkie niewygody z tym zwiazane przypadaja tylko
nam w udziale, a faceci dodatkowo tego nie rozumieja, albo tylko
udaja, ze rozumieja, a tak naprawde pojecia nie maja jak zle mozna
sie czuc w ciazy.
A w dodatku maz wyjechany na 3 tyg. ja sama, pracuje od 10-19 +
dziecko i dom. Moze przezyje...