asiaiwona_1
27.02.10, 21:41
Pisałam już nie raz o ulubionym bracie mojego męża. Beztroski
chłopaczek, najmłodszy synek - rozpieszczony maksymalnie. Zero
odpowiedzialności, życie ciągle pod kreską (wakacje w Maroko,oprawki
za 1200 i ciągłe pożyczki od mojego m). Jak byłam w szpitalu
pożyczyłam mu moje auto - oddał bez paliwa, po 3 dniach mojego
PROSZENIA o oddanie mojego auta. Wiele by można było pisać... Ale
teraz wkurwił mnie na maksa. Pożyczyłam mu nawigację. Miał mi dziś
oddać. Było już po 20 więc kulturalnie wysłałam mu maila z pytaniem
czy planuje mi ją dziś przywieźć. Wiecie co mi odpisał? Że
oczywiście tak i rozumie, że właśnie ruszam w daleką podróż i
nawigacja jest mi niezbędna (dodam, że wie że nie mam zimowych opon,
bo chciał też auto pożyczyć). Odpisałam mu, że chyba nie muszę mu
się tłumaczyć. On mi na to, że owszem nie musze, ale nadgorliwość
jest gorsza od... Odpisałm mu że w świetle tego, że ja mu coś
pożyczam, a nie odwrotnie to mógłby sobie darowac takie teksty do
mnie. I kurwa właśńie mi napisał, że ośmieszyłam się pierwszym smsem
z pytaniem o zwrot MOJEJ rzeczy, która kompletnie nie będzie mi w
najbliższym czasie potrzebna!!!!
KURWA, KURWA< KURWA - a ja myślałam, że on jednak może zachowywać
się normalnie i możemy choć sibie jakoś tolerować i akceptować i
normalnie rozmawiać. A tu gooowno prawda.
Nic mu już nie odpisuję, choć marzy mi się mistrz ciętej riposty z
tekstem SPIERDALAJ. Ale nie będę na durnia marnować 30 gr na smsa

W każdym razie bardzo was proszę - jakbym kiedyś pisała że pożyczam
mu znowu auto, nawigację czy cokolwiek innego to walnijcie mnie w
łeb!!!!!!!!!