Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy ...

    • racheela Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 12:40
      powiem jak wygląda sytuacja z mojego punktu widzenia, gdy jedna z moich
      przyjaciółek ma wspólne konto mailowe z mężem.
      Koleżanka mieszka za granica, bardzo się przyjaźnimy, ale ze względu na
      odległość kontakt mamy ograniczony. Piszemy maile. Niestety, ja nie do końca
      potrafię się otworzyć, wiedząc, że moje zwierzenia może czytać tez jej mąż. W
      tytule adresuję zawsze "do Agi" i niby wiem, że jej mąż nie czyta korespondencji
      zaadresowanej bezposrednio do agi. Mimo to...mam ograniczone zaufanie i nic tego
      nie zmieni. Dlatego nie wyobrażam sobie założenia z kimś wspólnego konta...nie
      tyle ze względu na mnie, ale przez szacunek do nadawców na tę pocztę.
    • claire_de_lune Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 12:57
      tak, my mamy taka totalna wspolnote i nie jest to dla nas zadnym
      problemem. Moi znajomi tez nie czuja sie dziwnie, gdy tel. odbiera
      moj mezczyzna, albo nawet jak odpowiada na skypie, ze nie ma mnie
      przy kompie, ale jest on i ze kogos tam pozdrawiam w zwiazku z tym.
      Albo jest wspolnota i zaufanie albo nie.

      Co ciekawe, w moim poprzednim zwiazku wszystko bylo oddzielnie -
      zwiazek sie rozpadl. Tu wszystko mamy wspolne i jestesmy szczesliwi.
      • kotka.zielonooka Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 13:51
        claire_de_lune - z całym szacunkiem ale piszac zdanie "Albo jest
        wspolnota i zaufanie albo nie
        i to ze taka "wspolnota" jest jedynym (?)
        wyznacznikiem szczescia małzenskiego - jestes dla mnie w tym momencie osoba
        kompletnie niepoważną osobą.

        To ze w Twoim zwiazku dobrze sie czujecie z taka jednoscia wszytkiego co was
        dotyczy - super , ja nikomu nie zabraniam i ciesze sie ze macie takie samo
        zdanie i wam fajnie.

        Ale nigdy, przenigdy nie ważyłabym się tak zadufane twierdzenie , że jak ktoś
        ma inny "model rodziny" niz ja - to jest to rozwiazanie złe , ktore
        prawdopodobnie zdecyduje o szzcesciu i trwalosci zwiazku (a ty to robisz) .
        I na pewno nie ferowałabym jednoznacznych wyrokow czy w takim - innym niz
        moj - zwiazku jest wzajemne zaufanie czy tez nie!


        Przypinajac taka " łatkę" pt : "Albo jest wspolnota i zaufanie albo
        nie
        i twierdzenie ze jakoby w przypadku braku "wspolnoty" to zwiazek
        jest nieszczesliwy , niepełny (?) i nie ma w nim zaufania (sic!) - naprawdę
        pokazujesz siebie jako wyjatkowo niemadrą i krótkowzroczną osobę . Nie wszystko
        jest czarne albo biale, i nie twylko twoje wybory sa "jedynie słusznymi" ,
        naprawde smile


        Widzenie troszke dalej niz czubek wlasnego nosa sprawi ze moze zauwazysz inne
        modele partnerstwa/małzenstwa w ktorych o dziwo JEST zaufanie i SĄ ona
        szczesliwe - momo ze nie powielają twojego wyboru i twojego schematu jaki sobie
        z partnerem wybrałas.
      • arieska Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 03:10
        claire_de_lune napisała:

        > tak, my mamy taka totalna wspolnote i nie jest to dla nas zadnym
        > problemem. Moi znajomi tez nie czuja sie dziwnie, gdy tel. odbiera
        > moj mezczyzna, albo nawet jak odpowiada na skypie, ze nie ma mnie
        > przy kompie, ale jest on i ze kogos tam pozdrawiam w zwiazku z tym.
        > Albo jest wspolnota i zaufanie albo nie.
        >
        > Co ciekawe, w moim poprzednim zwiazku wszystko bylo oddzielnie -
        > zwiazek sie rozpadl. Tu wszystko mamy wspolne i jestesmy szczesliwi.

        Zbieg okolicznosci, a poza tym nie zawsze wiaza sie ze soba osoby o identycznych
        pogladach, wtedy konieczny jest kompromis. Nie ma czegos takiego jak "albo
        albo", najczesciej trzeba laczyc rozne poglady.
    • moniakociara Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 13:17
      Rozumiem Cie, bo każdy chce mieć troche prywatności, nawet w zwiążku, a
      dzielenie się nią powinno wyjść od nas a nie od drugiej strony - ze to on/ona
      chcą coś wiedzieć.
      Mój TZ w torebce mi nie grzebie, nigdy sam z siebie, najwyżej mówi, ze musi coś
      wyciagnac, bo, np. schowałam w sklepie baterie do torebki, a on ich potrzebuje,
      a ja nie mogę podejść, a najczesciej to i tak przynosi mi cała torebkę, bo
      twierdzi, że tam nic znależć nie można, nawet jak cegłę bym tam nosila wink Ale
      sam z siebie, z jakiejś chorej ciekawosci to nigdy. Zna moje hasła do maila, bo
      czasami go prosze aby sprawdził, ale nie czyta, chyba, że pozwole, jakiś mail
      dotyczacy każdego z nas, ale nigdy bym nie pozwoliła czytac maili od koleżanek,
      właśnie dlatego, że może one sobie tego nie życza, napisały mi coś, czego nie
      chciałyby pisać do innych ludzi - zwykła lojalność z mojej strony wzgledem
      znajomych.
      Czasami zdarza mi się odebrać jego telefon, jak gdzieś jedziemy i on nie ma
      możliwosci odebrania, on jest kierowca, żadna siła go nie zmusi, aby w trakcie
      kierowania samochodem odebrał telefon, nie ważne od kogo, więc wtedy ostatecznie
      ja to robie, czasami też dzwonie od tego do znajomych, aby o czymś poinformowac.
      Wiem, że taka sama sytuacja jest u znajomych, bo dzwoniłam do kolegi, on
      prowadził to gadałam z jego żona smile
      Jeżeli nie jest to zachowanie nachalne, nie czujemy się przy tym ubierani w
      smycz i kaganiec to jest to moim zdaniem ok, ale to dzielenie się powinno wyjść
      od Ciebie a nie od niego.
      • iamhier Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 15:09
        do miniakociara-dla mnie samo mieszkanie z facetem to już zniewolenie.Ja
        rozumiem potrzebę przebywania razem,ale....za chwile szukam swojej
        przystani.Tylko większość nie ma gdzie...I to dlatego...

        Oddzielny telefon,e-mail osobisty to absolutna konieczność.Nie wiem kto chcialby
        tak zyc!!!!

        I to nie ma nic wspolnego ze zdrada!!
        Jesli zechce kogos puscic w trabe to i tak to zrobie.I po co te wiesci na
        goraco...Zabnic cos w zarodku,zopobiec zdradzie....Nie da sie....Absolutnie SIĘ
        NIE DA!!!!Ja sie odkochuje w takiej zaborczej osobie,ona mnie rani ,meczy....Tak
        zwyczajnie....
    • liwilla1 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 13:45
      hmmm
      mysle, ze kazdy ma prawo do wyznaczenia granic akceptowalnej
      ingerencji drugiej osoby w prywatnosc. mysle, ze kluczem do sukcesu w
      relacjach Twoich z partnerem jest szczera rozmowa i uswiadomienie mu
      swoich watpliwosci. musisz jedna byc bardzo ostrozna, mezczyzni latwo
      interpretuja takie wyznania jako oznak braku zaufania, a nawet chec
      ukrycia jakiejs tajemnicy (drugiego samca znaczy). przemysl co chcesz
      powiedziec i zrob to bardzo dyplomatycznie, bo bedzie draka big_grin
    • blue.bluebell Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 13:53
      Staramy się odbierać własne telefony.

      Jeśli małżonek jest czymś mocno zaabsorbowany (np. przesadza krzaczor
      lilaka w ogródku smile ) chwytam jego dzwoniąca komórkę i biegnę podać,
      a po drodze zazwyczaj sprawdzam, kto dzwoni, potem wooooołam w biegu
      i informuję małżonka, a on mówi "odbierz", "dawaj", albo "nie
      odbieraj" (bo się akurat dekuje przed tamtą osobą). Identycznie w
      drugą stronę.

      Skrzynki mailowe mamy swoje własne, czasem owszem zdarza się, że
      jedno prosi drugie o sprawdzenie poczty (np. małżonek off-line dostał
      info., że ma w skrzynce adres naziemny, na który mam za niego coś
      nadać na poczcie a zapomniał go spisać). Często czytamy sobie maile
      przez ramię, bo poruszamy się zawodowo i hobbystycznie na wspólnym
      terenie i mamy wielu wspólnych współpracowników (jak to brzmi heh).
      No ale gdy otwieram maile od psiapsiółek, małżonek nie łypie ani się
      nie wtrąca.

      Pocztę urzędową-wspólną typu w sprawach lokalowych, wspólnych
      płatności, otwieramy na zasadzie "kto pierwszy trafi na kopertę w
      skrzynce", ale prywatnych listów nie otwieramy bez pytania (przykład
      - ja na wakacjach, jakiś list przyszedł w moich finansowych sprawach,
      on mnie informuje, ja sama proszę aby małżonek sprawdził o co
      chodzi).

      Podsumowując, jesteśmy z tych, co to mają wspólne rozliczenia
      finansowe i wspólne konto, jak widać wiele rzeczy razem, ale na
      pomysł wspólnej skrzynki mailowej to byśmy nigdy nie wpadli, jako
      żywo.
      • kotka.zielonooka Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 14:00
        blue.bluebell - akurat wspolna poczta typu : konto na allegro czy poczta
        słuzbowa - nie jest niczym dziwnym smile [ sporo emagielek o tym pisalo] .
        • blue.bluebell Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 14:12
          No właśnie, jak chwilę pomyślałam, to doszłam do koncepcji smile ale
          sami tego nie praktykujemy ani nigdy nam do głowy nie wpadło. W sumie śmieszne.

          Niech każdy się bawi, tak jak umie smile i nie do końca spodobało mi się
          kilka uwag (nie Twoich, zastrzegam) że wspólne odbieranie to znak
          braku obycia. To tylko znak obycia w środowisku, gdzie to jest
          praktykowane, co jest nie lepsze, nie gorsze od innych modeli.

          U nas dodam takie częściowo wspólne korzystanie z komunikatorów
          wynika z wygody, nie ma jakiejś podbudowy ideolo. Aha, gdy odbieram
          za małżonka, od razu się przedstawiam: "halo, tu xxx xxx" (mniej lub
          bardziej oficjalnie, zależy kto dzwoni, a powiadam, często dzwonią
          wspólni znajomi). Tak jak przy telefonie stacjonarnym.
    • mr.marm Kobieto... :/ 04.03.10, 14:21
      Jedno mi się nasuwa:

      CIESZ SIĘ, że nie ma przed Tobą nic do ukrycia!!!!!!!!!!

      Jeśli nie grzebie w TWOJEJ prywatności to jest ok. W końcu nauczy się też że Ty
      nie chcesz grzebać w jego (choć trochę przesadzasz). Ale przede wszystkim:

      CIESZ SIĘ!!!
      • akle2 Re: Kobieto... :/ 04.03.10, 22:32
        To żadna gwarancja. Jak zechce mieć coś do ukrycia to i tak ukryje. I vice versa
    • slimakpokazrogi Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 14:31
      to ja jeszcze dodam, że tak rozumiem Twoja potrezbę intymności ,
      granic i tak dalej... ale nie o to w tym chodzi... bo nie jest ważne
      ile związków jak jest urządzonych - w Twoim konkretnym przypadku
      ważne jest, abyscie się dogadali... mieszkacie parę lat razem -
      dziwi mnie, że jeszcze sobie nie ustaliliście, jak to powinno
      wyglądać.. zdaję sobie sprawę, że niektóre rzeczy wychodzą "w
      praniu", ale tu trzeba kompromisu, nie jesteś w stanie "przerobić"
      faceta , skoro on ma inne poglądy... trzeba się dogadać, żeby każdy
      był względnie zadowolony...
    • iamhier Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 14:59
      To kompletna bzdura.Jak zechce Cię zdradzać lub flirtować z inną i tak to
      zrobi.I na odwrót.Ja jakoś tak mam,że jak ktoś trzyma mnie na smyczy to albo
      uciekam,albo oglądam się za wolnością,często kimś innym.

      Ja nie mam poczty z nikim innym.....
    • karolcix3005 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 15:03
      O mój Boże!!!
      Też jestem zwolenniczką prywatności w związku. Uważam, ze jest to
      potrzebne i bardzo przydatne. Jednak twoja prywatność z tego co
      piszesz to horrorrrr! Jesteś radykalnie radykalna w tym temacie. Czy
      stanie się coś złego jak odbierze ktoś inny niz osoba do której
      dzwonisz? Czy stanie się coś strasznego jeśli Twoj telefon odbierze
      Narzeczony? Oczywiście, że nie. Masz jakąś fobie, a to się leczy.
      Pojechałas po bandzie.
    • mauranica Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 15:18
      Kotko,
      też uważam - ciesz się!!
      ja miałam sytuację,kiedy mój partner ciągle mnie o coś (zupełnie
      bezpodstawnie) podejrzewał, sprawdzał sms-y, kiedy mu się udało -
      pocztę,chętnie zaglądał do moich papierów i tłumaczył to tym,że jest
      ciekawski a nie wścibski;
      no to ja nie miałam skrupułów do zajrzenia kiedyś do jego maila,
      kiedy się trafiło -
      wiesz co odkryłam??
      Wściekłość, ból i poczucie bycia idiotką przez ostatnie miesiące a
      może lata.
      Teraz on się zarzeka, że nic nie zaistniało w realu,że tylko
      przeglądał - a ja co mam myśleć?
      Z mojego punktu widzenia - otwartość pokazuje szczerość i
      przejrzystość.
      Również rozumiem Twój punkt widzenia. Ale w mojej sytuacji wolałabym
      żyć z modelem, z którym Ty trochę walczysz.
      Pozdrawiam smile
    • madziaq Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 15:25
      My odbieramy nawzajem swoje komórki, jak dzwoni ktoś z rodziny, albo w sytuacji
      typu, że właśnie jadą do nas goście, przed chwilą dzwonili do męża, że nie
      wiedzą jak dojechać, teraz mąż siedzi w kiblu, a oni znów dzwonią, więc pewnie
      znów się zgubili. Do rodziców czy wspólnych znajomych dzwonimy też z tej
      komórki, która jest pod ręką. Ale nie czytamy SMSów (poza wyjątkami, kiedy ktoś
      np przysłał na jeden z telefonów życzenia świąteczne dla nas obojga albo
      śmieszne zdjęcie itp.), nie mamy wspólnego konta mailowego ani nie znamy swoich
      haseł. Nie to, żebyśmy coś przed sobą ukrywali, po prostu jakoś nigdy nie czułam
      potrzeby czytac maili męża, a on moich. I tak mamy osobne komputery, więc
      wspólny outlook też by nie miał sensu.
      • niedowyr Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 15:33

        Twoj narzeczony jest... powiem naprawde bardzo delikatnie: jest nierozsadny i
        brak mu szacunku dla innych.

    • freederike Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 16:07

      Jak oduczyć nie wiem, mój się szybko przyzwyczaił big_grin
      Jedyna różnica między mną a twoim narzeczonym jest chyba taka, że ja
      nie byłam namolna i entuzjastyczna w swoich poczynaniach, chyba wink

      Tak bardziej poważnie, pochodziliśmy z dwóch skrajnie różnych
      rodzin, mieliśmy skrajnie różne przyzwyczajenia. On, dzielący pokój
      z rodzicami i bratem uwielbiał samotność, ja jako jedynaczka lgnęłam
      do ciągłego towarzystwa, minuta bez niego była stracona.
      Do dzisiaj mój mąż wspomina, że był bardzo zaskoczony, jak podałam
      mu do wanny śniadanie, usiadłam na kibelku i gadałam jakby nigdy
      nic - to było na początku naszej znajomości, a teraz, po 10 latach,
      sam woła, żeby mu kawkę przynieść i przyjść pogadać smile

      Co do maili, mamy osobne, konto w banku wspólne, podobnie wymiennie
      odbieramy nasze komórki, choć częściej je sobie podajemy jak
      dzwonią, a któreś ma bliżej.

      Nie wiem co bym zrobiła na twoim miejscu. Jeżeli obstałabym przy
      swoim to starałabym się, aby facet nie odebrał mojej potrzeby
      prywatności jako separowania się, braku zaufania itp.
      Bądź konsekwentna i jednocześnie tłumacz mu swój punkt widzenia, aż
      zrozumie smile
    • jagger2009 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 16:50
      OCZYWISCIE MASZ RACJE W DZISIEJSZYCH CZASACH TO JEDYNE CO MOZEMY
      MIEC TO PRYWATNOSC O KTORA MUSIMY CIAGLE WALCZYC I OBOJETNIE KTO:
      MAZ, DZIECI, RODZICE, PRZYJACIELE NIE MAJA PRAWA W NIA INGEROWAC BEZ
      NASZEJ ZGODY, STANOWCZE "NIE" I KONIEC
    • eye-witness Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 16:53
      Zwiazek nie powinien odbierac prawa do prywatnosci, kazdy ma takowe prawo, zeby
      miec kawalek wlasnego zycia.

      Mail jest moj, komorka jest moja, kieszenie sa moje, itd. Dziala to rowniez w
      druga strone. Znam haslo na maila meza, ale znam je na tzw. wszelki wypadek, nie
      wchodze, zeby pomyszkowac. Znam nr konta meza, ale to akurat wydaje mi sie
      oczywiste. Zdarza mi sie odbierac komorke meza, ale na wyrazne zyczenie, np.
      kiedy jest daleko od tel., ma zajete rece, prowadzi. Nie znosze grzebac w
      cudzych kieszeniach, nawet jesli to kieszenie osoby, ktora nie jest mi obca.
      Pewne rzeczy traktuje jak szczoteczke do zebow, korzysta z niej tylko jedna
      osoba. Pomysly typu wspolne maile sa dla mnie jakims koszamrem.

      Moj maz ma podobne zdanie, nie wiem zatem co pradzic, zeby oduczyc. Ale
      powodzenia zycze, chlopy w niektorych kwestiach oporne bywajawink
      • gigunia15 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 23:31
        Witam!

        Zgadzam się z osobą,która założyła wątek.My też nie wyjmujemy sobie nic z kieszeni,portmonetek,nie czytamy swoich maili,czy smsów,chyba,że jest coś ważnego i zwyczajnie trzeba się tym podzielić.
        Konto natomiast mamy wspólne bo uznaliśmy,że tak jest łatwiej,poza tym obecnie jestem na wychowawczym i pracuje tylko mąż.

        Dobraliśmy się w tych kwestiach ,jakoś naturalnie wszystko poszło,prawo do prywatności i tyle,oczywiste dla obu stron.
    • mme_marsupilami Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 17:09
      Nie uznaje grzebania w torebce i korespondencji. Nie odbieram tez nie swojej komorki i w niej nie grzebie. Otwieram tylko listy dotyczace wspolnej sprawy np. konta w banku. Zanamy swoje kody PIN/ hasla e-mail, ale nie korzystamy.
      • asiaiwona_1 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 17:12
        aż poleciałam na główną sprawdzić i miałam rację - znowu wątek maglowy
        na głównej. To stąd tu tyle "obcych" i taka popularność wątku big_grin
        • kotka.zielonooka Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 20:57
          asiaiwona_1 - tiaaa... ja tez bylam zaskoczona iloscia "obcych " nickow -
          ale juz wiem skąd sie to wzieło

          szczegolnie rozczulia mnie "diagnoza via net" ze mam fobie smile
    • tk_s Chłopak dziwny... 04.03.10, 19:52
      Ale chociaż narzeczoną ma normalną. Gratuluję smile
      Jak oduczyć - bojkotować i tłumaczyć aż do skutku.
      --------------------------------------------------------
      Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter)
      --------------------------------------------------------
      • kotka.zielonooka Re: Chłopak dziwny... 04.03.10, 20:58
        tk_s

        Bardzo pdooba mi sie Twoj cytat Jacka Carta w sygnaturce smile
        To byc moze kwintesencja dyskusji smile
    • bob_arctor chwile gada (dzwoniła akurat mama) 04.03.10, 20:35
      Ta skłonność po kilku latach małżeństwa przejdzie sama, a Ty
      najpierw będziesz wspominać tę chwilę z nostalgią, a z czasem
      zaczniesz powątpiewać, czy to się rzeczywiście zdarzyło. Nie martw
      się.
    • serafin17 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 21:41
      Ja myślę, że warto abyś skupiła się na sobie i nabywaniu umiejętności
      odmawiania, zamiast usilnie starać się faceta czegokolwiek oduczyć. Jednym
      słowem na " misiek odbierz/odpisz" mówisz stanowcze NIE i po sprawie. Warto
      byłoby przedstawić facetowi raz na początku stosowania tej metody jej zasady i
      on nie musi tu niczego moim zdaniem zrozumieć, a wyłącznie PRZYJĄĆ DO WIADOMOŚCI.
      Nie ma sensu tracić energii i nerwów na próby zmiany czegokolwiek w drugim
      człowieku (obojętne, czy jest to partner czy może np. matka). Warto skupić się i
      sprawdzić ze sobą, dlaczego czuję złość jako skutek postępowania innego
      człowieka. Twoja złość to Twój problem i nie rozwiążesz go próbując wymóc zmianę
      na otaczającym świecie, zamiast w sobie. Tylko na siebie masz wpływ...
    • pavvel-a Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 22:04
      Chłopa nie zmienisz. Możesz za to zmienić chłopa.
      • iuscogens Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 22:48
        ja z narzeczonym jestem taka jak twój narzeczony. Nigdy się nad tym nie
        zastanawiałam, jakoś naturalnie wyszło, że znamy swoje hasła (do maila, konta,
        rożnych portali), piny do kart i inne - tz. ja pamiętam, narzeczony zapomina
        notorycznie wink. Swobodnie korzystałam swojego czasu z komórki narzeczonego, bo
        miał korzystny abonament. Komorki raczej nie odbieram jego, on mojej też nie,
        chyba ze nie możemy sami odebrać - to raczej są jednostkowe sytuacje.
        jednocześnie nie czytamy swoich maili, smsów, czy archiwum gg. Nie widzę powody
        czemu miałabym to robić, choć możliwość bym miała bez problemu. W żadnym wypadku
        nie czuję, żebym nie miała prywatnego życia, mojej korespondencji narzeczony nie
        czyta, ja nie czytam jego, ale nie przyszłoby mi do głowy, żeby ukrywać przed
        nim np. mój pin do karty, kasę mamy wspólną, ale nie kontrolujemy swoich
        wydatków. Co do grzebania w torebce, jakby czegoś szukał to nie widzę problemu,
        sama często go proszę, żeby mi coś z torebki podał

        Specjalistka jestem, specjalistka jestem w zabawie tej...
    • fajka7 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 04.03.10, 23:22
      Nie jestes dziwna smile chyba wszystko zostalo juz napisane, wiec sie
      nie bede rozpisywac- tylko taki maly glos poparcia. No, mi by bylo
      trudno w takim ukladzie o ile w ogole dalabym rade, bo szacunek dla
      prywatnosci innych jest jednym z filarow mojego swiatopogladu, wiec
      doskonale rozumiem, ze Ci to przeszkadza. Co prawda momentami
      przesadzasz, bo nie ma co popadac w fobie, ale co do zasady uwazam,
      ze masz zdrowe podejscie.
      Jesli mozesz go kochac mimo tego, to super, bo chyba o to chodzi w
      sumie. Ja bym sobie jedynie zadala pytanie czy na pewno wystarczy mi
      facet, ktory uszanuje moje zyczenia uwazajac mnie za dziwaczke, czy
      jednak wole, zeby mnie rozumial w pelni. Mysle, ze warto to wiedziec
      zanim sie na szerokie wody wyplynie i nie ma blednych odpowiedzi,
      tylko indywidualne.
      Bo ja na przyklad uwazam, ze sa sfery wysoko specjalistyczne,
      ktorych moj malzonek nie pojmuje ni w ząb, ale satysfakcjonuje mnie,
      ze sie z nimi nie kloci. Akurat nie Twoja dziedzina, bo tu sie
      zgadzamy, ale przykladowo jest to moja ponoc niezmiernie irytujaca
      sklonnosc do robienia balaganu, chociaz ja w ogole nie wiem o co mu
      chodzi wink on poklapie, ja sie smieje, ale zyc w zgodzie nam to nie
      przeszkadza od 11 lat.
    • heniahenkowska A ciekawy temacik, ciekawy... 04.03.10, 23:30
      No więc według mnie wszystko,co napisalas to przegięcie. Tzn.
      przegięcie chłopa. Skrzynka mailowa-nie ma mowy i wclae nie
      dlatego,że mam cos do ukrycia,ale chocby dlatego, że nie
      chciałabym,aby mój mąż czytał ajkies moje pierdu pierdu o dupie
      maryni z koleżanką, a i mnie nie interesuje jego pierdu pierdu. Ktos
      może by rzekł, że może w takim razie mąż ma wolna rekę, żeby to
      mailowe pierdu pierdu to było takie bardziej pierdu pierdu z jaką
      panna. Więc tu przyznam,że gdybym miała jakies podejrzenia o
      zdrade,to chyba bym sie nie krygowała, zasady prywatności odlożyła
      na bok i przeszperała mailing tudzież komórkę, a i owszem. No ale to
      są nazwijmy to syt. szczególne. Poniewaz na innych płaszczyznach
      takich podejrzeń nie mam,to mnie nie interesuje korespondencja mego
      małżonka i wspólną skrzynkę uważam za pomysł z goła chory.
      Odbieranie komórek...fatalna propozycja. Owszem, może w sytuacjach,
      kiedy naprawdę,ale to naprawdę nie można odebrac, a telefon może yc
      w jakiś sposób znaczący, pokusiłabym się o zasugerowanie mężowi
      odebraia i sama może tez bym odebrała komórę męża. Zdazryło się tak
      ze 3 razy w naszej karierze,ale to sa znowu wyjątkowe sytuacje. Na
      codzień absolutnie nie i tu mogę wyrazić swoją opinię również jako
      druga strona, choć wyjaśniłaś już to w swojej wypowiedzi. Otoż mamy
      znajomych - małżeństwo, którzy tak czynią. Właściwie to głównie mąż
      koleżanki odbiera jej telefon. Kiedy dzwonię do niej, czuję się
      kretyńsko, gdy on odbiera. To,co napisałaś - mam do niego numer i
      mogłabym zadzwonić do niego,skoro dzwonię do niej, a numeru ukrytego
      nie mam,to chyba logicznym jest, że chcę zadzwonić do niej. Tu
      dodatkowym znaczacym elementem jest to, że tego jej męża nie trawię.
      Nie znoszę kolesia,działa mi na nerwy naprawdę najbardziej ze
      wszystkich ludzi, ktorych znam i nie mam przyjemności z nim
      rozmawiać. Tym bardziej mnie wkur...że odbiera jej telefon.Ponadto
      cala procedura dłużej przez to trwa. Czasem zadzwonie na sekundę, a
      ten pierd...do słuchawki,zanim poprosi żonę.
      A poza tym...poza tym odrobine prywatności musi mieć każdy, w
      przeciwnym razie po kilku latach można się udusic we własnym sosie.
      Jest jeszcze jedna rzecz, która mnie dobija, a o której słyszałam od
      różnych małżeństw. Niezamykanie drzwi do klopa, załatwianie się przy
      małżonku. Słyszałam już takie wypowiedz "my to już stare dobre
      małżeństwo,nawet sikamy przy sobie" Dramat! Oczywiście zaraz mi tu
      ktoś wyjedzie, że do dupy małżeństwo, że przysięganie, że w zdrowiu
      i chorobie, z choroba różne za sobą reczy niesie, np. sikanie w
      pampera...jak i poprzednio,tu również są wyjątki. Zdarzało już nam
      się siknąć "razem" np. na jakichś traperskich wyjazdach, gdzie
      powiedzmy sytuacja nas zmuszała i nie przstalismy się przez to
      kochać,ale na codzień porażka. To samo z pierdzeniem. Ktos nam
      kiedyś, tuż po ślubie powiedział: "zobaczycie, za parę lat to i
      pierdzieć przy sobie będziecie". Minelo parę lat i żadne z nas osbie
      tego nie wyobraża. Oczywista, pierdzenie rzecz ludzka i nie raz
      słysząłam co nieco z klopa,ale...no własnie, z klopa - to jest
      miejsce do takich rzeczy i nie robi to na mnie wrażenia,ale gdyby to
      samo mój mąż zrobił przy mnie to czułabym niesmak. W drugą stronę to
      już nawet sie nie rozpisuję. No a jak sie okazuje ludzie pierdzą w
      swojej obecności. Niemcy zwłaszcz smile
      No dobra,to by było na tyle.
      Aaaa, gzrebania w torebce tez lubie,chyba ze - jak Ty - wskaże,że
      coś w niej jest a m się nie chce tyłka ruszyć.
      Pozdrawiam.
      • kotka.zielonooka Re: A ciekawy temacik, ciekawy... 04.03.10, 23:41
        heniahenkowska - ale zauwaz ze bardzo duzo osob uwaza ze to JA przeginam
        , nie facet smile
        to dopiero ciekawe , prawda?smile
        • heniahenkowska Re: A ciekawy temacik, ciekawy... 05.03.10, 00:04
          A prawdę mówiąc nie czytałam wszystkich postów, może 1/3 i akuratnie
          trafiłam na opinie podobne do naszych,więc trochę mi ulżyło. Jeśli
          jest inaczej,to trudno - najwidoczniej ja i mój mąż mieliśmy
          szczęście trafiając na siebie smile))
        • kaatrin Re: A ciekawy temacik, ciekawy... 05.03.10, 05:42
          Przegina Twoj facet. Na przyklad z tym wspolnym Outlookiem, nie
          zgodzilabym sie nogdy na cos takiego. Poza tym nie o wszystkim
          musicie wiedziec, tak jak podalas przyklad z kolega i jego
          problemem.

          U nas wszystko generalnie lezy na wierzchu, komorki, maile, kasa,
          listy, ale jest naturalnie przyjete, ze cudzego sie nie czyta. Jak
          ktos dzwoni na jego komorke to dzwoni do niego a nie do mnie,
          przeciez jesli to cos pilnego, to dzwoniacy sie nagra na skrzynke.
          Mnie by sie nawet nie chcialo odbierac, jak wiem, ze nie do mnie.

          Z drugiej strony osoby, ktore komorke biora ze soba do toalety musza
          miec cos na sumieniu.
      • iamhier Re: A ciekawy temacik, ciekawy... 04.03.10, 23:45
        Wy macie jakies ataki manii,ze tak duzo piszecie w tym temacie? Czy wam placa os
        slowa an tym portalu?

        Czym wy sie zajmujecie,ze piszecie takie dlugie teksty.
        No,ale ponoc zagrozenie w zwiazkach to obsesja....
        • heniahenkowska Re: A ciekawy temacik, ciekawy... 05.03.10, 00:06
          Ja mam problem ze zwięzlym werbalizowaniem myśli wink A koleżanka to
          nie wiem - może też wink
    • arieska Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 02:37
      "A moze Wy tez macie taka "wspolnote" telefoniczno-mailowo-listowo-smsową i nie
      widzicie w tym nic nienormalnego i to ja jestem "dziwna"?"

      Niech Ci nawet przez mysl nie przechodzi, ze to dziwne-dla mnie to rowniez
      jedyny mozliwy wzorzec postepowania. Znam pary ze wspolnym mailem typu
      "iksinscy@costam..." i jedyne zastosowanie, jakie dla tego widze to sztywna
      korespondencja typu "panstwo igrekowscy zapraszaja na obiad". Oprocz takiej
      skrzynki i tak mialabym swoja. Czyjes prywatne sprawy i korespondencja to rzecz
      swieta z powodow, o ktorych pisalas-to moze byc zwierzajacy sie przyjaciel, a
      moze zalatwiam przez net prezent dla lubego i nie chce, zeby sie na to natknal
      itd. itp. Zreszta co tu jest do tlumaczenia - tajemnica korespondencji i tyle smile
      Telefon, ktory w moim rozumieniu jest wspolny to stacjonarny - niewazne, kto
      odbiera. Tak samo w pracy odbieram za wspolpracownika, ktorego aktualnie nie ma
      - jasna sprawa. Ale komorka to moj prywatny numer, tu nie ma zadnej wspolnoty -
      moj numer maja moi znajomi, jego numer jego znajomi. Pomijajac sytuacje, ze
      czekamy na telefon od wspolnych znajomych (tu zezwolilabym na odebranie przez
      druga strone) to tez dalabym po lapach kazdemu, kto chcialby odebrac za mnie
      telefon bez wyraznej prosby. Czuje sie bardzo skrepowana, gdy cos takiego mi sie
      przydarza, np. kiedys mialam zadzwonic do pewnego pana w waznej dla mnie
      sprawie. Powitanie i jakis tam ciag dalszy przygotowany, a tu odbiera malzonka.
      Niby szczegol, poprosilam meza do telefonu, ale bylam tak skrepowana, jakbym
      byla kochanka dzwoniaca do swojego gacha wink Komorka jest dla mnie sprzetem
      prywatnym - kazdy ma swoja i po kiego to mieszac? Znam kilka osob lubujacych sie
      w pokazywaniu innym smsow czy maili na zasadzie "zobacz, co ta larwa do mnie
      napisala" - nienawidze wciagania mnie na sile w czyjes sprawy. W temacie dostepu
      podobne zdanie mam na temat pin-u do konta bankowego czy wynalazkow typu
      nasza-klasa. O ile cos takiego jest faktycznie wspolne to jasna sprawa, ale
      jesli mam tez tylko moje konto, profil itp. to wara od dostepu. Zastanawialam
      sie kiedys skad sie biora tak rozne postawy w zwiazkach i jakby nie patrzec to
      nie do pogodzenia. Jedni w zwiazku automatycznie przestawiaja sie na opcje
      "wyłącznie MY": wszystko wspolne, zadnej prywaty, lacznie z brakiem wlasnej
      skrzynki czy numeru komorki. Drudzy pamietaja, ze nawet "my" sklada sie z dwoch
      indywidualnych "JA", ktore przeciez istniec nie przestaja. Obie frakcje maja
      nikle szanse na porozumienie. Jak slysze, ze ktos majacy czelnosc zachowac cos
      tylko dla siebie z pewnoscia ma cos do ukrycia, jest niegodny zaufania itp.
      bzdety to moge tylko takiego komentatora smiechem zastrzelic. Co ma piernik do
      wiatraka. Dla mnie odrobina prywatnosci i wlasny teren nawet w zwiazku jest
      jasny jak slonce i potrzebny jak powietrze.
      Uff, filozoficznie wyszlo i tez przydlugo, ale nie jestes osamotniona w swoim
      "dziwactwie" smile
      • iuscogens Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 08:04
        Nie rozumiem czemu w przypadku tego Outlooka piszesz, że nie chcesz czytać jego
        maili?? A kto Ci każe je czytać, wchodzisz w skrzynkę, czytasz swoje i tyle,
        sprawdzasz adresata i wiesz czy to dla ciebie czy do narzeczonego. Sprawę
        wspólnego konta mailowego rozumiem, bo to zupełnie nie praktyczne, ale sytuacja,
        że są dwa konta? Boisz się, ze jak twoja skrzynka nie będzie zabezpieczona
        oddzielnym hasłem, to narzeczony będzie czytał twoje a ty jego?? Nie rozumiem,
        tzn. rozumiem, ze ktoś chce mieć swoje oddzielne konto, ale tego argumentu nie
        rozumiem.
        • iamhier Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 09:43
          do ius cogens-kobieto, skróć te swoje wywody,bo na to wzroku szkoda i czasu,a ja
          jak już wchodzę na forum,to chce to doczytać do końca,a się nie da...

          Połacie tekstu z którego niewiele wynika ponad to, co można wyrazić w 1-2 zdaniach.

          Musicie mieć mnóstwo czasu skoro przebijacie się przez tak długie teksty.
          • kotka.zielonooka Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 12:50
            iamhier oteneteguj sie od ius cogens ok?!
            Ja np. lubie czytac długie watki i mam głeboko gdzies ze ty "chcesz doczytac do konca",. Phi! znalazł sie cenzor - "wyznacznik" długości postów - przylazł na forum i sie szarogęsi!

            Nie podoba ci sie długosc watku - nie czytaj skoro " przetrawienie" kilkunastu zdań cie widocznie przerasta i meczy (proponuje lekturę ksiazki telefonicznej - tam "krotko" napisane") i juz ty sie nie martw o nasz czas i o to co robimy .smilesmilesmile
            Wyobraź sobie ze dla niektorych napisanie i przeczytanie postu skladajacego sie z wielu zdan a nie trzech nie zajmuje - jak widocznie tobie - całego dnia. smile
            • moninia2000 Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 13:12
              Kotka, ale dalas!
              Skad te nerwy?
              • kotka.zielonooka Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 14:34
                jakie "nerwy"? smile
                to ze postawiłam dwa wykrzykniki nie oznacza od razu zdenerwowania smile
          • iuscogens Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 13:32
            Akurat w tym wątku wypowiedziałam się dwa razy i nie były to jakieś specjalnie
            długie wypowiedzi. Jak za długie, to nie czytaj, albo zapisz się na kurs
            szybkiego czytania wink
    • floress Re: Granice prywatnosci-telefon, @ -śmiac sie czy 05.03.10, 08:57
      Powiem tak, mamy z Mężem wspólne konto bankowe, znamy swoje hasła do maili, gg,
      jakieś piny i inne tego typu rzeczy. Opowiadamy sobie o wszystkim, gdzie kto
      był, co robił, o czym rozmawiał. Opowiadamy o swoich znajomych. Ale nie jest to
      żadna spowiedź, tylko dzielenie się z drugą osobą swoimi przeżyciami, myślami
      itd. Nie mamy problemu ze wspólnym korzystaniem z łazienki, z mówieniem o bardzo
      intymnych sprawach, o zdrowiu, bólach itd. Radzimy się siebie we wszystkich
      kwestiach. I nie jest to kwestia rodziny, bo u mnie owszem, w domu zawsze
      wszystko robiło się wspólnie, wszystkie decyzje podejmowane były i omawiane przy
      jednym stole, rodzice nigdy nie ukrywali przed nami niczego, również opowiadali
      o tym jak minął im dzień, o problemach i radościach. Ale już u mojego Męża życie
      wyglądało inaczej i nie wtajemniczało się dzieci w sprawy dorosłych, nie
      omawiano problemów, nie radzono się współdomowników.
      Poza tym ja jestem osobą, która owszem o wszystkim mówi, zwierza się i omawia
      swoje dolegliwości, ale tylko i wyłącznie garstce najbliższych osób (rodzice,
      siostra, mąż). Nie lubię wywewnętrzniania się przed znajomymi, rodzina męża. Nie
      opowiadam o sobie. Jest to rewir bardzo mocno strzeżony i zastrzeżony tylko dla
      najbliższych. Zanim poznałam swojego męża, nie wyobrażałam sobie, tak jak Ty
      teraz, żeby jakiś facet znał hasło do mojego maila, oglądał mnie w sytuacjach
      intymnych, ani żebym nawet miała opowiadać o swoich słabościach, typu ból
      miesiączkowy. A wszystko się zmieniło odkąd jestem z moim mężem. Jest to dla
      mnie naturalne i zwyczajne i teraz, nie wyobrażam sobie, żeby miało być inaczej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja