asiaiwona_1
09.03.10, 09:56
Wczoraj młoda miała eliminacje w konkursie recytatorskim. Z jej
klasy startowały 2 osoby. Nie zgłosił się chłopiec, który naprawdę
ma talent - no cóż, pani poprzednim razem skutecznie go zniechęciła,
gdy na prośbę ucznia o pomoc w wyborze wiersza pani wystosowała
litanię do rodziców, że jak mają problem z wyborem wiersza i wogóle
z konkursem to przecież nie ma obowiązku uczestniczenia...
W każdym razie tylko młoda z jej klasy przeszła do kolejnego etapu.
I wiecie co? Pani nawet głupiego słowa "gratuluję" nie powiedziała.
Kazała młodej dać tylko dzienniczek, żeby napisać, że dziś kolejny
etap. Zero przejawu jakiegokolwiek zainteresowania wynikami...
SMutne to, bo miałam wczoraj okazję podpatrzeć z jakm ciepłęm i
serdecznością odnosi się do dzieci wychowawczyni innej pierwszej
klasy...
Ah i jeszcze wczoraj córka włazidupy wystosowała do mojej młodej
zdanie wypowiedziane w tonie zarzutu, że młoda jest "bogata bo
codziennie w czym innym do szkoły przychodzi" WTF?????????????? Tu
już obstawiam ewidentny wpływ mamusi. Nie wiem, czy mam młodej dać
jedną bluzkę i spodnie na cały rok żeby nie była postrzegana jako
"za bogata" w porównaniu z innymi dziećmi? Już sama nie wiem co o
tym myśleć. Ubieram ją normalnie, w żadne ekstrawaganckie ciuchy.
Ot, zwykłe bluzki z h&m czy zary. Metek nie ma, bo młoda każe je
sobie wycinać. Nie wiem skąd w ludziach taka... hmmm... zawiść?