marysienka44
02.04.10, 10:31
W niedzięle wygrałam licytację butów, ot takie kozaki z zamszu
wiosenno-jesienne, takie akurat na teraz. Ucieszyłam się bardzo, mam
duży rozmiar i wąskie nogi i trafiły się fajne buty.
Przelew zrobiłam na drugi dzień, od rana, poprzez płacę z allegro.
W środę otrzymałam info od allegro że o 8.30 wpłata wpłyneła na
konto sprzedającej. O 11 sprzedajaca mi mówi, ze na koncie nic nie
ma. Po czym oświdacza, że ona wylatuje w pt i wraca dopiero 12
kwietnia.
Zadzwoniłam, mówię do babki, ze mogę przesłać skan nadania, że
pieniadze poszły. Że mi zależy na czasie, a buty jak przyjda w
połowie kwietnia to moze już być lato. Ona, że wyśle jak będzie mieć
na koncie. Mówię jej, że 60zł to nie kwota aby bawić sie w
oszustwa, że mam pozytywy, jestem uczciwa itd. Nic, ona że nie.
Proszę ja o sprawdzenie konta w czwartek rano, to już 4 dzień.
W południe mam nagrane na skrzynce: jestem juz na lotnisku,
wylatuję, buty wyślę po 12 kwietnia.
Noż, głupia cipa, nie mogła w aukcji napisać, że jak wpłata nie
dotrze to wysyłka za pół miesiaca?
I jej nie wierzę, że nie dotarła wpłata. Nigdy nie idzie z banku w
którym pracuję 5 dni, max 2,5dnia, ale to już musi być, najcześciej
na drugi dzień już jest na koncie.
Śmierdzi mi to, i co dalej z nia zrobić? chodzi mi o komentarz, jak
już buty otrzymam.
Kupię raz na rok coś z allegro i jeszcze takie jaja

Pokręcona ja.