Dzieckowo-jedzeniowo

07.04.10, 08:51
Założyłam wacik na Małym Dziecku ale nikt mi nie odpowiada to
strzelę cross-spama wink

Moje dziecko (4,5 roku) było do niedawna wszystkojadkiem. Warzywa?
Proszę bardzo. Mięso? No problem. No słowem wszystko oprócz
kaszanki i wątróbki Wspólne posiłki były zawsze miłe i
bezproblemowe (to właśnie obiad jest z przyczyn organizacyjnych
naszym głównym posiłkiem wspólnym). Słodyczy nie je prawie wcale,
przekąsek między posiłkami też raczej nie.
Od jakiegoś miesiąca ulubiona potrawa obiadowa mojego dziecka jest
jedna, stale i wciąż ta sama - nazywa się COŚ
INNEGO. Cokolwiek z jej dotychczasowych przysmaków się
nie pojawi, ona zawsze woli "coś innego" a tego jeść nie będzie,
fuj i awantura profilaktyczna.
Generalnie to olewałam, bo wydaje mi się, że przegłodzenie nikomu
nie zaszkodzi.
Niestety, zważyłam ją i waży kilo mniej niż rok temu (!) Znaczy
pora być radykalnym. Tylko co zrobić?

Any ideas?
    • dziub_dziubasek Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 09:26
      Redukcja podjadania między posiłkami do zera (żadnych chrupek, chipsów, słodkich
      soków, conajwyżej owoce).
      Dawaj alternatywę- zjesz to czy to- jak sama wybierze to może zje smile
      Może włącz ją w przygotowywanie posiłku- niech coś wymiesza, poszarpie sałatę
      czy coś tam.
      Siadaj razem z nią do posiłku ( o ile tego nie robisz) i też jedz- przynajmniej
      moim dzieciom towarzystwo wzmaga apetyt smile
      Na razie nic więcej mi do głowy nie przychodzi...
      • truscaveczka Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 09:34
        Nie chcę być niemiła, ale... Przeczytałaś, co napisałam?
        • dziub_dziubasek Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 10:31
          Przeczytałam. Prawie nie je nie znaczy wcale, zlikwiduj przekąski zupełnie, a
          nie prawie. Jedyne co to przeoczyłam, ze razem jecie. Poza tym nie wiem o co
          się czepiasz.
          • truscaveczka Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 10:47
            Przekąski to np. cukierek czekoladowy po obiedzie. O ile obiad jest
            zjedzony. Może faktycznie nieprecyzyjnie napisałam, sorry.

            Generalnie wygląda to tak: wstaje rano i pije kakao. Koło 11 zjada
            jogurt/płatki z mlekiem/grzankę. Obiadu jeść nie chce, deser
            przepada. Na kolacje je chleb z masłem, rzodkiewkę i
            jabłko/marchewkę.
            Jest bardzo uparta. To jest typek, który na hasło "Ubierz się,
            dzieci w piżamach muszą być w łóżku" potrafi spędzić w tym łóżku 3
            godziny nie robiąc nic. Patrząc w ścianę. I to samo z jedzeniem.
            Jak się zaprze, to można prosić, błagać, kazać, tańczyć, śpiewać,
            recytować i kupaaaa uncertain
            Robienie 2 obiadów do wyboru, samo w sobie już dla mnie mało
            zabawne, jest niemożliwe, jestem w ciąży, mam takie mdłości, ze
            zrobienie tego jednego obiadu to jest megawysiłek uncertain (Młoda o ciąży
            jeszcze nie wie, więc to nie powód).
            Nie mam koncepcji, no uncertain Ja nic w kuchni nie zmieniłam, a jej nagle
            wszystko (!) przestało smakować.
            • doral2 Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 17:42
              truscaveczka napisała:

              "...Generalnie wygląda to tak: wstaje rano i pije kakao. Koło 11 zjada
              jogurt/płatki z mlekiem/grzankę. Obiadu jeść nie chce, deser
              > przepada. Na kolacje je chleb z masłem, rzodkiewkę i
              > jabłko/marchewkę. .."

              hmm, Trus, imho te kakao z rana to nie jest dobry pomysł, puste kalorie..mogę
              się mylić, ofkors..

              skoro młoda chce coś nowego, to zabierz te kakao, daj owoc, a potem płatki i
              mleko lub kanapkę z czymś, albo serek i warzywa.

              na kolacje zamiast chleba z masłem, lepiej daj wędlinę czy rybę z warzywami...
              te kakao na pusty żołądek coś mi tak jakoś siakoś...

              na siłę pchać nie ma co, ani wspomagaczy stosować, bo potem mogą być problemy w
              odwrotną stronę..
    • paskudek1 Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 10:04
      na wszeli wypadek skonsultowałabym się z mądrym pediatrą czy nie ma jakichś skutków zrowotnych i.... "olała". Ewentualnie dała jej wybór jedno z dwojga i koniec. Kurcze kobieto, i tak masz raj na ziemi - moje dziecko z definicji je 5 potraw na krzyż i zawsze się trzeba nagimnastykować.
      W razie obaw o niedojadanie podsuwaj jej np. soki Kubusie. Zawsze to trochę kalorii i czegoś pożywnego.
      • truscaveczka Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 10:41
        Nie mam raju na ziemi, bo zasadniczo Młoda je jogurt, jabłka i
        marchewkę ostatnio. Albo grzanki.
        Własnie o to chodzi, ze z normalnego "jadka" się niejadek zrobił sad
        • paskudek1 Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 10:54
          przeczekaj spokojnie, no dobra, mozesz czekać w nerwach. Kobieto, mój młody w tym wieku przez miesiąc albo wiecej ne jadł prawie niec. I na prawdę zastanawiałam się CZYM to dziecko żyje. Jakby zjadł wtedy jogurt, jabłgko, MARCHERWKĘ (matko jedyna do dziś dnia nie zje) to bym tańczyła z radości. Widocznie dzieciak ma chwilę niejedzenia i już. Al rozumiem,że po normalnym jedzeniu trudno się przestawić. Ja się uodporniłam bo inaczje wylądowałabym u lekarza... psychiatry. Jedyne co m ogę poradzić ze smutnego doświadczenia - bądź konsekwentna. Ja swojego niestety przez to niejedzenie rozpuściłam strasznie. Byle zjadł, byle cokolwiek....
        • epistilbit Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 20:50
          Bywa.
          Na wszelki wypadek jednak skonsultuj to z lekarzem. Mój ma takie fazy
          regularnie. Pediatra kazał obserwować i rzeczywiście jakieś tam prawidłowości są.
          PS wie o ciąży? Może to jej reakcja? suspicious
    • solejrolia Re: Dzieckowo-jedzeniowo 07.04.10, 21:48
      odpuść.
      nie chce, niech nie je. jak odpuścisz, to jej się odmieni.

      moja je fazami.
      przez jakiś czas zjada dużo, z apetytem, sama wymyśla na co ma ochotę, co mamy
      mieć na obiad, zajada się potem, aż się uszy trzęsą. i nagle widać gołym okiem-
      urosła, że hoho.
      a potem kilka, kilkanaście dni nie chce jeść, wszystko jest takie...nijakie. no
      coś tam dziubnie, coś skubnie, albo zje tylko 1 małego ziemniaka z całego
      obiadu, albo kilka klusek wyłowi z zupy, ewentualnie potem suchym chlebem nadrobi.
      ma też fazy na jakieś określone jedzenia, np. słodkie, oblepiające zęby płatki z
      mlekiem mogłaby jeść pięć razy dziennie, a ja nie pozwalam, bo raz dziennie ,
      raz na dwa dni, to dla mnie i tak zbyt często.
      jedyne co, to pilnuję i podtykam, to picie, bo zdecydowanie za mało pije i sama
      z siebie NIGDY nie zawoła, nawet po dużym wysiłku.

      dla mnie najważniejsze, że rozwija się harmonijnie. nie jest najmniejsza ani
      największa, wzrostem i wagą zawsze jest gdzieś pośrodku w stosunku do swoich
      rówieśników.
Pełna wersja