No tak...z cyklu przedszkole mojej córki...

07.04.10, 16:41
Jak wiecie moja młodsza latorośl chodzi do przedszkola. Jest w trzylatkach. No i dzisiaj moja młoda zsikała się w majtki. Żadko to robi, więc ostanio nie doniosłam jej bielizny na zmianę. No i dzisiaj nie miały ją w co przebrać tylko w spodenki. Ja wiem, że to moja wina, że majtek na zmiane nie było. Ale do cholery jasnej od czego są telefony. Akurat dzisiaj miałam wolne i mogłabym donieść na zmianę. Wiem co myślicie ..a jakbym była w pracy...to przecież mój mąż odbierając ją z przedszkola mógłby wziąć coś na zmianę. Ale cóż te kobitki w przedszkolu są jakieś nie myślące. Nie wiem po co sa zostawiane te telefony do kontaktu.U was też tak jest?
    • lidia341 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 16:42
      Acha ..co nie których przepraszam, że moja wypowiedź jest mało poprawna gramatycznie i stylistycznie...Ale inaczej nie potrafięsmile
    • aniuta75 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 16:58
      Mój czterolatek też nie sika w majtki ale zawsze jak np jedzie do moich rodziców
      to daję mu dodatkową parę majtek, tak na wszelki wypadek dla spokojności smile.
      A telefony kontaktowe sa pewnie dla poważniejszych spraw...
      • grave_digger Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 17:03
        e tam, nic się nie stało. po co jej majtki? na piechotę do domu wracacie?
        • lidia341 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 17:08
          No na piechotę. Niby nie daleko, ale sam fakt że nie zadzwoniły. No cóż trzeba się przywyczaić.smile
          • mariolka55 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 17:23
            > No na piechotę. Niby nie daleko, ale sam fakt że nie zadzwoniły. No cóż trzeba
            > się przywyczaić.smile

            ehhhh smile Ty to jesteś jednak mistrzynią robienia z igieł-widełsmile
            • lidia341 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 17:26
              hehe pewnie masz rację. Ale cóż to już chyba mój uroksmile
    • mariolka55 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 17:21
      ja tez raz zapomniałam donieść na zmianę i akurat oblała się kompotem
      przebrały ja w spodenki gimnastyczne i ani by mi nie przyszło do głowy ,że coś
      nie tak że powinny zadzwonić albo co
      po prostu był to dla mnie (i dla pań chyba też) bardzo nie istotny incydent.
      • lidia341 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 17:24
        hehe ja dostałam reprymendę, że dziecko nie miało nic na zmianę. Ale ona nie sikała w majtki ostatnio w cale,więc zapomniełam żeby jej donieść na zmianę.
        • karra-mia Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 18:23
          no lidka jak bardzo nie chciałabym być uszczypliwa wobec ciebie, to się nie datongue_out

          Po pierwsze twoim obowiązkiem jest pamietanie o ewentualnych ubraniach na zmianę, bo rożne rzeczy się mogą przydarzyć.
          Po drugie - jakby pani z każą pierdoła dzwoniła do rodziców, to raz, ze przedszkole by na rachunki nie wyrobiło, a dwa, ze rodzice wkoncu przestaliby odbierać takie telefony z durnotami.
          Po trzecie - nie ma -20 na dworze, więc chyba brak majtek nie był ogromnym dyskomfortem.

          Nie wiem dlaczego, ale zawsze własna winę chcesz zrzucić na kogoś i usprawiedliwić swoje gapiostwo, a przeciez każdemu się może zdarzyć,w ięc nie szukaj na siłe usprawiedliwienia.
    • edycja_kopiuj_wklej Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 18:26
      Moje dziecko nie sika, ale w przedszkolu ma 2 pary zapasowych majteczek,
      zapasowe rajstopy, 2 bluzeczki, spodenki i parasolke smile
      • papiki Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 18:38
        moja też nie sika, ale raz miała rozwolnienie i te na zapas też było
        za mało. "Maaam maaajtkiii Kooorneeeliii". I teraz są na zapas dwie
        pary majtek.
        Samej trzeba pilnowac ubranek na zmianę, bo nawet jak nie sika to
        kupa albo wylany sok.
        No tak...Przedszkole mojej córki jest zajebistesmile)) I tyle.
    • mearuless Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 19:20
      IMO panie zachowaly sie poprawnie.
      ja ci powiem w sekrecie ze czasami jak mam lenia a dziecko biega z gola dupa to
      mu zaloze spodnie od dresu bez gatek i tez zyje!

      jak moja mlodsza chodzila to tez czasami wracala w pozyczonych rajstopach bez
      majtek bo sie zalała-sikac nie sikala.

      pomimo ze milala na zmiane to albo dwa razy sie polala albo poszsla szukac
      "dodastkowych" i nie znalazlawink

      ogolnie lidia-panie zachowaly sie ok, nie widzxe nic zlego.

      a poiowedz mi kochana:jakbys pracowala daleko od przedszkola, i panie by
      zadzwonily zebys natychmiast dostarczyla gacie na zmiane-to dopiero bys sie
      wkurwic mogla!!!-prawdaż?smile
      a tak to bezproblemowo rozwiazaly problemwink
    • lineczkaa Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 19:42
      Dziwne, że nie mają awaryjnej bielizny na stanie. Moja kilka razy w
      pierwszej grupie przychodziła do domu w nie swoich ciuchach, bo
      popuściła w majty, zamoczyła koszulkę czy wywaliła się w kałużę na
      podwórku.
    • halkatia Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 20:06
      Moja corka tez nie sikala w majtki ale raz jej się zdarzylo.I tez nie miala nic na zmienę.Po prostu Panie ubraly ją w ubranka przedszkolne...Kazda grupa ma calą szafkę ubranek"na wszelki wypadek".Moze warto Paniom podsunąć ten pomysl i zrobic zbiórkę dla rodziców takich ubranek...
      • halkatia Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 20:09
        Hehe,dla rodzicow takich ubranek,fajnie pojechalamtongue_out
    • zuzanka79 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 20:33
      Uwielbiam Twoje wątki.
      A tak na marginesie, to twoim obowiązkiem ( chciałoby się rzec
      zasranym) jesy zapewnienie dziecku ubranek na zmianę. Mój syn ma 7
      lat, w majty już dawno nie robi, za to potrafi ze spaceru wrócić w
      mokrych butach i od 1 września w jego szafce non stop leżą skarpety
      na zmianę coby w mokrych po przedszkolu nie łaził. Co to za problem
      zostawić majteczki w półce? Nawet gdy dziecko już na dobre opanowało
      siusianie tam, gdzie trzeba. Przecież leżeć mogą. A siku do majtek
      to nie jest powód by przedszkolanka dzwoniła do rodziców. W grupie
      maluchów musiałaby wykonać ze dwa telefony w ciągu dnia.
      • beata132 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 21:30
        Baby, ale Wy wredne jesteścietongue_out
        Toż lidia napisała, że brak gaci jest jej winą, a Wy ciągle o tym, że to
        jej wina. Chyba kłania się czytanie ze zrozumieniemwink

        Ja chyba też przestanę telefonować do rodziców swoich uczniów, bo z Waszych
        wpisów widać, że to niepotrzebnewink

        Mam dużo zastrzeżeń do przedszkola mojego syna, ale wiem, ze gdyby zaistniała
        sytuacja zlanych gaci i braku suchych, panie na bank zadzwoniłyby do mnie.
        Wiem, że dzieciak może latać w samych spodniach, ale korona z głowy nie spadnie
        jak panie dadzą znać. to moje zdanie i jużtongue_out
        • bryanowa-1 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 07.04.10, 23:46
          dzieciakowi dupka nie odpadnie jak bez gaci pochodzi,nawet na rajstopkach czy
          spodniach.goła nie chodziła.lidia dobrze zrobiły ,ze nie zadzwoniły,nie chcciały
          ci głowy zawracac pierdołą.gorzej jakby reke złamała lub głowe miała szyta to
          wtedy miałabys sie o co wkurwiac.ale rozumiem cie lubisz byc informowana na
          bierzacosmile
    • inia33 Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 08.04.10, 08:59
      co do dzwonienia, kobitki z przedszkola dzwoniły jeden raz w ciągu
      prawie dwóch lat-jak panowała ospa, a one u mojej młodej znalazły
      dwie krostki
      uspokoiłam je wtedy, że to po ugryzieniu przez komara, młoda ospę
      zaliczyła wcześniejsmile
      ale to dowodzi, że rzeczywiście starają się dzwonić w naprawdę ważnych
      sprawach, a brak ciucha na przebranie to drobiazg (no chyba, żeby
      rzeczywiście nie było NIC, co można by założyć)
    • wielkamysza Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 08.04.10, 09:33
      gacie to tak błaha sprawa, że nie dziwię się że nie dzwoniły, o tym że akurat
      miałaś wolne, nie musiały panie wiedzieć, że zadzwonią, a Ty od razu przylecieć
      z gaciami. A co by było gdybyś była w pracy, a pani by zadzwoniła i powiedziała,
      że majtki trzeba przynieść?? od razu być leciała?? Telefony są w razie ważnych
      spraw, dziecko z gołym tyłkiem nie zostało, nie doniosłaś majtek to panie
      inaczej sobie poradziły.
    • ewa_mama_jasia Re: No tak...z cyklu przedszkole mojej córki... 09.04.10, 14:52
      Jesli dziecko nie ma własnych ciuchów na zmianę, dostaje "ze
      skrzyni" - stojącego w szatni pojemnika, w który wkłada się to
      wszystko, co nie ma właściciela lub biega w samych spodniach. Nie
      zdarzyło mi sie, zeby do mnie dzwoniono z taką pierdołą, że mały
      majtki zmoczył. Akurat Tobie się zdarzyło, ze byłaś w domu, ale w
      większości przypadków w dni powszednie rodzic jest w pracy. I
      szczerze mówiąc, co miałby w takim wypadku zrobić? Z pracy do domu,
      po zapasowe majtki, z domu do przedszkola? Bez sensu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja