magiczna_marta
14.04.10, 21:03
Pisalam o leginsach na plac zabaw i mi sie przypomnialo. Jak
ostatnio bylo cieplo siedzielismy z poltorej godziny na placu, Mlody
piaskownice zaliczyl, starszy ogolne bieganie, hustawki,
zjerzdzalnie, standart. Byla sobie mamusia z dzieckiem, lat okolo 2-
3. Jak przyszlismy to juz byla, jak wychodzilismy dalej siedziala.
Tzn dziec sie juz nudzil, szwendala sie ta dziewczyneczka to ja
zagadywalam zeby przyszla sie foremkami pobawic, a mamusia przez
absolutnie caly czas rozmawiala przez telefon, dosyc glosno mowila,
wiec bylo slychac. Nie jakas sluzbowa rozmowa tylko pogadanka z
kolezanka. Ja sie zastanawaim, po kiego isc z dzieciem na ten plac
zabaw i zostawic samopas i gdakac do tego telefonu, no ja nie
panimaju. Dziewczynka pare razy walnela sie o cos, plakala troche,
nawet nie zwrocila na nia za bardzo uwagi. Matka na pewno bo
dziewczynka mowila do niej "mamo".
Czy ja sie czepiam a to ze ja sie bawie z moimi dziecmi, ganiam,
siedze w piaskownicy i zamki buduje to dziwne jest czy ze mna
wszystko ok?