18_lipcowa1
19.04.10, 17:29
Zrzuciłam karminiki.
Czaiłam się, czaiłam bo niby jeszcze karmię i taka wygoda, ale juz w
sumie :
a. można dziecko dopasować do wyjścia, ona jak się naje to mam
spokój na kilka godzin
b. w razie czego zapchać czym innym
No i sobie zarzuciłam tiule, koronki i inne cuda.Jak miło wrócić do
normalnych staników.
Karmniki oficjalnie piorę i odkładam głęboko do szafy.
A jednak wierzę w te takie etapy, że kiedyś pewne rzeczy się
kończą...Jak dziecko małe to się ciągle wydaje małe, a tu mnie tyle
rzeczy zaskakuje
- odłożone już ''za małe'' ubranka ( jezu! coś na nią jest za małe!!)
- wyjęte te większe ( o mało nie przeoczyłam, bo jak je oglądałam to
nie sądziłam że ona już taaaka duża )
- pije z niekapka, ot tak sama sobie wzięła i już
- jeździ w spacerówie, siedzi taka nabzdyczona i ogląda świat, nie
wolno jej wtedy zasłaniać
- zostaje z prawie każdym na dłużej, chodze sama na zakupy co kiedyś
było mniej realne ew na szybko
I tak sobie myślę, że ja to się czasem zatrzymuję w miejscu ,a ona
idzie do przodu a ja tego nie widzę normalnie, bo ciągle wydaje mi
się mała....
a ona już o taka
fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2231374