kama_msz
21.04.10, 09:03
czyli jak zostałam wychujana

przykro mi o tym pisać, ale sprawa ciągnie się już od STYCZNIA, moje wkurzenie
sięga zenitu, zresztą mam nadzieję, że może osoba, która zrobiła ze mnie
głupka trochę się zawstydzi i zwróci mi moją własność.
ale od początku.
pewnej forumce od nas spodobała się moja bransoletka, chciała ją kupić,
później zrezygnowała, bo stwierdziła, że nie ma kasy - ok.
w styczniu napisała do mnie, że ok, może ją kupić, dostałam informację, że
pieniądze są wpłacone - wiem, że jestem naiwna, ale tyle razy wysyłałam
dziewczynom z forum, że nie czekałam aż przelew dojdzie, tylko od razu wysłałam.
przelew nie doszedł.
po 2 tygodniach zaczęłam się lekko niepokoić, w międzyczasie utrzymywałam
kontakt mailowy z forumką, która twierdziła, że do 2 tygodni przelew może iść
i że...ona bransoletki tez nie dostała - dziwny zbieg okoliczności.
chciałam zgłosić reklamację, ale forumka stwierdziła, że ona to zrobi bo
pracowała na poczcie i ma znajomości - ok.
później dostałam informację, że reklamacja rozpatrzona, bransoletka się
znalazła i kasa wróci do niej i jak tylko wróci (kasa) to mi ją wyśle.
więc znów czekałam i się oczywiście nie doczekałam. kiedy zapytałam czy wysyła
- cisza.
w końcu doczekałam się maila po wywołaniu na forum, że problemy, że zgubiła
mój adres - ok, ja rozumiem wiele rzeczy, to było 24.03
napisałam adres jeszcze raz i znów czekałam...
oczywiście się nie doczekałam

w końcu 1.04 napisałam maila, że na kasę się nie doczekałam, więc proszę o
odesłanie bransoletki.
dostałam odpowiedź, że przecież kasa wysłana, ale skoro tak, to odeśle
bransoletkę - jeszcze próbowała mnie wbić w poczucie winy, że ona się
wywiązała a ja niewiadomo czego chcę (tak ja to odebrałam).
więc odpisałam, że ja żadnych pieniędzy nie dostałam.
dostałam odpowiedź 2.04:
"dobra nie będziemy poczcie więcej ufać. Odeślę Ci bransoletkę bo aż mi głupio
z tą sytuacją maksymalnie. "
od tamtego czasu, czyli już prawie 3 tygodnie czekam i jak możecie się
domyślić nie mam ani bransoletki ani pieniędzy.
przypominałam się, ale dostałam wiadomość, że bransoletka wysłana i na dniach
powinna być u mnie:
"Wysłałam już bransoletkę. Spokojnie powinna być na dniach u Ciebie. Nie wiem
co z kasą bo wysłana juz dawno."
to był mail z 15.04
dziewczyny, które znają tą sprawę doradziły mi, żeby spytała o potwierdzenie
nadania, spytałam:
"a masz jakieś potwierdzenie nadania tych pieniędzy?
jak masz, to prześlij mi zeskanowane - wydrukuję sobie i pójdę zapytać na pocztę.
przecież jak by do mnie nie doszły, to zrobiliby zwrot do ciebie."
i dostałam odpowiedź:
"nie mam skanera ani aparatu żeby zrobić zdjecie. poczekam zaraz minie termin
doręczenia. Jak coś to reklamację złożę spoko. Nie będzie mnie na necie do
poniedziałku daj znać jak bransoletka dojdzie."
a przecież wystarczyło podać nr nadania.... do tego nie trzeba ani skanera ani
aparatu

po prostu zrobiono ze mnie łosia i tyle.
przykro mi, że zostałam tak potraktowana. rozumiem, że komuś zmieniła się
sytuacja, że kasa mogła być potrzebna na co innego, różnie się w życiu plecie,
ale czy wtedy osoba ta nie powinna oddać mi mojej własności?
wypadałoby chyba, prawda?
andziulec - bardzo cię proszę, oddaj mi bransoletkę, którą sobie
przywłaszczyłaś, bo cała ta sytuacja jest już mocno wkurzająca.