makenzen
12.05.10, 15:18
Mam takie pytanko. Czy policja ma prawo się wykręcać ustawą o ochronie danych
osobowych na prośbę o ustalenie danych sprawcy wypadku samochodowego celem
późniejszego dotarcia do niego i wyrwania mu z gardła odszkodowania za
uszkodzony samochód? Pytam, bo właśnie usłyszałam od przemiłego pana
policjanta, że nic z tego. A kilka dni temu, kiedy zatrzymałam się przed
przejściem dla pieszych celem przepuszczenia pieszej, młody koleś wjechał mi
polonezem w tył auta i uszkodził pokrywę bagażnika oraz zderzak. Byłam tak
skołowana, że nie wezwałam od razu policji. Nie mam żadnych danych poza
imieniem i numerem telefonu tego chłopaka. Wiem, że w takich sytuacjach nie
wolno się cackać, tylko od razu wzywać policję (jak na ironię do kolizji
doszło 50 metrów od posterunku!) i generalnie pogodziłam się z tym, że
zapłaciłam gapowe, ale nurtuje mnie to, czy w takiej sytuacji policja może się
zasłaniać ustawą o ochronie danych osobowych. A gdyby tak ten koleś mnie
zgwałcił, to co, też ustawa o ochronie danych? I to jego oczywiście, a nie moich??