czy żyjemy ponad stan??

14.05.10, 10:41
p.boni w tvn24 stwierdził, że żyjemy ponad stan.
trochę to dziwne usłyszeć z ust kogoś, komu na pewno do pierwszego nie
brakuje, to raz.
dwa, że jak człowiek kupuje dom, bo nie da się po ludzku mieszkać w
mieszkankach o powierzchni szopy na grabie, zaciągając przy tym kredyt
dośmiertny, to już znaczy że żyje ponad stan??
że jak chce mieć bodaj kawałeczek swojego ogródka, to znaczy że żyje ponad stan?
że jak nie chce jeść salcesonu i kaszanki, tylko jak człowiek zjeść, to znaczy
że żyje ponad stan??
że jak nie chce przez rok cały w jednej parze portek latać, to żyje ponad stan?

no i właśnie, co to znaczy żyć ponad stan według was??
    • asiaiwona_1 Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 10:46
      dla mnie życie ponad stan to ciągłe życie na debecie. Czyli, że jak
      wpływa ci pensja na konto to pokrywa debet, no może coś tam na
      plusie zostaje.
      Kredyt mieszkaniowy mam - niestety nie miałam akurat "drobnych",
      żeby gotówką zapłacić prawie 600 tyś.
    • madame_zuzu Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 10:46
      dla mnie życie ponad stan, to życie na kredyt- w takim stopniu w
      jakim ma to miejsce w USA czy na przykład w Grecji.
      Jednak życiem ponad stan nie nazwałabym brania kredytu na budowe
      domu.
      Ale nazwałabym zyciem ponad stan wzięcie kredytu na porsche kiedy w
      garach pusto a dzieci nie mają butów.
      • asiaiwona_1 Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 10:48
        madame_zuzu napisała:

        >
        > Ale nazwałabym zyciem ponad stan wzięcie kredytu na porsche kiedy
        w
        > garach pusto a dzieci nie mają butów.

        zuzu, bo część ludzi wyznaje zasadę "zastaw się a pokaż się" -
        niestety.
        • madame_zuzu Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 11:23
          a tak tak, znam takie osoby. CO to na zewnątrz ura bura willa, fura i
          komóra, a w domu bida az piszczy.
          Meza kolega nie tak dawno ( w zeszłym roku) wziął kredyt na nowe auto
          z salonu. Starego auta nie sprzedał, cały czas nim jezdzi, a nowe
          stoi w garażu i jechał tym autem tylko raz! Bo sie boi ze uszkodzi,
          zniszczy, bo on chce to auto juz sprzedac, a nie sprzeda go dopóki go
          nie spłaci i tak w kołko. Jednak wszystkim na około trąbi i wychwala
          się ze on ma 2 auta i jest taki zajebisty ze hej.
          A człeń jest jedynym zywicielem rodziny. Ma niepracującą zone i 2
          dzieci w wieku szkolno-przedszkolnym. Ledwo koniec z koncem wiązali
          przed tym kredytem. A teraz to nie wiem. Masakra.
        • aniuta75 Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 11:27
          No i właśnie takie "zastaw się..." to jest życie ponad stan. Nawet
          niekoniecznie, żeby się pokazać...
          • joanna266 Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 13:11
            wieczne zycie na debecie.współczuje ludziom któzy musza tak zyc.sama
            pamietam ze w takim czasie spac po nocach nie mogłam.ale było
            warto.kredyt na firme juz dawno spłacony.ale ryzyka bałam sie jak
            diablismile
    • olinka20 Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 14:27
      Dla mnie to zycie jak dziewczyny wczesniej zauważyły na kredyt, ale
      głupi kredyt. Typu 2 auto w garazu a w garach pusto.
      Nie potrafiłabym tak, nie roumiem takiego postępowania.
    • solejrolia Re: czy żyjemy ponad stan?? 14.05.10, 22:53
      ponad stan- gdy wydajemy więcej niż zarabiamy.
      z drugiej strony, ja kredytów i rat nie boję się, są dla ludzi,
      nawet takich kredytów, które bierze się, żeby pokazać się tongue_out
      byle było jak je potem spłacić.
      bo przecież kredyty nie tylko bierzemy na mieszkanie, wiadomo gdzieś mieszkać
      trzeba, ale np. na zmywarkę , odkurzacz- bez tych przedmiotów spokojnie można
      żyć, ale milej, gdy możemy wyręczyć się urządzeniem.
    • guderianka Re: czy żyjemy ponad stan?? 15.05.10, 08:57
      Ponad stan- to znaczy w skali miesiąca wydawać więcej niż wynoszą
      faktyczne zarobki.
    • karra-mia Re: czy żyjemy ponad stan?? 15.05.10, 09:24
      Życie ponad stan to nawet nie życie n akredyt, bo jeżeli stać nas na spłatę kredytu, to znaczy, ze żyjemy normalniesmile
      Życie ponad stan to wtedy, jak kupujemy artykuły zupełnie zbędne na kredyt i nie mamy za co tego spłacać, a więc bierzemy kredyt na spłatę kredytu i znów kredyt na spłatę kredytu...

      To trochę tak, jakby kupić pralkę, a nie mieć ubrańwink
    • eyes69 Re: czy żyjemy ponad stan?? 15.05.10, 16:41
      Ja znam takie rodzony, ktore zyja ponad stan.
      Rodzice im sponsoruja zycie, splacaja za nich kredyty, kupuja
      jedzenie, a oni sobie kupuja rozne gadzety, wylacznie drogie,
      markowe ciuchy, a w rzeczywistosci ich na to wszystko nie stac.
      Zamiast oszczedzac i zyc na wlasny rachunek, to wpieprzaja sie w
      kolejne pozyczki, ktorych oczywiscie nie sa w stanie sami splacic.
    • mamaivcia Re: czy żyjemy ponad stan?? 15.05.10, 17:15
      według mnie, ten kto wydaje więcej niż zarabia żyje właśnie ponad stan smile
    • iwoniaw Re: czy żyjemy ponad stan?? 15.05.10, 22:24
      No, moim zdaniem trochę racji jednak miał. Nad stan to dla mnie mieć
      więcej wydatków niż dochodów i żadnego zabezpieczenia. Jeśli ktoś
      bierze kredyt, bo nie ma wspomnianych wyżej setek tysięcy na lokum,
      ale jest w stanie ten kredyt spłacać bez konieczności głodzenia
      rodziny i chodzenia boso i w jednych gaciach
      , to jest ok. Ale już
      kupowanie domu na kredyt, gdy ma się dochody, że w kawalerce na masło
      do chleba nie starcza to tak - to jest życie nad stan niezależnie od
      tego, co się sądzi o mieszkaniu w klatce dla królików zwanej
      potocznie mieszkaniem.
      W Polsce znaczna większość ludzi nie zarabia średniej krajowej
      (która wszak nie jest powalająco wysoka, powiedzmy sobie szczerze), a
      konsumpcja (szeroko pojęta) nie jest wcale mała. A w skali globalnej:
      nie jesteśmy jakimś super zamożnym krajem z nie wiadomo jakimi
      złożami surowców np., a oczekiwania społeczeństwa co do poziomu
      świadczeń (medycznych, edukacyjnych, socjalnych) i wieku emerytalnego
      są jakie są.
      Tak, generalnie jesteśmy społeczeństwem biedaków z wybujałymi
      wymaganiami, niekoniecznie proporcjonalnie wkładającymi w to pracę.
Pełna wersja