niby wszystko dobrze się skończyło, ale...

17.06.10, 18:47
od początku: mój mąż pojechał na wczorajsze metalowe święto w W-wie,
Metallica, Sepultura i takie tam. Pojechał m.in. z mężem mojej
przyjaciólki, z moim przyjacielem i jego żoną, poza tym cały autobus
pełen ludzi. i jakaś lasia zaproponowała mu seks. odmówił. ona, że
zrobi mu takie rzeczy jakie mu się przyśnia. mówi, ze ma żone i
dziecko. ta, że to jeszcze lepiej. prawie skonsumowała mu uchu, jak w
końcu wkroczyła żona przyjaciela.sama nie wie co mówiła, ale w każdym
bądź razie skutecznie. wszystko wiem od męża, który nie ukrywa, że
gdyby nie był ze mną, to pewnie skorzystałby z okazji.
niby wszystko cacy, tylko kurna jak ja mam go teraz puszczać na
szkolenia, delegacje jak takie pindy po świecie się błąkają? uncertain
dlaczego robią, lub z premedytacją chcą zrobić świństwo innym kobietom
i i rodzinom?
baba babie żmiją
    • doral2 Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 19:06
      odwieczny instynkt i tyle.
      przekazanie genów, zachowanie trwałości gatunku, to silniejsze od rozumu.
      nie wiem co ci doradzić sad
      • grave_digger Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 19:12
        trzeba mieć zaufanie i tyle. a widać, że twój mąż ma czyste sumienie, bo ci się
        do tego przyznał i zrezygnował z okazji.

        to samo może spotkać ciebie. może ktoś się znajdzie, kto będzie chciał cię
        wyruchać i co, mąż ma cię nigdzie nie puszczać...

        don't worry i nie rób z igły widły tylko zrób mężowi co tamta nie zrobiła big_grin
        • olinka20 Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 19:18
          Świete słowa Grave. Prigi, facet ci powiedział jak sprawy sie miały,
          a takie szmaty jak ta kobieta były, są i będą. Nic na nie nie
          poradzisz, niestety.
          • prigi Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 19:27
            ja to wszystko wiem. ufam mężowi itd itp. tylko wnerwiają mnie takie
            panny, które dla swojej huci z premedytacją mogą zniszczyć życie
            innych.
            ps1. panna ponoć dorwała kogoś tam. żonatego.uncertain
            ps2. co impreza, na której jestem bez męża, to dowalają się do mnie
            faceci. tylko że to mnie to strasznie wnerwia, bo ja ani jakaś
            wyzywająca, ani atrakcyjna, ani wyuzdana, ani ich nie zachęcam. nie
            lubię tego, bo przychodzę się pobawić a nie odganiać od gamoni
    • gagunia Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 19:31
      Faceta masz uczciwego i lojalnego to się ciesz. Też mam takiego, na którego baby
      lecą od osiemnastek po pięćdziesiątki, więc znam ten ból. Kiedyś mnie to
      martwiło i się denerwowałam jak mi mówił albo jak widziałam podobne akcje. Ale
      mam do niego zaufanie, bo nigdy mnie w tej kwestii nie zawiódł i zawsze
      zapewnia, że nie mam powodów do nerwów. A kilkumiesięcznych szkoleń i innych
      wyjazdów beze mnie już trochę zaliczył.
    • magiczna_marta Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 19:36
      Jakby pry mnie byla taka sytuacja to panienka zbieralaby zeby z
      podlogi i szukala na gwalt peruki, jesssu jak ja nienawidze takich
      suk- znalam kiedys jedna taka, slyszala w twardych zolnierskich
      slowach co o niej mysle. A maz cieta riposte staszkowa zastosowal?
      • aguacate Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 20:09
        A co to znaczy, ze go nie puscisz? Bedzie siedzial w domu bez
        twojego pozwolenia, czy bedziesz za nim jedzic wszedzie?
        • prigi Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 20:25
          spokojnie. nie powiedziałam, że go nie puszczęwink oczywiście, że nic pod
          tym względem się nie zmieni, sama sobie nie wyobrażam sytuacji, gdy on
          mi zabrania wyjazdów, spotkań itd. wiem, że jak ma skorzystać z okazji
          może równie dobrze mnie zdradzić w pracy czy na chorobowym w domu. ufam
          mu, bo inaczej mogłabym zwariować. i vice versa. kiedyś mój m.
          stwierdził, że jak na wyjeździe zaczyna mu się podobac jakaś kobita to
          znak, że najwyższa pora do pokoju, bo stężenie alkoholu we krwi
          niebezpiecznie wzrosłowink
      • tedesca1 Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 20:28
        no ale w sumie dziewczyny, nie dziwne, że mąż sie przyznał skoro było przy tym
        kilkoro znajomych, którzy to widzieli, jeszcze faceci to by nie pisneli słowa,
        ale była koleżanka wiec musiał powiedzieć, a druga sprawa :
        "prawie skonsumowała mu ucho.." wiec chyba nie specjalnie sie od niej odganiał,
        a przynajmniej mało skutecznie...

        nie żebym miała podsycać jeszcze atmosfere, ale tak mi sie nasuneło
        niestety no nie upilnujesz, jeśli Cie nie zdradzi to super, że mimo pokus jednak
        nie uległ, a jeśli by zdradził, znaczy że palant i nie był wart, no ale nie da
        sie chlopa pilnować 34 na dobe

        a co do takich suk, mam to samo zdanie, zaj...bym kurwi..szony
        • tedesca1 Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 20:29
          tfu 24 na dobe miało być
    • mamula_to_ja Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 20:24
      Łee trochę lipa że wyjechał z tekstem że by skorzystał z okazji.
      Ale niby szczerość się liczy.
      Za to jakby tej lafiryndzie odparł poważnie "przykro mi. Jesteś brzydka. Nie
      podobasz mi się" zamiast gadki o zonie może by ją zgasił smile

      Ps. Witam się. Mój pierwszy tu wpis smile
      Do tej pory-cichoczytacz
      • bei Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 21:06
        ojej, powiedz mu, ze nie wypada, by kobieta go broniła, co by zrobił,
        gdyby jej nie było?
        I dlaczego pozwolił, by ktoś mu ucho konsumował??
    • mearuless Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 21:30
      ja nmyslke nze takie nachalne babki nbie sa atrakcyjne....lepiej smakuje cos o
      co trzeba sie postaracsmile

      no i puszczaj go ze sprawdzonym towarzychemsuspicious
    • bernimy Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 21:37
      No ja nie aż tak zachwycona jestem tongue_out
      Bo odwróć sytuację: to Ty tam jesteś i to Tobie obcy facet konsumuje
      ucho! Mąż by to strawił lekko? Bo mój by mi tego nie darował.

      No i jeszcze to, że sam nie umiał pozbyć się tatałajstwa uncertain Też bym
      Mu zakomunikowała, że w podobnej, odwrotnej sytuacji, może liczyć
      tylko na zdrowy rozum innej osoby wkraczającej do akcji, bo "ja to
      bym uległa" wink
      • mamula_to_ja Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 21:42
        Mąż chyba powiedział,że gdyby nie był mężem a był wolny to by się skusił. Tak to
        zrozumiałam.
        A nie że skusił by się jakby nie było koleżanki stojącej na straży jego cnoty wink
        • bernimy Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 17.06.10, 21:50
          No wiem, polączyłam to, ale dlaczego dał się podgryzać??? Dlaczego
          musiał ktoś trzeci (a nawet czwarty) interweniować?

          Witaj mamula_to_ja smile
          • mankencja Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 18.06.10, 10:58
            może zbaraniał.
    • triss_merigold6 Nie traktuj tego osobiście 18.06.10, 08:35
      Dziewczyna chciała się zabawić i latało jej czy facet, którego
      jednorazowo bzyknie jest żonaty czy wolny.
    • princy-mincy Re: niby wszystko dobrze się skończyło, ale... 18.06.10, 19:45
      Twoj maz:
      -moze i uczciwy i do bolu szczery, ale dziwi mnie to, ze zaslanial
      sie tekstem o zonie i ze prawie mu kto ucho konsumowal a koniec
      koncem inna baba musiala natretke odgonic
      czy on nie umie sam? czy gdyby nie bylo kolezanki, to jednak by
      ulegl?

      Laska-natretka:
      - bylo jej obojetne, czy facet jest zonaty czy wolny, ona chciala
      tylko jednorazowego numerku
      -zgasilby ja tekstem, ze mu sie nie podoba, zamiast tego, ze jest
      zonaty
      • prigi Re: nruzaiby wszystko dobrze się skończyło, ale... 18.06.10, 20:04
        dziewczyny czytam wszystko co napisałyście.macie racje z tym, że
        powinien dać sobie radę sam, ale z ręką na sercu ile razy zdarzyło się
        wam trafić na takiego intruza, że "pomagal" wam kolega w spławieniu
        intruza?nie usprawiedliwaim go, ale ostatnio sama miałam nadmiar takich
        sytuacjiuncertain
        rozmawiałam z tą dziewczyną, która interweniowała. według niej Ł. był
        dzielny, ale baba była mega natarczywa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja