marysienka44
30.07.10, 09:46
Temat był walkowany milion razy na różnych forach. Były
przeciwniczki (większość) jak i przeciwniczki.
Moja starsza corka (lat 5,5) ma takowe od 5 m-ca życia.
Nie będę wchodzić w szczegóły co, i jak, dlaczego.
Ma i już.
Traktuje to (ona) jakby się z nimi urodziła. Bez problemu mogę je
ściągać, czyścić itd. Nigdy też jej się nic nie "babrało", ale nie o
to chodzi.
Młodsza (lat 2,5) już od pół roku mowiła, że chce kolczyki.
Traktowalam to jako takie gadanie, wiadomo, ona nie świadoma tego że
boli.
No i tak gadala, mąż jej tlumaczył, że Pani ją ukuje, że będzie pif-
paf i takie tam. Ona twardo, że chce kolczyki jak Arysia(marysia).
No i po pół roku mąż wczoraj z nią poszedł. (Mi barkło odwagi)
I wiecie co?
Wybrała kolczyki sama, jasno różowe - wiadomo

Usiadla, kosmetyczka jej zrobiła.
A moje dziecko siedziało znudzone jak mops, nawet nie drgnęła, nie
powiedziała "ala, boli" tylko jakby nic sie nie działo.
Kosmetyczka i wszystkie tam obecne baby w wielki szoku.
Ja też.
I tak sobie myślę, czy to możliwe, że taka 2,5 latka mogla świadomie
podjąć taka decyzję?
PS. To moje dziecko (wiem że pewnie wiele takich, a może i nie) jest
naprawdę rozwinięte jakby rok do przodu, kumata, dzieli się, bawi w
grupie, ustępuje, śmiaga na rowerze 2 kołowym + 2 boczne kółka
(potrafi przejechać 2km od razu)... no zadziwia mnie