antyka
03.08.10, 22:09
Tak mi powiedziala dzisiaj moja prawie 4-letnia corka Marysia.
Helenka ma 6 m-cy i oczywiscie wywrocila swiat Marysi do gory
nogami. Mamy dla starszej mniej czasu, chociaz staram sie jak moge,
zeby i starszej dogodzic. Helenka neistety slabo spi w dzien, w nocy
za to zajebiscie. Na razie jestem na wsi, sama, maz dojezdza na
weekendy, wiec w gre nie wchodzi zajecie sie wylacznie starsza.
Na takie rewelacje zareagowalam bardzo spokojnie. Zaczelam drazyc
temat i okazalo sie oczywiscie, ze dziecko jest bardzo zazdrosne,
chociaz na codzien tej zazdrosci nie okazuje.
Marysia przytula Helenke, nawet jak jej nikt nie widzi, zabwzpiecza
sama z siebie brzegi lozka, zeby mala nie spadla, mowi do niej, ze
ja kocha, caluje itp.
Powiedzialam Marysi, ze gdyby cos sie Helence albo jej stalo, to
bylabym bardzo nieszczesliwa. I powiedzialam jej, ze to ja jestem
winna, ze sie mniej Marysia zajmuje, bo myslalam, ze Marysia juz
jest "dorosla" (tak sama o sobie czesto mowi) i ze juz nie
potrzebuje, zeby sie nia opiekowac, a przeciez wszyscy potrzebuja
opieki. I ze bardzo ja za to przepraszam, bo ja nie wiedzialam. I ze
ciesze sie, ze mi wszystko mowi, jak ma jakis problem, bo mozemy go
razem naprawic.
Ale nie mam za bardzo koncepcji jak to wprowadzic w zycie... Mozecie
cos doradzic?