aga9001
01.09.10, 12:07
Dziecie moje dzisiaj miało rozpoczęcie roku szkolenego jako
pierwszoklasitka. W dniu jutrzejszym będzie uroczyte ogólne
rozpoczęcie dla całego miasta w naszej podstwówce z okazji wielkiej
jej rocznicy.
Po roboczym spotkaniu dzieci wspólnie z Paniami wychowawczyniami
udały się do klas. Pani po paru zdaniach tytułem wstępu poprosiła o
zgłoszenie się delegacji 5 dzieci wspólnie z rodzicami do
uczestnictwa w owych obchodach.
Zaległa w sali cisza

Pani ponowiła prośbę. W tym czasie moje dziecko błagalnym
spojrzeniem patrzy na mnie. A ja udaje, że nic nie widzę (wiem
wredna wyrodna jestem). Zgłaszają się dwie dziewczynki. Moja znowu
patrzy na mnie i mówi mamo ja chcę. Ja odpowiadam : że może jednak
nie.
I nagle słyszę głos jednej z mam (mojej zresztą znajomej, która wie
cokolwiek o mnie) : ALE PRZECIEŻ TY JUTRO JESZCZE NIE PRACUJESZ
No i cóż wszyscy patrzą na mnie, dziecie me ponownie z błaganiem.
Więc powiedziałam: skoro chcesz to się zgłoś.
Na co młoda ochoczo podniosła rączkę do góry

Więc jutro pół dnia mam przewalone
Mąż podsumował: nie dostałaś dyplomu na zakończenie przedszkola za
aktywność rodzica teraz masz sznas nadrobić.
Tak chciałam się tylko wyżalić, bo u nas pada i miałam nadzieję na
jeszcze jeden spokojny domowy dzień