aga9001
01.09.10, 18:32
Poszłam na spacer z psem, znacznie wcześniej niż w lipcu

bo
deszcz leje 2 dzień, szarówka.
Przywdziałam kalosze, długi płaszcz przecideszczowy, kaptur na
głowę... KOleżanki dały ciała, nie poszły ze mną. Więc wyruszyłam w
swoją stałą trasę....
Jak już weszłam do tego lasu, moja wyobraźnia ruszyła. Przypomniałam
sobie wszystkie obejrzane horrory ... z lasem, deszczem w tle.
I w tym momencie za winklem wyłoniło się dwóch kolesi. Jeden z piłą
ręczną a drugi z siekierą. Mało w majty nie narobiłam w pierwszej
chwili.
ALe skoro tu jestem to znaczy, że nic mi nie zrobili

ALe na pewno już sama się nie wybiorę w taką trasę