zgubiona karta NFZ-do slązaczek

28.09.10, 23:26
miała któraś taką sytuację, że do lekarza szła bez karty???
miałyście problemy????
zgubiłam obydie od dzieci-nie mam pojęcia gdzie szukać, nie wiem jak długo czekać na wyrobienie nowych itd...
myslicie, ze wystarczy sam pesel, żeby iść do lekarza????????
kurcze.........uncertain
    • beata985 Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 28.09.10, 23:36
      dobra, poczytałam conieco ale i tak napiszcie co i jak jeżeli miałyście taką sytuację...
    • karra-mia Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 28.09.10, 23:36
      na nową się czeka tydzieńsmile
      jak się coś nagle dzieje, to pesel powinien wystarczyc, ale to zalezy od przychodni i ludzi, którzy w niej pracują.
      • beata985 Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 28.09.10, 23:46
        no nagle byli na izbie przyjęć-było bez problemów, nawet pesella nie chcieli
        a teraz mamy kontrolę 10.10 ale choćbym na rzęsach stawała to nie zdążę-muszę chyba wziąć od księgowej jakiś tam świstek...
        zadzwonię jutro do przychodni.........
    • ez-aw Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 28.09.10, 23:37
      Nie jestem ze Śląska, ale nie pamiętam by kiedykolwiek chciano ode mnie kartę NFZ u lekarza.
      Mam nadzieję ze nie będziesz mieć problemów
      • beata985 Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 28.09.10, 23:47
        ez-aw napisała:

        > Nie jestem ze Śląska, ale nie pamiętam by kiedykolwiek chciano ode mnie kartę N
        > FZ u lekarza.
        no właśnie dlatego nie chcieli, żeś nie ze śląska-to takie nasze regionalne cudobig_grin
        > Mam nadzieję ze nie będziesz mieć problemów
        też mam taką nadzieję......smile
        >
        • ez-aw Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 29.09.10, 08:43
          > no właśnie dlatego nie chcieli, żeś nie ze śląska-to takie nasze regionalne cudo big_grin

          W takim razie głęboko współczuję takiego wynalazku wink
          • olinka20 Ezaw! 29.09.10, 10:10
            To raczej niech reszta Polski nam współczuje smile
            Karta to bardzo fajny wynalazek, docelowo we wspolnej bazie danych monza tropic wszelkie njieprawidłowosci typu- jeden lekarz podejrzanie duzo wypisuje recept na dany lek, albo na inwalide wojennego itp.
            Poza tym nie mamy czego s takiego jak karta ubezpieczen i ksiazeczki z receptami, z ktorymi spotkałam sie w innych czesciach Pl.
            Ja wchodze do lekarza daje karte, pani pielegniarka drukuje mi potrzebne recepty, i nie musze jak kołek wracac bo zabrakło literki czy cyferki w dacie...
            A co do meritum, Beata nie pomogę bo swojej karty pilnuje jak oka w głowiewink
            • beata985 Re: Ezaw! 29.09.10, 21:00
              olinka20 napisała:

              > A co do meritum, Beata nie pomogę bo swojej karty pilnuje jak oka w głowiewink

              kurcze ja też, problem w tym, że dzieci były na wakacjach i tam kartę zostawiłam, potem nie była potrzena-nie chorowali-aż do teraz....no a teraz to już nie wiem gdzie przepadły...czy wypakowałam czy nie może wyrzuciłam z czymś....ehhhh
              muszę zebrać się i złożyć papiery na nowe
          • jowita771 Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 29.09.10, 10:34
            Nie ma czego współczuć, ja sobie bardzo chwalę kartę. Zamiast nosić książeczkę z receptami, noszę w portfelu kartę wielkości karty płatniczej. Jak idę na spacer i mi się przypomni, że mam sprawę do lekarza, to idę.
            • ez-aw Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 29.09.10, 13:40
              Wierzę wam, ze chwalicie kartę. Ja nie miałam z nią odczynienia i dlatego tak napisałam smile

              Idąc do mojej przychodni biorę ze sobą tylko ubezpieczenie (1 raz mi się zdarzyło, że chcieli bym je okazała). Nikt nie chce ode mnie więcej. Podaję nazwisko i karta jest wyciągana.
              Idąc do przychodni dyżurującej całodobowo, pokazuję dowód z którego są spisywane dane + ubezpieczenie (tu obowiązkowo). Nikt nie chce nic więcej. W szpitalach też nikt nic więcej nie chciał.
              Jedynie u alergologa mojego dziecka wypełniam druk z książeczki, reszta specjalistów nie zawraca tym sobie głowy.
              Innymi słowy, też w każdej chwili mogę iść do lekarza.
    • arachnela Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 29.09.10, 08:39
      mieszkam na śląsku ale kart nie mamy bo nie mamy tu zameldowania. I powiem, że problemy mamy wszędzie, nawet z małym dzieckiem. Ale w końcu przyjąć muszą jeśli masz potwierdzenie opłacania składek (ZUS RMUA). Ja nawet pisałam do rzecznika praw pacjenta i otrzymałam odpowiedź, że jeśli nie ma karty a jest inny dokument to muszą. Oczywiście panie w rejestracjach będą się kłócić bo dla nich to więcej roboty papierkowej.
      • ma2ma Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 29.09.10, 10:04
        mysle, ze nie bedizesz miala-bo w przypadku niemowlakow, ktore musza odwiedzic lekarza i nie posiadaja jeszcze kart podaje sie tylko PESEL wiec mysle, ze i tak sie da w tym przypadku a dodatkowo moze podejdz do miejsca, gdzie u was wystawiaja karty i popros o jakies zaswiadczenie ze czekasz na nowa a stara miala taki i taki nr...a najlepiej jeszcze zadzwonic do przychodni i zapytac co im potrzeba aby przyjac malucha...
        • beata985 Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 29.09.10, 20:57
          ma2ma napisała:

          > mysle, ze nie bedizesz miala-bo w przypadku niemowlakow, ktore musza odwiedzic
          > lekarza i nie posiadaja jeszcze kart podaje sie tylko PESEL .a najlepiej jeszcze zadzwonic do przychodni i zapytac co im potr
          > zeba aby przyjac malucha...
          mój maluch ma 13 lattongue_out
    • alba27 Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 29.09.10, 20:20
      Wszystko zależy od pań w rejstracji, u mnie są miłe i wiem że jak bym szła z dziećmi bez kart to by mnie w drodze wyjątku przyjeli, kiedyś będąc w szpitalu miałam kartę z nieaktualnymi danymi i musiałam okazać rumue, najlepiej wytłumacz że karta jest zgubiona i jesteś w trakcie oczekiwania na nową i lepiej załatw to jak najszybciej bo jak ci nagle jakiś specjalista wyskoczy albo szpital to mogą być schody.
    • beata985 Re: zgubiona karta NFZ-do slązaczek 06.10.10, 08:30
      jak to mówią w przyrodzie nic nie ginie, w związku z tym uprzejmie donoszę że karty znalazłam...
      oczywiście tam gdzie myslałam-w nierozpakowanych do konca rzeczach z wakacji, razem z legitymacją córki o czym zapewniali mnie, ze tam NA PEWNO NIE MA..
      nie znalazłabym nadal, gdyby nie to, że szukaam zagubionego piórnika młodej-nie znalazł się-w końcu równowaga w przyrodzie musi być;>
      oszaleję kiedyś....
Pełna wersja