Taka oto scena ze sklepu

09.11.10, 11:42
Jak wiadomo markety już się zapychają zabawkami - prezentami świątecznymi. No i chodzi dziś babcia z dziadkiem pomiędzy półkami z zabawkami FisherPrice. Oglądają, sprawdzają ceny. Po czym babcia mówi: "teraz to same takie drogie zabawki. Nie ma jak kiedyś - chińskich" big_grin

Mam nadzieję, że swojemu wnukowi - czy komu tam prezentu szukała - nie kupi jednak chińskiej tandety.

    • beataj1 Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 11:51
      E tam, z tym fisherem tez nie ma co przesadzac bo one są składane w Chinach czy tez na Tajwanie. A te inne "niemarkowe" chinskie zabawki są produkowane często przez te same fabryki na tych samych maszynach i przez tych samych ludzi tylko po zakończeniu kontraktu z dużym "markowym" klientem. Wiem o tym dobrze bo przez lata pracowałam z Chinczykami, głównie na torbach i biżu ale zabawek tez kilka zrobiłam.

      Są chińskie fabryki i chińskie fabryki. A przedewszystkim są odpowiedzialni importerzy i tacy którzy sprowadza zabawkę za 4,50 zł a sprzedadzą za 45 zł.
      • doral2 Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 12:05
        hehehe, niezłe big_grinbig_grinbig_grin
        • zebra51 Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 12:37
          Fischer, mattel topią plastik w Chinach aż furczy.
          Kiedyś czytałam reportaż o fabryce Mattel, włos się na dupie jeży.
          • asiaiwona_1 Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 12:43
            ja wiem, że wszystko jest w chinach robione. Ale miałam wrażenie, że babcia szukała tandetnych plastików za 5 zeta. Ja rozumiem, że może nie mieć kasy na drogie zabawki, ale w tej sytuacji to wolałabym, żeby np moje dziecko dostało czekoladę czy książeczkę niż badziew o otrych kantach czy niewykończonych brzegach, o które można się pokaleczyć.
            • iwoniaw Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 15:17
              CytatAle miałam wrażenie, że babcia szu
              > kała tandetnych plastików za 5 zeta.


              Ja myślę, że o te 5 zeta chodziło, niekoniecznie musiałaby być tandeta wink
              A tak serio: no fakt jest faktem, że po pierwsze emerytury są jakie są i taka babcia niekoniecznie jest w stanie przeznaczyć Bóg wie ile na prezent dla wnuka, a prezent chce dać. Więc szuka taniego. Po drugie te wszystkie zabawki firmowe są jednak, obiektywnie rzecz biorąc, drogie. Powiedziałabym, że w wielu przypadkach, nawet biorąc pod uwagę dobrą jakość i wszelkie opłacone certyfikaty, wręcz nieprzyzwoicie drogie. Kogoś nieobeznanego z rynkiem zabawek mogą bez problemu przyprawić o szok.

              Cytatwolałabym, żeby np moje dziecko dostało czeko
              > ladę czy książeczkę niż badziew o otrych kantach czy niewykończonych brzegach,
              > o które można się pokaleczyć.


              No ja też, ale powiedz to babciom, dla których "im więcej, tym lepiej". Zresztą nie tylko babciom - osobiście znam młodych rodziców (no, około 30.), którym się w głowie nie mieści, że za jedną zabawkę można dać stówę albo i dwie, ale jakoś nie budzi się w nich żadna refleksja, że w ciągu np. miesiąca - dwóch kupili dziecku 20 zabawek po 10 zł, z czego 19 już się rozpadło, a jedna dogorywa...
              • paskudek1 Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 16:40
                ten ostatni punkt to ja ci mogę szybciutko wytłumaczyć: otóż moje kochane dzieciątko sępi zabawki ile tylko może i jak może. Więc wole mu kupić 10 gormitów żeby się nimi bawił niz jedną zabawkę za 90 zeta, którą pobawi się tydzień i palnie w kąt. I co z tego że się nie rozleci? Albo wole mu kupic na odczepnego jakiś tani badziew, doskonale wiedząc że ten badziew rozleci się niedługo. $ zeta nie będzie mi szkoda a dzieciak zadowolony jest. A jakbym miała co tydzień kupować zabawki za kilkadziesiąt zł to by dopiero był ubaw
                • iwoniaw Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 17:17
                  No ale dziecko na etapie gormitów to raczej już na tyle duże jest, że nie potnie się wszystkim, czego się tknie, no i już bardziej kruche przedmioty tez nie muszą się rozpadać od samego wzięcia przez nie do ręki. A fisher price to raczej dla maluchów i o takich dzieciach pisałam. Nie dawałam moim dzieciom jak miały rok-dwa zabawek z ostrymi krawędziami, rozpadających się, przeraźliwie wyjących i migających; konfiskowałam takie prezenty na wejściu, część rozpadła się już przy rozpakowaniu i szła do kosza od razu. To dopiero jest dla mnie "wywalanie pieniędzy", w dodatku zagrożenie dla malucha takimi rzeczami jest naprawdę duże.

                  A to, że dziecko sępi to w ogóle nie ma nic do rzeczy - jeśli coś jest moim zdaniem niebezpieczne, nieodpowiednie do wieku, za drogie, to tego nie kupuję. Na badziew dam się skusić czasem, a to i tak z podstępną intencją pokazania dziecku, dlaczego nie warto wydawać 5 zł w kiosku na coś, co się rozpadnie jeszcze tego samego popołudnia. Po dosłownie 2-3 akcjach dziecięta same się zastanawiają, czy coś, co im wpadło w oko jest "porządne" czy "nie warte wydawania pieniędzy".
            • beataj1 Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 17:21
              Ależ oczywiście ze te dużo tańsze produkty są gorszej jakości (tu sie nie ma co oszukiwać). Jezlei chce się coś obtanić to pierwsze co sie robi to obniża jakośc plastiku - nikt nie ma kasy ani czasu na odlewanie nowych form. Ja sama często dla klienta który marudził że drogo proponowałam ten sam produkt wykonywany z gorszego jakościowo materiału.

              Trzeba miec swiadomośc że produkty bardzo tanie są takie tanie z określonego powodu i nikt nie sprzeda nam nic poniżej kosztów.
              Trzeba poprostu patrzec na to co się kupuje bo w końcu wydajemy nasze pieniądze.
              Ale tez nie jest tak że znak Made in China oznacza odrazy kiepska jakośc (choc bardzo często tak jest).
              • iwoniaw Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 17:33
                Oczywiście - koniec końców już nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam rzecz z tworzywa sztucznego wyprodukowaną NIE w Chinach; wiadomo, że produkowana jest tam i największa tandeta i markowe produkty najbardziej dbających o jakość firm. Co nie zmienia faktu, że akurat przy firmowych zabawkach lwi procent ceny sklepowej stanowią marże (i nie mówię tu już nawet o zarobku producenta, tylko o ordynarnych sklepowych narzutach)
      • changeone Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 12:52
        No ale jest jednak różnica, firma z wypracowaną marką nie pozwoli sobie na zabawkę, która się ukruszy a nawet rozsypie po jednym zetknieciu z podłogą, mimio, że zabawka też będzie wyprodukowana w Chinach uncertain
        Kieruję nie tyle ceną ile właśnie firmą. Moja córka raz dostała samolocik gabarytowy, który nie przeżył upadku z podłogą. Obdarowujacy nie mógł się nadziwić, że robią takie badziewie big_grin No jak się kupuje badziewie to to będzie badziewiem, bez względu na to gdzie będzie wyprodukowane.

        Jestem na etapie kucyków i naprawdę widać różnicę pomiędzy kucykiem za 30 zł a za 5 zł, pomimo tego samego koloru różu smile
        • lolinka2 Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 15:27
          zgadzam się.
          Ja twierdzę, że mnie na tanie rzeczy nie stać, bo ich częsta wymiana angażuje zbyt dużo środków.
    • mme_marsupilami Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 16:24
      Zgodze sie z dziewczynami, ze lepszy skromny, ale przemyslany prezent niz niebezpieczna tandeta za kilka zlotych. Zdarzyl mi sie taki "prezent" dla 2 latka a ofiarodawca w trakcie otwierania pudelka rzucil: "Tylko go dobrze pilnuj jak sie tym bawi, bo moze sobie oko wydlubac". Koniec cytatu.
      • iwoniaw Re: Taka oto scena ze sklepu 09.11.10, 17:29
        CytatZdarzyl mi sie taki "prezent" dla 2 latka a
        > ofiarodawca w trakcie otwierania pudelka rzucil: "Tylko go dobrze pilnuj jak si
        > e tym bawi, bo moze sobie oko wydlubac".


        Co odpowiedziałaś? Bo o ile bezmyślność i brak wyobraźni to jedno, to wręczanie w ramach prezentu przedmiotów, co do których ma się świadomość zagrożenia to zupełnie inna bajka i osobiście chyba bym nie zdzierżyła.
        • mme_marsupilami Re: Taka oto scena ze sklepu 10.11.10, 01:51
          Nic nie odpowiedzialam, bo to dluga histora niekoniecznie na publiczne forum, ale zabawke przejelam jak tylko zobaczylam co to za "cudo". Ustawilam szajs na wysokiej polce, a gdy wizyta dobiegla konca wywalilam do kosza. Na 3 urodziny spodziewam sie szwajcarskiego scyzoryka lub kompletu granatow.
Pełna wersja