umarłam ze śmiechu - u lekarza

01.12.10, 10:06
A konkretnie w gabinecie do pobierania krwi w szpitalu w którym zamierzam rodzić. Wchodzę z moim wielkim siedmiomiesięcznym brzuchem, siadam na stołeczku gotowa do pobrania a pani pyta czy ja w ciąży jestem. Odpowiedziałam że się gruszek najadłam i mnie wzdęło tongue_out Ze śmiechu ośmieliłam się umrzeć dopiero na korytarzu po opuszczeniu gabinetu..
    • doral2 Re: umarłam ze śmiechu - u lekarza 01.12.10, 10:08
      niby ze cionża z zaskoczenia, co nie?? big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      • dezetta Re: umarłam ze śmiechu - u lekarza 01.12.10, 10:16
        No bardzo się Pani zaskoczyła, nie ma co tongue_out Rozweseliła mnie na cały Boży dzień i nawet mróz mi humoru nie odbierze!
    • olinka20 Re: umarłam ze śmiechu - u lekarza 01.12.10, 10:17
      Buhhahaha, wyobrazam sobie Twoją minę big_grin
    • wzosia Moja historia 01.12.10, 14:35
      W 6 miesiącu ciązy dostałam skierowanie na USG nerek. Poszłam, przywitałam się z miłym panem, jak słoniątko ulokowałem się na leżance gotowa do badania. Brzuch na wierchu, własnych stóp nie widzę. Lekarz rozpoczął badanie.
      Prawa strona. Bada, jeździ maszynką. Coś mu się nie podoba. Mam złą ich lokalizację, przesunięte jakoś ale wyglądają ok.
      Przejazd na lewą stronę, po brzuchu.
      Jak dojechał do pępka:
      O! PANI JEST W CIĄŻY!!! Jakie fajne dziecko, chce pani popatrzeć?

      Dostałam takiego ataku śmiechu, że lewa strona musiała chwilę poczekać.
      A skoro byłam w ciąży to nerki były we własciwym miejscu i na szczęście zdrowe.
    • deodyma Re: umarłam ze śmiechu - u lekarza 01.12.10, 14:50
      najwidoczniej tej ciazy po Tobie nie widac.
      w piatek koncze 31 tydz ciazy i tez malo kto wie, zem ciezarna niewiasta.
      blisko 2 tyg temu poszlam z synem do logopedy i babka byla w szoku, ze koncze niedlugo 7 msc ciazy, bo ciazy po mnie poodobno nie widac.
      • dezetta Re: umarłam ze śmiechu - u lekarza 01.12.10, 15:22
        Widać widać, bęben mam jak piłkę od koszykówki.
    • iksa29 podobnie bystra... 01.12.10, 20:23
      Pani pielęgniarka w szpitalu na Żelaznej jakieś 10lat temu zapytała mojego brata, który o 3 w nocy zawiózł swoją żonę z akcja porodową, dość mocno zaawansowaną. Bratowa z bólami zgięta w pół właziła po schodach( jeszcze stare wejście - te co znają Żelazną będą wiedziały), a Pani pyta:
      - co rodzi?
      Na co mój brat:
      - Nie kurwa, grzyby zbiera....

      na usprawiedliwienie dodam, że to było pierwsze dziecko, a jechali do W-wy z Modlina, więc się chłopak stresował, czy zdąży dojechać ...
      • karra-mia Re: podobnie bystra... 01.12.10, 21:05
        big_grin
        • doral2 Re: podobnie bystra... 01.12.10, 21:23
          i takie łoświecone dochtory nas leczom uncertain
    • hamerykanka Re: umarłam ze śmiechu - u lekarza 01.12.10, 20:29
      heh, ja u lekarza dwa miesiace temu, z zapaleniem drog moczowych. W czasie wywiadu skarze sie na czestomocz, a lekarz, czy robilam badania ciazowe.
      Ja na to, ze to bylby cud, wiekszy niz ten co sie zdarzyl dwa tysiace lat temu....swiezo po histerektomii jestemsmile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja