pytanie o przemoc w rodzinie-reagować?

11.01.11, 12:46
Muszę to napisać bo się uduszę no i mam problem.
Mój syn chodził do klasy z koleżanką-X
Ostatnio koleżanka x przyszła z koleżanką do mnie i zaczęła mi opowiadać o swojej sytuacji w rodzinie. Rodzinę znam bowiem spotykałam się z mamą X na zebraniach,na wyjazdach.
Okazało się,że tatuś dziewczyny pije jak cholera (teraz mniej bo się zaczął leczyć) ,spowodował wypadek pod wpływem alkoholu ma więc wyrok w zawiasach. Okazuje się że ten tatuś to tyran i despota.Bije żonę,dziewczyny (ma 2 córki),stosuje wobec nich terror psychiczny.Starsza podobno się truła bo lyknęła tabletki ale zwymiotowała i to ją uratowało,młodsza czyli nasza x dostaje nagminnie po twarzy,po głowie. Często leci jej krew z nosa po takiej akcji.Tatuś ma kuratora ze szkoły no ale pan kurator to młody szczylek co przyjdzie posłucha,wypije kawę i tyle.
Szczególnie "boli" mnie to bicie,to poniżanie bo matka nie reaguje no bo po co,ma chłopa w domu,ma wieczorny sex itp.Pan i władca nie pracuje ,nic nie robi w domu ot taki truteń.
O tych zdarzeniach wiem TYLKO od córki x.Nie wiem nic więcej i nie wiem czy mała nie zmysla.Opowiadając mi o tym nie powiem ale miała łzy w oczach i stąd mój post:
czy mam porozmawiać z mamą x
czy powiadomić szkołę/policję/kuratora
czy nie robić nic bo może mała fantazjuje?
Co mam zrobić?
    • asiaiwona_1 Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 12:50
      myślę, że rozmowa z mamą x nic nie da, bo widać, że ona poddała się mężowi i nie zrobi nic, bo np się boi. Ja bym porozmawiała z pedagogiem szkolnym - on chyba powinien zawiadomić policję o przemocy. Wtedy zapewne tatusiowi odwiesi się wyrok i pójdzie do więzienia. Trzeba by pewnie też zająć się mamą x - może psycholog, który pomoże uwolnić się jej z chorego związku.
    • ramta-mtam Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 12:52
      Myślę ze najbezpieczniej by było iść do pedagoga szkolnego.Opowiedzieć mu o tym co usłyszałaś od dziewczynki, z zaznaczeniem że nie wiesz czy nie zmyśla i poprosić o dyskretne sprawdzenie czy faktycznie coś złego się dzieje.Tak ja bym to rozegrała.
      • a-ronka Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 12:56
        no własnie,bo jak x zmyśla to wyjdę na nadgorliwaca ale z drugiej strony to pedagodzy szkolni reagują na takie niusy?
        Myślałam o rozmowie z matką ale chyba jak piszecie to nic nie da. Faktycznie iść do pedagoga?
        • asiaiwona_1 Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 13:05
          lepiej idź. Pedagog się przyjrzy i sprawdzi czy dziewczynka mówi prawdę czy koloryzuje trochę. CHoć z tego co opisałaś to wydaje mi się, że niestety nie kłamie sad
          • ramta-mtam Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 13:14
            Oj, z tym to różnie bywa...
            Mam sąsiadów mających czteroletniego synka, on opowiadał w przedszkolu że tatuś bije mamusię.Po dokładnym zbadaniu sprawy wyszło że tatuś ma durny zwyczaj klepania żony w zadek...
            Ale mały uparcie twierdził że bije...

            Ale tu może być i tak że dziewuszka dodaje troszkę i od siebie coby bardziej dramatycznie wyglądało.Może potrzebuje więcej uwagi, i stąd jej opowieści.Wreszcie ktoś jej słucha, ktoś się zajmuje, może i przytuli.Dziecko szybko wyłapie że in gorsze historie opowiada tym większe zainteresowanie uzyska.Pedagog powinien porozmawiać z dzieckiem po takim zgłoszeniu i wywnioskować na ile sprawa jest poważna, może zgłosić do OPS-u by ktoś sprawdził i przeprowadził wywiad.
    • mamakarolla Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 13:34
      zgłosić na policję bądź w ops-ie fakt przemocy fizycznej i psychiczne.
      Oni powinni założyć rodzinie niebieską kartę oraz poinformować o dalszych mozliwośćiach.
      Jesli ofiara (koleżanka) złoży zeznania, to policja skieruje sprawę do sądu/prokuratury/kuratora.
      Zgłoś tę sprawę koniecznie!
    • bluemadlen-1 Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 15:54
      no gdzies pasuje ten fakt zgłosić, gdzie??? nie wiem .... na policje?? niech sprawdzą najwyżej młoda x poniesie kare za kłamstwa, a jeśli nie to pomogą tej rodzinie.
    • figrut Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 11.01.11, 17:41
      Zgłosić do Ośrodka Pomocy Rodzinie (powinien być w każdym mieście), nie oceniać matki " > Szczególnie "boli" mnie to bicie,to poniżanie bo matka nie reaguje no bo po co,
      > ma chłopa w domu,ma wieczorny sex itp.", bo niezwykle łatwo jest skrzywdzić takimi słowami człowieka. Doraźnie możesz dać dziewczynce codziennie choć godzinę lub więcej spokojnych chwil spędzonych u Ciebie w domu.
      Jeśli nikt z domowników lub sąsiadów nie potwierdzi przemocy, sprawa zamknie się z powodu braku wystarczających dowodów.
      • paskudek1 Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 12.01.11, 11:12
        a sąsiedzi nie potwierdzą faktu przemocy w rodzinie bo nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, boja się sąsiada. nie będą się wtrącać sad
    • lolinka2 Re: pytanie o przemoc w rodzinie-reagować? 12.01.11, 11:13
      wiesz, moja własna córka jednej z foremek na imprezie u nas w domu naopowiadała, że rodzice się kłócą regularnie, biją, mama chodzi pijana, jak nie pije to ma kaca....(skąd jej ten "kac" w zasobie słów w ogóle...?) - normalnie odmalowała obraz patologii.

      Foremka owa mnie zahaczyła "jak tam twój problem alkoholowy" - myślałam, że padnę!!!
      Dzieciątko zahaczone stwierdziło, że... "tak się fajnie historia kleiła, a ona słuchała zaciekawiona... no myślałam, że przecież cię zna i będzie wiedziała, że żartuję".

      Wobec powyższego podchodzę do tematu dość ostrożnie.
      Przyjrzeć się rodzinie, dzieciom w różnych kontekstach (to musi wyjść w szkole - nie ma bata, że dziecko przemocowca będzie tip-top i bez uszczerbku każdego dnia) i ewentualnie psychologa szkolnego zahaczyć z prośbą o spokojne, nienatrętne sprawdzenie tematu..
      • a-ronka hmmmm 13.01.11, 12:02
        rozmawiałam z panią psycholog z ośrodka dla kobiet po przejściach. Prosiła o kontakt bowiem ona poruszy dzielnicowego,psychologa szkolnego i resztę która moze pomóc tej rodzinie.
        No i dziś przyszła do mnie dziewczynka x i ...................poprosiła aby nic nikomu nie mówić bo ona się boi rodziców?!
        Albo są faktycznie zastraszenia albo panna koloryzuje. Stawiam na to pierwsze bowiem prosiła,żeby nie mówić nic mamie (tej mojej koleżance) bo ona sie wscieknie.No jasne ,matka się wscieknie bo ma gacha i nieroba w domu ale wieczorem gach przytuli,kartofli naniesie kuźwa mać.
        Dałam panience 2 tygodnie na pooglądanie relacji rodzinnych plus ma odbyć rozmowę z siostrą i mi zameldować. Jak będzie źle to melduję to nie ma na co czekać (panienka ma paznokcie obgryzione do krwi) jak będzie ok to odpuszczam i więcej nie wciągam się w problemy tej rodziny.
        Dlaczego ludzie się aż TAK boją?
        • figrut Re: hmmmm 13.01.11, 15:04
          .No jasne ,matka się wscieknie bo ma gacha i nieroba w domu ale wieczorem gac
          > h przytuli,kartofli naniesie kuźwa mać.
          Nic nie rozumiesz. Absolutnie nic...
        • esofik Re: hmmmm 13.01.11, 16:42
          Ty na prawdę myslisz, że dla kazdej kobiety tkwiącej w chorym związku z przemoca
          sex jest nawazniejszy?
          Jeśli cała opisana historia jest prawdziwa kobieta jest zastraszona i nieporadna tak samo jak córki. Nie tak łatwo jest się uwolnić spod wpływu tyrana
          • figrut Re: hmmmm 13.01.11, 16:45
            Dzięki Esofik smile
            Mało kto wie, jak taka sytuacja wygląda wewnątrz. Widząc coś z boku, łatwo się osądza.
            • esofik Re: hmmmm 13.01.11, 18:10
              smile
              moja babcia była taką kobieta sad
              gdyby ją sądzić po ilości dzieci, moznaby powiedzieć, że jedynie sex miała w głowie
        • mamakarolla Re: hmmmm 13.01.11, 20:05
          to są naprawdę trudne sprawy.
          Kobiety z przemocy nie funkcjonują normalnie, normalnie nie myślą. Potrafią robić wszystko by męża tyrana chronić.
          Myślę, że obgryzione paznokcie mogą o czymś świadczyć.
          Bardzo często pracując z takimi kobietami myslisz, że już Ci się udało, już ona zaczyna myśleć, składać wniosek do sądu... i nagle wszystko wycofuje, wraca do męża i po miesiącu wraca do ciebie.
          Pracujac z nimi robisz 2 kroki do tyłu 1 w przód. Nie zostawiaj tak tego.
          • figrut Re: hmmmm 13.01.11, 20:19
            Potrafią rob
            > ić wszystko by męża tyrana chronić.
            To nie do końca tak. Kobiety rezygnują z ciągnięcia takich spraw ze strachu. Ze strachu, że sobie nie poradzą bez mieszkania, strachu o dzieci (rzadziej o siebie). Łatwo na wszystko patrzy się z boku - odejść, pójść na policję itp. Jednak w praktyce wygląda to zupełnie inaczej - dokąd odejść, z czego utrzymać siebie i dzieci, jak długo można mieszkać w domu samotnej matki, czy oprawca nie będzie się mścił (a im wyższy wyrok, to większe rozjuszenie oprawcy po wyjściu, w końcu trzeba się zemścić za swoje). Łatwo się pisze z pozycji ciepłego fotela i spokoju w domu. Gorzej, gdy nachodzą czarne myśli.
            Mam u siebie dziewczynę która wpakowała ojca za kratki na pół roku z racji przemocy. Od dwóch lat jest już w domu, wyrok ma w zawieszeniu, a jej matka piekło ma gorsze, niż przed zamknięciem go. Gdy przyjeżdża policja na interwencję, matka wszystkiego wypiera się ze strachu - znowu go zamkną, ale on znowu wyjdzie, a potem będzie jeszcze gorzej.
            • a-ronka Re: hmmmm 14.01.11, 08:53
              no tak ale dziewczyna sama mówi ,że matka "zgłupiała" i tatusia teraz wręcz uwielbia. Byli na sylwestra,wieczorami tatuś opieprzy córeczki ale przytuli matkę i matka zaczyna rówież wrzeszczeć na dziewczyny.
              Matka ma faceta,we współczesnym świecie gdzie pełno rozwódek i samotnych ona ma FACETA.
              Tak, staje zawsze po jego stronie,obiad gotowany jest po jego gust a następna pozyczka jest wzieta nie na zimowisko dla dziewczyn ale na plazmę.
              Czekam tydzień,dwa i skontaktuję się z dziewczynami.Jak nic się nie zmieni i paznokcie! dalej będą zakrwawione i obgryzione idę do ośrodka pomocy dla bitych kobiet.Niech matka wie,że ma córki i niech ktoś z zewnątrz pomoze tej rodzinie.

              P.S
              Sąsiedzi widzieli kłótnię na klatce to umykali po ścianie żeby nic nie słyszec i widzieć.
              Czasem ludzie nie chcą widzieć i wiedzieć,że patologia to ich znajomi.
              • rriben POMOC 14.01.11, 18:36
                Witam. Sytuacja rodziny, którą opisałaś jest bardzo skomplikowana i trudna do rozwiązania. Poszkodowanymi najbardziej są dziewczyny, choć warto pamiętać, że również ich matka niewątpliwie jest ofiarą, jej zachowanie może wynikać ze strachu przed partnerem (przed biciem, znęcaniem się fizycznym jak i psychicznym nad nią i nad córkami). Kobieta ta mogła popaść w wyuczoną bezradność wobec prześladowcy, a nie widząc żadnego wyjścia z tej sytuacji, postanowiła przypodobać się mu i spełniać wszelkie jego zachcianki. Dobrym posunięciem była rozmowa z psychologiem z ośrodka, sądzę, że warto aby właśnie ta osoba zajęła się tą sprawą, gdyż jest kompetentna i ma doświadczenie w tego typu przypadkach. Jeśli jest to osoba przytomna i rozważna to z pewnością zwróci uwagę na tę rodzinę i będzie miała na uwadze dobro dziewczyn, które cierpią katusze w takim domu. Jeśli potwierdzą się przypuszczenia o stosowanie przemocy to zostaną uruchomione odpowiednie procedury prawne. Myślę, że nie warto osądzać matki dziewczyn. Winnym takiego stanu rzeczy jest ojciec dziewczyn, który jest oprawcą. Jeśli chodzi o córkę x to rozsądnym było by skierować ją do specjalisty, który mogłby jej pomóc i pokierować sprawą (może do wyżej wymienionej pani psycholog).
              • tomekk05 Re: hmmmm 17.01.11, 15:25
                Witam,
                Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną ważną sprawę w tym wątku. Mianowicie wiele się mówi tutaj, a także w innych miejscach o ofiarach czy sprawcach przemocy- należy również zwrócić uwagę na świadków. Pani a-ronka zapoczątkowując temat doświadczyła wielu negatywnych uczuć, jak pisze na samym początku "Muszę to napisać bo się uduszę no i mam problem". Problem przemocy dotyczy nie tylko ofiary i sprawców stosujących przemoc, dotyczy nas wszystkich którzy jesteśmy jej świadkami. I trudno tu powiedzieć, że to nie nasz problem- choć takie zachowania i przekonania są powszechne. Użyję tutaj określenia "my" bo praktycznie każdy z nas zetknął się z sytuacją przemocy będąc w roli świadka. My również doświadczamy negatywnych skutków- utratę poczucia bezpieczeństwa, negatywnych emocji, np. strachu i i wielu innych rzeczy które nie są dla nas obojętne. Świadek to osoba, która w sposób bezpośredni (np. widzi, słyszy) lub pośredni (wie, dowiaduje się lub się domyśla) uczestniczy w procesie przemocy. Należy mieć świadomość, że to często od nas zależy los pokrzywdzonych osób, również od Pani która zapoczątkowała wątek, robiąc pierwszy krok w kierunku zareagowania, i jednocześnie pokazując jak takie sytuacje są dla nas trudne. Bierna postawa świadków w sytuacji agresji lub przemocy powoduje eskalację takich zachowań u sprawców (czują się bezkarni) świadkowie niejako dodają swoją energię sprawcom i zabierają ofierze (utwierdzają sprawców w przekonaniu, że ich zachowania są akceptowane). W przypadku zdecydowanej reakcji świadkowie pozbawiają energii sprawców (poprzez zmniejszenie ich pewności siebie, zachwianie poczucia bezkarności) przekazując ją osobie pokrzywdzonej (łatwiej jest jej się obronić). Często osoby doświadczające przemocy, jak w tym przypadku starają się ukryć, że coś takiego ma miejsca- powodów jest wiele. Nie można wtedy uznać, że nie chcą pomocy lub akceptują taką sytuację!!! Przemoc w rodzinie to zamknięty krąg- ofiary, tak jak zapewne w tym przypadku boją się (o swoje życie i zdrowie;
                tego, że nawet jeśli zawiadomią o przestępstwie policję, prokuraturę to i tak nikt nie będzie chciał zeznawać, że widział, słyszał jak doznają przemocy), nie wierzą (że ktoś chce i może jej pomóc, że ma prawo prosić o pomoc, że coś się zmieni), wstydzą się (bo biorą na siebie całą odpowiedzialność za to co się dzieje w jej domu). Rozumiejąc te zależności nie bójmy się przerwać zamkniętego kręgu milczenia, pomóżmy. Nie zawsze musimy robić to co prokuratura, policja, sądy, kurator, jako świadkowie możemy wysłuchać osób, które doznają przemocy,
                uwierzyć w to, co mówią, zapewnić o tym, że mają prawo szukać pomocy i
                zawiadomić osoby, które zajmują się udzielaniem pomocy w sytuacjach kryzysowych
                , czyli np. Niebieską Linię- tam można skonsultować się anonimowo ze specjalistą, w tym przypadku pedagog to rozsądny pomysł, zapewne w otoczeniu Pani są inne stosowne instytucje, osoby które mogą udzielić pomocy tej rodzinie. Wymaga to niewiele wysiłku, a pomoże Pani w poradzeniu sobie z tą sytuacją i co ważniejsze zapewne rodzinie, która doświadcza problemu przemocy. Zachęcam do aktywności, dzięki Pani, która rozpoczęła wątek instytucje świadczące pomoc mogą mieć okazję dotrzeć do tej rodziny.
                Pozdrawiam.
            • mamakarolla Re: hmmmm 14.01.11, 10:50
              nie patrzę z perspektywy ciepłego fotela, tylko z pozycji osoby, do której ze względu na zajmowane stanowisko te kobiety też trafiają.
              Bardzo dużym problemem jest polskie prawo, które już się zmienia, ale nie daje narzędzi do pomocy tym osobom.
              • figrut Re: hmmmm 14.01.11, 16:01
                Mamokarola, określenie "z pozycji ciepłego fotela" nie było do Ciebie, a ogólnie do ludzi którzy nie znają takich spraw od środka i pozwalają sobie na ocenę tych kobiet z swojej własnej perspektywy ciepła i bezpieczeństwa domowego. Zazwyczaj osądza się matkę, bo najwidoczniej lubi dostawać po mordzie i ma w dupie dzieci, byle portki w domu za wszelką cenę były.
Pełna wersja