Jestem zła i smutna

09.02.11, 19:31
media.wp.pl/kat,1022943,wid,13114875,wiadomosc.html?ticaid=1bc0c
Chyba zacznę każdej odmowy żądać na piśmie. Współczuję tym ludziom.
    • a-inka Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 19:35
      Przed chwila była u mnie znajoma i o tym mówiła...
      strasznesad
    • karra-mia Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 19:38
      ja w szpitalu, kiedy próbowano mnie odprawić z kwitkiem, bo nie ma ostrego akurat tutaj (a jest to szpital dziecięcy bardzo blisko mnie, więc oczywistym było, że kieruję się tam jak się coś wielkiego dzieje), to zawsze prosiłam o odmowę udzielenia pomocy. Nigdy mi jej nie dano, ale zawsze dziecko zbadano.
      Nauczyło mnie tego pierwsze zetknięcie z takim olewactwem, jak mój starszy miał rota. też nas odesłano.
    • prigi Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 19:46
      jestem zdruzgotana tym co się stało. a wypowiedź dyrektora jest poniżej krytyki uncertain
    • olinka20 Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 19:47
      To sie w głowie nie miesci...
      Kuffffa XXI wiek...
    • grave_digger Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 19:52
      to jest straszne.
      ja jednak nigdy nie spotkałam się z czymś takim. zawsze lekarze byli zbytnio zapobiegliwi - bardziej niż ja się przejmowali, że tak powiem. jak wylądowałam z młodszą w tamtym roku z biegunką, wyszłam na drugi dzień chociaż chcieli nas trzymać kilka, bo widziałam, że dziecko zdrowieje, ale z nakazem przyjazdu natychmiast, gdy coś będzie się działo. pani ordynator była tak przemiła i zwykła jakby mnie znała od dawna.

      wiem, że lekarze to ćwoki osobowościowe, ale mnie nie dane było ich spotkać na szczęście, a nawet wręcz przeciwnie.

      żeby szpitale wyciągnęły z tego wniosek, to ta śmierć nie pójdzie na marne.
      • asiaiwona_1 Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 20:51
        o kur... nóż się w kieszeni otwiera. Wypowiedź dyrektora szpitala poniżej krytyki. Mam nadzieję, że szpital i personel dostanie za to mocno po dupie, choć niestety nie wróci to życia temu maleństwu sad
    • marghe_72 Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 20:52

      Władze szpitala nie czują się winne. - Do śmierci doszło poza szpitalem, dlatego nie prowadzimy w tej sprawie żadnego postępowania wyjaśniającego - mówi sucho dyrektor Andrzej Dronsejko (46 l.).

      no comment
    • estel7 Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 21:03
      widziałam mamę i babcię w tv - siedzę i płaczę - wiem miękka jestem, ale odkąd mam swoje dzieci to okropnie mnie ruszają takie historie i wszystkie inne gdzie dzieci cierpią.
    • otojestemtu Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 21:19
      Targają mną te same myśli co wami. Nawet nie ma sensu pisac tych wszystkich brzydkich słów, które mam w głowie. Nie rozumiem dlaczego dziecko nie zostało na oddziale pod obserwacją, po prostu nie rozumiem.
    • ez-aw Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 21:27
      Jako matka, której dziecko w pierwszym roku życia było 3 razy hospitalizowane, jestem tym przerażona. Właściwie brakuje mi słów - tych cenzuralnych, bo inne mam w nadmiarze sad
      Mam nadzieję, ze prokuratura zrobi swoje i oberwie się szpitalowi/lekarzowi.
    • zuzanka79 Re: Jestem zła i smutna 09.02.11, 22:12
      Kurcze, aż nie wiem co napisać, bo w głowie mi się nie mieści jak można nie zbadać, nawet profilaktycznie, maleńkiego dziecka.
      • opium74 Re: Jestem zła i smutna 10.02.11, 09:43
        widziałam kawałek tego reportażu....
        tragiczne jest to że zwrócili się o pomoc do ludzi którzy "po pierwsze nie szkodzić" przyrzekali.....
        większośc z nas zbyć pewnie by się nie dała....ale ile jest takich mam jak ta które, ślepo wieżą "panu doktorowi" ech.....
        • doral2 Re: Jestem zła i smutna 10.02.11, 13:26
          polska służba zdrowia, ja pierdzielę uncertain
        • buzka25 Re: Jestem zła i smutna 10.02.11, 13:26
          ja miałam taka syt: młody miał chyba ze 3 miesiace, cierpial na kolki, ale zawsze espuminan i masaże pomagały, tej jednej nocy nie pomagalo nic, wiec sadzac ze to cos innego zadzwonilam po pogotowie (1 w nocy, chlop nawalony-autem jechac nie moze) 3 razy dzownila do mnie jeszcze pani z pogotwia, powiedziec co mam robic, i czy pomaga, a ja za kazdym razem ze nie pomaga ze ma jakis lekarz przyjechac, przyjechali po godzinie dopiero, a dziecko cierpialo, sad nadal stwierdzili kolki, i smiali sie ze mloda mamuska niedoswiadczona kolek nieodruznia, ale nadal dziecko cierpialo, rano synowi zeszło z jelita 4 kamienie kałowe wielkosci mojej pięści, i to bylo to a nie kolka, wtedy tez zaczeła sie nasza przygoda z lewatywami co 2 dni, trwa juz jakies 4 lata, Wiele razy sie spotkalam z olewactwem ze str lekarzy dyzurujących , koszmar jakis w tym XXI wiekusad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja