Kimże bym była...

25.02.11, 11:09
... jakbym gafy nie walnęła wink
Wczoraj z chłopem i dzieckiem na zakupach byliśmy. Widzę, że chłop już do kasy idzie, to raz dwa skoczyłam po piwo dla siebie. Chwytam butle i słyszę, donośny głos: "Idziesz??", bez chwili namysłu odkrzykuje: "Idę, idę". Odwracam się - a kawałek przede mną, przy wejściu do kasy (tej samej gdzie moi dwaj stali) stoi starszy mężczyzna, mało mu szczęka nie opadła - kasjerka i mój chłop to samo... Chwilkę, dosłownie kilka sekund zajęło mi zrozumienie, że to ten mężczyzna wołał, a nie mój chłop! Jak mi się głupio zrobiło.. Zaczęłam go przepraszać, na szczęście facet obrócił to w żart. W try miga się spakowałam z zakupami i uciekłam. Potem całą drogę do domu ryczałam ze śmiechu wink
    • olinka20 Re: Kimże bym była... 25.02.11, 11:16
      EEEEe takie rzeczy w markecie to mi sie permanentnie zdarzają big_grin
      Gorzej jak zdarza mi sie komus do koszyka włozyc własne zakupy bo sie zagapię.
      Jaki obciach jak muszę to potem wyjąć smile
      • wilowka Re: Kimże bym była... 25.02.11, 11:21
        Standard.

        Nie raz nie dwa klarowałam obcemu chłopu (wpatrując się w regał z towarem, rejestrując tylko kątem oka męski rękaw) co jeszcze koniecznie musimy kupić i czemu ten keczup jest zdrowszy... W tym czasie Mój był na konserwach na przykład. smile
        • ciepla.kawa Re: Kimże bym była... 25.02.11, 11:27
          Nam się ostatnio facet w kasie przysłuchiwał i ryczał ze śmiechu. Bo ja się pytałam mojego, po co mu tyle piwa. No to on, że taka promocja, jak weźmie dwa czteropaki to trzeci jest gratis czy jakoś tak. I dodał: "po co mi tyle ptasiego mleczka?".
    • mamakarolla Re: Kimże bym była... 25.02.11, 12:34
      u mnie to norma, że idę i gadam do innego chłopa, albo stoję i coś oglądam, mój m dawno poszedł w długą, a ja gadam i gadam wink
    • karolina17w Re: Kimże bym była... 25.02.11, 15:22
      Właśnie z wc wróciłam, a tam jak wiadomo - najlepsze pomysły do głowy wpadają itd.

      Co mi się przypomniało? Akcja sprzed kilku lat, na studiach, do dziś dziwę się jak mogłyśmy tak myśleć...

      Tytułem wyjaśnienia: baaaardzo rzadko oglądałyśmy z kumpelą TV - studia, praca(ona), wolontariat(ja, na dodatek przymusowy, obowiązkowy by móc podejść do egzaminu ).

      Wyjątkowo miałyśmy wolne popołudnie więc włączyłyśmy TV, MTV leciało. Program się skończył, puszczono blok reklamowy. Zerknęłam na ekran, a w rogu czas się odlicza, sekundy uciekają. Zdziwiona pytam się koleżanki:
      ja - Co to się odlicza?
      k - Gdzie?
      ja - No tam, w rogu.
      k - A ja nie wiem. Mo że ktoś bombę podłożył a myśmy zapłon uruchomiły?
      ja - Weź mnie nie strasz!
      Po chwili
      ja - Została 1 minuta...
      k - Uciekamy!!

      I w tym momencie żeśmy uciekły do kuchni. Zamknęłyśmy drzwi do pokoju, do kuchni, pożegnałyśmy się, wyściskałyśmy i odliczamy sekundy... Czas minął i nic. Nic nie huknęło, nic nie puknęło, z TV muzyka gra. Co jest? Wychodzimy ostrożnie, nic się nie stało. MTV nadal gra, my żyjemy całe i zdrowe. Po jakimś czasie dotarło do nas, że ten licznik to był do odmierzania czasu do końca reklam.... Jak myśmy się śmiały... A jak się śmiali znajomi jak im opowiadaliśmy! Mój chłop się dziwił tylko dlaczego uciekłyśmy do kuchni zamiast z mieszkania... Ja za to do teraz się dziwę, jak ta bomba przyszłą nam do głowy wink

      I jeszcze coś - ta sama koleżanka. Ktoś pod blokiem śmietnik podpalił, płomienie odbijały się na naszej klatce schodowej, koleżanka wychodziła z mieszkania i jak nie zaczęła wrzeszczeć, że się pali... Sąsiedzi wybiegli, a nam wstyd było, bo to tylko odbijane na ścianie płomienie wink
      • olinka20 Re: Kimże bym była... 25.02.11, 15:55
        No to niezle byłyscie oderwane od rzeczywistosci big_grinbig_grinbig_grin
        • doral2 Re: Kimże bym była... 25.02.11, 17:13
          cudny wacik big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          • roksanaa22 Re: Kimże bym była... 01.03.11, 09:06
            Ja miałam przyjemność podejść w markecie budowlanym do pana z obsługi,produkować się jakiś czas o tym czego potrzebuję i usłyszeć:
            -bardzo chętnie bym pani pomógł ale ja tu nie pracuję...
            No cóż...Wstydtongue_out
            Pan w ubraniu roboczym był,w barwach sklepuwink
            • asiaiwona_1 Re: Kimże bym była... 01.03.11, 09:20
              to przynjamniej pan był do ciebie roksana uprzejmy. Mi się kiedyś zdarzyło też w jakimś sklepie spytać o coś klienta, o którym myślałam, że jest pracownikiem. Niezbyt miłym tonem zostałam poinformowana, że ona tu nie pracuje. A niedawno zupełnie młoda poszła sama do Piotra i Pawła. Miała kupić bułki czosnkowe. NIe mogła ich namierzyć na tych pułeczkach z bułkami. Spytała więc jakąś panią gdzie leżą te bułki. Babka odburkneła jej tylko, że tu nie pracuje i poszła. Nosz kurcze, co by jej szkodziło jakby dziecku pomogła i pokazała jej gdzie te bułki leżą uncertain Tak samo jak bardzo często dorośli wpychają się przed mlodą w kolejce. Jak kiedyś w macdonaldzie przyczaiłam jak jakaś parka wepchała się przed nią to zwróciłam im uwagę. Najpierw stwierdzili, że nie wiedzieli, że ona też stoi w kolejce (nosz kurfa, tak sobie tylko stała dla zabawy uncertain) a potem przeszli do ataku, że o co właściwie nam chodzi, że nic się nie stało.
              A w temacie - mi też się zdarzyło parę razy włożyć coś do nieswojego koszyka. I nigdy tego nie wyjełam bo było mi głupio. I mowić niby do męża jak on był wogóle gdzieś dalej to też stabdart smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja