hygata
20.09.11, 20:12
Wczoraj wracałam z moją 2-letnią córką Polą ze sklepu, która postanowiła zatrzymać się w budce telefonicznej i lizać szybę. Zagotowałam się i podniosłam głos. Nagle jakiś (właściwie normalnie, fajnie?? wyglądający) facet zatrzymuje się i mówi do mnie:
- „Daj jej spokój, niech liże. Widocznie potrzebuje tego. Jej organizm tego potrzebuje. Nie roztrząsaj się tak nad nią. Nic jej nie będzie.”
Następnie w kolejnych parę minut opowiedział mi połowę swojego życia, że ma 11 rodzeństwa, 2 synów, wnuczkę i skończoną historię sztuki, i że teraz daje lub nie zaliczenia młodym dupom, które się prężą, a on mówi (tu cytat) „ni chuja”.
Potem zaczyna znowu tyradę o tych dzisiejszych dzieciach i w pewnym momencie mnie pyta:
„Ile ona ma lat?”
Na co ja odpowiadam (moje pierwsze słowo podczas tej rozmowy) - „Dwa”.
A on : „Dwa?? Kurwa, te dzieci teraz coraz mniejsza są!! Dwa!!??? Jezu.. Bo to chowane na chemii, na pieprzonych bobofrutach i innych syfach chemicznych! Kiedyś matki dbały, karmiły, owoce prawdziwe, zdrowe przecierały, gotowały. Starały się. W końcu jakby nie było pomnik wam postawiliśmy! Pomnik Matki Polki! Widziałaś kiedyś k.. pomnik Matki Niemki lub może Holenderki?!
No, z takim argumentem to jeszcze nikt nie wygrał, nawet matka Polki...