Dodaj do ulubionych

po rzuceniu palenia....

14.11.11, 19:54
jak radzić sobie z odstawieniem nikotyny? sprawa poważna...mój tata nie pali już ok 45 dni; palił 40 lat...teraz jest już bez plasterków, ale nie daje rady psychicznie..ma wszystkie możliwe objawy zespołu "odstawieniowego"; chce mu jakoś pomóc, nie chce zeby się złamał i znowu zaczął palenie uncertain

znacie jakieś sposoby?
pomożecie?
Obserwuj wątek
      • doral2 Re: po rzuceniu palenia.... 14.11.11, 20:10
        aha, 45 dni na plastrach to trochę za krótko, tak mi się zdaje...
        kiedy sama rzucałam fajki na plastrach byłam chyba ze 3 lub 4 miesiące, pierwszy etap trwa 6 tygodni.
        jeżeli twój tata nie przejdzie całego cyklu plasterkowego, to obawiam się porażki...
      • kowalowa Re: po rzuceniu palenia.... 14.11.11, 20:15

        "elektroniczny papieros?" ma i nie używa uncertain
        dobre wsparcie psychologiczne?".. staramy się jak możzemy..ale jakaś grupa by się przydałą, ale on na nic nie ma czasu
        " ktoś kto też rzuca?" nie znam takowych....
        " zobrazowanie w formie cyfr ile kasy zaoszczędził i co może sobie teraz za to kupić"
        codziennie mu to podliczam, ale on się smieje i mówi.."co z tego ze miałbym 5 tów więcej..jak ich w portfelu nie mam"wink

        powiem mu o tych plasterkach... zeby nie rezygnował;
    • olinka20 Re: po rzuceniu palenia.... 14.11.11, 20:11
      Moj tata palił od bodajze 15 albo 16 roku zycia, rzucił na 50 urodziny ( taki troche prezent dla rodziny).
      Moze niech nie odstawia tych plasterkow?
      Bo pamietam, ze tata uzywał plasterkow i mowił, ze mu bardzo pomagaja.
      • kowalowa Re: po rzuceniu palenia.... 14.11.11, 20:47
        z tym odkładaniem to ciężko, bo mówi, że on tej kasy nie "widzi"; jak miał kupić fajki to wyciągał i już..a teraz mu szkoda tak "odkładać" wink

        ale wpadł na pomysł, że kasę którą teraz zaoszczędził i tak wyda na fajki.. ma chytry plan... zrobi sobie fajek zapasy i jak przyjdzie wojna to będzie rządził na mieście sprzedając fajki potzrebującym za odpowiednią opłatąwink
    • rose.rouge Re: po rzuceniu palenia.... 15.11.11, 21:36
      Może hardcore, ale możesz powiedzieć mu, że lepiej teraz się krótko przemęczyć, niż potem długo umierać na nowotwór płuc. Wiem wiem, można zachorować i nie paląc, ale jednak palacze są w grupie podwyższonego ryzyka.
      • red-truskawa Re: po rzuceniu palenia.... 15.11.11, 22:46
        Paliłam 15 lat i to niemało, bo na końcu kariery palacza czyli jakies 2-3 ostanie lata, po 1-1,5 paczki dziennie. Żadne gadania w stylu: wiecej kasy w portfelu, nowotwór płuc, itp nie działały na mnie. Co na mnie podziałało- zakład moich 4 kolegów z pracy (o którym dowiedziałam się przez przypadek, bo miała byc to tajemnica) o to, czy dam radę, 3 we mnie nie wierzyło. Oj jak mna zatrzęsło, powiedziłam sobie- orzeszku ja nie dam rady?! Ja nie dam rady?! to się do cholery przekonają z kim maja do czynienia. To było 4 lata temu. Od tamtej pory ani jednego macha, choc łatwo na poczatku nie było, szczególnie jakies 3-4 miesiace miałam ciągoty. Może, jak tata jest ambity, trzeba mu pojechać po ambicji ? ale wlasnie tak żeby nie wiedział , ze robicie to specjalnie.
        Aha, mnie jeszcze bardzo pomagaly gumy do rzucia, zwykłe miętowe. Jak tylko mialam ochote na dyma to rzucie, w chwilach nerówek, kiedy noramlnie szedł papieros w ruch, brałam sie za rzucie.
        • doral2 Re: po rzuceniu palenia 15.11.11, 22:56
          hmm... truskawa dobrze gada.
          przede wszystkim pytanie - jaki był powód rzucenia palenia?
          jeśli powód nie był dobry, mało motywujący, to żadne plastry nie pomogą.
          powód niepalenie MUSI być taki, żeby w chwilach zwątpienia dał nam siłę wytrwać.
          zapytaj ojca - dlaczego w ogóle rzucił palenie?
          jeżeli teraz ten powód jest nieważny, to znaczy że oszukiwał sam siebie.
          a jeżeli jest ważny nadal, to mu go przypomnij i zapytaj dlaczego chce z tego zrezygnować, to da mu siłę przetrwać kryzys.
          • kowalowa Re: po rzuceniu palenia 16.11.11, 16:23
            powód jest dosyć poważny.. wylądował na stole operacyjnym..pozatykane żyły w aorcie brzusznej.. gdyby nie operacją którą miał 3.10 prawdopodobnie nie było go z nami uncertain
            ostatniego fajka zapalił przed pójściem do szpitala.. wkurza się , że nie wiedział, że paloi ostatniego (był pewien, że go znowu nie przyjmą na oddziałtongue_out ) wink
            po tym wszystkim powiedział mi, że napatrzył się na ludzi co to sami sobie "kuku" paleniem robią.. np. po amputacji kończyn...i że jak kostucha przez ramię zajrzy to jakiś większy sens czuje podjętej decyzji... ale..jets mu cholernie ciężko.. męczy się z tym niepaleniem..

            a ja mu mówię,... no tato, zapal, co Ci szkodzi? przecież to Ty decydujesz tongue_out

            jak na razie to mu pomaga..ale nie wiem jak długouncertain

            i taki tekst serwuje jak już widzę, że jest cieżko.. bo tak normalnie wspieramy i podziwiamy wink
            ciągle nie wiem co tutaj napisać...

            juz wiem
            wpiotraszeni.blogspot.com/
            • rose.rouge Re: po rzuceniu palenia 17.11.11, 20:20
              no więc tym bardziej to nie jest jakieś straszenie odległym rakiem (którego jeśli nie poznaliśmy, że tak brzydko powiem, z doświadczenia kogoś bliskiego, to często działa mniej więcej jak gadanie typu: nie przechodź na czerwonym świetle bo cię auto przejedzie. Kiwamy ręką i przechodzimy) to było realne zagrożenie życia, więc wytrwanie w niepaleniu może potraktować jako hołd dla życia, które po raz drugi dostał. Może niech tak to potraktuje smile Życzę dużo zdrowia smile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka