migotka-2
15.11.11, 14:31
Kilkanaście dni temu jakaś ludzka wywłoka wywiozła do pobliskiego lasu piękną wilczurkę ze szczeniakami. Oczywiście Zbych był pierwszy na miejscu zdarzenia, ja poleciałam zaraz za nim. Niestety sunia była bardzo agresywna. Mimo, że próbowaliśmy ją dokarmiać jak oddaliła się od szczeniaków jakiś inny zwierz je zagryzł. Rozpacz była wielka, nie chciała jeść, nie podchodziła do nas. Zgłosiłam sprawę do straż miejskiej i do gminy, wszyscy się wypięli. Strażnicy miejscy powiedzieli żeby przegonić, najlepiej kijem. Włożyliśmy ogrom serca i pracy żeby psa oswoić i udało się. Sunia jest wyjątowo piękna, mądra i dobra. Pokochała nas, a my ją, niestety jest duża i zdecydowanie nie może zostać u nas w pracy. Budzi podziw ale i respekt. Ludzie się jej boją.
Pożalić się tylko chciałam, dawno nie czułam się tak bezradna. I dawno nie spotkałam tak cudownego psa. Ech życie okrutne, albo nie życie tylko to bydle, co zgotowało jej taki los.