elske
03.12.11, 12:48
Od wczoraj jeszcze tego nie przetrawiłam. ale zacznę od początku. Dla tych , którzy jeszcze się nie orientują, to szyję norweskie stroje narodowe dla producenta ( bardzo dużo ręcznej roboty). Wszystkie , sprzączki, guziki, zapięcia wykonane są ze srebra. Koleżanka, która zajmuje się wykrojem i doszywa do gotowych strojów guziki, miała wypadek w zeszłym miesiącu ( złamała rękę) i jest na zwolnieniu. Wczoraj wpadła do pracy i pyta mnie , czy mogłabym wszyć guziki do stroju męskiego. Strój ma byc odebrany przed swietami. Zgodziłam się. Najpierw sprawdziłam oznaczenia miejsc na guziki, pózniej przebiłam tkaninę, umocowałam w tych miejscach guziki na stopce, od lewej strony przeplatałam przez stopkę skórzany rzemień , zamocowałam go do tkaniny. Pózniej oznaczenie miejsc na mankietach marynarki i zaczęłam doszywać pierwszy guzik grubą kordonkiem. I tak doszywam ten guzik i pytam Turil, czy 4-5 razy wystarczy przeciągnąć tą nitkę przez guzik. A ona mi na to, że muszę więcej razy, zeby ten guzik na pewno nie odpadł i zeby się nie zgubił. A wiecie dlaczego nie powinien sie zgubić? W stroju męskim jest 46 guzików i ten zestaw guzików kosztuje 10 tyś koron norweskich (to jest ponad 5 tyś złotych). Same guziki ! Dla porównania wam powiem, że to jest pół wypłaty mojego męża

.
Cena kompletnego stroju zaczyna się od 35 tyś koron.