a-ronka
07.01.12, 15:34
zmarła moja sąsiadka.Mieszkała w małym domku,syna miała w Rosji, mąz jej juz dawno zszedł a ją odwiedzały koleżanki,ciocie,kuzynki.
Babka miała 95 lat ale była sprawna,biegała na chór,na tańce aż ją nadcisnienie wykończyło.
Do czego zmierzam.... babka zmarła i zaczeły się schadzki rodzinne i grzebanie w ubraniach,meblach w kuchni.
Pierwsza rodzina-kuzynka wpadła szybko po złoto ? jakies dobre futro ,mikrofalę,zastawe stołową. Druga rodzinka wpadła po meble,garnki, ubrania.Trzecia jakaś krewna wpadła po proszek do prania, stoł,ławę.
Obserwowałam to bo raz,że naprzeciwko mojego bloku ta pani mieszkała,a dwa to działo się to wszystko w czwartek ,piatek i sobotę. Oczywiście wynoszeniu skarbów towarzyszyły kłotnie,spory,wrzaski. Kuzynki wyzywały się od szmat,kur....,złodziejek.
Regularna bitwa trwała również wśród mężczyzn którzy nosili meble i kto miał wieksze auto to łapał wersalkę,regał ,stolik pod rtv. Aha tv ktoś wcześniej zawinął i wszyscy się wzajemnie oskarzali.Kurcze czy po śmierci osobie pochowanej nie nalezy się szacunek ?
Już dzis boję się tego,że umrę a inni ( np. jakaś kuzynka albo moja mama czy teściowa ) będą grzebały mi w bieliźnie, w swetrach,w garnkach brrrrrrrrr.
Głupi temat ale jakoś tak mnie wzięło.