koniec dosypiania do 10....

09.01.12, 20:11
tylko jak się zmobilizowac??
wstaję o 7, wywalam towarzystwoz wyr, wychodzą do szkoły a ja.....
czasami jak się szykuję wstawię jakieś zmywanie albo pranie i widząc szarość burość i mokrość za oknem rzucam się na kanape i tak do 10sad
dzisiaj udało mi się wcześniej wstać, bo o 9.30tongue_out ale tak byc nie może......
o wsparcie proszę..........
    • sylki Re: koniec dosypiania do 10.... 09.01.12, 20:13
      To ja cię nie wesprę, bo ja nawet z łóżka nie wstaje sad
      A nawet jak wstanę o 7 - 8 rano, to snuję się po domu jak smród po gaciach uncertain
    • dziewczyna_bosmana Re: koniec dosypiania do 10.... 09.01.12, 20:15
      Podrzucę Ci młodą, ona wstaje max o 8.00, zwykle 7.00-7.30.
      • sylki Re: koniec dosypiania do 10.... 10.01.12, 01:08
        Mi podrzuć, a ci ją zepsuje i będzie wstawała razem ze mną i moją córką o 10 - 11 tongue_out
    • ez-aw Re: koniec dosypiania do 10.... 09.01.12, 20:28
      beata985 napisała:
      > tylko jak się zmobilizować??

      Zaplanować robotę. Jak siedziałam w domu, też tak to wyglądało. Gdy wróciłam do pracy, musiałam się zmobilizować i zrobiłam to.
      • amoreska Re: koniec dosypiania do 10.... 09.01.12, 20:46
        Znajdź sobie pracę. Albo " w pracy" albo w domu.
        I nie chodzi tu o sprzątanie czy pranie, które można odłożyć na "później".
    • dziennik-niecodziennik Re: koniec dosypiania do 10.... 09.01.12, 20:56
      ??????
      pierwsze widze żeby komuś przeszkadzalo spanie raptem do 10. jakbyś wywlekała sie z łoża o 14 to jeszcze zrozumialabym ale tak?...
      • zoja.pl Re: koniec dosypiania do 10.... 09.01.12, 21:13
        Dokładnie. Ja mam identycznie. Mąż odwozi córkę do przedszkola, wcześniej ją szykuje, ja z łóżka nie wstaje. Oni wychodzą, a ja śpię jeszcze, aż mnie mąż nie obudzi na śniadanie. Czasami o 11 i nie mam żadnych wyrzutów sumienia, wręcz przeciwnie - korzystam, bo już niedługo do pracy idę i skończy się laba wink
        • bei Re: koniec dosypiania do 10.... 09.01.12, 21:35

    • beata985 Re: koniec dosypiania do 10.... 10.01.12, 07:48
      dzisiaj??
      nie....to co jest za oknem zdecydowanie nie zachęca do mobilizacji........
      pranie zmywanie wstawione, robota zaplanowana, idę leżećtongue_out tak troszkę tylko.......
      • beata985 Re: koniec dosypiania do 10.... 10.01.12, 09:38
        o matuniu, ledwo zdążyłam się ubrać i kurier przyjechał....
        koniec koniec....chociaż teraz już na nikogo nie czekamtongue_out
    • akasya Re: koniec dosypiania do 10.... 10.01.12, 14:02
      Mam ten sam problem... Budzę się o 8 ale czasem dosypiam do 10-11 uncertain a później dzień krótki, o normalnej godzinie nie mogę usnąć, żeby następnego dnia znowu wstać normalnie, czyli o 8 i taka walka z wiatrakami w kółko... Mam nastawione 3 budziki ale to nie zawsze działa tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja