akasya
20.01.12, 23:35
Ostatnio wskutek sprzeczki z głównym właścicielem samochodu i karty rejestracyjnej i wynikłej z niej obrazy majestatu mego zmuszona jestem poruszać się piechotą tudzież komunikacją miejską (skandal!

). Czasem zdarza mi się wędrować bez słuchawek na uszach i zauważam rzecz o tyle smutną co wręcz zadziwiającą. Społeczeństwo nam CHAMIEJE. Ja sama jestem z młodego rocznika, przeklinam i przeklinałam, nawet sporo, ale w powiedzmy "zaufanym" towarzystwie. W moim domu się nie przeklinało (no chyba, że deska do prasowana spadła komuś na palec itp.) i do tej pory tak jest. A tu na ulicy gdzie nie pójdę słyszę to kurw*, ja pierdol*, chu* itp. mówione/krzyczane do osoby obok/słuchawki telefonu. Bez żadnego zastanowienia, zawstydzenia, czegokolwiek... Albo obrazek z marca, do tej pory pamiętam. Wychodzę z zoo, mija mnie czterech gówniarzy, może z 10-12 lat, i opowiadają sobie coś z kurw* jako przecinkiem. Aż stanęłam bo nie słyszałam jeszcze gówniarstwa które tak otwarcie przeklina.
Co o tym sądzicie?