Moja córka z głodu nie zginie

12.02.12, 11:00
Wczoraj starszak miał urodziny w kulkach. Młoda zamiast się bawić zasiadł do stołu (była jedynym dzieckiem, które zaczęło od jedzenia wink ) i dopiero na siłę musiałam ją pognac do zabawy.
Ostatnio jak byliśmy u znajomych to przyszła sama do pani domu i grzecznie acz stanowczo zażyczyła sobie kolację. Po przedszkolu jada drugi obiad (z relacji pań, a także własnych córki wiem, że zjada tam całkiem nieźle)- od progu woła że jest głodna...
Starszak, jakby mógł to żywiłby się kluskami i powietrzem, ona mogłaby jeść na okrągło smile
    • best-agulina Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 11:24
      Tylko się cieszyć! Mój starszak mógłby żyć tylko powietrzem, masakra normalnie.
      • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 11:29
        Gorzej, ze młoda jest nieco kluskowata jak na swój wiek. Słodyczy prawie nie je, najchętniej je "mięsko" smile
        • esofik Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 11:50
          moja właśnie drugą godzinę je śniadanie - małą miseczkę płatków
    • kfiatuszkowa Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 11:59
      Ja się wypowiem "z tej drugiej strony". Ja też byłam takim dzieckiem jak Twoja córka. Moja mama miała to za punkt honoru, żebym pięknie wyglądała, żebym głodna nie chodziła, itp. Była szczęśliwa, że tak pięknie "papusiam". Takie piękne licka miałam. Do dziś we wzruszeniem wspomina, jak to mi u rzeźnika zawsze musiała poza kolejką zważyć jedną parówkę, bo aż się trząsłam i jak nie miałam nic zjeść to w kolejce by nie postała. Przykładów mogłabym mnożyć.
      JA z kolei wspominam, jak na bilansach lekarka mnie straszyła, że jak nie schudnę, pojadę do kliniki do Katowic. Pamiętam, jak kazała mojej mamie mi wprowadzić lekkostrawną dietę. Pamiętam, że żadej diety nigdy nie było. Też u sąsiadów miałam swobodny dostęp do lodówek.
      Pamiętam, jak dzieci się ze mnie śmiały w szkole, jak upokarzały. Pamiętam ile razy płakałam w szatni. To było straszne. Potem, po kilku latach już się przywzyczaiłam, że "i tak jestem gruba" (patrząc z perspektywy czasu jako już (16?)nastolatka ważąc 63 kg przy wzroście 160cm nie było aż tak źle, jak to sobie wmawiałam). Kiedy już się przyzwyczaiłam i totalnie sobie wmówiłam, przestałam zwracać uwagę na to co i kiedy jem. Nie jadłam słodyczy. Konkrety, to mi smakowało. Doszło do tego, że dziś wstyd mi w lustro spojrzeć.

      Nie twierdzę, że Twoja córka też ma taki problem, że będzie miała w przyszłości, ale jak czytam, że mogłaby jeść na okrągło, że w przedszkolu zjada całkiem nieźle a w domu drugi obiad je, zaświeca mi się czerwona lampka w głowie. To jest mała kobietka, której (prawdopodobnie) szkodzisz na starcie. Nie dopuść do tego. Pozwalając jej jeść na okrągło, nie kształtujesz w niej dobrych nawyków żywieniowych.
      • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 13:21
        Czyli rozumiem, że mam jej pozwalac plakać, ze jest głodna tak? Ja w nią jedzenia nie wciskam, nie latam za nią z łyżką w ręku, nie proponuję jedzenia. Czyli idąc tym tokiem rozumowania, mam jej odmawiać jak prosi o coś do jedzenia?
        Tak jak pisałam słodyczy praktycznie nie je (twierdzi, ze nie lubi), drugi obiad polega na miseczce zupy jarzynowej albo 2 małych pulpetach plus brokuł. Jest kluskowata, ale do nadwagi jej daleko. Na tle rowieśnikow prezentuje się w średniej. Chodzimy na basen i ma zajęcia baletowe. Wydaje mi się więc, że ja jej raczej nie szkodze.
        • kfiatuszkowa Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:07
          Ja nie napisałam, że masz jej pozwalać płakać, głodzić ją, itp. Tylko pomyśl, jak powolutku, stopniowo, żeby nawet nie zauważyła, ją naprowadzać na nowe tory, jeśli chcesz.
          Nie pisałaś, jak wygląda obiad w domu, pisałaś o dwóch obiadach.
          Jak pójdzie do szkoły to nie będzie mogła w środku lekcji sobie zjeść bo ma głód, rozumiesz. Chodzi o to, żeby miała jakiś "plan" żywienia, wiesz, posiłki o stałych porach itd, na pewno to zaprocentuje na przyszłość.
          Dobrze, że uprawia sport, to dużo daje.
          I nie złość się, nie mówię Ci tego, żeby Cię zdenerwować, czy Ci dopiąć, tylko po to, żebyś brała pod uwagę różne opcje smile
          • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:13
            Widzisz w szkole probelmu nie będzie, bo to nie jest tak, że musi jeść już natychmiast. Ona rozumie, ze trzeba poczekać, więc lekcje nie mają nic do rzeczy.
            • kfiatuszkowa Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:20
              Widzisz, ja nie wiem jak jest, odpowiadam Ci na to co piszesz.
              Najpierw piszesz tak: "ona mogłaby jeść na okrągło smile" później tak: "mam jej odmawiać jak prosi o coś do jedzenia?" "mam jej pozwalac plakać, ze jest głodna tak?" Ale nie wiesz, czy akurat w szkole, na lekcji np. języka polskiego nie dorwie ją głód.
              Ale to jest Twoje dziecko, ja Ci jedynie mogę życzyć jak najlepiej, Ty zrobisz jak uważasz.
              • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:25
                Widzisz, cieszę się z każdego głosu, nawet takiego z jakim zupelnie się nie zgadzam smile Może przesadnie napisałam o tym "jedzeniu na okrągło", po prostu ona wzbudza ogólne zdziwienie, że sama je, nie potrzebuje zachęt i zabawiania i że nie wciąga słodyczy na kilogramy. No i nie jest chudzielcem, ale tak jak pisałam do nadwagi jej bardzo daleko.
                • missmiriam1 Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 23:30
                  E tam, jako dziecko tak się opychałam, że do dzisiaj w rodzinie legendy krążą o ilości pochłanianego przeze mnie jedzenia. Jako nastolatka jadłam tyle, co mój brat i ojciec razem. I jakoś w sadło nie poszło. Grubo po trzydziestce się spasłam, efekt uboczny leków.
      • melancho_lia I jeszcze taka ciekawostka 12.02.12, 13:29
        jako dziecko byłam mega niejadkiem, żyłam powietrzem, wyglądałam jak szkielet. Jak zaczęłam dojrzewać ni z gruszki ni z pietruszki stalam się zwyczajnie gruba. A wcale duzo więcej nie jadłam. Tyle, ze u mnie nikt nie pracował nad moim poczuciem własnej wartości. Bo gdybym wierzyła w siebie, to olałabym te dodatkowe kg, które i tak zniknęły magicznym sposobem około 18 urodzin (też nic ku temu nie robilam, tylko hormony się unormowały), i nie cierpiałabym przez kilka lat przejmując się docinkami koleżanek.
        Sama piszesz, ze diety nie było, jak dla mnie u Ciebie pokutuje podejście naszych mam i babć i latanie w niemowlęctwie z łyzką za dzieckiem. Ja tego nie robię i nigdy nie robilam, gonię tez babcie za karmienie przy tv, albo przy zabawie.
        • w_miare_normalna Re: I jeszcze taka ciekawostka 12.02.12, 14:00
          Jakbym czytała o mojej smile Urodzona z wagą 3900 do 1,5 roczku praktycznie nie chciała nic jeść. Latałam po lekarzach, psychologach, po prostu każdy mówił, że jest niejadkiem. Kiedy skończyła 2 latka wybiły wagę 10 kg. co było bardzo mało, ot drobniutka dziewczynka. We wrześniu kiedy poszła do przedszkola waga zaczęła iść w górę, teraz waży 18 kg. brzuszek urósł, nie dopina się w spodnie. Normalnie łazi po chacie i szuka jedzenia, fakt, ze jest na sterydach i wiedziałam, że apetyt wzrośnie, ale żeby aż tak ?
          o 8.30 je w przedszkolu całe śniadanie, o 11 zupka + jako jedyne dziecko bierze dokładkę.. o 13.30 je całe drugie danie, o 14 dostają deser- oczywiście cały je, o 15 je w domu obiad, pózniej jakies owoce/danonek, o 17 woła kolację i o 20 znowu kiełbaskę czy coś.
          Normalnie szok !!
    • grave_digger Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:19
      no to tak jak moja młodsza. dlatego odmawia jej jedzenia - kilka razy dziennie. łatwo rozepchać teraz żołądek i powiększyć ilość komórek tłuszczowych, a trudno potem zrzucić.

      p.s.
      moja w przedszkolu to jeszcze je dokładki.
      • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:19
        Kurde, to ja nie wiedzialam, ze dzieci głodzić trzeba jak jedza normalnie??? :o
        • kfiatuszkowa Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:21
          Nie jest normalnym jedzenie "na okrągło".
          • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:23
            Ale ona nie je na okrągło. Ostatnio jadła o 12, teraz podgryza jabłko. Czyli to jest na okrągło?
            (a no tak w porównaniu ze starszakiem to tak, ona je na okrągło tongue_out)
            • mandziola Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:35
              Najpierw piszesz post, z którego wynika, że Twoje dziecko ciągle je (jak widać gro osób tak go zrozumiało, ze mną włącznie), oraz że w przerwach miedzy jedzeniem jest wciąż głodne.
              A teraz z każdym postem się z tego wycofujesz, bo reakcja forumek Ci się nie podoba?
              • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:38
                Nie wycofuję się, doprecyzowałam. Mam napisac Ci kompletny jadłospis córki łącznie z godzinami?
                • grave_digger Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 19:02
                  moja młodsza nie je normalnie, bo je za dużo a raczej za często chce jeść. waży tyle co jej starsza siostra dlatego muszę jej odmawiać jedzenia kiedy ona chce.
    • mamanadii10 Re: Moja córka z głodu nie zginie 12.02.12, 14:28
      Moja ma to samo!!! Jak zaczela mowic,to ciagle slyszalam "daje" odnosnie do jedzenia. Teraz mowi konkretnie na co ma ochote. Czesto stoi przy lodowce i dopiero od jakiegos czasu zrozumiala,ze musi zaczekac az obiad sie ugotujesmile Nie jest gruba,ale do chudzielcow tez nie nalezy. Staram sie nie dawac jej slodyczy,ale niestety babcie robia to regularnie.Jak zwroce uwage,to jest wielkie oburzenie.Nie zamierzam zalowac jej jedzenia,ale sa pewne granice.
    • kfiatuszkowa Po co poleciałaś z tym na "małe dziecko"? 12.02.12, 18:26
      Dziwna jesteś smile
      • melancho_lia Re: Po co poleciałaś z tym na "małe dziecko"? 12.02.12, 20:21
        Dziękuję za opinię. Czuję się wyróżniona.
    • fajnyrobal Re: Moja córka z głodu nie zginie 13.02.12, 11:34
      No i sprawdza się powiedzenie, że kobieta najlepiej wie jak dołożyć drugiej kobiecie smile

      Może dziecko je często ale w małych ilościach, co wiadomo wszystkim nie od dziś jest najzdrowszym i najlepszym sposobem na szczupłą figurę. Może ma tak zarąbistą przemianę materii, że co zje to przez nią przeleci i śladu nie zostawi. Znacie takie osoby, ja znam dwie i zazdroszczę im obrzydliwie,bo choćby pochłonęły cztery obiady jak dla furmana i zjadły na deser trzy torty bezowe zapijając to dwoma litrami alko to i tak wyglądają jak sen złoty anorektyka.
      Jeżeli dziecię nie ma nadwagi, a tak twierdzi autorka postu, je wszystko i bez grymasów i nie trzeba z nią grać w teleturniej ,,a który zestaw obiadowy dzisiaj dziecina wybiera?- żaden,jaaa chcęęęęęęęę fryyyyytki!!! " to tylko pozazdrościć.
      • melancho_lia Re: Moja córka z głodu nie zginie 13.02.12, 11:38
        smile
        • akasya Re: Moja córka z głodu nie zginie 14.02.12, 09:55
          Nie do końca rozumiem o co chodzi uncertain
          Ja to rozumiem tak:
          Córka Melancholii je więcej niż drugie dziecko, ale nie są to jakieś niesamowite ilości. Nie musi wmuszać w nią jedzenia, przemycać go i przekupywać królewny żeby łaskawie coś przełknęła. Gruba nie jest, mieści się w normie. Chodzi na basen i balet, przegryza owoce, nie tykając słodyczy. Gdzie tu problem? Bez przesady. Ważne, że Melancholia obserwuje to i widzi takie rzeczy, bo podejrzewam, że jeśli coś zaczęłoby się dziać niedobrego z wagą dziecka to pewnie zareaguje.
          • upartamama Re: Moja córka z głodu nie zginie 14.02.12, 13:01
            tytuł jak o mojej córci smile
            Jako jedyna w przedszkolu chodzi po dokładki. Nie jest gruba, nawet nie jest pulchna. Lubi sobie zjeść na szczęście nie mam problemów z karmieniem bo je sama. Syn kiedyś śliczna bułeczka teraz jak szkielecik go wyciągnęło i racje żywieniowe też sobie sam zmniejszył.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja