trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie!

17.02.12, 20:57
mama dzwoniła przed chwilą, że nasza sunia po raz 4 (!!!!) została pogryziona przez suczkę sąsiada, z czego drugi raz w krótkim czasie. Pan mieszka w bloku centralnie naprzeciwko naszej klatki schodowej i zaczynam wierzyć w absurd, ze celowo wypuszcza swoje psy (szt 3) kiedy nasza wychodzi. Moja sunia zawsze na smyczy, idzie sobie, wącha, pokopie w śniegu, robi co ma do zrobienia i wraca, bo nie przepada za długimi wyjściami jak jej pogoda nie pasuje. Pan swoje pieski po prostu wypuszcza, sam idąc w dużej odległości albo nie idąc (psy wypuszczone z mieszkania pobiegają i wracają do domu same). Dwa są w porządku, ale jedna mega agresywna - kilka psów już pokąsała a na naszą jest szczególnie cięta. Latem jak ją wywęszy z balkonu to od razu dostaje wścieku. Mama ostatnio ma moc stresu (opiekuje się 24/dobę obłożnie chorą osobą plus drugą z zanikami pamięci) i tym razem nie była miła jak poprzednim razem, tylko objechała faceta z góry na dół, wręcz zwyzywała od kretynów i tępych kuta*ów a facet jej na to, że czemu naszej suni nie złapała na ręce, jak widziała, że jego suczka szarżuje. Przecież on nie mógł nic zrobić, bo mama widziała, że on NIESIE WIADRO ZE ŚMIECIAMI (!!!!!). Mamę zatchnęło, wzięła psa na ręce i poszła bo z kretynem gadać nie będzie, skoro ten robi z siebie większego kretyna niż jest.

Ze 2 miesiące temu nasz pies również pokąsany przez ową sucz miał szytą całą nogę, sucz nie dość że lata bez kagańca i bez smyczy, to jest nie zaszczepiona (!!!!) - oba psy były pod obserwacją weterynaryjną ileś tam dni, zgodnie z przepisami, facet dostał upomnienie i nakaz zaszczepienia psa - nie mam pojęcia czy był zaszczepić.

Weterynarz spojrzał na rany i zapytał tylko: "ta sama co poprzednio?" Jak mama przytaknęła że ta sama, wet stwierdził, że facet jest nie poważny i co on najlepszego wyprawia. Tym razem mała ma 8 ran szarpanych, nie staje na jednej łapce i ma dreszcze (temp.41,3 st.). Mama tak sie zdenerwowała, że od razu po wecie poszła na komisariat i zgłosiła sprawę. Policjant stwierdził, że mogą jedynie pouczyć, mama stwierdziła, ze dobre i co, byle na pewno poszli (komisariat mamy z 50 m od domu wiec może się pofatyguje ktoś).

Facet ma problematycznego psa, który rzuca się bez powodu na inne psy, miał już dozór weta, teraz policję a on dalej rżnie głupa i ma w nosie. Moja suczka przy pierwszym pogryzieniu klasycznie walnęła się na plecy brzuchem do góry - to tamta jej poharatała brzuch. Teraz na jej widok dostaje paraliżu: staje jak wmurowana i stoi a tamta doskakuje i kąsi gdzie popadnie. Mama już się boi wychodzić, tylko się rozgląda czy tamte psy akurat nie wyjdą a i tak jak widać nie zdąży zareagować, mimo, ze suczka na smyczy. Co z tym chłopem zrobić, bo ja nie mam pomysłu, a przecież do jasnej ciasnej nie można tak tego zostawić?
    • olinka20 Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:02
      A nie mozna panu sklepac geby gdzies w ciemnym zaułku?
      Bo pewnie policja czy straz miejska beda sie wiły jak piskorze, zeby nic nie zrobicuncertain
    • amoreska Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:04
      Biedne psisko...
      Co za kretyn facet suspicious
    • esofik Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:05
      nie mam pojęcia co można zrobicconfused
      dziwi mnie, że policja nie reaguje.. a co by było gdyby Twoja Mama wzięla sunię na ręcę i tamten pies pogryzłby ją?? (mnie w ten sposób w doope ugryzł obcy pies)
      może sprawa cywilna i pociągnąć goscia po kieszeni?? może to mu przemówi do rozumu??
      • spicy_orange Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:12
        poprzednim razem tak było - mama złapała na ręce to tamta się uwiesiła naszej suczce na nodze i całą jej rozpruła - przy okazji mamy dłoń zaczepiła - co prawda jednym zębem ale dość głęboko. Facet ma działkę koło naszej (bezpośrednio) i mama się boi żeby jakiegoś syfu nie podrzucił (latem mama z psem b. dużo czasu tam spędzają), bo typ jest raczej nieprzyjemny i mściwy.
        • olinka20 Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:16
          Dlatego nie proponowałam zeby twoja mama brała sunie na ręce, bo na 100% ten pies by na nia skoczyłuncertain
          • spicy_orange Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:31
            to są małe psy (mój 12 kg, tamta z 8kg) pewnie stąd to bagatelizowanie, ale jak sobie przypomnę, jak facet (właściciel) po jednym z poprzednich pogryzień twierdził, że mama przesadza bo jego piesek chciał się tylko bawić to mnie szlag trafia. Miałam dziś jechać do rodziców na weekend, ale choroba mnie zmogła i niestety zostałam w domu, ale mam nadzieję że jak tata wróci to się wybierze na męską rozmowę, bo to chyba jedyne co da się zrobić. Ostatnio jak mama zadzwoniła do taty z informacją, to tata tak się wnerwił, że aż koparą urwał wodociąg i pół wsi wody nie miało - tym razem mama mu nic nie mówiła, bo pewnie by zaś coś nawywijał wink ale zapewne bez konfrontacji z panem się nie obejdzie. Ciekawe na ile to wszystko podziała, bo chłop oporny na wiedzę wyjątkowo.
            • olinka20 Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:33
              A nie mozna z jakim psikadełkiem ( z wodą) czy pistoletem na wode chodzic na spacery?
              Psy raczej nie lubią takiego psikniecia w nos, a chyba nie zareaguje agresją.
              • spicy_orange Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:40
                psikadełko to by się temu faciowi przydało.

                Policjant np zaproponował mojej mamie poza protokołem, żeby następnym razem odkopnęła tamtego psa. Jasne - skopmy psa, bo nie da się skutecznie wyegzekwować zapinania smyczy od właściciela. Dziwny jest ten świat i w sumie biedny tamten pies, że trafił mu się taki pan.
                • olinka20 Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 21:44
                  Ja psiara jestem, dlatego nie proponowałam takiego rozwiazaniauncertain
                  Bo co pies winny, ze wlasciciel idiotauncertain
                  • baxteria Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 22:27
                    Nie pocieszę Cię, bo z takimi ludźmi niestety nie wygrasz.
                    Ja miałam trochę odwrotną sytuację. Otóż, mój owczarek nienawidził innych psów, bo w wieku szczenięcym na wsi pogryzły go psy właściciela, który wynajmował nam domek. Nie dało się drania przekonać, żeby psy lubił - wszystkie przeganiał.
                    Mając świadomość, że mój pies jest cięty na inne psy, zawsze wychodził na smyczy. Z kolei z bloku na przeciwko pewni Państwo wychodzili ze swoim jamniczkiem bez smyczy i rzucali mu piłeczkę. Ten jamniczek nie bał się innych psów i często podbiegał do mojego na smyczy, co mojego ewidentnie wkurwiało. Tysiąc pińcset sto dziewińćset razy im zwracałam uwag, nawet zagroziłam, że jak jeszcze raz będę się musiała szarpać z 50 kg psem, coby ich pies przeżył spacer, to nie wytrzymam i spuszczę go ze smyczy. Myślisz, że podziałało? Ni chuja - cały czas pies latał bez smyczy, a oni często celowo rzucali mu tę jebaną piłeczkę blisko mnie i mojego psa. Ile ja chujów im posłałam, aż wstyd mi potem było przed innymi sąsiadami - nie podziałało. Na szczęście nie doszło do żadnej konfrontacji piesków, ale na Twoim miejscu wysłałabym chłopa, coby Panu po męsku wytłumaczył, jak ma wyprowadzać swoje psy.
                    • pysiaczek1234 Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 17.02.12, 22:56
                      Też mam sąsiadkę co to twierdzi, że jej pies chce się tylko bawić i tak kiedyś się pobawił moim psem, szczeniakiem wtedy , że i ja ucierpiałam ratując swojego i pies , że do dzisiaj boi się mniejszych psów sad a sąsiadka dalej twierdzi, że to zabawa. Miała swojego na smyczy ale tak mi się między nogami zaplątały psy ,że i mnie dziabnął. Słowa przepraszam nie usłyszałam. Jak widzę, że idą to mijam ich z daleka i do dzisiaj słyszę jak jej pies brzechta na mojego a ona twierdzi , że on się chce bawić a ja psa mojego do równowagi doprowadzić nie mogę i przekonać, że małe psy nie są straszne sad Rozmowa nic nie pomogła, po prostu omijam z daleka.
      • w_miare_normalna Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 10:35
        Ja szłam kiedyś na spacer z moim śp. maksiem i dobiegł do nas owczarek niemiecki, bardzo duży.Moj maks był dużym psem jak na pudla, ale że był wtedy młodziutki to uciekał, chował się pod moimi nogami, tamten pies był by smyczy, a pan pieska stał na przeciw mnie w klatce schodowej, palil papieroska. nikt nie zareagowal na moje wolanie, ja mialam z 12 lat wtedy, moj maksiu piszczal, a tamten go gryzl. wzielam go w koncu na rece, a tamten pies ugryzl mnie w reke, bardzo dlugo mialam slady zebow. szukalam pozniej z rodzicami tamtego pana (przeciez widzialam w jakiej klatce stal), ale nie znalezlismy. obawiam sie, ze moj ojciec moglby nie wytrzymac i poszedl by siedziec za morderstwo.
    • stillgrey Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 09:02
      Ja tu widze jedno raz na zawsze skuteczne rozwiazaniewink
      Skoro pieski sobie same wychodza, zorganizowac jakiegos znajomego, ktory sie takiego szczekacza nie bedzie bal zlapac i znalezc suczce nowy, bardziej odpowiedzialny dom.
      Inne rozwiazania beda tylko na krotka mete skoro wlasciciel to taki beton.
      Nawet gdyby wyegzekwowac na nim zakladanie suczce kaganca (malo prawdopodobne), to pies mamy ciagle bedzie terroryzowany, co najwyzej skoncza sie pogryzienia.
      • spicy_orange Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 10:05
        policjant powiedział mojej mamie, że kaganiec dla tak małych psów nie jest obowiązkowy, więc facet może odmówić zakładania i nic mu nie zrobią. Smycz za to jest obowiązkowa ale też nie mają środków by ją wymusić (poza pouczeniem). Miasto jest małe , wszyscy się znają - kradzież odpada wink w moich okolicach większość osób uważa, że miejsce psa jest na łańcuchu, więc poza blokowiskiem pewnie by skończył przy budzie z zamarzniętą miską wody i ziemniaków z obiadu, czyli znów ucierpiałby pies a nie ten co za psa odpowiada.

        Facet płacił mamie ostatnio za wszystkie wizyty weta, za leki, za szycie ran i nadal jest betonem. Ma 3 suczki, niesterylizowane (prawdopodobnie nadal nie zaszczepione) - ostatnio jedna mu zdechła (wiekowa już była), to druga (ta agresywna) się rozmnożyła - pieski rozdał ale jednego sobie zostawił (suczkę oczywiście), żeby nadal mieć 3.
    • prigi Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 09:55
      a możeby porobic parę zdjęć jak to psy same sobie chasają, bez właściciela i bez smyczy? później ofotografować je z właścicielem, aby nie mógł się wyprzeć zawierzaków. następnie takie zdjecia z adresem faceta zanieśc do straży miejskiej, policji czy gdzie tam. przecież wyprowadzanie psa bez smyczy jest karalne.
      o i jeszcze parę fotek jak to psy wypróżniają się i nikt po nich nie sprząta-następny paragraf
      • spicy_orange Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 10:13
        SM u nas nie ma (malutka mieścinka kilka tys osób). Na robienie zdjęć mama musiałaby się wybrać bez psa, nie ma na to czasu (jak pisałam ma 2 starsze schorowane osoby z demencją na głowie, z czego jedna nie wstająca). Tata albo jest w pracy albo zmienia mamę w opiece - ledwo mają kiedy na zakupy wyskoczyć a takie łapanie winnego wymaga czasu na obserwację.
        • akasya Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 10:43
          Ehhh... ja bym pewnie brała duży parasol na spacery, żeby swojego psiaka bronić, tylko właśnie szkoda karać psa za debilnego właściciela...
          A myślałaś o kontakcie z jakimś TOW-em? Chociaż nie wiem czy oni mogą pomóc w takiej sytuacji...
          Nic tylko zaprosić znajomego/krewnego z daleka, żeby pysk obił właścicielowi-durniowi w końcu gdzieś w ciemnym kącie.
    • hamerykanka Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 10:37
      Wspolczuje bardzo.
      Ja chyba trzymalabym wasza suczke blisko na smyczy i jakbym zobaczyla szarzujaca suke pana betona, to stanelabym na drodze pomiedzy: jesli to by jej nie powstrzymalo, sprzedalabym poteznego kopa. Bo moj pies i jego cierpienie sa dla mnie wazniejsze.

      Ja tez mialam spotkanie z malzenstwem takich betonow w psim parku, jak moje psice byly mniejsze. Oni mieli w tym czasie rocznego wilczura. Jak tylko zostawal spuszczony ze smyczy , atakowal mojego szczeniaka, ktory z piskiem biegl do mnie. Wilczura zlapalam za obroze raz, nie pomoglo, drugi raz zlapalam moja psice na rece i wydarlam sie na wlasiciciela ktory stal sobie niedaleko i mial sprawe gleboko gdzies. Pan obrazony powiedzial ze jego pies 'tylko sie bawi'. Za trzecim razem , kiedy przydusil moja do ziemi i kasal ja po grzbiecie, zlapalam go za obroze i pociagnelam go w powietrze i znowu wydarlam sie na wlasiciela.
      Ponownie bylam chyba z miesiac pozniej. I znowu trafilam na tego betona, przyszedl po jakiejs pol godzinie z dziewczyna i psem. Pies wypuszczony ze smyczy od razu zrobil wielkie kolo i rzucil sie na moja, i znowu przydusilk ja do ziemi i gryzl gdzie popadnie, rzucilam sie na ratunek , i doslownie podnioslam tego kundla na obrozy w powietrze, jedna reka, bylam wsciekla ze moglam go zabic. Dziewczyna betona przyleciala do mnie i zaczela sie na mnie wydzierac ze ona sobie nie zyczy zebym dotykala ich psa a w szczegolnosci trzymala go za obroze w ten sposob. I dalej na mnie z morda, ze ona na policje zadzwoni!!! Facet do mnie dobiegl, wydarl mi kundla z reki i wypuscil-pierwsza rzecz to rzucil sie na jakiegos spaniela, widzialam tylko gromade ludzi probojaca ich rozdzielic i wlasicielke spaniela lamentujaca. Po tym zostali wyrzuceni z park, ale nei mam zludzen-wroca. Moje psy po tym staly sie lekliwe-agresywne w stosunku do innych psow i teraz nawet przestalam chodzic do tego parku bo boje sie o inne psy. A szkoda, bo chcialam zeby sie socjalizowaly i bawily z innymi psami, teren duzy i mozna im pilka porzucac. Jesli jednak pojde i znowu mi psa ten kundel zaatakuje, to nie bede miala skrupulow skopac go.

      Dlatego radze srodki radykalne, jesli do wlasiciela nic nie trafia, masz prawo bronic swojego psa.
    • rose.rouge Re: trzymajcie mnie, bo nie ręczę za siebie! 18.02.12, 12:30
      Kiedy do właścicieli-debili trafi w końcu że w miejscach publicznych, jeżeli nie możemy założyc psu kagańca, trzymamy go chociaż na smyczy? Zwierzę to nie człowiek który myśli abstrakcyjnie i zna zasady współżycia społecznego. Wystarczy impuls, by pogryźć innego psa czy zrobić krzywdę włascicielowi. Trzeba być conajmniej.. uchh... "nierozsądnym", żeby nie rozumieć tak podstawowych rzeczy.
    • ankh_morkpork Kup mamie gaz pieprzowy... 18.02.12, 20:40
      ... i niech nosi w kieszeni kurtki / płaszcza. Jak pies sąsiada zacznie atakować Waszego, to gazem mu po oczach. Jak się sąsiad włączy do akcji, to jemu też można "niechcący" dołożyć. Zawsze potem można twierdzić, że tamten pies atakował Twoją mamę, a nie jej psa.

      Ewentualnie uprzedzić wcześniej sąsiada, że ma sie gaz i pies następnym razem dostanie w pysk ile opakowanie da.
      • spicy_orange Re: Kup mamie gaz pieprzowy... 22.02.12, 19:08
        doinformowałam się u mamy, że pieski dostały solidną porcję kopniaków bo inaczej nie dało się ich odgonić a pan ma focha bo jedna z jego suczek zaś będzie mieć młode.

        Moja sunia nadal na antybiotyku - dziś dostała ostatnią dawkę i coś przeciwgorączkowo - przedwczoraj miała 38 st a dziś znów ponad 39. Lekarz powiedział, że na tej pogryzionej nodze ma wyczuwalne guzy od ukąszeń i że już nie może podawać więcej antybiotyku. Kazał psa obserwować i ogólnie zmartwiony tą gorączką. Sunia jest apatyczna, tylko śpi, mało pije, nie bawi się, smutna taka całą sobą. Red-truskawa, pociesz mnie, że bedzie ok, bo się zaczynam porządnie martwić sad
        • olinka20 Re: Kup mamie gaz pieprzowy... 22.02.12, 19:56
          Kurcze, robi sie nieciekawie.
          Pisz co u suni, trzymam kciuki zeby sie poprawiło.
        • rose.rouge Re: Kup mamie gaz pieprzowy... 22.02.12, 20:24
          > doinformowałam się u mamy, że pieski dostały solidną porcję kopniaków bo inacze
          > j nie dało się ich odgonić a pan ma focha bo jedna z jego suczek zaś będzie mie
          > ć młode.
          Suczka Twojej mamy również mogła znaleźć się w takiej sytuacji, jestem ciekawa czy gdyby Twoja mama przyszła wtedy z fochem i pokazała owe rany szarpane, pan przejąłby się jakkolwiek. Wątpię. Szkoda mi obydwóch psów, ale to ten pan zaniedbał sprawę bezpieczeństwa.
        • red-truskawa Re: Kup mamie gaz pieprzowy... 22.02.12, 23:10
          A dlaczego nie moze dłuzej dostawac antybiotyku? Jak trzeba to i 6 tyg sie podaje. Antybiotyk musi działac na bakterie tlenowe ale tez i beztlenowe, bo w ranach kasanych jest pelno beztlenowców. Nie kazdy antybiotyk działa na beztlenowce, czasem trzeba laczyc 2 antybiotyki razem.
          A przeciwgoraczkowy- przeciez zwykły pyralgin podany doustnie tez działa p-goraczkowo (tyko broń boze zaden apap, ibuprofen, ketonal itd, zwykły pyragin).
          Guzy? jakie guzy? twarde czy miekkie? bo moze zaczynaja sie robic ropnie podskórne, czeste po pogryzieniach.
          Była pogryziona w brzuch? a ktos jej zrobil usg i zobaczył jak wyglada od srodka? czy nie ma perforacji przewodu pokarmowego, zapalenia otzrzewnej?
          Zle może sie czuć, bo moze ja boleć ale goraczka przez 5 dni to juz podejrzana sprawa.

          a w przypadku psa sasiada to nie pomoc weterynarza jest potrzebna a prawnika, bo można go udupić ale trzeba sie znac na prawie, chociazby proces o straty moralne. Moja klijenta tak wygrała z dupkiem, bo jego pies tez gryzł jej psa. No i zgłosic do tOZ-u , bo własciciel nie sparwuje odpowiedznie opieki nad swoim psem.
          • spicy_orange Re: Kup mamie gaz pieprzowy... 23.02.12, 14:31
            dzięki za odzew. Pokąsana jest wyłącznie tylna łapa - ta sama co ostatnio (w brzuch ją uchlała za pierwszym razem, dawno temu i się zagoiło bez komplikacji - pod opieką weta też wtedy była). Wet o szczegółach nie mówił, mama nie zgłębiała czy te guzy miękkie czy twarde. Dziś ponoć czuje się lepiej, znaczy zaczęła latać po chałupie, nawet ogonem majta wink apetyt jej wrócił i pije sama z siebie. Na razie próbuje mamę przekonać, żeby poprosiła weta o rachunek za całość leczenia dla pana sąsiada. Mama się unosi honorem niepotrzebnie - może w końcu się koleś zastanowi nad sobą i zweryfikuje dozór nad psami , jak go skubnie po kieszeni kolejny raz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja