nerwowe popołudnie

24.04.12, 17:51
Wróciłam do domu i mąż miał strasznie poważną minę. Wiedziałam że stało się coś złego. Usiadłam i powiedział mi że nasza córka (6 l), ok. godz. 13:00 wyszła z przedszkola razem z koleżanką i poszły do tej koleżanki do domu. Same, kilka przecznic. Podobno po chwili wszyscy w przedszkolu ich szukali i wokół przedszkola też. Dziewczynki doszły do mieszkania tej koleżanki, w którym była babcia z niemowlakiem. Skończyło się tak że babcia zadzwoniła po rodziców tej dziewczynki i oni odprowadzili dzieci do przedszkola. Mój mąż jak poszedł do przedszkola po córkę dowiedział się o wszystkim od wychowawczyni. Rozmawiał też z dyrektorką. Nasza córka mówi że to tamta koleżanka to wymyśliła. Zaplanowała to podobno już 1-1,5 h wcześniej i namówiła ją. Niestety mam powody aby w to wierzyć, bo już wcześniej dostawałam sygnały od wychowawczyni że ta dziewczynka ma zły wpływ na moją córkę, umie nią manipulować. Oczywiście moja mała też nie jest bez winy, nie powinna się zgadzać na taki pomysł, nawet jeśli bardzo lubi tą koleżankę.
Podobno będą wyciągnięte konsekwencje w stosunku do nauczycieli, nie wiem tylko jakie.
Szczerze mówiąc to byłam przerażona jak tego słuchałam, bo miałam milion myśli na minutę co mogło się złego stać. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale mogło być różnie.
Jak już pisałam - mąż już rozmawiał z nauczycielką, nie wiem czy też powinnam to zrobić i o co pytać. Jutro będę się z nią widziała. Jak wy uważacie - rozmawiać jeszcze?
    • karra-mia Re: nerwowe popołudnie 24.04.12, 18:57
      ale uważasz, że mąż niedostatecznie dobrze z panią porozmawiał?
      ja bym już nie poruszała tematu, chyba że któraś z pań by zaczęła. Inaczej to wygląda tak, jakbyś meża trochę jak dziecko traktowała i i tak musisz po swojemu załatwić wszystko.
      • zoja.pl Re: nerwowe popołudnie 24.04.12, 19:31
        No nie. Ale z drugiej strony jak nie porozmawiam to może tak wyglądać jakbym się nie interesowała. Poza tym nie wiem jak długo dzieci nie było w przedszkolu i czemu nie zawiadomili policji. Zastanawiam się czy przedłużali ten moment czy może nie zdążyli tego zrobić, bo dziewczynki zostały odprowadzone.
        • karra-mia Re: nerwowe popołudnie 24.04.12, 20:35
          dopilnuj, żeby jednak ktoś się z tego wytłumaczył w przedszkolu. Ale swojej córce też jakąś karę zafunduj. Jest na tyle duża, że powinna wiedzieć, że się nie wychodzi z przedszkola. i tyle. Myślę, że się drugi raz takie coś już nie powtórzu
          • asiaiwona_1 Re: nerwowe popołudnie 24.04.12, 20:42
            ja bym chyba jednak dopytała panie w przedszkolu właśnie o te szczegóły o które mąż nie dopytał. Zapewne odbierając młodą był zdenerwowany i mógł nie spytać o rzeczy istotne, o których wam się teraz przypomniało. Ja bym zagadneła dyrektorkę. Wina nauczycielek oczywista bo to ich zadanie by nawet najbardziej "źle działające na innych" dzieci nie wprowadzały takich pomysłów w czyn. Całe szczęście, ze to historia z happy endem...
            • pysiaczek1234 Re: nerwowe popołudnie 24.04.12, 20:58
              Niewyobrażalne dla mnie jest to , że dziewczynki w ogóle wyszły z sali i przedszkola. Ostatnio jak zobaczyłam mojego syna bawiącego się z koleżanką na zjeżdzalni w szatni (taka plastikowa tam stoi sobie w budynku) i żadnej osoby pilnującej ich to opieprzyłam ostro za to panie z grupy, że dzieci same łażą po przedszkolu bo w każdej chwili mogą z niego wyjść i pójść przed siebie. Nikt nie zauważył , że wyszli z sali ale też nikt nie zwrócił na nich uwagi a przeszło koło nich kilka pań od obiadów. Myślałam, że dzieci z sal nie mogą sobie wychodzić ale co raz częściej widze samowolkę i dzieciaki latają po przedszkolu uncertain
              Przecież na prawdę mogło się dziewczynkom coś stać. Co panie robiły jak dzieci wyszły? I nie ma co tu zwalać na zły wpływ jednej na drugą, bo to tylko dzieci miewają głupie pomysły , to Panie powinny dopilnować żeby żadne z dzieci nie wyszło z przedszkola, z sali!
    • mearuless Re: nerwowe popołudnie 24.04.12, 21:20
      jako matka jak najbardziej masz do tego prawo. i mysle ze nikt nie pomysli ze pomniejszasz role ojca.co to za pomysl ???
      isc, porozmawiac zapytac jakie kroki podejma aby w przyszlosci takie cos sie nie powtorzylo. zapytac ile dzieci nie bylo czasu i zadac inne pytania ktorych dzis nie zadaliscie.
    • jot-emka Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 08:57
      Matko jedyna, ja bym zrobiła taki dym, że by w sąsiednich miastach o tym słyszano. Zgłosiłabym to wszędzie, gdzie jest to możliwe, oczekiwałabym wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji i doprowadzenia przedszkola do stanu, w którym dziecko z niego samo nie wyjdzie.
      Mój syn chodzi do zwykłego, państwowego przedszkola i NIE MA takiej możliwości, żeby gdziekolwiek samo wyszło.
      • opium74 Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 09:18
        Sorry Zoja ale Twoje teksty o "złym wpływie" mnie rozwaliły. No bo nasze dzieci to zawsze takie aniołki a inne to diabły wcielone co to zły wpływ mają uncertain
        Mój pomysły ma różne...obawiam się że nie wszystko da się wytłumaczyć zaburzeniami SI a część to raczej obciązeniami genetycznymi...
        Ja sama w wieku niespełna 6 lat uciekłam z zerówki przez płot, poszłam do pobliskiej cukierni, kupiłam ciastko, zjadłam i samodzielnie wróciłam big_grin
        Namówiłam do tego koleżankę. Przyjaźnimy się do teraz... jakoś jej rodzice nie rzucali tekstami o złym wpływie big_grin
        Dziecko jak jest samo to ma 10 pomysłów jak są we dwoje to jest 10n!


        Co do Twojej sytuacji to wymogłabym na przedszkolu takie zabezpieczenia zeby dzieci nie mogły same wychodzić. Niech założą domofon czy coś.
        • paciaty Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 09:32
          Jak jot-emka, narobiłabym dymu conajmniej na całe województwo. Uwielbiam panie w przedszkolu, dyrekcję itd ale jakby moje dziecko samo wylazło i se poszło (a po drodze samochody, pedofile, wałęsające się posy bla bla bla) musiałabym kilka setek walnąć coby nie przypieprzyć którejś. A więc najpierw bym się awanturowała a później rozmawiała na spokojnie smile
          Druga sprawa, młoda miała by taaaaaką karę której nie zapomniałaby na długo
    • karra-mia Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 09:46
      zoja poszłaś na ematkę i usłyszałaś to samo, co tu. Wszyscy winni, córeczka biedna zmanipulowana i w efekcie żadnej kary nie dostanie.
      • zoja.pl Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 12:11
        No i co z tego że poszłam na ematkę? Zabronione? smile

        Nie, nie wszyscy winni. Moje dziecko tez winne i zachowało się głupio. Tak głupio że nigdy bym się tego po niej nie spodziewała. Jednak to nie ona wpadła na ten pomysł i to jest fakt. To że jest manipulowana przez tamtą dziewczynkę to też jest fakt, ale nie wymyślony przeze mnie tylko tak usłyszałam od nauczycielki. Tamta dziewczynka używa szantażu emocjonalnego np. jak czegoś nie zrobisz to cie nie lubię albo jak będziesz bawić się z kimś innym to ja nie będę bawiła się z tobą. A moja córka lubi tą dziewczynkę i zgadza się na wszystko. Już wiele razy rozmawiałyśmy o tym z nią, że ma tego nie robić, że może jej odmówić, że są jeszcze inne dzieci. Córka przyjmuje to do wiadomości i... w przedszkolu znów jest to samo. W pewnym momencie machnęłam na to ręką, bo po pierwsze nie mam na to wpływu (nie ma mnie w przedszkolu), po drugie skoro moja córka tak lubi tamtą dziewczynkę i zgadza się na wszystko, a jednocześnie nie dzieje jej się krzywda, to ja nie będę się wtrącać miedzy dzieci. Tylko że w życiu bym nie pomyślała że tamta dziewczynka może mieć pomysły które są niebezpieczne.
        Co do kary - to córka dostała porządny opieprz i pogadankę. Powiedzieliśmy jej ze ona tez jest winna to to co zrobiła było złe. Córka przeprosiła, obiecała że to się nie powtórzy i ma dzisiaj przeprosić nauczycielkę. Nie dawaliśmy jej innej kary, bo tak zdecydowaliśmy. No bo co mieliśmy zrobić - zbić ją? Zabrać słodycze, a może rower który jest dla niej ostatnio największą atrakcją?
        Aha - przedszkole jest zamykane na zamek typu Gerda, który bez problemu otworzyła tamta koleżanka.
        • melancho_lia Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 12:17
          No to świetnie zabezpieczone. U nas jest domofon, od wewnątrz przycisk wysoko (ja muszę na palcach stanąc by dosięgnąć) i do tego pan woźny non stop się kręci po holu.
          Furtka zamykana wysoką zapadką.
          Gerda to żadne zabezpieczenie (moja 4 latka bez problemu taki zamek otwiera).
        • karra-mia Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 13:42
          nie, nie jest zabronione, ale do ciebie i tak nie dociera nic, jakby jeszcze na innym forum ci baby pisały. Tak ze wszystkim.
          Tak okropne dziewuszysko zmanipulowało twoją córkę, dopilnuj, zeby ją wywalono z przedszkola.
          Winna jest nauczycielka, bo niedopilnowała
          ale i twoja 6latka i tamta 6latka. na boga to nie jakieś 3letnie tumoczki, które nie wiedzą, co i jak. Mój mlody ma 5 lat i bez problemu by wrócił z przedszkola, drogę zna. Ale nie wychodzi, nawet zmanipulowany, bo wie, że nie wolno, zna zagrożenia, zna zasady. Oprócz hałasu w przedszkolu, moze warto by było pomyśleć, nad podstawową edukacją córki w tej kwestii? I nie zwalać winę na inne dziecko.
          Kolezanka twojej córki nie stosuje szantażu emocjonalnego, tylko normalne metody dzieci, najczęsciej dziewczynek. Tak sie dzieje i już. Popracuj nad córkę, niech będzie bardziej śmiała, pewna siebie, to i nikt nad nią nie będzie miał przewagi. Tamta dziewczynka po prostu przewodzi w grupie. Nic w tym dziwnego.
          • zoja.pl Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 14:07
            Kara, do Ciebie też nic a nic nie dociera, choćbym pisała sto razy:
            nie winie tego drugiego dziecka,
            nie uważam że moje dziecko jest niewinne,
            rozmawiałam z córką już o tym nie raz, córka zna zasady, nigdy nie wychodzi nigdzie sama dlatego byliśmy w szoku że tak zrobiła,
            długo wczoraj z nią na ten temat rozmawialiśmy, tłumaczyliśmy, dostała opiernicz,
            nie głaskałam jej po główce!
            nie robię "hałasu" w przedszkolu, dziś będę tam po raz pierwszy
            nie złoże żadnej skargi, wręcz jest mi żal tej nauczycielki

            No ale ja mogę to pisać sto razy tutaj i na ematce a DO CIEBIE i tak nic nie dociera i tak wiesz lepiej niż wszyscy smile
    • bruni76 Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 12:25
      Wiesz co?
      To już nawet nie chodzi o to jak są zamykane te drzwi...
      To już nawet nie chodzi o to, kto kogo namówił na to wyjście z przedszkola...
      To już nawet nie chodzi o to, że koleżanka Twojej córki używa w stosunku do Niej szantażu emocjonalnego...

      Bo tu chodzi o to, co robiły/gdzie były wychowawczynie, kiedy "to" się stało?
      Dziecko oddajesz do przedszkola na ileś tam godzin, i wtedy - przez ten cały czas znajduje się ono pod opieką nauczycielek.
      Ich obowiązkiem jest pilnowanie dzieci, aby te nie zrobiły właśnie m.inn. czegoś takiego jak Twoja córka z koleżanką!
      Dla mnie to jest po prostu niedopuszczalne!
      I nie ma co karać dziecka, bo temu przychodzą do głowy naprawdę różne, przeróżne rzeczy, tylko iść do przedszkolanek i zadać im właśnie to pytanie: gdzie one były, co robiły że nie zauważyły że dwie dziewczynki wyszły sobie ot tak z przedszkola?
      I tu nie chodzi o to że zaraz dzieci ktoś przyprowadził z powrotem do przedszkola...
      Kurde, teraz się kręci tyle zboków, pedofilów na ulicach...
      A jakby dzieciakom przyszło do głowy iść sobie na drugi koniec miasta?
      A po drodze potrąciłby je samochód?
      I nie daj Boże stałoby się coś strasznego?
      To co? Przedszkolanki zwróciłby życie dzieciom?
      Sorry, ale dla mnie to jest po prostu niewyobrażalne i ja na pewno nie zostawiłabym tego i na bank zrobiłabym awanturę w przedszkolu...
      Ale to ja...
      Ty zrobisz jak uważasz...



      Dzieci są jak pierdy - znieść można tylko własne tongue_out
      • 3-mamuska Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 15:16
        Mój syn notorycznie uciekał z sali do toalety, i co z tego ze w klasie 2 panie 3-4 razy w tygodniu była ucieczka, to nic ze były kary brak bajek słodyczy gadanie. I tak robił swoje.
        A z toalety już tylko 3 metry do bocznych drzwi i do wyjśćia.

        Ja nie byłam zła na panią, bo jak sobie obmyslil to i tak uciekł.
        I myśle ze w przypadku Twojej córki to winne są tylko dzieci, a przecież to nie 3-4 latek.

        Dziecko musi wiedzieć ze złe zrobiło i dlaczego to jest złe.
        Napewno nie zrobiłbym awantury, dobrze ze skończyło się jak skończyło.

        • zoja.pl Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 17:11
          Właśnie wróciłam z przedszkola i dowiedziałam się że: drzwi wcale nie były zamknięte, nawet na ten zamek typu Gerda, a na korytarzu nie było pani woźnej która powinna stać przy drzwiach. I podobno zawsze stoi, bo ma tam dyżur, a tym razem nie stała.

          I tak, moje dziecko zachowało się głupio, nieodpowiedzialnie i bezmyślnie.I mówię to po raz ostatni, jasno o dobitnie żeby nie było wątpliwości smile
          Jednak przedszkole ma obowiązek zapewnić mu opiekę. I za te niezamknięte drzwi jestem najbardziej wściekła. Nawet nie na panią, bo nie mogła się rozdwoić i miała prawo nie zauważyć jak dziewczynki wyszły, ale drzwi muszą być odpowiednio zabezpieczone.
    • kotka.szrotka Re: nerwowe popołudnie 25.04.12, 22:26
      Jakie dziecko? Jaką winę ponosi? Jaki zły wpływ? Jakiś kompletny nonsens. Dziecko żadnej winy nie ponosi. Winę ponoszą jedynie osoby, które mają opiekować się dziećmi w przedszkolu. Winę ponosi również osoba odpowiedzialna za zabezpieczenie przedszkola tak by dziecko nie mogło z niego samo bądź z obcą osobą wyjść. Winę ponosi kuratorium, które powinno sprawdzać czy przedszkole jest pod tym względem bezpieczne. Dzieci to sobie mogą wymyślać, od tego jest się dzieckiem, panie są jednak od tego by nie było podobnych wyskoków. Koleżanka ma zły wpływ - ależ wytłumaczenie! To się do kuratorium zgłasza i do gazety.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja