Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści?

12.08.12, 10:58
Skoro już temat się dzięki mnie na forum pojawił to jestem ciekawa czy naprawdę zdarzyło się Wam używać seksu z mężem/partnerem aby coś dostać? czy tylko ja jestem taka naiwna aby wierzyć, że może dostać się to co chce prosząc o coś lub pójściem na kompromis?
Czasami mam wrażenie że mnie pod kloszem chowano big_grin
    • anna_sla Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 10:59
      no to chowano Cię pod kloszem big_grin. Lepiej się z tym czujesz? tongue_out
      • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 11:03
        no kurde nie bardzo! wink

        Anna jak się jeździ? nadal się boisz?
        • anna_sla Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 11:05
          > Anna jak się jeździ? nadal się boisz?

          a co to za pytanie? No bo nie wiem czy Ty tak szczerze czy szukasz pretekstu by czymś dowalić..
          • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 11:29
            ???? czyli teraz jestem nadworną dowalaczką na forum?
            pytam bo jestem ciekawa nie wiem czego szukasz drugiego dna
            • anna_sla Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:12
              nie wiadomo co sobie pomyśleć... a odnośnie pytania, jest lepiej, już mnie brzuch nie boli jak wsiadam za kółko big_grin
    • mamolka1 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 11:23
      Ależ oczywiście że tak
      Wszak panuje powrzechne przekonanie iż chłop to duże dziecko a dzieci wychowujemy z systemem kar i nagród.
      Do dziecka posprzątaj to pójdziemy na lody, do chłopa - pozmywaj to dostaniesz loda tongue_out
      Dziecku jak nabroi to można zabrać/schować ulubioną zabawkę, mężowi co schowasz - ulubiony śrubokęt ? Nie - precz od mojej dupy zadziała skuteczniej tongue_out
      Wszak nie od dziś wiadomo co jest najskuteczniejszym orężem kobiety wink

      Naprawdę w życiu też jesteś taka piczka-zasadniczka czy tylko teraz coś cię ukąsiło ? wink
      • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 11:30
        jestem nie widać że mnie to szokuje?
        • esofik Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:10
          Wątek był rok temu??
          nieźle Cię poraziło, skoro nadal jesteś zszokowana.
          • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:34
            nie trzyma mnie od roku, może mam inne pojęcie związku dwojga ludzi bo jakoś nie słyszałam o przypadkach aby to facet robił kobiecie dobrze za coś smile
            • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:36
              mój robi big_grin
              nie wiedziałaś, że punkt G u kobiety znajduje się na końcu wyrazu shopping? big_grin
              • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:00
                nie wiedziałam ja nawet nie lubię zakupów
              • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:08
                shellerka napisała:

                > mój robi big_grin
                > nie wiedziałaś, że punkt G u kobiety znajduje się na końcu wyrazu shopping? big_grin

                Czyli jeśli mu nie pozwolisz kupić jakiejś kolejnej zabawki albo pójść na piwo z kolegami, to sypiasz z wibratorem, bo on odmawia Ci dostępu do swojego oręża? Albo jak chce żebyś zrobiła na obiad coś nadzwyczajnego albo puściła go "na ryby", to najpierw Ci musi porządnie "sakwę przetrzepać" (by Szyc)?
                Bo chyba nie do końca rozumiem zawiłości tych dziwnych "transakcji".
                • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:16
                  tak.
                  i wszystko mamy na piśmie. rozumiesz.
                  jasno i wyraźnie, że nie ma to tamto big_grin
                  normalnie stawki są, zasady.
                  pełna profeska.

                  o dżizys...
                  • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:29
                    > tak.
                    > i wszystko mamy na piśmie. rozumiesz.
                    > jasno i wyraźnie, że nie ma to tamto big_grin
                    > normalnie stawki są, zasady.
                    > pełna profeska.

                    A dasz radę wyjaśnić bez sarkazmu czy nie bardzo?
                    Jeśli dla Ciebie to taka typowa i normalna sytuacja, to nie powinny Cię dziwić pytania ludzi, dla których jest to coś, z czym spotykają się pierwszy raz.
                    • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:46
                      ale co mam ci wyjaśniać?
                      że z mężem uprawiamy seks? i że często kokietuję go na zakupach ochując i achując, że on taki kochany jest i mi nowy perfum kupił, czy bieliznę?
                      albo robię słodkie oczy i obiecujący uśmiech pokazując piątą z kolei kieckę, kiedy wiem, że może niekoniecznie powinnam?
                      i czy sądzisz, że kocham się z mężem tylko po zakupach? tylko za coś?
                      i czy naprawdę sądzisz, że nie mogłabym kupić sobie sama? mogłabym, tylko on wtedy nie czułby się doceniony. a myśląc dalekowzrocznie, jak to w zwyczaju mają matki na forach (wychowawczy, a co będzie z twoją emeryturą, a co jak cię mąż zostawi???), myślę, że zabezpieczam się w ten sposób przed męża pragnieniem dowartościowania się przy jakiejś małolacie stosującej dokładnie takie same triki.

                      i na tym polega całe to moje małżeńskie kurestwo.

                      r u happy now?
                      • grave_digger Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:55
                        macie osobną kasę, czy ty nie pracujesz?
                        naprawdę chcesz mieć takiego męża, którego trzeba zwodzić, trzeba ciągle coś wymyślać i stawać na rzęsach, by przypadkiem nie odszedł do innej?
                        • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:08
                          skarbie, zajmij się swoim mężemsmile

                          i nigdzie nie napisałam, że TRZEBA. robię to bo to lubię, lubię po tylu latach zatrzepotać rzęsami i pouwodzić.

                          idąc twoim tokiem rozumowania, współczuję kobietkom, które tak ostrzeg4ają te "nieszczęśnice" będące na utrzymaniu męża strasząc je rozwodem, kochanką i innymi nieszczęsciami. ja dla odmiany nie chciałabym mieć związku, w którym bałabym się nie odłożonej kupy własnej osobistej kasy na wszelki wypadek, bo przecież facet to tylko facet i trza się asekurować i liczyć tylko na siebie...

                          jestem na urlopie wychowawczym, więc teoretycznie nie -pracuję.

                          natomiast przed urlopem miałam własną osobistą kasę, a i tak robiłam słodkie oczy do męza i klaskałam w łapki na widok nowych fantów wink
                          w życiu nie przyszłoby mi do głowy okazywać mu swoją wyższość w stylu: "jestem taka samodzielna i patrz ile zarabiam"

                          zapewne duży wpływ na mnie ma iteratura kobieca i poradniki czytywane za młodu, a nie feministyczny bełkot o równouprawnieniu.

                          to, że sama mogę liczyć na siebie w razie czego jest dla mnie i męża tak oczywiste, że nie potrzebuję podkreślać tego i udowadniać na każdym kroku.
                          • grave_digger Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:12
                            Cytatw życiu nie przyszłoby mi do głowy okazywać mu swoją wyższość w stylu: "jestem
                            > taka samodzielna i patrz ile zarabiam"

                            a to mnie zaciekawiło - dlaczego?
                            • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:17
                              a dlaczego miałabym to robić????

                              to mnie zawsze zastanawia. dlaczego kobiety czują taką presję bycia lepszymi od facetów??? i okazywania im tego??? ja tam lubię mężczyzn i lubię jak są ciutkę ode mnie silniejsi i zaradniejsi.
                              a i oni zdaje się lubią imponować i być podziwiani. metoda "jaki ty jesteś silny!!!" sprawdza się od przeszło 20 lat, więc na starość jej nie zmienię.
                            • dziennik-niecodziennik Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 09:30
                              > Cytatw życiu nie przyszłoby mi do głowy okazywać mu swoją wyższość w stylu: "
                              > jestem
                              > > taka samodzielna i patrz ile zarabiam"

                              > a to mnie zaciekawiło - dlaczego?

                              bo okazywanie wyższości z powodu lepszych zarobków nie dodaje klasy nikomu, neizaleznie od płci.
                              • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 10:10
                                dziennik-niecodziennik napisała:

                                > > Cytatw życiu nie przyszłoby mi do głowy okazywać mu swoją wyższość w st
                                > ylu: "
                                > > jestem
                                > > > taka samodzielna i patrz ile zarabiam"

                                > > a to mnie zaciekawiło - dlaczego?

                                > bo okazywanie wyższości z powodu lepszych zarobków nie dodaje klasy nikomu, nei
                                > zaleznie od płci.

                                Tam nie było mowy o lepszychzarobkach, tylko o zarobkach i samodzielności. Co to ma wspólnego z wywyższaniem się? Co w ogóle zarabianie w takiej kwocie, żeby nie trzeba było łasić się do męża o kupno sukienki ma wspólnego z wywyższaniem się? Czy kobiety, które zarabiają dobrze powinny utrzymywać ten fakt w tajemnicy, żeby się ich partnerzy nie poczuli wykastrowani?
                                • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 10:56
                                  otóż moja droga był czas, kiedy zarabiałam więcej od męża.
                                  i moja wypowiedź, gdybyś tylko troszkę się skoncentrowała, odnosiła się do owych czasów, i że nawet wtedy nie przyszłoby mi do głowy pokazywać mu jaka to jestem super cool, bo zarabiam więcej niż on.
                                  bardzo szybko zresztą mnie prześcignął i to o kilka długości wink

                                  tyle że akurat tak na-prawdę nie o kasę chodzi. -przynajmniej nie mnie. kasa jest tylko środkiem, nie celem samym w sobie. jest - jest fajnie, nie ma jej - trudno, będzie jutro.

                                  twój problem polega na tym, że nie lubisz mnie osobiście. wkurwiam cię jak stąd do patrzykowa. generalnie widzę, że nie cierpisz kobiet wykorzystujących swoją kobiecość do osiągania korzyści, czy jak ja wolę to nazywać - do umilania sobie i ułatwiania życia.

                                  twoja sprawa. rozumiem, ze moze cie kiedys jakaś dziumdzia wkurwiła, bo za mizdrzenie na studiach do profesora dostała taką samą ocenę jak ty, ucząc się przez tydzień do późnych nocy i stąd twoja trauma. też mnie na marginesie takie super dziumdziowate wkurwiają.

                                  natomiast uważam, że przeginasz tutaj i powinnaś nieco wyluzować, bo ci żyłka pęknie.

                                  jasno i wyraźnie wyłuszczyłam ci moje metody, motywy i generalnie zasady łaszenia jak to nazwałaś.

                                  wbrew temu, co sobie o mnie myślisz, mam swoje twarde zasady. nigdy nie dałam i nie dam dupy za pracę, czy awans, a pracowe relacje dla mnie zawsze muszą pozostać właśnie takie. nie lubię mizdrzenia się w fabryce, bo to nieprofesjonalne i nie prowadzi do niczego dobrego.

                                  nie uważam, żeby kobieta dobrze zarabiająca musiała utrzymywać ten fakt w tajemnicy przed mężem. po prostu wg mnie milej będzie mężowi wiedzieć, że jego żona to nie cyborg, nie facet, nie tylko profesjonalistka, ale także od czasu do czasu mała kobietka. jego kobietka. i miło mu pewnie jest wiedzieć, że ojej bez ciebie się zgubię. mimo, że oboje wiemy, ze tak naprawdę silna ze nie laska i dam radę zawsze i wszędzie, a co mnie nie zabije o mnie wzmocni.

                                  tak samo ja lubię, jak on pieje z zachwytu na temat moich nóg, bioder, gładkiej skóry, czy pięknych oczu, codziennie powtarza mi, jak mnie pożąda, obmacuje po kryjomu pod stołem w restauracji, albo szepcze sprośne rzeczy do ucha w czasie obiadu z rodzicami.

                                  ja rozumiem, ze w niektórych związkach ludzie wszystko wiedzą i już nic nie muszą. ja o swój związek lubię dbać i podsycać namiętność. a zabawa w kurewkę też może być ekscytująca.

                                  a może ty pochwalisz się nam jak dajesz odczuć mężowi, że jest dla ciebie całym swiatem?
                                  • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 11:40
                                    i jeszcze jedno. kiepska ze mnie doprawdy dziwka, bo jak mam ochotę, to zrobię to gratis, a jak nie mam ochoty, to i torba od prady cudów nie zdziała big_grin
                                  • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 20:52
                                    > otóż moja droga był czas, kiedy zarabiałam więcej od męża.
                                    > i moja wypowiedź, gdybyś tylko troszkę się skoncentrowała, odnosiła się do owyc
                                    > h czasów, i że nawet wtedy nie przyszłoby mi do głowy pokazywać mu jaka to jest
                                    > em super cool, bo zarabiam więcej niż on.

                                    Shellerko kochana, ale to Ty sama wymyśliłaś ten absurd smile
                                    Ja tylko napisałam, że skoro kogoś na coś stać, bo pracuje i dostaje za to kasę, to kupuje sobie sam, nie łasząc się do małżonka. Dla Ciebie to wywyższanie się? Bo się zarabia i jest się samodzielnym?

                                    > twój problem polega na tym, że nie lubisz mnie osobiście.

                                    Przecież ja Cię nawet nie znam, więc jak mam Cię lubić lub nie lubić? smile
                                    Pomijając już, że problemu żadnego nie mam.

                                    > generalnie widzę, że nie cierpisz kobiet wykorzystujących swoją
                                    > kobiecość do osiągania korzyści,

                                    Nie, że nie cierpię, tylko wzbudzają u mnie litość, żeby nie nazwać tego bardziej dosadnie.

                                    > czy jak ja wolę to nazywać - do umilania sobie i ułatwiania życia.

                                    No i to jest dla mnie żałosne, bo ja umilam i ułatwiam sobie życie za pomocą środków, które zarobiłam, a nie za pomocą wykorzystywania w tym celu własnego ciała.

                                    > twoja sprawa. rozumiem, ze moze cie kiedys jakaś dziumdzia wkurwiła, bo za mizd
                                    > rzenie na studiach do profesora dostała taką samą ocenę jak ty, ucząc się przez
                                    > tydzień do późnych nocy i stąd twoja trauma. też mnie na marginesie takie supe
                                    > r dziumdziowate wkurwiają.

                                    Nikt mnie nie wkurwił, bo jak wyżej - to nie powoduje u mnie wkurwienia, tylko żenadę i współczucie.

                                    > natomiast uważam, że przeginasz tutaj i powinnaś nieco wyluzować, bo ci żyłka p
                                    > ęknie.

                                    Wyrażam swoje poglądy, nie muszą Ci odpowiadać, ale mamy wolność słowa, o ile się nie mylę smile

                                    > nie uważam, żeby kobieta dobrze zarabiająca musiała utrzymywać ten fakt w tajem
                                    > nicy przed mężem. po prostu wg mnie milej będzie mężowi wiedzieć, że jego żona
                                    > to nie cyborg, nie facet, nie tylko profesjonalistka, ale także od czasu do cza
                                    > su mała kobietka. jego kobietka. i miło mu pewnie jest wiedzieć, że ojej bez ci
                                    > ebie się zgubię.

                                    Pewnie, że tak, ale ja nie widzę tutaj kompletnie żadnego powiązania z tematem wątku. Co innego dawanie facetowi do zrozumienia, że uważa się go za silnego i wspaniałego, a co innego robienie z niego idioty i podtykanie tyłka w zamian za perfumy czy przeciwnie – odmawianie tyłka, bo nie posprzątał (a taką kwestię zdaje się poruszyła Serei)

                                    > tak samo ja lubię, jak on pieje z zachwytu na temat moich nóg, bioder, gładkiej
                                    > skóry, czy pięknych oczu, codziennie powtarza mi, jak mnie pożąda, obmacuje po
                                    > kryjomu pod stołem w restauracji, albo szepcze sprośne rzeczy do ucha w czasie
                                    > obiadu z rodzicami.

                                    No ale przecież to całkowicie normalne. Jak wyżej – co to ma wspólnego z tematem wątku?
                                    Bo tutaj akurat opisałaś sytuację, co do której nie ma nawet najmniejszych zastrzeżeń smile

                                    > a zabawa w kurewkę też może być ekscytująca.

                                    Toć trzeba było od razu w ten sposób napisać, że traktujecie to jak rodzaj zabawy, a nie jak Anna, która w ten sposób mobilizuje chłopa do remontu wink

                                    > a może ty pochwalisz się nam jak dajesz odczuć mężowi, że jest dla ciebie całym
                                    > swiatem?

                                    Mamy swoje sposoby, o których nie będę pisać publicznie smile
                                    Ale jeśli obracamy się w sferze seksu, to po prostu kocham się z nim całkowicie bezinteresownie, dla przyjemności, a nie w celach transakcyjnych wink I vice versa. Czułabym się jak wyrachowana szmata, gdybym "dała mu dupy" chcąc coś osiągnąć. A on zapewne jak nieatrakcyjny palant, z którym żona kocha się tylko dla własnej korzyści.
                          • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:33
                            > robię to bo to lubię, lubię po tylu latach zatrzepotać rzęsami i pouwodzić.

                            Wiele osób to lubi. Tyle, że nie każdy to robi w celu osiągnięcia korzyści, którą osiąga bez trzepotania rzęsami. Ja osobiście czułabym się takiej roli jak skończona idiotka.

                            > klaskałam w łapki na widok nowych fantów wink

                            No dobrze, ale gdzie tu masz nawiązanie do tematu?

                            > w życiu nie przyszłoby mi do głowy okazywać mu swoją wyższość w stylu: "jestem
                            > taka samodzielna i patrz ile zarabiam"

                            Wyższość??
                            Zadziwiasz mnie coraz bardziej.

                            > zapewne duży wpływ na mnie ma iteratura kobieca i poradniki czytywane za młodu,

                            Jeden nawet długo krążył w sieci. Ten o noszeniu kapciu w zębach, jak mąż przychodzi z pracy wink

                            > to, że sama mogę liczyć na siebie w razie czego jest dla mnie i męża tak oczywi
                            > ste, że nie potrzebuję podkreślać tego i udowadniać na każdym kroku.

                            Czyli wg Ciebie to, że kupuję sobie ciuchy i kosmetyki oznacza, że się wywyższam i na każdym kroku podkreślam i udowadniam, że mogę na siebie liczyć?
                            Pewnie jeszcze wyjdzie na to, że mój biedny mąż w ogóle na seks nie może liczyć, bo ja taka wywyższona i samodzielna, że nie muszę dawać dupy za sukienki wink

                      • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:03
                        shellerka napisała:

                        > ale co mam ci wyjaśniać?
                        > że z mężem uprawiamy seks?

                        Nie, bo nie o tym traktuje wątek.

                        > i że często kokietuję go na zakupach ochując i achuj
                        > ąc, że on taki kochany jest i mi nowy perfum kupił, czy bieliznę?
                        > albo robię słodkie oczy i obiecujący uśmiech pokazując piątą z kolei kieckę, ki
                        > edy wiem, że może niekoniecznie powinnam?

                        A kim on jest, że Cię rozlicza z tego, co powinnaś, a co nie? Twoim właścicielem? Sponsorem? I jeśli sama wiesz, że nie powinnaś, bo budżet nadwyrężony, to sądzisz, że "daniem dupy" zrzucisz z siebie odpowiedzialność za taki stan rzeczy?

                        > i czy sądzisz, że kocham się z mężem tylko po zakupach? tylko za coś?

                        Nie, bo o tym traktuje wątek.

                        > i czy naprawdę sądzisz, że nie mogłabym kupić sobie sama?

                        A tu już mam poważne wątpliwości.

                        > mogłabym, tylko on wtedy nie czułby się doceniony.

                        Pardon? A dostając dupy od Ciebie w zamian za sukienkę czy perfumy czuje się doceniony? Naprawdę w to wierzysz?
                        Ja czułabym się paskudnie, gdyby mi mąż użyczał swego ciała za coś, co robię dla niego z czystej miłości. Albo gdyby on usiłował mnie kokietować w celu osiągnięcia jakiejś własnej korzyści.

                        > myślę, że zabezpieczam się w ten sposób przed męża pragnieniem dowa
                        > rtościowania się przy jakiejś małolacie stosującej dokładnie takie same triki.

                        Ja pitolę, co za pokręcone schematy.
                        Mąż dowartościowuje się przy żonie kupując u niej seks, a ona się w ten sposób zabezpiecza przed tym, żeby sobie nie znalazł kurewki na boku sad
                        Nie, chyba nie jestem w stanie tego ogarnąć.

                        > i na tym polega całe to moje małżeńskie kurestwo.
                        > r u happy now?

                        Tak, wyjaśniłaś sporo.
                        Pozostaje mi tylko współczuć niedojrzałych relacji w związku, ale bądź co bądź, to Wasz związek i Wasze życie.
                        • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:13
                          nadinterpretacja to twoje drugie imię, czy jak?

                          nie powinnam, bo myślę zdroworozsądkowo. znam nasz budżet i wiem, że czasami nie powinnam.

                          grunt, że ty masz jasne, dojrzałe i absolutnie -przejrzyste relacje w związku, a twój mąż to doceni i nie znajdzie sobie kurewki na boku.

                          i nie rozumiem, dlaczego tak się bulwersujesz moimi i próbujesz je analizować.
                          • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:44
                            shellerka napisała:

                            > nadinterpretacja to twoje drugie imię, czy jak?

                            Nie, bazuję jedynie na tym, co czytam.
                            Jeśli źle Cię rozumiem, to zawsze możesz sprostować.

                            > nie powinnam, bo myślę zdroworozsądkowo. znam nasz budżet i wiem, że czasami ni
                            > e powinnam.

                            Ok. Więc po co się wdzięczysz i trzepoczesz rzęsami, skoro wiesz, że zrobiłaś coś, czego nie powinnaś? Ja też czasem zaszaleję z kasą, ale skoro to moje szaleństwo, to co najwyżej sobie samej kołki pociosam na głowie, a nie idę się tłumaczyć mężowi i mizdrzyć do niego.

                            > a twój mąż to doceni i nie znajdzie sobie kurewki na boku.

                            Nie wiem, czy znajdzie czy nie znajdzie, bo pewna mogę być tylko śmierci.
                            Niemniej jednak znam go ponad 20 lat, na tyle dobrze, że wiem, że lale trzepoczące rzęsami nie działają na niego, więc jeśli miałby prysnąć z domu, to nie z takiego powodu. Najwyraźniej nie jest typowym samcem, który działa schematycznie tylko na dolnym obwodzie wink

                            > i nie rozumiem, dlaczego tak się bulwersujesz moimi i próbujesz je analizować.

                            Od zawsze pasjonuje mnie złożoność i różnorodność relacji międzyludzkich smile
                            A bulwersować mnie przecież może cokolwiek - nie jestem automatem.
                            • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 15:07
                              jak widzisz prostować muszę co drugą twoją wypowiedź, więc myślę, że raczej czytasz między wierszami i doszukujesz się sensacji.

                              pasjonuje cię powiadasz złożoność relacji międzyludzkich, ale zamiast ciekawości widzę tu pogardę i poczucie swojej "lepszości"...

                              --
                              "Candida nie borowik- nogi nie ma, ze skóry uda do pochwy nie przelezie" by Memphis
                              • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 15:36
                                shellerka napisała:
                                > jak widzisz prostować muszę co drugą twoją wypowiedź, więc myślę, że raczej czy
                                > tasz między wierszami i doszukujesz się sensacji.

                                Szczerze mówiąc na razie żadnej nie naprostowałaś, bo ja nadal mam taki wizerunek Waszego związku, jaki miałam na początku.
                                Sensacji nie szukam - już to pisałam. Patrzę na to jak na ciekawostkę socjologiczno-psychologiczną smile

                                > pasjonuje cię powiadasz złożoność relacji międzyludzkich, ale zamiast ciekawośc
                                > i widzę tu pogardę i poczucie swojej "lepszości"...

                                Bo mówiąc szczerze i bez ogródek - ja osobiście czułabym się zwykłą manipulantką (żeby nie powiedzieć - kurewką), gdybym działała wg takiego schematu. Więc nie musząc tak działać, siłą rzeczy czuję się lepiej. Ale to nawet nie o to i nie o mnie chodzi. Bardziej dziwi mnie, że na własne życzenie Ty wolisz być taką właśnie manipulantką "handlującą" własnym ciałem po to, by móc osiągnąć korzyść i jeszcze wmawiając sobie, że mąż w takim schemacie czuje się dowartościowany i nie szuka nikogo na boku.
                                Dziwi mnie to niepomiernie, ale skoro żyje się Wam z tym dobrze i oboje jesteście tego pewni, to nic mi do tego. Nie takie cuda na świecie się dzieją.
    • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:29
      och, no skoro przypadkiem się -pojawił ten temat, to pewnie, zrób sobie dobrze smile
      co tam, ja tobie zrobięsmile

      tak, moja droga.
      tylko ty pójdziesz do nieba, bo tylko ty jesteś taka cnotliwa i honorowa i w ogóle czystego sercasmile

      a twój mąż to powinien wiedzieć jakie niedobre są inne baby i całować cię po stopachsmile
      • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:36
        oh Shellerka daj spokój nie chodzi tu nawet o Ciebie ale o samo zjawisko i już.
        Jak widać jestem bardzo cnotliwa i opóźniona a nie waliłam personalnie w Ciebie, ot tyle w temacie
        • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:38
          nie, kurwa wcale nie do mnie big_grin
          cała rzesza ematek wyznała, że uprawia małżeńską prostytucję wink
          wiadomixwink
          • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:50
            czy ja użyłam Twojego nicka pytając magielki o zdanie? nie, nawiązałam tylko do tematu w innym wątku, sama siebie wytykasz palcem
            • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:56
              weeeź....
              • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:58
                komentarz na poziomie
    • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:55
      serei napisała:

      > Skoro już temat się dzięki mnie na forum pojawił to jestem ciekawa czy naprawdę
      > zdarzyło się Wam używać seksu z mężem/partnerem aby coś dostać?

      Nigdy. I nie przewiduję takiej sytuacji. Pomijając to, że nie bardzo sobie taką wyobrażam. Mam zaproponować seks za np. umycie przez męża łazienki czy skoszenie ogródka? O to chodzi? Jeśli tak, to dla mnie jest to jakiś kosmos.

      > czy tylko ja jestem taka naiwna aby wierzyć, że może dostać się to co chce prosząc o coś
      > lub pójściem na kompromis?

      Nie rozumiem dlaczego naiwna. Dla mnie to norma.
      • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 12:57
        Dziekuję smile

        Swoją drogą jak już wspominałam wyżej jakoś nie słyszałam o przypadku kiedy to facet robił dobrze kobiecie dobrze za coś, ale zaraz pewnie okaże się że każdej jednej tak robią big_grin
        • kama_msz Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:11
          imho sex jako taki to "coś za coś", no bo ja jemu dobrze, on mi dobrze i tak w kółkotongue_out
          a zepsuta jestem do szpiku, bo ja to lubię dawać dupy nawet za nic, ot tak w prezenciebig_grin
          buhahahahaha
          • guderianka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:22
            jasne wink często zdarzał mi się sex oralny w zamian za czekoladę z orzechami wink tę z okienkiem wink stało sie to nawet swego rodzaju kodem między nami, jak Mąż przynosił mi czekoladę domyślałam się o co chodzi wink
          • mme_marsupilami Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 13:20
            Kama, czyscisz monitor big_grin
            Nie bardzo wyobrazam sobie taki seks "za cos konkretnego", chyba ze w ramach zartu, urozmaicenia pozycia, albo poprostu na dobry humor ( w sensie, udany dzien, mila niespodzianka i sa sprzyjajace okolicznosci). Absolutnie nie, jako JEDYNY sposob na zmuszenie partnera do czegos czego robic nie chce, albo JEDYNY i OBOWIAZKOWY sposob na podziekowanie.
    • anna_sla Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:26
      > czy tylko ja jestem taka naiwna aby wierzyć, że może dostać się to co chce prosząc o coś lub
      > pójściem na kompromis?

      ile masz lat serei?? Ja z początku też myślałam, że wszystko tak się da załatwić, ale się nie dawało.. od września prosiłam się aby skończył remont, kable wisiały nam nad głową, a jak wpadał do nas nasz wysoki kolega to mógł się na nich powiesić za szyję. Nic mężu nie robił, a ja prosiłam, groziłam, krzyczałam, znów prosiłam, błagałam, próbowałam ustalac kompromisy i nic. Robota posuwała się do przodu tylko dzięki trzymaniu tyłka z dala od niego tongue_out, a jak zaliczył to niekoniecznie miał ochotę robić dalej. Wreszcie kable ładnie schowane, ściany zrobione, pomalowane, światło zrobione. Nareszcie cywilizowanie. Brak tylko listw przypodłogowych.
      • grave_digger Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:32
        aha, czyli twój mąż robi remont w domu tylko za sex z tobą a nie z potrzeby wynikającej sytuacji?
        • anna_sla Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 16:09
          a Ty mi nie współczujesz? big_grin
      • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:35
        Wyrazy współczucia.
        • anna_sla Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 16:08
          dziękuję, czuję się wsparta big_grin
    • grave_digger Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 13:30
      nie. w żadnym moim małżeństwie nie było podobnej sytuacji.
      w żartach za to sobie gadam, że np. jak nie ugotuje w niedziele obiadu to nie będzie sexu. wink póki co, między nami jest miłość a nie konsumpcjonizm. a sukienek to nawet nie noszę tongue_out
    • felerka-88 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 14:14
      przecież nie ma w tym nic niesmacznego... w małżeństwie ,partnerstwie itd. to raczej odskocznia od normalności ,kokietowanie partnera ,żeby coś tam dostac... facetów to rajcuje tzn. mojego na pewnosmile
      • kaja2002 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 19:17
        Robitussin, ciężko z Tobą się dyskutuje. Mnie też napadłaś w jakimś wątku, już nie pamiętam, nie chce misie wywlekać, nieważne. Mam wrażenie (w tym wątku i tamtym, i kilku innych), że nie czytasz wątku po to, żeby sobie podyskutować, tylko żeby się przyczepić, udowodnić co najmniej ociężałość umysłową i debilizm. Nadinterpretacja i wmawianie sobie i innym rzeczy, których nikt nie napisał, ba, nawet nie pomyślał. PMSa masz czy jak?
        • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 20:39
          > PMSa masz czy jak?

          A Ty menopauzę czy jeszcze coś gorszego? Pytam z podobnej troski, jak Ty mnie smile
          Jeśli masz jakieś konkretydo moich wypowiedzi, to po prostu napisz, gdzie widzisz błąd w moim rozumowaniu. Weź udział w rozmowie ad meritum, a nie czepiaj się mojej osoby. A skoro nie masz nic konkretnego do napisania, to idź i szukaj linków do zdjęć, z których moglibyśmy się pośmiać smile Naprawdę nie musisz ze mną dyskutować, tym bardziej, jeśli uważasz, że ciężko Ci to przychodzi.
          • kaja2002 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 12:50
            KONKRETY: Nadinterpretacja i wmawianie sobie i innym rzeczy, których nikt nie napisał, ba, nawet nie pomyślał.
            • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 15:38
              kaja2002 napisała:

              > KONKRETY: Nadinterpretacja i wmawianie sobie i innym rzeczy, których nikt nie n
              > apisał,

              Czyli których konkretnie rzeczy?
              Komu i co takiego wmawiam?
              Może poleć cytatami - będzie prościej.

              > ba, nawet nie pomyślał.

              O, a to skąd możesz wiedzieć?
              • kaja2002 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 15:55
                Bo wiem co myślę smile
                • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 16:48
                  kaja2002 napisała:

                  > Bo wiem co myślę smile

                  No łał, ale ja nie z Tobą dyskutuję.
                  Chyba, że Ty i Shellerka to jedna i ta sama osoba smile
                  • kaja2002 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 12:43
                    >No łał, ale ja nie z Tobą dyskutuję.
                    Chyba, że Ty i Shellerka to jedna i ta sama osoba smile <
                    No nie zrozumiałaś, ale nie chce mi się już tłumaczyć. Jeśli chcesz zrozumieć, poczytaj wyżej.
                    • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 15:19
                      > No nie zrozumiałaś, ale nie chce mi się już tłumaczyć. Jeśli chcesz zrozumieć,
                      > poczytaj wyżej.

                      Nie, nie chcę.
                      Dyskutuję na poziomie normalnych wypowiedzi i konkretnych argumentów.
                      Szkoda mi życia na prowadzenie zabawy w kotka i myszkę oraz teksty typu "domyśl się sama" czy "jak spojrzysz wyżej, to zrozumiesz".
    • bei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 21:02
      Uprawianie seksu w ramach "jednostki monetarnej" , to nie, jako argument przetargowy tez nie,forma prostytucji malzenskiej -NIE, forma zyczliwości erotycznej-nie-bo wowczas nie bylabym spontanicznasmile
      U mnie aby byla dobra "noc" musi byc dobry dzien, chyba jestem zbyt leniwa by probowac odgrywac dramę, sama mysli mnie zniecheca.
      Ale nie neguję u innych, przeciez co dwojgu pasuje to ich. Nikt za nich zycia nie przezyje.
      Moze to byc element zartu, zabawa, droczenie się, faza kokieterii i mnostwo innych powodow by partnerzy pertraktowali uzywając seksu zyjąc w szczęśliwej symbiozie. To wolny krajsmile
      olaromanska.blox.pl/html

      www.dlaleszka.cba.pl/
    • 3-mamuska Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 12.08.12, 21:36
      U nas nigdy.
      Seks mamy regularny 5 razy w tygodniu a czasem codziennie.
      Więc nie bardzo dało by sie coś ugrać.
      Brak seksu byłoby dla mnie kara tak samo jak dla meza.
      -----------------------
      Myśl o tym co mówisz...
      Nie mów tego co myślisz...
      • a-ronka a któa robiła to za sukienkę ? 13.08.12, 10:36
        była jakaś co dawała.To dopiero hard prostytucjasmile
    • deelandra Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 11:05
      nie, jedyna korzyść moja to była taka, że miałam ochotę się bzyknąć i to zrobiłam
      gdybym była prostytutką, to ok, taka praca - usługa zapłata
      nie jestem prostytutką, ale zawodu tego nie uważam za jakoś dramatycznie zły - jest popyt to jest i podać, wszystko
      • czytelniczka1488 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 13:34
        odkąd świat istniał nasza cipka zawsze była towarem przetargowym,najwięksi tego świata dla trójkąta między nogami toczyli wojny np. o Helenę Trojańskąwink
    • prigi Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 15:41
      o ja pierdziu, ale co poniektóre święte. i nie chodzi mi o to, że seksem nic sobie nie załatwiacie w małżeństwie, tylko o to, że tak was bulwersuje życie doroslych osób. ich wybory, ich sposób na podsycenie ognia w codziennym życiu i póki nie dzieje się krzywda nikomu, to nie rozumiem waszego świętego oburzenia.

      co do mojego życia-czasami z mężem flirtujemy, puszczamy do siebie porozumiewawcze "oczko". jeżeli jest coś za coś, to tak na prawdę jest to forma zabawy, niż prawdziwy srodek płatniczy tongue_out
      • kaja2002 Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 15:46
        Ja odniosłam wrażenie, że w każdym opisywanym tu przypadku to było właśnie z przymrużeniem oka. Ale nie wszyscy rozumieją żart, który nie jest podpisany "UWAGA, to jest żart"
        • prigi Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 15:54
          też odnioslam podobne wrażenie uncertain
      • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 16:54
        > nie rozumiem waszego świętego oburzenia.

        A ja nie rozumiem Twojego "o ja pierdziu" smile
        Ktoś rzucił hasło, jest dyskusja, to o co chodzi? Każdy ma prawo napisać to, co uważa za stosowne na dany temat, prawda?

        > ich wybory, ich sposób na podsycenie ognia w codziennym życiu

        No zwłaszcza w przypadku niejakiej Anny, co to nie jest w stanie wymóc na mężu remontu, jak tylko w wiadomy sposób, jest to zapewne ich wybór i sposób na podsycanie ognia w codziennym życiu smile

        > co do mojego życia-czasami z mężem flirtujemy, puszczamy do siebie porozumiewaw
        > cze "oczko". jeżeli jest coś za coś, to tak na prawdę jest to forma zabawy, niż
        > prawdziwy srodek płatniczy tongue_out

        No to się nie kwalifikujesz smile
        Pytanie było inne.
        • shellerka Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 17:10
          nie od-powiedziałaś na pytanie o twoje sposoby na podsycanie ognia i okazywanie uczuć mężowi.

          wybacz, ale nie mogę się powstrzymać: kojarzysz mi się z zimną flądrą.
          • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 20:56
            shellerka napisała:

            > nie od-powiedziałaś na pytanie o twoje sposoby na podsycanie ognia i okazywanie
            > uczuć mężowi.

            Bo nie uważam, żeby to było konieczne na forum publicznym.
            To są nasze prywatne sprawy.

            > wybacz, ale nie mogę się powstrzymać: kojarzysz mi się z zimną flądrą.

            A proszę Cię bardzo smile
        • esofik Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 19:14
          Robitussin.. a ch... Cię obchodzi jaki układ ma Anna z mężem, tym bardziej, ze obie strony wydają się z tego zadowolone??

          ps. strasznie drażniący masz sposób odpisywania, rodem z ematki. Zamiast analizowac każde zdanie z osobna, przeczytaj całą wypowiedź, zrozumiesz wtedy jej sens.
          • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 21:06
            > Robitussin.. a ch... Cię obchodzi jaki układ ma Anna z mężem,

            A ch... Cię obchodzi, co mnie obchodzi? tongue_out
            Pisałam już wcześniej - skoro jest dyskusja (bo nie sądzę, że zamiarem Serei było zrobienie sondy), to jest wyrażanie swoich poglądów. Skoro ktoś coś napisał publicznie, to mam prawo to skomentować również publicznie.
            Czy to forum jest tylko po to, żeby się po plecach klepać i potakiwać nawzajem?

            > tym bardziej, ze obie strony wydają się z tego zadowolone??

            Really? Obie? Widocznie nie zauważyłam.

            > ps. strasznie drażniący masz sposób odpisywania, rodem z ematki. Zamiast analiz
            > owac każde zdanie z osobna, przeczytaj całą wypowiedź, zrozumiesz wtedy jej sen
            > s.

            To, że odpowiadam fragmentarycznie, naprawdę nie znaczy, że nie rozumiem sensu czyjejś wypowiedzi smile
            • esofik Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 21:17
              Na tym forum nie musisz nikogo klepać po plecach, ale osobiste wycieczki nie są mile widziane

              Od zawsze pasjonuje mnie złożoność i różnorodność relacji międzyludzkich
              jak na pasjonatkę "złożoności i różnorodności relacji międzyludzkich" masz strasznie sztywne poglady
              • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 21:36
                > Na tym forum nie musisz nikogo klepać po plecach, ale osobiste wycieczki nie są
                > mile widziane

                Staram się smile

                > jak na pasjonatkę "złożoności i różnorodności relacji międzyludzkich" masz stra
                > sznie sztywne poglady

                A co ma stopień elastyczności poglądów do pasji czy zainteresowań? Jeśli pasjonuje mnie psychologia kryminalistów, to jednocześnie nie wolno mi negować ich zachowań?
                • babowa Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 22:07
                  odpierdzielic sie od robitussin, ona madrze gada, tzn, po mojemu big_grin
                  nie chce mi sie przytaczac konkretnych postow, wypowiedzi bo watek za długi ale prawie w całosci podzielam jej zdanie
                  robitussin jest ok
                  chyba(?), zebym sobie nie strzeliła w stope jakby co big_grin
                  • robitussin Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 13.08.12, 22:13
                    > odpierdzielic sie od robitussin, ona madrze gada, tzn, po mojemu big_grin
                    > nie chce mi sie przytaczac konkretnych postow, wypowiedzi bo watek za długi ale
                    > prawie w całosci podzielam jej zdanie
                    > robitussin jest ok
                    > chyba(?), zebym sobie nie strzeliła w stope jakby co big_grin

                    Jesuuu, a ja już myślałam, że to kolejna kobitka na mnie wsiada i dziobać zaczyna wink
                    • grave_digger Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 08:38
                      nie wiem, czy ribotussin (co to w ogóle za nick tongue_out) jest ok, ale gada do rzeczy. za to ten wątek, jak i poprzedni wyrobił mi nieciekawe zdanie na temat pewnych osób.
                      • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 12:50
                        gdyby mi przyszło zaspokajać faceta aby mi remont zrobił to bym zadzwoniła po firmę remontową i spytała męża słodkim głosikiem czy robi sam ten remont czy płaci fortunę za robociznę. Gra by się skończyła. Jeżeli ktoś przyzwyczaja faceta że aby cokolwiek zrobił trzeba mu najpierw seksem płacić to proszę wybaczyć ale kobieta sama sobie w kolano strzeliła.
                        • talusia Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 14:10
                          a jak kasy niet, a chłop robi co może aby było więcej i się nie da, to jak zapłacisz ekipie remontowej- z budżetu domowego i nie kupuisz np podręczników, nie wypowiadm się co do tego jak wywierać lub nie presję na męża ale Twój pomysł też nie do zastosowania w każdej sytuacji, życie czasami dyktuje takie rozwiązania, że już dawno przestałam mówić " ja nigdy " lub "ja zawsze"
                          • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 14:39
                            jak się nie chce robić remontów to się ich nie zaczyna potem wymagając od żony usługi seksualnej aby go skończyć proste prawda? jak się pan mąż podjął remontu to niech go robi a nie cyrki odstawia
                            • talusia Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 15:12
                              Fajnie mieć takiego odpowidzialnego męża, który zawsze w terminie kończy to czego się podjął i fajnie móc być taką pryncypialną i bezkompromisową, z 10 lat temu powiedziałabym tak jak Ty, ale teraz jakoś spokorniałam, czasami sama się do czegoś zabieram a potem ciężko mi to skończyć, popełniam błędy i stram się dawać prawo do ich popełniania mojemu mężowi, zeszlam z tonu, nie wiem czy dobrze robię, powiem Ci za 20 lat - teraz jest ok
                              • serei Re: Dawanie doopy w celu osięgnięcia korzyści? 14.08.12, 15:42
                                wiesz ale to nie jest kawałek niedomalowanej ściany, czy wykończenia które są już kosmetyką, Anna sama pisała że z sufitu zwisały kable na których można by się wieszać wink
                                Nie jestem bezkompromisowa bo na wiele rzeczy nieraz machnęłam ręką ale nie przy remoncie którego panu mężowi się odechciało bo tak
Inne wątki na temat:
Pełna wersja